Do góry

Etapy emigracji

Każdy emigrant ma inny start, cele, zdolności adaptacyjne i podejście do trudności. Ilu emigrantów, tyle historii. Istnieje jednak kilka łączących je etapów.

W pięć lat po wejściu do UE wciąż nie mamy wiarygodnego portretu polskiego emigranta "nowej fali". Trudno się temu dziwić, bo niby na jakiej podstawie miałby on powstać? Przeprowadzono, co prawda, kilka badań socjologicznych wśród polskich emigrantów, ale żadne z nich nie było reprezentatywne. Trudno znaleźć też wspólny mianownik dla emigracji na podstawie historii przedstawionych w polskich mediach.

Więcej na temat życia na emigracji dowiesz się z naszych:

Poradników
- praca w Wielkiej Brytanii, zakwaterowanie, zdrowie, rodzina, finanse, zasiłki i zapomogi, transport.

Opisywani na łamach prasy Polacy to albo pracoholicy wspomagający swoje rodziny w kraju, albo żyjący z zagranicznych zasiłków leserzy. Top managerowie w międzynarodowych firmach albo kloszardzi, złodzieje i prostytutki. Rodziny z dwujęzycznymi dziećmi, albo matki zostawiające swoje pociechy w sierocińcu w kraju. Jedni budują sobie w Anglii małą Polskę, inni odcinają się od swoich korzeni, bo im wstyd za kraj. Tezy artykułów o emigracji opublikowanych po 2004 roku najczęściej wzajemnie się wykluczają. Czy w ogóle coś zatem łączy ponad polskich emigrantów?

Na pewno, skoro amerykańscy badacze znaleźli cechę wspólną dla wszystkich decydujących się na życie na obczyźnie, bez względu na kraj pochodzenia i miejsca docelowego. Ich zdaniem na emigracyjnej drodze pojawia się kilka charakterystycznych etapów, przez które przechodzi każdy. Cykl czterech najważniejszych – przygotowania, ekscytacji, załamania i stabilizacji – zamyka się w ciągu roku.

Etap przygotowania

Decyzji o dużej zmianie życiowej, a do takich należy emigracja, nie można podejmować pochopnie. "Dla osób, które wyjeżdżają z pominięciem fazy przygotowania, początek emigracji to żmudna droga pod górę, która zaczyna się od fazy załamania" – ostrzega Anna Osińska, psycholog kultury z warszawskiego ośrodka MABOR. Tak samo trudno będzie osobom, które wyjeżdżają z deficytem, uciekają z ojczyzny przed problemami, długami, bez znajomości języka kraju, w którym zamierzają mieszkać.

Z drugiej strony, jeśli do danego kraju przyjeżdżamy dobrze przygotowani, możliwe, że już za pół roku poczujemy się w nim swojsko. Warto więc postarać się i zwiększyć swoją szansę na miękkie lądowanie za granicą – poczytać o specyfice życia w danym mieście, sprawdzić ceny mieszkań i ich lokalizację, powysyłać aplikacje do firm rekrutacyjnych oraz do tych, w których chcielibyśmy pracować. Proces rekrutacji może potrwać długo, dlatego warto uzbroić się w cierpliwość i zastanowić, czy i jaką pracę tymczasową jesteśmy w stanie wykonywać.

To również dobry moment, żeby przyjrzeć się sobie samemu pod kątem kilkunastu cech, od stopnia rozwinięcia, których zależy jak szybko zaadaptujemy się do nowej kultury. "Mamy ogromny wpływ na swoją sytuację i czasem warto się zastanowić, czy przypadkiem nie wynika ona z tego, że nie potrafię się na przykład komunikować z ludźmi?" – mówi Anna Osińska. Poza komunikatywnością, cechami przydatnymi w procesie adaptacji są jej zdaniem również: poczucie humoru, tolerancja do różnorodności, zaufanie do siebie i do innych ludzi, zdolność do przystosowania się, respektowania przekonań innych, cierpliwość, inicjatywa, otwartość na stosunki interpersonalne. Praca nad nimi przed wyjazdem i podczas całego pobytu za granicą opłaci nam się w przyszłości.

Faza ekscytacji

Do trzech miesięcy po przyjeździe świat wokół nas oglądamy z wielką ciekawością, ale i pewnym dystansem, niejako zza krat – stąd etap ten nazywany jest również efektem "zoo". Badacze kulturowi mówią także o nim "podróż poślubna", ponieważ wyjeżdżamy z nadzieją na pozytywną zmianę w naszym życiu. Dlatego wszystko, co się dookoła nas dzieje, tak właśnie odbieramy, bez względu na faktyczną naturę tych zjawisk.

W tej fazie emigracji skupiamy się na organizacji życia codziennego, znajdujemy pierwsze mieszkanie, pracę, bank, szkołę językową, poznajemy ludzi i miasto. Jest to czas pełen nowych wrażeń, w którym nie ma miejsca na myślenie o przeszłości, przyszłości czy sobie samym. "To było w 2005 roku. W miesiąc po przyjeździe zaczęłam pisać scenariusz do filmu o Polakach w Londynie, dziwiąc się, że nikt tego jeszcze nie zrobił. Nie spałam po nocach, pisałam albo myślałam o tym projekcie, czułam się natchniona. Pub, w którym wtedy pracowałam był dla mnie źródłem inspiracji" – to zapoznani rodacy stali się bohaterami mojego scenariusza. Dosłownie fruwałam ze szczęścia – wspomina Monika Kryska (31).

Jeśli nie zdarzyło ci się więc dotąd poczucie, że możesz przenosić góry, a świat należy do ciebie – na początku emigracji poznasz je na pewno. Niestety, życie pokazuje, że na tak wysokiej fali nie można płynąć zbyt długo, a konsekwencją tego wzlotu jest nieuchronny upadek.

Faza załamania

Kinga nigdy nie skończyła swojego scenariusza. "Straciłam dystans do opisywanych przez siebie bohaterów" – mówi. Miejsce pracy przestało ją cieszyć, gdy uświadomiła sobie, że trudno będzie jej się z niego wydostać.

To typowy objaw wejścia w najtrudniejszy dla emigrantów etap. Naukowcy opisują go następująco: gdy już nieco oswoiliśmy się z otoczeniem, chroniąca nas przed nim krata nagle znika. Wpadamy w szpony szoku kulturowego. To nie jest przyjemne uczucie i na początku nie wiadomo co z nim zrobić. Zaczynamy tęsknić za rodziną i przyjaciółmi w kraju. Uświadamiamy sobie, jak bardzo są dla nas ważni. Mamy już własny kąt i źródło dochodów, ale okazuje się, że nie jest to praca, którą planowaliśmy wykonywać, ani warunki, w jakich chcemy mieszkać. Dociera do nas, że język jest trudny do opanowania i że otoczenie postrzega nas jak obcych.

Wiele osób właśnie na tym etapie podejmuje decyzje o powrocie do kraju. To bardzo trudny czas, ponieważ wszystko stawiamy pod znakiem zapytania. W dodatku faza ta nie przeistacza się samoczynnie w kolejną. Trzeba włożyć bardzo dużo wysiłku w poprawę swojego samopoczucia i sytuacji. Istnieją jednak sprawdzone sposoby na przejście przez ten etap.

Moment załamania można też efektywnie wykorzystać, pracując nad zbudowaniem świadomego mechanizmu obronnego, który pomoże nam w zmaganiu się z trudnościami życia również w późniejszych jego etapach. "Gdy czujesz się niekomfortowo, skonfrontuj się ze swoimi emocjami, nazwij je i spróbuj znaleźć ich przyczynę. Potem pomyśl, co może zniwelować ten smutek, lęk, agresję czy złość. Jeśli uwierające uczucie wynika np. z wielkiej tęsknoty za rodziną, być może powinieneś pojechać na weekend do Polski, bez względu na koszty? A może wystarczy tylko porozmawiać z kimś nam bliskim, otworzyć się przed nim" – mówi Osińska.

Faza stabilizacji

Pojawia się, gdy przestajemy myśleć o trudnościach i powrocie do kraju. Kiedy podczas wizyty u rodziny w Polsce tęsknimy za znajomymi z emigracji. "Miałam tu już swoje ulubione miejsca, w miarę ciekawą, choć jeszcze nie tę wymarzoną pracę, dobrych znajomych. Znalazłam przyjemne mieszkanie, które sama urządziłam. Podczas świąt Bożego Narodzenia w Polsce zrozumiałam, że moim domem jest Anglia, chociaż serce podzielone mam pomiędzy obydwa kraje" – mówi Kinga. To etap, w którym jesteśmy ogólnie zadowoleni ze swoich dotychczasowych osiągnięć. Stają się one fundamentem dalszego rozwoju, bazą wyjściową do dalszych działań. Zaczynamy zastanawiać się, co by było, gdybyśmy zostali tu na stałe?

