Do góry

Polak w Hollywood: Jezusa grałem cztery razy

W Polsce był pielęgniarzem, dyrektorem kreatywnym, prowadził dom kultury i agencję aktorską. Mimo to zdecydował się wyjechać do Londynu. Zaczynał od opieki nad dziećmi i pracy za barem. Teraz występuje w światowych superprodukcjach u boku takich gwiazd jak Daniel Craig, Matt Damon, czy Jude Law. Ale, jak zapewnia, to dopiero początek jego kariery.

Fot. Konstantin Suslov

Jacek Różalski: Można cię już nazwać gwiazdą Hollywood?

Kamil Lemieszewski: Nie sądzę, żebym mógł się tak nazwać. Ale aktorem hollywoodzkim, już tak. Czy będę gwiazdą Hollywood, to czas pokaże. W tym momencie zacząłem robić kilka filmów, które mi w tym pomogą. Mam też propozycje zagrania w innych. To wstępny etap, więc nie chciałbym jeszcze ujawniać szczegółów.

Od którego filmu zaczęła się twoja światowa kariera?

Myślę, że drzwi do światowych produkcji otworzył mi udział nie w filmie, tylko w reklamie Heinekena z 2015 roku, która jednocześnie była promocją filmu o Jamesie Bondzie – „Spectre”. Partnerowałem tam Danielowi Craigowi. On oczywiście grał tego dobrego, a ja tego złego bohatera. Później zagrałem w filmach „Absolutely Fabulous”, „Jason Bourne” i kolejnych.

W jednych filmach tylko statystujesz, w innych masz epizody, w jeszcze innych grasz ze znanymi gwiazdami. Którą z ról uważasz za najważniejszą?

Udział w każdym filmie uważam za osiągniecie. Nawet tam, gdzie jestem statystą. Wciąż się uczę. Przywilejem jest dla mnie, że to nauka aktorstwa od najlepszych gwiazd kinaPrzywilejem jest dla mnie, że to nauka aktorstwa od najlepszych gwiazd kina. Do tego zdobywam wiedzę z produkcji, czy organizacji planu filmowego.

Ale najważniejszym doświadczeniem do tej pory był dla mnie „King Arthur: Legend of the Sword”, gdzie zagrałem Merlina. Udział w tym filmie zawdzięczam temu, że reżyser Guy Ritchie obejrzał „The Witcher” – krótki film, który wyprodukowałem z Dawidem Grzesikiem.

Ważny był dla mnie także udział w „Rogue One: A Star Wars Story”, gdzie wcieliłem się w aż pięć różnych postaci. Byłem tam na przykład pilotem, handlarzem narkotyków, ale też druidem.

Niebawem będzie cię można zobaczyć w kolejnej części „Jurassic World”. Kogo tam grasz?

Jednego z handlarzy dinozaurów. Mam nadzieję, że będę tam widoczny, bo to znów będzie rola epizodyczna, a te mają to do siebie, że nigdy nie wiadomo, czy sceny z udziałem takich aktorów nie zostaną wycięte.

Jakie znaczenie ma twój wygląd? Nie masz słowiańskiej urody. Gdybym cię nie znał, stawiałbym, że jesteś Hiszpanem, Włochem, albo Grekiem. Nawet grałeś już Greka.

Tak, w „Jasonie Bournie” grałem Greka. Ale jestem Polakiem z dziada pradziada. Myślę że Ważniejsza od urody jest determinacja: ile jesteś w stanie poświęcićważniejsza od urody jest determinacja: ile jesteś w stanie poświęcić, dać z siebie, ile umiesz. Nie ma co ukrywać, spryt też ma znaczenie. No i… nie czarujmy się, także znajomość odpowiednich ludzi. W Hollywood wiele castingów jest ustawionych, bo role, nawet te epizodyczne, są już dawno przydzielone. Wielu aktorów chodzi na castingi i traci tam tylko czas. W „Jurassic World: Fallen Kingdom” wystąpiłem dlatego, że znałem ludzi, którzy przy nim pracowali. Taka niestety jest smutna prawda o świecie filmowym, w dużej mierze także hollywoodzkich produkcji.

