Do góry

„Cezary idzie na wojnę”, czyli Polaków czułe poczucie humoru

Teatr Komuna//Warszawa przyjechał na festiwal Fringe ze sztuką „Cezary idzie na wojnę”. Bohaterami przedstawienia są czterej młodzi mężczyźni poddawani poborowi do wojska. Wszystko w zabawnej konwencji, nie stroniącej od prowokacji. – „Cezary idzie na wojnę” jest niezwykły z tego powodu, że mimo, iż niektórym sztuka może wydać się kontrowersyjna, to nikogo nie obraża” – zachęca reżyser Cezary Tomaszewski.

Komuna//Warszawa pokaże w Edynburgu spektakl „Cezary idzie na wojnę”. Fot. Pat Mic

Wbrew tytułowi, Cezary w twoim przedstawieniu wcale nie chce iść na wojnę. Jest człowiekiem, któremu daleko do biegania z karabinem po polu bitwy.

Cezary Tomaszewski: Tak. To nie jest przedstawieniem o wojnie. Chciałem wstawić się za wszystkimi wykluczonymi z pewnych ram narzuconych przez rzeczywistość. Realia pokazane w przedstawieniu były moim udziałem. Wątek autobiograficzny jest w nim obficie wykorzystany. W ten sposób chciałem pokazać przeżycia młodego człowieka odrzuconego przez system, w którym przyszło mu żyć. W tym przypadku chodzi o wydarzenia sprzed dwudziestu kilku lat.

Gdy nie zostałeś uznany za wartego przyjęcia do wojska?

Tak. Ponad dwie dekady temu podczas komisji w wojskowej komendzie uzupełnień dostałem kategorię „E”, która wykluczyła mnie z obowiązku wojskowego. Przedstawienie ma formę fikcyjnego listu, który po 20 latach wysyłam do komisji poborowej z prośbą o rewizję decyzji. W mojej ocenie kategorię „E” przyznano mi niesprawiedliwie. Stawiam więc pytanie: Na ile jesteś do czegokolwiek przydatny, skoro już w młodym wieku nie spełniasz wymogów oczekiwanych przez państwo. „Cezary” to historia o wolności, ale też wykluczeniu, które może stać się udziałem każdego z nas.

Skąd tam „Śpiewnik domowy” Stanisława Moniuszki?

Moje przedstawienia są przede wszystkim muzyczne i bardzo kolażowe. Składają się z elementów, które wydają się do siebie nie pasować. Poprzez ich wymieszanie dotykają większej liczby odbiorców. Poza tym Moniuszko ze swoimi dziewiętnastowiecznymi pieśniami wojskowymi bardzo dobrze pasuje do historii, w której występuje czterech chłopaków i pianistka.

W jednej z recenzji przeczytałem, że „Cezary idzie na wojnę” to historia o „męskim rytuale, w którym rekrutacja poborowych przemienia się w homoerotyczną manifestację antywojenną”.

To jest pokazane o wiele bardziej subtelnie. Można jednak powiedzieć, że kluczem do przedstawienia tej historii jest rodzaj squeerowania rzeczywistości, bo opowieść wypływa w końcu z mojej biografii. Queer jest taką przestrzenią, która pozwala w zabawny sposób poddać w wątpliwość bardzo poważne aspekty świata, w którym żyjemy. W ten sposób nakłuwamy pewne rzeczy, które są bardzo istotne politycznie.

W Polsce, gdzie ostatnio minister obrony nazwał Marsz Równości w Poznaniu „paradą sodomitów”, takie potraktowanie tematu nie spotkało się ze sprzeciwem?

Nie. „Cezary idzie na wojnę” jest niezwykły z tego powodu, że mimo, iż niektórym może wydać się kontrowersyjny, to nikogo nie obraża. Choć nie ukrywam, że sztuka ma wbijać kij w mrowisko, ale w taki sposób, że otwiera to pole do dialogu, a nie zamyka. My paradoksalnie spełniamy założenia aktualnej polityki: propagujemy w końcu polską kulturę narodową, czyli „Śpiewnik domowy” i Moniuszkę, choć robimy to w kolorowych dresach Adidasa i butach Nike, a nie w mundurach.