O tym, czy stabilizację się ma, czy nie, wiadomo już na pewno po trzech latach emigracji. Jeżeli jest nam dobrze, doceniamy to, co nam się udało do tej pory zbudować, cieszymy się dniem codziennym, istnieje ogromna szansa, że zostaniemy w tym miejscu na stałe. Nie oznacza to, że od tej pory nie będziemy mieli żadnych zmartwień. Występujące przed nami później trudności będą miały jednak mniej destrukcyjny charakter, niż miało to miejsce w fazie załamania. Podczas gdy wtedy pod znakiem zapytania stawialiśmy dosłownie wszystko, na etapie stabilizacji w wątpliwość poddajemy zazwyczaj tylko jeden z wielu ważnych obszarów naszego życia: partnera, pracę, edukację itd.

Zdarza się również, że problemem staje się miejsce i decydujemy się na ponowną przeprowadzkę – do innego miasta, państwa albo powrót do kraju. Droga, jaką wówczas przejdziemy będzie składać się z tych samych czterech etapów.

Jak pokonać Etap załamania? Radzi Anna Osińska, psycholog kultury z ośrodka MABOR.

  1. Poznaj swoich sąsiadów i okolicę. Spaceruj, przyglądaj się miejscom i ludziom, zobacz kto pracuje w pobliskim sklepie, kawiarni.
  2. Przyjrzyj się zwyczajom panującym w tym kraju. Zastanów się, co cię w tym kraju dziwi i szukaj dla tych rzeczy wyjaśnień. Jeśli na przykład słyszałeś, że w londyńskim metrze nie należy przyglądać się innym ludziom, dowiedz się, dlaczego tak jest?
  3. Zwróć uwagę na imiona ludzi, których poznajesz i staraj się je zapamiętać. Staraj się zwracać do tych osób po imieniu.
  4. Spaceruj i zapamiętuj nazwy ulic. Przejrzyj plan miasta, zaplanuj weekendowe wycieczki w rejony, których jeszcze nie znasz.
  5. Przyjrzyj się, co ludzie jedzą i próbuj potraw, które są dla ciebie nowe.
  6. Dowiedz się więcej na temat systemu finansowego w tym kraju – ile zarabiają ludzie, jakie są możliwości transferów pieniędzy do Polski i warunki kredytowe.
  7. Rozpracuj system transportu, zobacz jak najłatwiej i najprzyjemniej będzie ci się poruszać po mieście i kraju. Podróżuj, nie siedź w jednym miejscu!
  8. Słuchaj, co ludzie mówią, ale nie przyjmuj z góry, że zasłyszane informacje są prawdziwe. Sprawdź to.
  9. Rozmawiaj z ludźmi wszędzie, gdzie jest to możliwe – w sklepie, pubie, autobusie, na przystanku, nie tylko z Polakami. U ludzi do siebie podobnych szukaj rad. Nie wstydź się!
  10. Uprawiaj swoje hobby, a jeśli go nie masz, znajdź jakieś. Dowiedz się, gdzie jest najbliższy basen, jeśli lubisz pływać, park, w którym możesz pobiegać, szkoła tańca itp.
  11. Czytaj koniecznie gazety lokalne, niektóre z nich są darmowe.
  12. Nie odcinaj się od radia i telewizji. Dzięki nim nie tylko podszkolisz język, ale też dowiesz się, czym żyje ten kraj i co porusza jego mieszkańców. Dzięki temu będziesz miał tematy do rozmów z nimi.

Komentarze 103

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#114.12.2009, 10:10

1. Etap przygotowania
- pożyczamy kasę od najbliższej rodziny , wsiadamy w autobus , wysiadamy w Londynie , tam stajemy przed ścianą płaczu . Znajdujemy pracę , na budowie , zmywaku , lub jako woziplacek u ciapatego .Po przekoczowaniu u kumpla 5 nocy zaczynają się problemy , znajdujemy nie ogrzewany pokój za 80 funtów tygodniowo z dwoma jeszcze przypadkowo poznanymi Polakami . hura mam już swój własny kąt i pracę.

2. Etap ekscytacji .
O ja -zarabiam tyle przez tydzień co moi kumple w kraju przez miesiąc, nawet kupiłem sobie laptopa , buty o których te buraki z Polski mogą tylko pomarzyć , stać mnie na dosłownie wszystko co mi do życia potrzeba. O nic się nie boję .
Wyjazd na wyspy to była moja najlepsza decyzja jaką w życiu mogłem podjąć .Nic tylko żyć i brać co z życia najlepsze , pełnymi garściami .to nic ,że się wyda , przecież się zarobi.
Wyjazd do POLSKI na święta , trza mieć gest , prezentów pełen plecak , kasa do oddania przygotowana głowa do góry , że aż kumpli chuj strzela - ale mu się kurwa polepszyło , stawia wódę , kasą szasta , no ale fajek trochę za dużo kupił i wsadził do plecaka.
Kumple coś podejrzewają no ale z grzeczności milczą .

3.Faza załamania .
Nasz bohater po pobycie w Londynie rok , odkrywa ,że ma tylko laptopa , którego sobie kupił za pierwsze tygodnie pracy i 1 duża torbę fajnych ciuchów w Polsce był tylko 2 razy , a to wszystko za zapierdol 60 h tygodniowo u tego chuja pakistana , kasa się rozpływa a to na autobus , a to na czynsz , a to na wyjazd do bardzo drogiej Polski .Mama się pyta to ile synku zarabiasz ile odkładasz , kiedy wracasz.
Nasz bohater z pod ogona sroki nie wylazł . Łapy na gardę , mówi kurwa nie poddam się .

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#214.12.2009, 10:17

Znajduje lepszą pracę i wyprowadza się do tańszej jak Londyn SZKOCJI .
Różnicę czuć od razu .
Po 2 letnim pobycie na wyspach ma już dość mieszkania w 4 osoby w jednym pokoju , postanawia wynająć kąt , który będzie miał tylko dla siebie.
Dochody ma większe jak w Londynie więc wszystko się ładnie bilansuje .
Znów powraca faza ekscytacji .
Gość choć nic nie odkłada , cieszy się jak małe dziecko ,ze jest nareszcie wolny i w pełni samodzielny .
Przed nim rysują się wielkie perspektywy.
No żyć nie umierać , to jest właśnie to , wyjazd do Szkocji to był strzał w dychę .
Pokonałem fazę słabości , jestem wielki , nic tylko teraz czesać kasę i myśleć o przyszłości .

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#314.12.2009, 10:24

4. Faza stabilizacji .

Nasz bohater jak wspomniałem sroce z pod ogona nie wypadł , więc poznaje bardzo miłą dziewczynę , z którą to zamieszkuje w wynajętym mieszkaniu .
pojawiają się nowe potrzeby , zakup samochodu , telewizora , sprzętu do kuchni .
Klitka choć samodzielna wydaje się zbyt ciasna jak na dwoje , więc zapada decyzja o wynajęciu czegoś większego .

Nasi bohaterowie osiągają stabilizację , oboje mają pracę , wynajęte bo wynajęte ale ładne mieszkanie , nawet auto stoi .

Lecz na kupce dalej nic, po 4 latach zapierdolu maja . tylko kilka sprzętów domowych i samochód 10 letni.

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#414.12.2009, 10:30

5 . Faza UGOTOWANIA .

Nasi bohaterowie , postanawiają kupić kredyt hipoteczny.

Cóż im już pozostaje - według mnie nic- jak tylko piać z zachwytu jaki to nie jest cudowny kraj , jaka ta Polska i reszta Europy jest paskudna. a tu
szkoły super
przedszkola płatne ale zajebiste.
służba zdrowia . z XXII WIEKU
socjal wspaniały wręcz rozdawnictwo.-ale im się nic nie należy.
emerytury wysokie
poziom życia wysoki .

A ja się pytam .

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#514.12.2009, 10:31

Czy aby kolega Z Polski co razem z nim betoniarkę przed maturą kręciłeś
nie żyje lepiej jak TY.