Nie skończyłeś szkoły aktorskiej.

Jak każdy, zastanawiałem się kiedyś nad szkołą. Wybór był między aktorstwem a medycyną. Do łódzkiej filmówki jednak się nie dostałem. Na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi skończyłem pielęgniarstwo i położnictwo. Jestem pielęgniarzem i położnikiem. Odebrałem nawet dwa porody, a asystowałem przy wielu innych. Brałem też udział przy wielu operacjach. Ludzkie ciało nie ma dla mnie tajemnic.

Mimo że nie dostałem się do filmówki, to chodziłem na zajęcia jako wolny student. Do tego pobierałem prywatne lekcje. Zapisałem się też do Akademii Kaskaderskiej u Dziuńka, jednego z najlepszych polskich kaskaderów. Dzięki temu w moim portfolio mogę zaproponować nie tylko umiejętności aktorskie, ale na przykład jazdę na dachu samochodu, rozbijanie samochodów, czy bycia płonącą pochodnią.

Jesteś też producentem.

Tak. Moją produkcją jest film pt. „Retribution”. W zeszłym roku zdobył on nagrody na 11 festiwalach filmowych. Na przykład na Festiwalu Filmowym w Szwecji w kategoriach: najlepszy aktor filmu akcji, najlepszy scenariusz i najlepszy montaż. W tym filmie byłem nie tylko kierownikiem produkcji, ale też producentem i reżyserem castingowym. Teraz wraz ze szkockimi artystami - scenarzystą Bobbym Robertsonem i reżyserem Hayleyem McInline’em kończę film „Wild is the North”. Jego bohaterem jest król Anglii, Danii i Norwegii Kanut, którego matką była polska księżniczka Sygryda, córka Mieszka I. Moim dziełem jest też serial „Nameless” o rozpadzie imperium słowiańskich Wenedów/Wandali.

Z brodą przypominasz trochę Jezusa?

Jezusa w różnych produkcjach grałem już cztery razy. W tym dla jednego z kościołów katolickich w Londynie. Dwa lata temu Miałem sesję do obrazków rozdawanych dzieciom podczas komunii świętejmiałem też sesję do obrazków rozdawanych dzieciom podczas komunii świętej. Innym razem byłem Jezusem w reklamie marki odzieżowej House, gdzie grałem Jezusa mody, który schodzi z nieba w towarzystwie strusia i zakonnic w negliżu.

Fot. Rafal Nowak

W jakich reklamach jeszcze wystąpiłeś?

Poza Heinekenem i Housem? Ostatnia to reklama greckiej telefonii komórkowej Wing. Poza tym reklama Audi, BMW. To tylko część reklam filmowych. Reklam zdjęciowych już nawet nie liczę. Było tego mnóstwo.

Od razu udało ci się zdobyć role w reklamach i filmach?

Skąd. W Londynie zaczynałem od opieki nad dziećmi, pracowałem za barem, jako stylista i sprzedawca w sklepie.

Pielęgniarz to jedyny zawód, który wykonywałeś w Polsce?

Byłem też dyrektorem kreatywnym we własnym domu kultury w Łodzi. Nazywał się Stara Szwalnia. Prowadziłem tam galerię sztuki, ale także zajęcia aktorskie i cyrkowe dla dzieci zagrożonych patologią społeczną. Wielu nastolatków wyciągnąłem w ten sposób z nałogu, w tym z narkotyków. W Polsce miałem też swoją agencję aktorską i modelingową.

Fot. Michal Szubert

To dlaczego wyjechałeś?

Robiłem duży kontrakt dla znanej firmy alkoholowej. Agencja reklamowa oszukała mnie i nie zapłaciła za pół roku występów jako ambasador marki. To był jeden z powodów, ale ten przelał czarę goryczy. Bardzo często na planach światowych produkcji jestem jedynym PolakiemSytuacji, gdzie ludzie okazali się wilkami było więcej. Innym powodem były propozycje zagania w filmach poza granicami Polski. W lipcu będzie pięć lat odkąd wylądowałem w Londynie. Pomyślałem sobie, że ze stolicy Wielkiej Brytanii będą miał dobry start do kontraktów w Hollywood. I to mi się już w jakimś stopniu udało.

