Do góry

Kurs na twardy Brexit – co szykuje dla UK Liam Fox?

Nie należy gwarantować obywatelom państw UE praw nabytych, tylko wykorzystać ich jako kartę przetargową w negocjacjach z Brukselą (…)

Zachowanie swobodnego przepływu osób z UE do UK byłoby zdradą i ja do tego nie dopuszczę (…)

– nie są to zapomniane wypowiedzi Nigela Farage’a, a poglądy jednego z czołowych członków brytyjskiego rządu odpowiedzialnych za Brexit: ministra handlu zagranicznego Liama Foxa. Wypowiedzi na temat imigracji to jednak nie jedyne źródło kontrowersji wokół ministra.

Liam Fox, brytyjski minister handlu zagranicznego. South Bank Steve / CC BY SA 2.0

Przeoczona sensacja

Kariera Foxa, pochodzącego z East Kilbride absolwenta medycyny w Glasgow, wydawała się osiągnąć szczyt w latach opozycyjnych Partii Konserwatywnej na początku XXI wieku. Były to czasy tzw. „nasty party”, gdy wizerunek konserwatystów zbliżony był do dzisiejszego UKIP-u. Fox był wtedy jednym z przewodniczących partii. Po 2005 roku ówczesny szef opozycji David Cameron powierzył mu w gabinecie cieni najpierw opiekę nad sprawami zagranicznymi, a potem nad obronnością.

Fox zdążył jednak uwikłać się w skandal związany z nadmiernymi wydatkami poselskimi i rok po wygranych w 2010 wyborach został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska ministra obrony, gdy wyszło na jaw, że do rozmów na najwyższym szczeblu dopuszczał przyjaciela-lobbystę Adama Werritty’ego, który nie miał certyfikatów bezpieczeństwa, ani nie był formalnie zatrudniony w ministerstwie.

Z tych wszystkich powodów nominacja Foxa na ministra handlu międzynarodowego w rządzie Theresy May była niespodzianką. W innych warunkach wywołałaby pewnie sensację, ale w czerwcu i lipcu 2016 akurat ta rewelacja utonęła w zalewie innych szokujących informacji, a media zajęte na przykład Borisem Johnsonem nie miały czasu na skomentowanie awansu kontrowersyjnego Foxa.

Brexit według Foxa

Fox trafił do rządu z klarowną wizją twardego Brexitu – całkowitego rozwodu z Unią Europejską – i nawiązania owocnej współpracy handlowej ze wschodzącymi rynkami zamiast z, jego zdaniem, skostniałą i pogrążoną w kryzysach Europą.

Jego wizja polityki i negocjacji jest zdecydowanie ofensywna. Fox wychodzi z założenia, że mimo zakazu prowadzenia negocjacji przed opuszczeniem unijnych struktur, Wielka Brytania musi już teraz zacząć budować sobie pozycję międzynarodową. Dzięki temu, gdy w przyszłym roku dojdzie do negocjacji z UE, Bruksela ma zrozumieć, że nie jest dla UK najważniejszym partnerem handlowym.

Samo utworzenie jego stanowiska i nowego ministerstwa handlu międzynarodowego przez May latem tego roku, ma być symbolem odzyskanej brytyjskiej niezależności i suwerenności, a zarazem (dla niektórych) dowodem, że Wielka Brytania chce wystąpić nie tylko z Unii Europejskiej, ale też z europejskiej unii celnej. Tylko wtedy bowiem będzie mogła samodzielnie budować relacje handlowe i podpisywać umowy o wolnym handlu z państwami trzecimi. Minister już ogłosił podpisanie porozumień o grupach roboczych z Australią i Indiami jako pierwszy krok na drodze do podpisania z tymi państwami umów o wolnym handlu.

Fox ma także wyraźny pogląd na kwestie migracyjne. Gdy latem starł się o fotel lidera partii konserwatywnej powiedział, że utrzymanie swobodnego przepływu osób byłoby zdradą wyniku referendum. Zaś we wrześniu Times doniósł o wypowiedziach ze spotkania z aktywistami, podczas którego Fox miał stwierdzić, że warto wykorzystać status obywateli innych państw UE mieszkających w UK jako kartę przetargową w czasie negocjacji z Brukselą.

Czy Fox postawi na swoim?

Jeszcze we wrześniu (gdy orzekł, że brytyjscy biznesmeni są „otyli i leniwi” i, zamiast korzystać z szans tworzonych przez ministrów do spraw handlu, „grają w golfa”) komentatorzy spekulowali, że Fox będzie pierwszym ministrem, który wypadnie z rządu Theresy May.

Ponieważ Fox nie przywykł jeszcze do rządowych standardów powstrzymywania się od mocnych uwag i bywało, że ignorował zalecenie premier, aby nie komentować strategii Brexitu, media i komentatorzy traktowali go trochę jak barometr – jeśli rząd zbytnio go nie krytykował, miało to wróżyć twardy Brexit, gdy zaś próbowano go nieco uciszać, prasa wnioskowała, że Theresa May nie skłania się w kierunku opuszczenia jednolitego rynku i unii celnej.

Dziś na dymisję Foxa się nie zanosi, ale wcale nie mówi nam to więcej o rządowym planie Brexitu. Zgodnie z opublikowanym we wtorek 22 listopada dokumentem – przewodnikiem po Brexicie – rząd prowadzi w tej chwili wiele wewnętrznych konsultacji i analiz w ministerstwach, a także rozmawia z grupami zawodowymi, organizacjami, firmami i instytucjami w celu budowy „narodowego konsensu co do pozycji negocjacyjnej”.

W oświadczeniu czytamy, że rząd chce dokładnie przygotować i zrozumieć konsekwencje wycofywania się z Unii Europejskiej. To co jedni uznają za chaos i brak informacji o strategii Brexitu, dla innych jest sygnałem intensywnej pracy u podstaw, której efekty mogą poprowadzić Wielką Brytanię w różne, trudne dziś do przewidzenia strony.

Wydaje się, że na początku tego procesu obecność Liama Foxa wskazała pewien kierunek – nominując go, Theresa May postanowiła włączyć wizję twardego Brexitu w zakres możliwych rozwiązań. Niekonieczne jednak jest to rozwiązanie, na które ostatecznie postawi.

We wspomnianym dokumencie czytamy, że rola ministerstwa, którym kieruje Fox, polega na promowaniu inwestycji, handlu i prowadzenia działalności biznesowej w UK, nie będzie więc bezpośrednio negocjował warunków Brexitu w czasie których najprawdopodobniej ustalony zostanie status imigrantów z UE mieszkających w UK. Dopiero „w odpowiednim czasie” Fox ma się stać negocjatorem nowych umów handlowych i wtedy okaże się czy w prawdziwych negocjacjach ma tak wielki rozmach, jak w politycznych przemówieniach.


Kasia Sobiepanek – analityczka, dziennikarka, redaktorka naczelna “UKpolitics po polsku”, tłumaczka PL-EN. Zajmuje się przede wszystkim relacjami Wielkiej Brytanii z Unią Europejską i polityką wewnętrzną w UK. Dla Emito.net analizowała m.in. sylwetkę ministra ds. Brexitu Davida Davisa i szanse na szkocką niepodległość.

Komentarze 1

knapior
2 535
knapior 2 535
#128.11.2016, 19:36

O, Szkocja też ma swojego Antonio :P