ErgSamowzbudnik
243
#614.12.2009, 10:32

Człowieku, odstaw to zielsko!!!

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#714.12.2009, 10:48

Ergu - tu nie ma takich .-) spadnij na glebę.

ErgSamowzbudnik
243
#814.12.2009, 10:51

A kolega nigdy od poziomu betoniarki nie zdołał się oderwać i pił, pił coraz więcej... aż w końcu, któregoś pięknego dnia, gdy chciał się oprzeć o kręcącą się betoniarkę - stracił rękę. Do niedawna otrzymywał psią rentę, ale ostatnio lekarz-orzecznik ZUS-u orzekł, że kolega jest w pełni sprawny i rentę skasował.

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#914.12.2009, 10:54

są i tacy . masz rację .
no ja znam troszkę innych , co kręcili betoniarkę przed maturą i dzisiaj są według kryteriów UK , poszami .

Szczeniak_i.
2 001
Szczeniak_i. 2 001
#1114.12.2009, 10:54

Poza komunikatywnością, cechami przydatnymi w procesie adaptacji są jej zdaniem również: poczucie humoru, tolerancja do różnorodności, zaufanie do siebie i do innych ludzi, zdolność do przystosowania się, respektowania przekonań innych, cierpliwość, inicjatywa, otwartość na stosunki interpersonalne. Praca nad nimi przed wyjazdem i podczas całego pobytu za granicą opłaci nam się w przyszłości.

A zakonczenie przygotowan przewidujemy na rok 2060 czy jak?

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#1214.12.2009, 11:03

Czy bohater , którego opisałem , to cienias ? , który ma jakieś problemy z adaptacją ?
wg mnie to normalny odważny facet z cechami jak kameleon .

mało tego na cztery łapy zawsze spada .
chce coś zmienić zawsze na lepsze , nie poddaje się , nie chowa ogona pod dupę.

ps
Ci co wrócili po rocznym pobycie i duszeniu kasiorki , mieszkania sobie bez kredytów pokupowali .-)

on niestety wolał nie oszczędzać a dziś ma kredycik na lata świetlne i skazany jest na pobyt w UK.

ErgSamowzbudnik
243
#1314.12.2009, 11:03

Jako naród mamy skłonność do popadania w skrajności. Jeden chce wyjeżdżać spontanicznie, bez namysłu, bez planu i bez pieniędzy, na zasadzie: jakoś to będzie a drugi mówi o przygotowaniach do 2060 roku...
Wystarczy rok, dwa lub trzy lata wcześniej pomyśleć o wyjeździe i dobrze się do niego zawodowo przygotować - mamy wtedy dużą szansę na to, żeby po kilku latach nie zazdrościć kolegom od betoniarek, którzy dorobili się czegoś w Polsce...

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#1414.12.2009, 11:04

Nie znacie takich ?

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#1614.12.2009, 11:13

Ergu . niech Ci będzie .też masz rację .

Czytałeś dane ile w tym kraju zarabia statystyczny emigrant z Polski ?

nie umiem się do tego dokopać ale jest to ok 1000funtów miesięcznie netto.

Idzie za tę kasę tu podskoczyć .-)

ErgSamowzbudnik
243
#1714.12.2009, 11:20

Bo statystyczny Antek-emigrant jest spontaniczny... :-)

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#1814.12.2009, 11:42

dokładnie .-)

Jakoś jak sie zapytam Polaka , jak długo tu jesteś mówi od 3 do 6 lat .

Jak się żyje? odpowiada -dobrze.-)
Wracasz? -zobaczymy jak to będzie.teraz się tu trochę popierdoliło .-(
Kupiłeś coś w Polsce ? masz do czego wracać ? - nie bardzo .-( , problem z gniazdkiem a tak poza to co w tej Polsce za 1000zł .
To może coś tu ? jakiś mały interes?
trzeba mieć kasę na start , a tu się żyje z dnia na dzień trudno odłożyć , to nie to co było kiedyś . Byliśmy w Polsce tydzień temu , wszystko droższe jak tu - nie wiem kurwa jak tam ludzie żyją za te 800złotych .-)

Tosia
444
Tosia 444
#1914.12.2009, 11:48

bedziesz sie ocenial wg ilosci posiadanych przedmiotow - tak bedziesz mial. Depreche. A zrob moze wysilek i otworz sie na swiat - poznaj na czym polega i pomysl jak go zmienic... choc troszke. Choc sobie i tym z ktorymi masz kontakt. Zeby miejsce urodzenia nie musialo byc przeklenstwem i wystawiac na takie doswiadczenia!

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#2014.12.2009, 12:07

Orrla - zła interpretacja .
Dla mnie miejsce urodzenie jest powodem do dumy a nie przekleństwem .

Zapominasz o tym ,że przez UK i Irlandię przewineło się ok 4,5 miliona polaków .
I wielu by chciało wylądować jak stworzony przez mnie bohater.

Już samo to ,że sprzedano mu kredyt hipoteczny świadczy o tym ,że to nie jest jakiś nur a dobrze adoptująca się jednostka w tym społeczeństwie .

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#2114.12.2009, 12:16

ORRLA -a tak poza to stan posiadania nie ma nic wspólnego z poziomem szczęścia - jakoś indianie posiadający tylko stalową maczetę i patelnię do suszenia manioku - są szczęśliwi i bardziej wolni niż jednostka zapierdalająca przez 40 lat na kredyt hipoteczny.

Tosia
444
Tosia 444
#2214.12.2009, 12:17

oby Ci tylko ten od betoniarki standardow nie dyktowal!

Profil nieaktywny
DzieckoWeMgle
#2314.12.2009, 12:21

Trafiłes Janek bez pardonu w sedno. Jednak dodalbym ze co owazniejsi naprzeciw trudnosci jezykowych ida jeszcze do collegu i biora sie za nauke jakrowniez czesc szkotow juz zyje czy zyli caly czas i bez tych standardow o ktorych pisales roztrwaniajac kase z benefitow na uzywki whiskey czy tanszego cidera ktroego zamrazaja nastepnie troche odmrazaja i zlewaja mocniejszy alkochol. Sasiad szkot z takim zaangazowaniem opisywal mi ten sposob...

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#2414.12.2009, 12:30

betoniarka była przed maturą . i myślę ,że nie ma się tu czego wstydzić .była kasa na wakacje .

A tak poza to .
Kolega od betoniarki , pojechał w 89 roku do pracy do Niemiec na czarno do kręcenia betoniarki , ja poszedłem uczyć się dalej .

On po 2 latach wrócił - wybudował dom 350 m2 warty dziś z 4 miliony złotych , odpalił firmę budowlaną , dziś jest deweloperem , wybudował ok 20 bloków .
I już się zwija z eurokołchozu uważając go za piekło na ziemi do ciepłego kraju .

jak widzisz , standard betoniarki bywa wyższy od profesora fizyki atomowej.

Profil nieaktywny
DzieckoWeMgle
#2514.12.2009, 12:35

kiedys pojechalismy z kolegą rowerami z Radomia na Norweskie Lofoty rowerami przez Sztokcholm Lulea Kirune Narvik. Było to 7 lat temu. Wzielismy ze soba prowiant ktory sie szybko skonczył i po zaledwie 700zl na łebka co nawet jak na tamte lata było w skandynawii prawie nic. Powiem wam jedno las,zywi, uprzejmosc ludzi spotkanych po drodze byla nam po czesci rowniez pomocna. Namiot mozna rozbic gdzie sie chce w odleglosci 100 m od najblizszego domu. Nigdzie tabliczek private, ogrodzeń. Do tego dochodzi wlasna zaradnosc zyciowa, naprawde nawet karta kredytowa jest niewiele warta, kiedy przez 200 km sklepu nie ujzysz :) Nie kazdy jednak sie nadaje do zycia bez cywilizacji. Dodam jeszcze ze byla to najlepiej udana wycieczka rowerowa w moim zyciu (a było ich juz troche (6 krajow europy)) to jednak brak cywilizacji jest tym za czym rowniez tesknie. Gdyby nie rodzina nie byloby mnie tutaj.

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#2614.12.2009, 12:37

Małe wydarzenie , robota przy targaniu taczki przez 2 lata , zadecydowały o tym ,że z majątku jaki posiada , każdy kraj na tej planecie stoi dla niego otworem .

wystarczyła tylko betoniarka i jaja w odpowiednim czasie.

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#2714.12.2009, 12:46

Dzieciaku .
Też to znam . Mont Blank zdobyty , bez sprzętu z 20 markami niemieckimi w kieszeni w krótkich spodniach , z wakacjami 2 miesiecznymi za 50 marek.

Gdzie ten świat.
Gdzie ta wolność .

Jako młody chłopak nie zdawałem sobie sprawy , że w dorosłym życiu , przyjdzie mi walczyć co dnia o to by umrzeć jako wolny człowiek .

Profil nieaktywny
DzieckoWeMgle
#2814.12.2009, 12:47

Ryby za darmo, robaki znajdowane pod mchem za darmo, Haczyk juz ze sklepu wedka z targu od ruskich za 30 zl. Kiedy pokonczyly nam sie gumowe rybki na wabia wzielismy puszke po redbulu zaklepalismy w srodku kamien dla obciazenia, dwa haczyki przymocowalem za pomoca odstajacej (zbyt długiej) linki od przezutki. Efekt? Na szerokiej rzece 5 kilogramowy szczupak złąpany po polnocy i jedzenia na dwa dni. Nadmiar miesa z powodu upalu musielismy wyrzucic. Napedzac gospodarke trzeba kupujac gotowy makaron z serem w Asdzie z miesieczna data do spozycia i podgrzac w mikrofali

Profil nieaktywny
DzieckoWeMgle
#2914.12.2009, 12:52

czasem mysle ze gdybym nie zasmakowalbym prawdziwej wolnosci nigdy nie tesknilbym za czyms czego wczesniej nie znalem

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#3014.12.2009, 13:05

Mam to samo .-)
To syndrom wolnego człowieka się odzywa .

Też miałem wakacje z rybami .
Z dużymi rybami złapanymi w jeziorze zapakowanymi na rower ok 30 kg , wyjazd na targ 15 km, pedałowania . sprzedaż w 20 minut .
kasa na nastepny tydzień bycia pod namiotem , z wieczorami przy ognisku i gitarach z butelką jabola.

A teraz to to już nawet w Polsce prawie nie wykonalne.
A tu to już jest kryminał .

Profil nieaktywny
DzieckoWeMgle
#3114.12.2009, 13:11

jesli bedziesz wiozl ryby a wyrzucisz pozwolenie bo ci juz nie potzrebne, moga ci nawet zarekwirowac samochod za klusownictwo i zaloza sprawe w sadzie za klusownictwo. To samo z potrąconym bazantem

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#3214.12.2009, 13:19

nie pisz tylko o przejechanym borsuku .-)

bo by trzeba było alarmowo stąd spierdalać po takiej katastrofie.

snow_crash
9 024
snow_crash 9 024
#3314.12.2009, 14:42

@Jedyny taki Janek, wyjasnij mi w detalu jedno, co tak bardzo rozni oba kraje, ze wedlug Ciebie, w UK odkladac sie nie da, a w PL magicznie wszyscy odkladaja te zarobione krocie, ktorych nie potrafia wydac, na 'kupke', bo zupelnie tego nie rozumiem.

Wyjasnij mi jak sytuacja twojego bohatera roznila by sie gdyby, zostal w kraju. Czy wtedy z jakiegos magicznego powodu nie pracowalby za najnizsza krajowa, nie musialby wynajmowac horendalnie drogiego mieszkania, nie poznalby dziewczyny z ktora chcialby zalozyc rodzine, nie mialby wydatkow?

Wedlug twojej logiki, kazdy z tych 2.000.000 polakow, ktorzy wyemigrowali z ojczyzny, zajmwoalby teraz w kraju stanowisko conjmniej kierownicze, jezdzil najnowszym M5 i mieszkal w willi z basenem pod Warszawa. Jedno tzreba tobie przyznac - takiego cudu gospodarczego to nawet Walesa nie przewidywal.

Zapominales chyba o pewnym drobym szczegole - potocznie zwanym 'realiami'.

dzoanka
418
dzoanka 418
#3414.12.2009, 15:04

Jedyny taki Janek -jestes the best.....

iwo
7 694
iwo 7 694
#3514.12.2009, 15:11

hehe Janek nawet to bylo smieszne;) Tylko ze jak snow pisze to sa etapy kazdego czlowieka niezaleznie od miejsca zamieszkania..
ciagle uwazam, ze w PL maja inne priorytety, samochod, mieszkanie, sprzed elektroniczny a na koniec jak straczy to mozna bujnac sie na last minute do Egiptu.. a rzadko starcza bo ten frank szwajcarski tak szaleje..

iwo
7 694
iwo 7 694
#3714.12.2009, 15:13

a i jeszcze ta nieustanna pomoc od rodzicow, pieniazki na to na tamto, popilnuje babcia dziecka, pozyczy jak zabraknie do 1szego, pozeruja kredycik, wezma pozyczke zakladowa:)

Tosia
444
Tosia 444
#3814.12.2009, 16:07

cos mi sie zdaje ze Janek na Bahamas by wolal, zamiast w Szkocji. Ot to..

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#3914.12.2009, 16:25

prawda .orrla. tak jest

Profil nieaktywny
Ahoj
#4014.12.2009, 17:05

Rany boskie!!!! od kiedy obywatel UE mieszkający w innym niz ojczysty kraju nazywany jest emigrantem!! do diabla, dosc mam tych durnych artykulików, poziom- mniej niz zero!!

Jesli juz pozwolibysmy sobie na slowo Emigrant, dalej, co z ludzmi, ktorzy przyjechali tu tak dla jaj , dla przygody, bo sa glodni zycia, bo znaja swietnie jezyk, nawet trzy lub cztery, maja swietna historie zawodowa z Polski, szukaja nowych twarzy, przygod, taki maja styl, no jak o nich pisac???

Sa tuz tacy co maja dosc tych tepawych artykulikow??
PozDrwinonka

Tosia
444
Tosia 444
#4114.12.2009, 18:13

czyt: OBCY

Profil nieaktywny
Ahoj
#4214.12.2009, 18:32

no w sumie to masz racje

bus_37
Dundee
23 987 114
bus_37 Dundee 23 987 114
#4314.12.2009, 18:40

dobre janek...

bodek07
87
bodek07 87
#4414.12.2009, 20:47

Dawno nie czytalem opisow na blogu z takim zaciekawieniem. A wszytsko dzieki Tobie _Jedyny taki Janku. Kreacja bohatera wyjatkowa, przezabawna i jakze prawdziwa. Nie wiem dlaczego niektorzy sie czepiaja i pytaja: 'co bierzesz'_pewnie z zazdrosci!
Pozdro Janek! Naprawde pozdro!

Alternatywa_PL
491
#4514.12.2009, 21:14

Ciekawy i prawdziwy przyklad z zycia polaka. Nalezy jednak powiedziec ze nie wszyscy mieli podobnie.
Ja na ten przyklad po wyjezdzie z Polski od samego poczatku dazylem do punktu 4-tego.
Ulokowalem sie w Szkocji poniewaz nie tyle co tanszy ale dla mnie ladniejszy kawalek ladu.
Zarzadzam pieniedzmi w taki sposób aby sie bezsensownie nie marnowaly. Nie wydaje kasy na pojary, ani inny syf, dlatego zyje na poziomie i juz dawno kupilem sobie bryke od nowosci za kilkanascie kafli. A nie jakiegos 10 letniego smroda.
Teraz realizuje siebie w amatorskich wyscigach i tuninguje bryke. Sciagam towar z Japanu i wlasnorecznie montuje. Chociaz mam konto ciagle na minusie nie popadam w zadne dlugi.
Wszystkiego nie moge miec, i nie narzekam. Czego to sie nie robi aby miec wiekszy usmiech za kólkiem.

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#4614.12.2009, 21:41

Dziękuję . Toć ja pisałem historię statystycznego .

odpały w tą czy w tamtą w tej sytuacji muszą być .

dzięki .-) Janek

bus_37
Dundee
23 987 114
bus_37 Dundee 23 987 114
#4714.12.2009, 21:42

kilkanście kafli to kosztuje fokus w wersji zetec....

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#4814.12.2009, 21:48

bus daj spokój tu nie o motoryzacyji wątek.

bus_37
Dundee
23 987 114
bus_37 Dundee 23 987 114
#4914.12.2009, 22:05

ok.
ale i tak mnie się podobała historia, ponieważ tak naprawdę nikt nie wie gdzie dążymy, mam wrażenie że wszystko kręci się wokół tych najków, no napewno w duzym %.

bus_37
Dundee
23 987 114
bus_37 Dundee 23 987 114
#5014.12.2009, 22:08

sam miałem fazę ekstazy, piłem na umór irn-bru i żarłem jakieś świństwa, najlepsze drogi i fajni ludzie. Teraz wychodzi że pieniądze to nie wszystko...