Pochwal się też tym, że uczysz polskie dzieci w UK historii Polski.

Prowadzę na Wyspach warsztaty dla dzieci. Opowiadam im nie tylko o historii Polski, ale też o legendach. Pokazuję, jak wygląda prawdziwy miecz, tarcza, strój rycerza. Ostatnio spotkałem się w Edynburgu z polskimi harcerzami. To wspaniałe dzieciaki.

Możesz powiedzieć, że na emigracji udało ci się odnieść sukces?

Gdy miałem 16 lat marzyłem o tym, by zagrać u boku Jamesa Bonda oraz w filmie fantasy. Wiele osób mówiło mi wtedy: “Nigdy nie będziesz modelem”. Inni, że nigdy nie będę aktorem. A ja zostałem i jednym i drugim, więc w jakimś stopniu odniosłem sukces. Bardzo często na planach światowych produkcji jestem jedynym Polakiem. Mam 34 lata. To co osiągnąłem do tej pory, to nie wszystko, co mam do powiedzenia. Właśnie pracuję przy produkcji „Mission Impossible 6”, oczywiście z udziałem Toma Cruise’a. Jeszcze o mnie usłyszycie i zobaczycie.

Fot. Cathy Cat/Adam Polański/Katarzyna Kwaśniewska

Komentarze 20

Infidel
9 746
Infidel 9 746
#122.05.2018, 08:51

...zjedzonego przez Trexa.

asbo
12 495 1
asbo 12 495 1
#222.05.2018, 09:12

Miałem sesję do obrazków rozdawanych dzieciom podczas komunii świętej...

byle z autografem :D

Nadi09
7
Nadi09 7
#422.05.2018, 09:19

Super gość

Zbychu_zPlebani
3 904
#522.05.2018, 09:20

tak se czasami mysle. czemu Jezus jest taki blady? przeciez tam slonce prazy. wiekszosc czasu spendzal na zewnontrz i jeziorach.

powinien byc mahon.

cos mi podchodzi troche pod rasizm.

Heniek_Lejer
460
#622.05.2018, 09:36

piekny ....:)

Heniek_Lejer
460
#722.05.2018, 09:42

#2

podobno dzieciaki na wyjsciu dostaly po gwozdziu :)

asbo
12 495 1
asbo 12 495 1
#822.05.2018, 10:02

...ale ze do reki?

Harpagon
535
Harpagon 535
#922.05.2018, 10:09

Jak juz ma taka wprawę to niech zagra Polskę, Jezusa wszystkich narodów :) to bedzie rola zycia :D

kijevna
15 079
kijevna 15 079
#1022.05.2018, 10:15

jeszcze ma za gładką twarz na to;)

Heniek_Lejer
460
#1122.05.2018, 10:18

...ale ze do reki?

centralnie! :)

kijevna
15 079
kijevna 15 079
#1322.05.2018, 10:36

Może byc, ale w Polsce by nie przeszła;) Zresztą moze przeciez mieć wiele twarzy - taki ma status, ze może wszystko;)

kijevna
15 079
kijevna 15 079
#1422.05.2018, 11:34

Ale ogólnie to szkoda, że ten wywiad tak późno. Kamil był gosciem na pikniku patriotycznym - był przebrany za rycerza, prezentował wykonane przez siebie tarcze i inne akcesoria. Jakos nikt nie wiedział, albo nie powiedział, że... no. Szkoda, że taki brak reklamy:(

Johny_Pollack
213
#1522.05.2018, 17:14

Slavic power :-) Lad will go far...

Wyglada, notabene, jak młoda wersja Mela Gibsona.

Heniek_Lejer
460
#1622.05.2018, 18:35

werdykt ekspertow:

Profil nieaktywny
izabelinda35
#1723.05.2018, 19:07

Sandały i skarpety opanują świat.

kolendra
3
#1824.05.2018, 09:35

Gdzie grał tego Jezusa?

Heniek_Lejer
460
#1924.05.2018, 09:59

w titaniku - ale wycieli

Sokole
4 035
Sokole 4 035
#2026.05.2018, 00:24

tutaj od 2giej minuty: