Do góry

Premiera inspirowana tragedią Polki

Na festiwalu filmowym w szkockim Inverness pokazany został film inspirowany zbrodnią dokonaną na Andżelice Kluk. Główną rolę gra w nim Joanna Kaczyńska - polska aktorka mieszkająca i tworząca w Wielkiej Brytanii.

ROBERT REWIŃSKI: Dziś na festiwalu w Inverness odbędzie się premiera filmu "Graders". Ty grasz w tym filmie główną rolę. To opowieść o dwóch polskich siostrach. Co to za historia?

JOANNA KACZYŃSKA: - To opowieść o dwóch Polkach, które przyjechały do Edynburga by pracować i ułożyć tu sobie życie. Ania, czyli postać, którą ja gram, pracuje w restauracji, ma chłopaka Szkota. Czuje się tu dobrze. Czuje, że się osiedliła w Edynburgu i nie zamierza nigdzie wyjeżdżać.

Natomiast jej siostra dorabia sobie grając na gitarze na ulicach szkockiej stolicy. Pewnego dnia, gdy obie na ulicy śpiewają, spotykają Lema. To mężczyzna, który proponuje im wyjazd na północ Szkocji.

Filmowe siostry: Anna (Joanna Kaczyńska) i Celina (Agnieszka Bresler). Fot. Daniel Pacey

Co to za mężczyzna? Czy Polki go znają?

Nie. To zupełnie przypadkowo spotkany człowiek. Podchodzi do nich na ulicy, robi dobre wrażenie, rozpoczyna rozmowę. Proponuje wyjazd do Highlands czyli w szkockie góry. To ma być rodzaj przygody. Ale jednocześnie mówi, że tam mogą więcej zarobić.

Czy Polki się na to decydują?

Ania, jako bardziej rozsądna nie widzi w tym sensu. Natomiast jej siostra Celina postanawia wyjechać. Z człowiekiem, który wydaje się interesujący, tajemniczy.

Czyli zagłusza racjonalizm i podąża za fantazją, za idealizmem?

Tak. Ale na to składa się wiele czynników. Chce zobaczyć interesujące zakątki kraju a przy okazji ma nadzieję otrzymać dobra pracę. A do tego dochodzi zauroczenie. Postanawia z nim samotnie wyjechać.

Anna jest zawiedziona, że młodsza siostra wciąż jest taka dziecinna. Wyjechała z mężczyzną, o którym nic nie wiedziała.

Anna jest też zawiedziona, że nie była w stanie przemówić siostrze do rozsądku. Na początku nawet nie odbiera od niej telefonów.

Kiedy po pewnym czasie emocje opadły, dzwoni do niej. Ale już nie może się z nią skontaktować.

Anna zostawia swój uporządkowany świat i wyrusza na poszukiwani siostry.

Czuje, że coś jest nie tak. Nie czeka nawet na pomoc swojego chłopaka. Rzuca pracę i jedzie autostopem by szukać siostry. Wie, że to milczenie siostry nie jest normalne.

Rozpoczynaja się poszukiwania i rozpoczyna się przemieszanie świata realnego i strachu.

Anna na kompletnym pustkowiu odnajduje Lema. Mimo jego zapewnień, że siostra po prostu wyjechała odczuwa, że coś jest nie tak.

Fot. Daniel Pacey

Zaczyna mieć wizje, w których pojawia się siostra. Nie wie, co to jest. Nie wie czy to już jej psychika zaczyna szwankować. Nie wie jak odbierać wizje pojawiającej się siostry. Nie wie jak to interpretować.

Obie siostry w filmie nazywają się Król. To bardzo podobnie do nazwiska Kluk. Czy tragiczna historia Andżeliki Kluk, która wydarzyła się w Szkocji ma coś wspólnego z tą historią?

Reżyser David Hutchison był zainspirowany historią Andżeliki. Oraz pewnej młodej Litwinki Jolanty Bledaite, które zostały zamordowane w Szkocji. Nie można powiedzieć, że to jest ich historia.

Reżyser uznał natomiast, że warto pokazać okrucieństwo, które przydarzyło się dziewczynie, która tak jak Andżelika przyjechała tutaj by zarobić. I ktoś to wykorzystał. Jak również fakt, że nie miała ona tutaj rodziny. Podobnie było właśnie z Andżeliką. Ona też miała tutaj tylko siostrę.