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#5114.12.2009, 22:17

Następny etap to dla większości tych ambitnych .

6 .Etap UGOTOWANIA .

Czyli kredyt hipoteczny , by spłacać swoje m a nie pierdolonego chytrego landlorda .

a to oznacza , utknięcie tu na długie już lata .

bus_37
Dundee
23 987 114
bus_37 Dundee 23 987 114
#5214.12.2009, 22:32

dlatego janek, recami i nogami, kredyt pchaja w łapy az miło...

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#5314.12.2009, 22:57

ano tak , nie ma dnia by na mailu nie było 5 ofert kredytu .

Nie wiem jaki teraz trzeba mieć udział własny ale pewnie wkrótce będzie on 0.00 procent i rozpatrzenie wniosku będzie za free.
pewnie dochody też obniżą ,że nawet minimalista będzie się łapał na kredyt 200.000 tys funtów na własną lepiankę .
Pewnie i rząd kasą sypnie .-)

Ambitni skorzystają. na pewno .no bo jakie inne wyjście.dać się skubać . - )

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#5414.12.2009, 22:58

LEPIEJ JUŻ DAĆ SIĘ UGOTOWAĆ .

bus_37
Dundee
23 987 114
bus_37 Dundee 23 987 114
#5514.12.2009, 23:07

potem kolejny kryzysik, negative equity i po sprawie...

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#5614.12.2009, 23:33

Kryzysik jak kryzysik , przydarzyć się zawsze może . choć tu on będzie bardzo długo jeszcze .

drukarnie , pracują , drukują kasę da pr\zyszłych właścicieli kredytów hipotecznych , a co mądrzejszy brytol a w tamtym roku było już ich 40 tys spierdala z Wysp ,
no ktoś te chałupy musi kupić .trzeba je jakoś wcisnąć. przecież ceny nie mogą spaść jak w Hiszpanii o 70 %.trzeba je sztucznie zawyżać .

i tak ten kraj stoczy się na samo dno żę przez takie zagrywki państwo będzie właścicielem banków i kilku milionów nieruchomości w tym kraju , mając do utrzymania armię bezrobotnych i zadłużonych niewolników .

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#5714.12.2009, 23:49

i wtedy mamy już KOMUNIZM .

to przyszłość ale już nie tak całkiem daleka .

squit
3 108
squit 3 108
#5814.12.2009, 23:50

Brawo!
Brawo i jeszcze raz Brawissimo!!!
Fantastycznie ujęte ,ujmująco realnie... Brawo!
Celujące spostrzeżenia Jedyny taki Janku
dodałbym coś od siebie ,ale moje skromne dziesięcioletnie doświadczenie emigranta (UK Only) nieewiele tu zmieni...
Panie Janku Jedyny taki ,proszę zauważyć ilu niedowierzających oportunistów Pan skupił -Brawo jeszcze raz...

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#5914.12.2009, 23:53

squit .dzięki .
Ja tylko napisałem co widziałem i wiedziałem od momentu przyjazdu tu.

nshadow.
3 372
nshadow. 3 372
#6015.12.2009, 00:01

1 ekscytacja - Jasiu przyjezdza do szkocji, odnajduje strone szkocja.net, niesiony skrzydlami mozliwosci zaczyna namawiac polakow do jednoczenia sie, organizowania, pomagania sobie - na zasadzie - jak to ku..wa bedzie fajnie! zalozymy stowarzysznie i wszystkim damy rade...
2. zalamanie- Jasiu juz, juz wyjezdza do holandii... a bo tam i zaplecze socjalne lepsze i stawka minimalna wieksza w stosunku do wydatkow, i pare stron wyliczen jak to sobie statystyczny brytyjczyk moze w dupe socjal wsadzic bo go i tak panstwo wydyma kontra niemka co bedzie sie w luksusie na emeryturze plawic... i tym podobne pierdy.. a to wszystko przez jedna zlamana kosteczke i niemoznosc zapieprzania po 60h tygodniowo...
3 stabilizacja - Jasiowi udaje sie wkoncu kombinacjami wyzebrac councilowe mieszkanko, wije sobie gniazdko w towarzystwie swoich posh sasiadow i nadal plujac na wszystkich splacajacych mortgage i tych wszystkich gorszych, kupuje sobie auto typowego brytyjskiego emeryta po czym wyrusza dzagiem 2 tysiace km do polski zeby wszystkim na wiosce pokazac jak zyje panisko...
4 happy end...

kurwa czlowieku

nshadow.
3 372
nshadow. 3 372
#6115.12.2009, 00:02

JESTES NAJWIEKSZYM HIPOKRYTA JAKIEGOKOLWIEK TU CZYTALEM

squit
3 108
squit 3 108
#6215.12.2009, 00:11

nshadow!
mogę sobie wyobrazić jakim więzniem można się tu czuć chcąc wyjechać choćby na 3 miesiące do Polandii czy do Indii... ...a tu LIPA ...morgidz 20 latek miesiąc po miesiącu -hipokryzja piszesz?
...ale czyja?

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#6315.12.2009, 00:16

Nshadowku .
Hipokrytą .
Ja tu przyjechałem człowieku ustawiony przez pobyt w dwóch innych krajach przez 4 lata emigracji już .

A to co zobaczyłem tu , mogę określić jednym słowem .

DZIADOSTWO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

PS . to sa moje juz ostatnie dni w UK już tu nie wracam .

Nshadow - nie bujaj chlopie w obłokach , spadnij na glebę , dziadostwo można zakryć , schować na rok ale po roku , syf zamieciony pod dywan . jebie kumasz.

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#6415.12.2009, 00:32

tu wielu jest na etapie ekscytacji i ok , mają de tego prawo .

Co nie znaczy ,że nie widzą co ich otacza .
Przykładów można mnożyć , tylko po co , i tak towarzystwo piewców UGOTOWANYCH kredytami hipotecznymi .

Twierdzi ,że Janek jest głupi , ślepy i do tego hipokryta.

kto ma rozum to wie , jak tu jest i o co w tym kraju chodzi .

dobranoc
Janek

squit
3 108
squit 3 108
#6515.12.2009, 00:43

:DDD
...mgiełka zachwytu jeszcze nie opadła ?
no to zapraszam choćby na rosemount ...na spacer, podziwiać ile domków i mieszkań na sprzedaż ?

syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#6615.12.2009, 01:24

Niezly opis, Janku - faktycznie, pasuje jak ulal do 95% imigrantow....
Oczywiscie pozostale 5% wysmieje te wizje, bo oni maja powyzej sredniej krajowej i kredyt na 20K ktory dostali od reki a do tego fundusz emerytalny ktory da im 3 tysiaki na miesiac...

Tylko.... czy aby ten kredyt nie jest juz wziety w 72 procentach?
Czy aby na pewno dozyje do emeryturki, ktora za kilkanascie lat bedzie sie nalezec dopiero osiemdziesieciolatkom?
Ile wowczas warte beda te trzy tysiace? I czy fundusz emerytalny dociagnie....

Kto by sie tam takimi glupotami przejmowal, ale cos mi sie wydaje, ze czesto to zwykle marchewki na dlugiej wedce, wiszace przed nosem osiolka, a piekny jakze zapach owej karotki jest jedyna rzecza ktora na starosc osiol bedzie mial na wlasnosc, oprocz bruzd od bata na zadzie, ma sie rozumiec..

pawel
360
pawel 360
#6715.12.2009, 02:40

...mocno powiedziane Panie Janek.

"DZIADOSTWO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!"

Więc dodam jeszcze od siebie:

... i BABOSTWO!

Hyperspace
369
#6815.12.2009, 09:00

Jedyny taki Janek Kręcichwast:
"PS . to sa moje juz ostatnie dni w UK już tu nie wracam ."

to "Faza Załamania" czy "przejechany borsuk" ?

;-

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#6915.12.2009, 09:51

heheheheh. nie strasz mnie tym borsukiem .

