Do góry

Jak nas widzą, tak nas lubią

Polacy są ulubionymi pracownikami brytyjskiej klasy średniej. Wciąż jesteśmy cenieni za profesjonalizm i zaangażowanie w wykonywaną pracę. Jednak nie wszyscy Brytyjczycy podzielają tę opinię. W mniej zamożnych grupach społecznych zatrważająco szybko rośnie niechęć wobec imigrantów ze Wschodu, a zwłaszcza Polaków.

- Nie mam pracy przez Polaków i Rumunów – mówi 32-letni Rob Heywood mieszkający w Edgware. W ciągu ostatnich pięciu lat w jego rodzinnej dzielnicy zamieszkało wielu emigrantów z Europy Wschodniej. Brytyjczycy nazywają ich skupiska „małą Polską”, lub „małą Rumunią”. Rob twierdzi, że to właśnie „wschodniacy” zabrali mu pracę. - Polacy robią to samo za mniejszą stawkę, więc firmy wybierają ich. Ludzie tacy jak ja muszą zgodzić się na mniejsze pieniądze, lub szukać innej pracy - mówi z wyraźną frustracją.

Okazuje się, że początkowy entuzjazm wobec migracji z Polski szybko ustąpił miejsca żalowi i wątpliwościom. Po trzech latach od otworzenia granicy Brytyjczycy zdali sobie w końcu sprawę z tego, że nie mają do czynienia ze zjawiskiem chwilowym. „Polski potop” przeszedł już do historii jako największa jednorazowa fala imigracyjna w dziejach Zjednoczonego Królestwa. Okazuje się, że nie tylko rodowici mieszkańcy Wysp mają zastrzeżenia do Polaków. Inne społeczności imigranckie nie rozumieją, dlaczego Polacy są tak dobrze traktowani przez władze i elity społeczne. W hrabstwie Cheshire postawiono nawet tablice drogowe w języku polskim, co wywołało gwałtowny sprzeciw pozostałych mniejszości językowych.
Faktem jest, że dla elit brytyjskich nie pozostaje bez znaczenia kolor skóry. Okazuje się, że przedstawiciel klasy średniej woli dać pracę białemu Europejczykowi, niż Hindusowi lub Afrykańczykowi. To może tłumaczyć rodzące się antagonizmy między wyżej wymienionymi nacjami.

Warto także wspomnieć o rosnącej liczbie bezdomnych Polaków na Wyspach. Największe ich skupisko znajduje się oczywiście w Londynie – około 650 osób z 4356 bezdomnych. Niektórzy twierdzą, że liczba Polaków bez dachu nad głową może być znacznie większa. Anglicy utyskują, że mają własnych bezdomnych, którym państwo musi pomóc. Ci z Polski są zatem niepotrzebnym balastem. Losem bezdomnych zajmują się przeważnie rady dzielnic. Szlachetną inicjatywą wykazała się rada z Westminster, która tak przejęła się widokiem Polaków śpiących pod cieknącym mostem, że opłaciła ponad 200 osobom powrót do ojczyzny. Otrzymała także dotacje od państwa na urządzenie specjalnego punktu informacyjnego na stacji autobusowej Victoria. Ma on oferować pomoc i ewentualne bilety do Polski.

Napływ 600 tysięcy Polaków podniósł popyt na mieszkania, co także wywołuje sprzeciw Brytyjczyków. Potencjalny landlord woli wynająć mieszkanie kilku emigrantom, którzy mogą zaoferować nierzadko wyższy czynsz niż pojedyncza brytyjska rodzina. Walijska gazeta „Western Mail” wyliczyła ostatnio, że jednoprocentowy wzrost populacji przekłada się na 183-procentowy skok cen mieszkań.

Trudno jest dokonać jednoznacznej analizy faktów, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że to właśnie przez „polski potop” Brytyjczycy mają (wśród obywateli Europy Zachodniej) najbardziej negatywny stosunek do imigrantów. Aż 47% Anglików uważa, że nieograniczone przemieszczanie się pracowników wewnątrz UE szkodzi gospodarce na Wyspach. „Financial Times” tak komentuje całe zjawisko: „Choć politycy i ekonomiści twierdzą, że napływa Polaków i Litwinów od 2004 roku uzupełnił niedobory fachowców i pomógł powstrzymać inflację, to polityczna batalia o emigrację została przegrana”. Natomiast specjalista od emigracji – Neil Davenport twierdzi, że wzrastająca niechęć świadczy bardziej o zmieniającej się mentalności Brytyjczyków, niźli o samych Polakach. Twierdzi ponadto, że to nie nasi rodacy są powodem problemów gospodarczych Anglików. Oznaczałoby to, że idea szukania „kozła ofiarnego” w momencie kryzysu w państwie jest wciąż aktualna. Tak jak w XIX w. Amerykanie oskarżali Irlandczyków o przyczynienie się do kryzysu gospodarczego, tak teraz Brytyjczycy oskarżają o problemy ekonomiczne Polaków.