Myślisz, że publiczność w Edynburgu zrozumie polską rzeczywistość okraszaną w dodatku nieznanym tu Moniuszką?

Przedstawienie poza Polską wystawialiśmy do tej pory w Niemczech i Czechach, i okazuje się, że nie mamy problemu z komunikacją. Publiczność przyjmuje je entuzjastycznie. W Edynburgu serdecznie zapraszam Polaków. Wydaje mi się, że „Cezary idzie na wojnę” może w jakimś stopniu odczarować to, co złego pamiętają z Polski. Być może uświadomią sobie dar dany Polakom. Chodzi mi o takie czułe poczucie humoru i umiejętność odnajdywania się w najtrudniejszych sytuacjach. Poza tym nasze przedstawienie to bardzo rozrywkowe show ze świetną obsadą.

„Cezary idzie na wojnę” na Fringe

Spektakl prezentowany jest we współpracy z Instytutem Kultury Polskiej w Londynie i Instytutem Adama Mickiewicza z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości.

Przedstawienie będzie pokazane w Edynburgu w języku polskim z angielskimi napisami.

Kiedy: 16-19 i 21-25.08, godz. 19:00

Gdzie: Venue 210 (Army Reserve Centre), 89 East Claremont Street, Edynburg EH7 4HU

Bilety: w cenie 10 funtów do kupienia na stronie tickets.edfringe.com

Komentarze 8

Detektor
1 657
Detektor 1 657
#118.08.2018, 12:09

 "że sztuka ma wbijać kij w mrowisko, ale w taki sposób, że otwiera to pole do dialogu, a nie zamyka"

Ale tylko wtedy, kiedy niedotyczy to innych religii niż chrzescijanstwo i innego koloru skory niz biała.

A co do sztuki.

Niedawne swieto odzyskania niepodległości.. A tu.. swastyki na ulicach Warszawy, powywieszane obok polskich. To jest ku...a sztuka??

jmariusz3
Glasgow
16 885
#218.08.2018, 13:37

...Niedawne swieto odzyskania niepodległości.. A tu.. swastyki na ulicach Warszawy, powywieszane obok polskich. To jest ku...a sztuka??

Niedawne swieto odzyskania niepodległości..

Niedawne swieto odzyskania niepodległości..

Niedawne swieto odzyskania niepodległości..

heheh prawdziwy z ciebie detektor "patriota", historii swojej nie znasz, nie wiesz kiedy jakie swieto przypada, i na czesc czego sa obchodzone :/ Won do szkol, do ksiazek :/

Dobrze ze w koncu przyznales ze w Narodowe Swieto Niepodleglosci ( 11 listopada ) po ulicach chodza faszysci. Fakt, smutne to i nie ma to nic wspolnego ze sztuka :/

15 sierpnia, obchodzimy Swieto Wojska Polskiego, swieto obchodzone na pamiatke zwycieskiej Bitwy warszawskiej (Cud nad Wisla).

Przypomni "patrioto" jeszcze tylko kto zorganizowal widowisko ze swastykami "Wolnosc we krwi" i kto w nim uczestniczyl

izabelinda35
220
#318.08.2018, 13:44

Lekkie i świeże. Pozwala na chwilę zapomnieć o otaczającej dusznej atmosferze.

kijevna
14 625
kijevna 14 625
#418.08.2018, 14:32

Po opisie to niekoniecznie spodoba się chłopakom, a ze zdjecia i tematyki dobrze to wyglądało;)

Detektor
1 657
Detektor 1 657
#518.08.2018, 14:46

Gdzie napisałem, że chodzą faszysci po ulicach?

Wspomniałem o flagach wiszacych na ulicsch

iwo
5 632
iwo 5 632
#822.08.2018, 00:51

Byłam dziś i bardzo fajne. Warto się wybrać