Moja faza ?

to
7. Faza Kalkulatora .

uznałem ,że lepiej to tu już było i za mojego żywota , lepiej już tu nie będzie.
no i klimat mi tu nie służy .-)

Alternatywa_PL
491
#7015.12.2009, 13:54

A mnie klimat sluzy w Szkocji. Wcale nie choruje. Gdzie w Polsce co roku plaga grypy.
W Polsce tez kiedys bedzie lepiej, napewno, jest jeszcze duzo do zrobienia. Problem w tym ze zanim sie to stanie to ja bede w wieku emerytalnym i nie bede mial za co zyc. Dlatego emigracja byla niezbedna. Emeryture trzeba przeciez miec.

Alternatywa_PL
491
#7115.12.2009, 14:26

Zastanawiajac sie glebiej nad przykladem starszego betoniarkowego, który po 2 latach emigracji wrócił - wybudował dom 350 m2 warty dziś z 4 miliony złotych, odpalił firmę budowlaną, i dziś jest deweloperem, wybudował ok 20 bloków.
Oki. Ale sie pytam czy to wszystko bylo LEGAL?
Mozna pozazdroscic takiego sukcesu, bez watpienia tak, ale w kazdej beczce miody bedzie lyzka dziegdziu. W tym przypadku bedzie to moze nawet 50/50.
Czy nie dorobil sie zerujac pewnie na burakach z jakiejs wiochy pracujacych u niego za polowe bez zadnych swiadczen? Albo sukces budowy 20 bloków oparl sie na 150 dodatkowych doplatach, o których nikt nie mial pojecia podpisujac kontrakt. Sami dobrze wiecie aby osiagnac sukces finasowy w Polsce to trzeba isc prawie zawsze na bakier z fiskusem. W wielu polskich (jesli nie wszytkich) firmach sukces osiagany jest kapitalizmem, ale kwiozerczym! A zatem nie ma sie czym chwalic.
Ja pracowalem w wielu zawodach w Polsce i za kazdym razem byla chujnia. Potem po studiach niby wyksztalcony i dalej chujnia. Chcialem tylko miec stala prace, zarobic, wrocic do domu i juz. Stabilizacja jest, kasa jest, czego wiecej trzeba. Do tej pory w wielu miejscach w Polsce jest to nieosiagalne.
Ja dopiero w Szkocji zdobylem pierwsza prace dzieki której osiagnalem stabilizacje.
W Polsce osiagniecie tego wszytkiego co mam teraz zajeloby mi o wiele wiecej czasu. Poniewaz hipokryta nie jestem, stad tez sumienie nie pozwolilo by mi na kwiozercze dorobienie sie na niewolniczej pracy innych. Znam lepsze "legalne" metody zarobienia duzej kasy np. gielda papierów wartosciowych.
Wielu polaków mieszkajacych tutaj ma podobnie jak ja, osiagnelo stabilizacje stala praca. Czy zatem powrót do Polski nie oznaczal by start od poczatku? Co innego miec pieniadze i próbowac szczescia za granica, a co innego wyjazd z domu rodzinnego za granice i próba usamodzielnienia od zera.
Niech kazdy lepiej decyduje za siebie.

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#7215.12.2009, 14:41

co do kolegi z ,którym kręciłem betoniarkę .

Ano wrócił z tych Niemiec w 1991 roku .
Od rodziców dostał kawałek pola ok 0,5 h.
Za pieniądze z niemiec , kupił ,3 betoniarki 250 litrowe , formy do robienia pustaków , agregat prądotwórczy , jelcza i żuka .
Plac utwardził , z elektrowni sam nawiózł hałdę szlaki ,z żwirowni piach . Sam pospawał kontenery ze złomu by mu cementownia w silosach cement sprzedawała i przywoziła .

I tak zaczynał , wołał z okolic pijaczków na początek do pomocy , zawsze płacił i chętnych było wielu .

I tak się to potoczyło .

I jakoś tak jest , że te pijaczki do dziś dnia mu machają i czapki ściągają jak jedzie autem .

robcrol
78 444
robcrol 78 444
#7315.12.2009, 14:46

Janeczku, za wcześnie na bajki. Poczekaj do wieczora, wysil mózgownicę to chociaż dzieciom poczytam

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#7415.12.2009, 14:53

nie twierdzę ,że nie kręcił wałków , ale robol zawsze dostał tyle ile było uzgodnione .

a zimą jak nie było roboty to nawet cebulę w jego ledwo co zakrytym dachem domu pijaczki obierały .

aby tylko coś się działo.

Może to i siepacz . nie wiem w księgach podatkowych jego nie siedziałem .

Wiem tylko ,że okoliczni ludzie szanują gościa.

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#7515.12.2009, 15:06

Tomku L .

Widać , żeś albo młodziutki albo głupiutki .

Czy naprawdę nie ma w twojej okolicy nikogo , kto zaczynał na łóżku polowym sprzedając mąkę i cukier z przebitką mniejszą jak w sklepie PSS Społem , a dziś jest kimś ?

Bo ja takich znam wielu.

robcrol
78 444
robcrol 78 444
#7615.12.2009, 15:15

pewnie że znam, niejeden się dorobił, niektórzy być może nawet uczciwie, jednak coś w twojej opowieści sprawia że ci nie wierzę ;P

snow_crash
9 024
snow_crash 9 024
#7715.12.2009, 15:17

@Janeczku, hehehe rok 1991 to byly _zupelnie_ inne czasy. nie ta bajka. To jak pisac o dziadku co w 45 do niemcow strzelal.

W 1991 to byl w Polsce moment, kiedy rzeczywiscie mozna bylo z niczego zrobic cos, jesli znanazlo sie w odpowiednim miejscu, ale ten moment trwal krotko, juz dawno jest to przeszlosc, historia ktora juz nigdy nie wroci.

Moze czas na powrot do otaczajacej ciebie rzeczywistosci, tej tutaj i teraz.

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#7815.12.2009, 15:26

Alternatywna Polska
Znam lepsze "legalne" metody zarobienia duzej kasy np. gielda papierów wartosciowych.

ps .
Powiedz to właścicielom jednostek uczestnictwa lub tym co trzymają akcje nie grając a oszczędzając długoterminowo .

Zawsze mozna grać - to prawda , tyle ,że ten rynek jest tak przewidywalny ,że szympans ma prawie taką samą skuteczność w trafianiu wzrostu jak dobrze wykształcony analityk zarabiający miliony.
wartość jednostki 6/12 13 zł dziś 9zł .

Ile są w plecy ? ile wynosiła inflacja? . jak sie zmieniła siła nabywcza pieniądza?

Znajdz inwestcję giełdową , która da Ci więcej jak 100% od lokaty bankowej na świecie i gwarantując Ci to a masz miszcza.
A te wszystkie analityki i gracze to są do Ciebie cieniasy.

snow_crash
9 024
snow_crash 9 024
#7915.12.2009, 15:31

@Janeczek, przestan chociaz pisac o rzeczach, o ktorych nie masz baldego pojecia, bo sie poprostu osmieszasz. ;]

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#8015.12.2009, 15:31

Tomek L.
Wpisów: 2935
Tomek L.
#76 | Dziś - 15:15

pewnie że znam, niejeden się dorobił, niektórzy być może nawet uczciwie, jednak coś w twojej opowieści sprawia że ci nie wierzę ;P

boś niedowiarek .

Snow - masz rację to inna bajka , a ten wątek wyszedł przy okazji .
to są już inne czasy .
ofkors

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#8115.12.2009, 16:03

snow crash
#79 | Dziś - 15:31

@Janeczek, przestan chociaz pisac o rzeczach, o ktorych nie masz baldego pojecia, bo sie poprostu osmieszasz. ;]

pewny jesteś ?
bo widzisz ja z tego jakiś czas temu żyłem .i czasem dalej gram .

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#8215.12.2009, 16:07

Tu wklejam co już kiedyś napisałem na emito net .
Zanim zainwestujesz w TFI - przeczytaj i zastanów się czy Cię na to stać.