Oczywiście nie wszyscy mieszkańcy Wysp patrzą z dezaprobatą na przyjezdnych z kraju nad Wisłą. Wielu wciąż ocenia nas bardzo pozytywnie, integrują  się z nami w pracy i poza nią. Okazuje się, że najmilej widziani jesteśmy w Szkocji i tam mamy największe możliwości awansu.

Komentarze 8

Polka
1 400
Polka 1 400
#106.05.2007, 12:44

mnie tam z jednej strony cieszy najazd Polakow. taniej zrobia remont, taniej zaopiekuja sie dziecmi, taniej posprzataja, a dzieki niskim stawkom plac nie rosnie tak szybko inflacja, a za nia raty kredytu hipotecznego....

radekone
2 583 10
radekone 2 583 10
#206.05.2007, 12:46

czyli nie lubi nas \'lower benefit class\'. to sa wlasnie ci glupi brytyjczycy, z ktorych tak sie nabijacie. i slusznie, bo sa glupi, rozmnazaja sie jak kroliki a material genetyczny z nich zaden.

kasiaaaa
758
kasiaaaa 758
#306.05.2007, 13:17

Owszem, \"nieograniczone przemieszczanie się pracowników wewnątrz UE szkodzi gospodarce\" - ale polskiej, a nie brytyjskiej. Brytyjskiej gospodarce i tak nic nie bedzie, chociaz chcialabym, zeby role sie odwrocily.

xxxxx
288
xxxxx 288
#406.05.2007, 14:10

jak tak dalej pojdzie to dostaniemy wszyscy wrotki tym bardziej ze blair odchodzi i moga zaostrzyc kryteria pozwolen na prace

Agnieszka
628
Agnieszka 628
#517.05.2007, 18:29

radekone ....[bo sa glupi, rozmnazaja sie jak kroliki a material genetyczny z nich zaden.]I to wedlug Ciebie sa slowa czlowieka inteligentnego? jakim prawem do cholery okreslasz wielomilionowy narod ktorego Polacy od poczatkow 20-wieku sa obywatelami slowem glupi??? widocznie sam taki jestesI jak kazdy z nas tu piszacych Polakow wie jest mnostwo naszych rodakow przyjezdzajacych na Wyspy ktorych sami osobiscie wyslalibysmy za swoje pieniadze spowrotem do Polski bo tylko tu wstyd naszej ojczyznie przynasza!!! To czemu o nich nikt nic ciekawego nie napisze???? I kazdy brytyjczyk jakiego sie nie zapytasz czy pojechalby do innego kraju pakowac ziemniaki za 5 razy wieksze pieniadze niz tu ma Kazdy odpowie Ci ze tak! Zawsze bedziemy slyszec opinie pozytywne i negatywne posrod Polakow i Brytyjczykow, ale nie mozna calej nacji okreslac jednym slowem.

ksywa_kierus
63
#620.05.2007, 19:13

Marianno imigranci nie uchronią Cię przed wysokimi stopamiprocentowymi. Przeciez zarabiając wydają i biorą kredyty, a właśniewysokie wydatki konsumpcyjne i duża dynamika kredytu, to czynniki,które Bank Anglii wskazał w uzasadnieniu ostatniej zwyzki stópprocentowych.

companero
945
companero 945
#721.05.2007, 13:32

ja jestem bardzo ciekaw, jaka opinie i nastawienie do brytyjskich imigrantow maja mieszkancy Chin, Tajlandii, rdzenni Australijczycy, Nowo Zelandczycy, Poludniowo Afrykanie, itd. itd...W samych Chinach mieszka ponad milion brytyjczykow (!)Byc negatywnie nastawionym do (w tym momencie) Polakow i w tym samym czasie \"podtapiac\" wlasna emigracja inne miejsca na kuli ziemskiej to czysta hipokryzja!

elpolako
2
#822.05.2007, 12:42

Tak sie sklada, ze widzialem naszych bezdomnych w Dublinie i w Londynie, wiekszosc z nich to tacy, co robia wszystko, zeby nie pracowac, pija cidery i przeklinaja wszystkich.ludzie ktorzy w Polsce robili dokladnie to samo.to glownie klimaty sklotowskie.-taki typ Polakow-nierobow, bo oni nie beda pracowac za 5.35na godzine, wola pod mostem.