Trzynaście powodów dla których nie należy inwestować za pośrednictwem TFI (szczególnie grupy Pioniera Pekao S.A.):
1. Inwestując przez TFI płacisz za zarządzanie (od 3,5-5%) oraz prowizję przy zakupie jednostek, Prezesi i zarządzający dostają pensje i premie niezależnie od wyników funduszu, na które to Ty się zrzucasz;
2. Zarządzający TFI nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za powierzone im środki klienta;
3. Giełda rośnie, jednostki TFI znacznie wolniej, ale jak giełda spada jednostki TFI spadają znacznie mocniej. Pamiętaj Prezesi i zarządzający nadal otrzymują te same pensje i premie.
4. Wpłacasz do funduszu szybko, ale już wypłacają Ci dużo wolniej (5 dni roboczych). Przez te dni fundusz bezkarnie obraca Twoimi pieniędzmi;
5. Analitycy funduszu lobbują za zakupami, ale koszty strat ponosisz Ty; Analitycy nigdy nie są bezstronni. Realizują politykę funduszu. Nigdy ich nie słuchaj.
6. Fundusze uznane za „bezpieczne”, jak się przekonałeś spadają w takim, a może nawet większy m stopniu niż agresywne (Patrz: np. Pionieer Zrównoważony i podobne);
7. Mimo bessy i ewidentnych start, żaden fundusz nie ogłosił o wymianie (zwolnienie z pracy) prezesów, ekspertów, czy analityków lub innych osób zarządzających Twoimi pieniędzmi.
8. Winnymi spadków wartości jednostek funduszy zawsze są klienci , bo umarzają jednostki zamiast je trzymać (mimo spadków) i dbać o samopoczucie prezesów i zaradzających funduszami TFI.
9. Im fundusz bardziej przekonuje że ma długie doświadczenie w inwestowaniu, tym jego wyniki są gorsze (patrz grupa funduszy Pionieer chwalący się 15 letnim doświadczeniem). Doświadczony fundusz to leniwi prezesi, otyli analitycy i zdemoralizowani wysokimi zarobkami zarządzający, nie mający już motywacji do pomnażania Twoich pieniędzy.
10. Fundusze namawiają Cię do systematycznych zakupów jednostek bo to zapobiega stratom i uśrednia zyski. Spójrz na to inaczej. Dostarczasz funduszowi stałego dochodu, prezesom i zarządzającym stałych premii i bonusów. (Bo pensje i tak dostają). Uśredniasz Nie zyski, ale Twoje straty przez co wydają się one Tobie niższe niż rzeczywistości.
11. Zanim zainwestujesz w jednostki funduszy zastanów się 10 razy, jeżeli podejmiesz już decyzję o inwestycji to ponownie zastanów się 10 razy. Pamiętaj, że straty ponosisz Ty, pracujesz w większości czasu na zyski zarządzających funduszami. Niekiedy osiągniesz zyski, ale znacznie rzadziej niż zarządzający.
12. Przedstawiciel funduszu lub bankowiec za wszelką cenę wciśnie Ci jednostki funduszy. Ma od tego sowitą premię i żadnej odpowiedzialności. A Ty duże straty i niekiedy marne zyski.
13. Zauważ, że jednostki funduszu spadają np. o 50% (Pionier Zrównoważony w ciągu 12-16 miesięcy, można sprawdzić w zestawieniach), ale fundusz już odtrąbi sukces jak rocznie wzrasta o 10-18%. A to oznacza że powrót do wartości jednostki przed spadkiem potrwa 6-9 lat. Wartość jednostki przed spadkiem np. 200 zł, po spadkach już tylko 100 zł (50% spadku wartości), teraz wzrosty roczne np. po 15% jak na fundusz to dużo - i tylko czekasz 6-8 lat na powrót do wartości jednostki do 200 zł. Nie wierzysz przelicz! A prezesi i zarządzający w tym czasie na Bahamach, Bali, Karaibach itp. wyprawach, w Ferrari i Porsche.

To jest TFI no ale to jest prawie to samo co giełda , no ale prowizje też są .-)

snow_crash
9 024
snow_crash 9 024
#8315.12.2009, 16:29

@Jedyny, to co wkleiles to nic wiecej jak jednostronny, populistyczny stek bzdur, blednych popularnych opini i zabobonow malo majacy wspolnego z faktyczna rzeczywistoscia ;]

Profil nieaktywny
Ahoj
#8415.12.2009, 16:43

ale Janku pierdzielisz glupoty!Faktem jest, ze doswiadczenia muszisz miec z zycia kiepsciutkie, to nie znaczy ze inni dobrze sie swoim zyciu nie bawia!!

robcrol
78 444
robcrol 78 444
#8515.12.2009, 19:21

nie tyle jestem niedowiarek, co ty ciężko od lat na tym forum pracujesz na zaszczytne mian największego demagoga i oszołoma na Emito. Muszę jednak przyznać że masz chłopie talent do tych wszystkich historyjek i malowniczych opisów "Gabonu Europy". Inna sprawa że wiarygodność straciłeś już dawno temu i mało kto daje się nabrać na te twoje teksty.

PADI_MSDT
69
#8615.12.2009, 19:40

Wg. mnie bardziej oszolomami sa ci, co po kilku latach pobytu zaciagaja mortage w obcym kraju na 20, 30 i wiecej lat.

Profil nieaktywny
Ahoj
#8715.12.2009, 19:48

edukacja, edukacja
drogie swinki- pije do wpisu powyzej- obywatel ue zaciaga kredyt dzis tu, jutro tam, ma do tego prawo, dzis mieszka tu, jutr tam, o czym mowa?? ludzie drodzy, ja blagam was, nie nazwwajmy sie szumnie emigrantami, to nie jest emigracja!!!!!

PADI_MSDT
69
#8815.12.2009, 20:28

D & G Twoje posty powalaja wrecz zyciowym doswiadczeniem (ad. #84). Sadzac po Twoich wpisach domniemuje, ze jestes jeszcze osoba stosunkowo mloda. Widzisz, ja swoj kredyt hipoteczny zaciagnalem w Polsce, kiedy ten produkt byl dostepny dla bardzo waskiej grupy osob (w zasadzie byly to pozyczki pracownicze dla wybranych pracownikow w banku). Kredyt juz dawno splacilem, pieniedzmi obrocilem kilka razy kupujac nieruchomosci w roznych miejscach na swiecie. A wszystko to udalo mi sie jeszcze przed "kryzysem 2008". Obecnie mam calkiem spory domek pod palmami i na epizod brytyjski, patrze juz z przymruzeniem oka, a i doza sarkazmu w stosunku do samego siebie.

Wracajac do sedna. Chocbys nie wiem jak zaklinala rzeczywistosc, to UE jest jeszcze bardzo mlodym tworem i w tej materii daleko jej do np USA, gdzie nikt nie nazwie factea z Oregonu, osiedlajacego sie w Nevadzie imigrantem (choc przez kilka lat bedzie traktowany jako out of state, a wiaza sie z tym ograniczenia do wielu swiadczen socjalnych, edukacyjnych, etc.). UE to sztuczny i wymuszony ekonomicznie zlepek krajow, gdzie kazdy kraj ma inna historie, jezyk, kulture, a zwiazku z tym kazdy "inny z innego kraju" jest traktowany "inaczej" i z dystansem. Czy to Ci sie podoba D & G czy nie, jeszcze baaaardzo dlugo imigranci (tak imigranci) szczegolnie z nowych krajow czlonkowskich beda traktowani jako poprostu imigranci. Predzej Atlantyk zmienisz w pustynie, niz odmienisz mentalnosc Brytyjczykow czy Francuzow.

PADI_MSDT
69
#8915.12.2009, 20:34

Acha i jescze jedno, zaciagajac kredyt w jednym kraju UE, to wcale nie taka sprawa, ze dzis robie to w UK, jutro w Polsce (coz za banalny tok myslenia). Zanim opuscisz na dluzej lub stale UK, musisz powiadomic o tym swoj brytyjski bank bank (zmiana adresu korespondencji, to wymog zawarty w kazdej umowie o prowadznie rachunku czy to jest current acc czy mortage) co wiaze sie to z utrata brytyjskiego source of income. Taka sytuacja niemal automatycznie wiaze sie z natychmiastowa wymagalnoscia pozyczki.

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#9015.12.2009, 22:23

pigs in space . własnie dlatego są ugotowani ale jeszcze o tym nie wiedzą .

snow_crash
9 024
snow_crash 9 024
#9116.12.2009, 09:23

@pigs in space, ta zasada nie ma zastosowalnosci do kredytow hipotecznych (sa zabezpieczone pod nieruchomosc), a takze jesli zmieniasz miejsce zamiekszkania wewnatrz EU. W praktyce Banki beda szczesliwe dopoki wszystkie splaty odbywaja sie bez problemowo i w terminie.

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#9216.12.2009, 09:41

w praktyce , bank ma prawo powiedzieć , oddaj całą kasę i jedz gdzie chcesz.

Braki wpływów na konto w UK już to powoduje .
systemy wszystko widzą !!!!

Twoim obowiązkiem jest nie tylko płacić ratę ale informować bank o wszystkich zmieniających się okolicznościach np . zmiany adresu a już o wyprowadzce nie wspomnę .

a wtedy może już być różnie .

spoko usłyszysz o tym , na razie jest recesja i wiele chałup do sprzedania , jaja będę jak to wszystko sprzedadzą już .-)

aerg
30
aerg 30
#9316.12.2009, 09:53

No coz chyba zabiore glos: wszyscy macie racje po trochu ale czego spodziewaliscie sie po UK. Tak jak kazdy kraj ma swoje minusy i plusy, wszedzie trudno stac sie milionerem zalezy tez to od tego kiedy sie urodziles (czytaj jaka byla wtedy sytuacja na swiecie) Kolega z betoniarka chyba zaczynal kiedy indziej niz my a teraz ma klopoty z sprzedaza mieszkan albo inne. Jedno jest pewne: Zanim UK nawet teraz w kryzysie stanie sie tak biedny jak Polska mina dziesiatki lat i to tyle co mam do powiedzenia. Gdybym mial umial zrobic pieniadze w Polsce na pewno by sie tak stalo. Nie umialem a chcialem zyc normalnie nie za 1500 zl miesiecznie wiec opuscilem kraj durnego kapitalizmu gdzie marnuje sie potencjal spoleczenstwa na rzecz pana od betoniarki i zamienilem gfo na kraj gdzie istnieje przedziwna mieszanka kapitalizmu i socjalizmu gdzie zwykli ludzie moga godnie zyc (w Polsce tez sie teraz pracuje po 60 godzin). No a jesli sie przepierdala zarobione funty na alkohol, papierosy, tudziez inne zabawy no to trudno zeby starczalo. Normalne ze trzeba nauczyc sie jezyka zeby tu mieszkac normalne ze tak samo jak w polsce thrzeba byc przedsiebiorczy zeby miec cos wiecej ale jesli ktos nie pije nie pali nie baluje to nie widzialem tutaj aby nie mial co jesc nie mial dachu nad glowa, nie tworzono by mu jakichs szans: To wlasnie jest kapitalizm z ludzka twarza a nie polski 19 wieczny glod kasy, zawisc zazdrosc etc. Czy tacy co wzieli kredyt sa ugotowani? A co z tymi co w Polsce wzieli kredyt i stracili prace? Im jest moze lepiej?

aerg
30
aerg 30
#9416.12.2009, 09:59

Trzeba umiec dostrzec roznice ze nie uciekalismy od Polski tylko od NAS SAMYCH. Cztery lata temu 18 procentowe bezrobocie bylo jak wtedy ocenilby Jedyny taki Janek ten kraj? Sam tu przeciez przyjechal. W polsce jak by nie mial domu tez by musial wziac kredyt ale po splacie miesiecznej raty juz nie starczylo by na laptopa......

aerg
30
aerg 30
#9516.12.2009, 10:00

Nawet jesli zarabia sie przyslowiowe 1000 na zmywaku to wiecej niz najnizsza w Polsce i da sie z tego zyc.

snow_crash
9 024
snow_crash 9 024
#9616.12.2009, 10:33

@Jedyny, to wytlumacz mi jak splacaja kredyty cale rzesze brytyjczykow kupujacych nieruchomosci za granica, zaciagajac przy tym kredyty w lokalnych (w stosunku do nabywanej nieruchomosci) bankach, lub te wszystkie oferty kredytow hipotecznych polskich bankow skierowanych na mieszkajaca za granica polonie? ;)

Bank ma prawo zadac splaty kredytu, ale musi miec jasno okreslone i konkretne powody zeby odbylo to sie zgodnie z kontraktem i obowiazujacymi przepisami, pamietaj o tym ze bankowosc jest silnie regulowana dziedzina gospodarki, sam fakt przeprowadzki nie obronilby sie w zadnym sadzie.

Co do Bankow i wgladu w finanse, jedynie Bank, w ktorym posiadasz owtarty bierzacy rachunek rozliczeniowy (konto) ma wglad w taka informacje jak wplywy, Bank udzielajacy kredytu widzi jedynie co miesieczny DD ktory sciaga na poczet splat i nic wiecej.

aerg
30
aerg 30
#9716.12.2009, 14:20

Sam jestem przykladem. Zaciagnolem kredyt w Polsce podstawa byly dochody w UK. Splacam go z tad nie z Polski. To nie ma znaczenia gdzie jestes tylko aby forsa szla na poczet splaty kredytu co miesiac.

Alternatywa_PL
491
#9816.12.2009, 18:13

#96
Co do Bankow i wgladu w finanse, jedynie Bank, w ktorym posiadasz otwarty bierzacy rachunek rozliczeniowy (konto) ma wglad w taka informacje jak wplywy, Bank udzielajacy kredytu widzi jedynie co miesieczny DD ktory sciaga na poczet splat i nic wiecej.

Otóz to. Dlatego wiele Highstreetowców jak np. oooos-rany HBOS robi na kazdym kroku problemy jesli nie ma o tobie pelnej info co kiedy i za ile. Jak juz cos oferuje to kiepskie APR'y tylko dlatego ze korzystasz z innego banku.
A przeciez zanim ktokolwiek ci cos da to cie sprawdza. Credit check itd. A wiec w czym problem?
Aerg das dobrze mówi: To nie ma znaczenia gdzie jestes tylko aby forsa szla na poczet splaty kredytu co miesiac.

snow_crash
9 024
snow_crash 9 024
#9917.12.2009, 09:22

@Alternatywna, z Polakami maja taki problem, ze dla nich 1-3 lat, do tego w wiekszosci pustej (bo polacy zadko kiedy maja karty kredytowe, zadko kiedy kupuja na raty, nie maja komurek na kontrakt i czesto nie maja landlina w domu) to nie jest zadna historia kredytowa, nie wspomne juz o zmianie adresu co roku.
Tubylcy maja jej po kilkanasie i to lat stabilnej oraz pekajacej od aktywnosci. Nie ma sie co dziwic, ze z tak skapa i krotka historia kerdytowa Polacy sa grupa wyzszego ryzyka i raczej ciezko zeby Bank dal takiemu komus kredyt na kilkanascie tysiecy £.

Alternatywa_PL
491
#10017.12.2009, 20:02

Zgadza sie. A jesli juz cos daja takim delikwentom to na 25% albo wiecej.
Mnie w powyzszej wypowiedzi to raczej chodzilo o mechanizm. Ja mam dobrze wygladajacy raport kredytowy, a mimo to pozyczka w Halifaxie kiepsko sie przedstawiala poniewaz zmienilem konto bierzace, i kasa przestala naplywac. Co nie oznaczalo ze nie zarabiam wogóle.
Kontynuujac watek...
Innym razem poszedlem w sprawie mortgage i baba mi mówi ze musze miec depozyt (10% wartosci), a ja na to ze mam, a ona ze nic jej na ten temat nie wiadomo bo na koncie mam drobne.
No to ja ze nie tylko Halifaxem czlowiek zyje, i jak bedzie trzeba to przeleje w odpowiednim momencie. Ona- bez wgladu na depozyt to ona nie bedzie ze mna rozmawiac. A ja jej ze tylko quote chcialem aby sie rozeznac. No i doopa, nie dogadasz sie.
Nie ma to jak zarabiasty customer service.
Poszedlem pózniej do Abbey i quote mialem od razu, przeciez nic nie trzeba podpisywac jeszcze.
Z innej beczki, Halifax to chyba najbardziej zaborczy bank jaki znam w UK, kiedys jak mój znajomy poszedl do niego mortgage podpisywac to go przez 3 bite godziny meczyli aby przestawil wszystko do nich, current, credit, insurance, etc.
Moga ci to oferowac inne produkty ale nie ma wymogu abysmy sie przestawiali na wszystko. Tak chlopa wymeczyli, ale nie dal za wygrana.
High streetowce jak HBOS, RBS, Lloyds, Barclays sa wszystkie do japy, odradzam. Tylko na reklamach swietnie wygladaja.

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#10117.12.2009, 22:33

jest jeszcze jaki inny w jukeju bank ?

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#10217.12.2009, 22:34

Nat west . a tak poza to już ni ma nic .-)

no konkurencja rzeczywiście jest po chuju

Alternatywa_PL
491
#10318.12.2009, 00:34

Wsród high streetowców owszem. Ale sa lepsze np. internetowe.
Tu aktualna lista, stan na 30 listopada.
http://www.fsa.gov.uk/pubs/list_ban...