I ta siostra też jej tutaj szukała.

Tak, dokładnie. Ja nawet pamiętam dokładnie tę historię. I kiedy o tym myślę to, płakać mi się chce.

Dokładnie pamiętam te dni jak jej siostra szukała Andżeliki. Jak na waszym dawnym portalu Szkocja.net były informacje, blog i jej apel o pomoc w odnalezieniu siostry. Pewnego dnia dowiedzieliśmy się wszyscy co strasznego się stało.

Fot. Daniel Pacey

Reżyser był zainspirowany tymi wydarzeniami. Do tego doszły jego własne wspomnienia jako emigranta, bo samo pracował w Australii. Dlatego w tym filmie postanowił połączyć własne doświadczenia i tę historię Andżeliki.

A do tego okrutne przeświadczenie mordercy, który był przekonany, że jeśli ktoś zniknie to nikt się o niego nie upomni.

Mówisz, że pamiętasz tę historię Andżeliki. Czy przygotowując się do tej roli spotkałaś jej siostrę? Czy rozmawiałyście?

Nie. Nigdy jej nie spotkałam. Uważałabym to za zbyt niestosowne. Wiem, że oczywiście wielu aktorów się rzeczywiście w taki sposób przygotowuje do ról.

Gdyby był to film dokładnie o historii Andżeliki i jej siostra wyraziłaby zgodę na taką rozmowę, na pewno bym się z nią spotkała.

Grasz główną rolę w tym filmie. Jak trafiłaś na plan? Kiedy rozpoczęła się produkcja?

Reżyser znalazł mnie przez stronę internetową dla aktorów. Wcześniej przez znajomych dowiedział się, że jest tutaj w Szkocji polska aktorka. Wtedy skontaktował się z moim agentem i zaprosił mnie na casting. To było w październiku ub. roku.

Pierwsze zdjęcia rozpoczęły się już w listopadzie. Natomiast na początku grudnia zdjęcia na północy Szkocji trzeba było przerwać, bo spadł śnieg i nie mogliśmy tam dojechać. Potem w styczniu znów wróciliśmy na plan.

Dużo w tym filmie scen związanych ze śmiercią, z umieraniem. Jak udawało Ci się, jako aktorce, w nich odnaleźć?

Studiowałam w ub. roku w Lee Strasberg Theatre and Film Institute w Nowym Jorku. Sam Lee Strasberg uczył tam m.in. Marlin Monroe, Roberta de Niro, Al Pacino i innych znanych aktorów.

 
Poznałam tam technikę aktorska, która polega na tym, by korzystać z własnych doświadczeń, z własnych emocji. Dzięki temu gra na ekranie jest bardziej naturalna, autentyczna i wiarygodna. Korzystałam z tego.

To jest bardzo nisko budżetowy fim. Jego produkcja kosztowała zaledwie 4 tys. funtów. Jak za takie pieniądze można zrobić 1,5 godzinny film, w tak różnych miejscach, z udziałem tylu aktorów?

Generalnie mieliśmy podpisaną umowę z reżyserem na tzw. odroczoną płatność. Polega to na tym, że w przyszłości będziemy mieli udział w zyskach z dystrybucji. Jesteśmy współudziałowcami tej produkcji.

Wiele dni zdjęciowych mieliśmy w Lockinver. Stamtąd pochodzi rodzina reżysera. Mieliśmy tam bazę noclegową. W innej miejscowości Buckie filmowaliśmy sceny w fabryce owoców morza, która należała do znajomych reżysera i tam też mieliśmy noclegi i wyżywienie.

Odroczona płatność, hipotetyczne pieniądze. Zgodziłaś się na to. Dlaczego?

Po pierwsze poruszyła mnie ta historia. Spodobał mi się scenariusz. Oczywiście pieniądze są ważne. Ale jeśli widzi się potencjał i to, że film może wypromować nas, jako aktorów, to czasami trzeba zdecydować się na taki krok.

Fot. Jacek Winckiewicz

Zagrałam główną rola w filmie fabularnym. To ogromne doświadczenie. Do tej pory grywałam w nagradzanych, ale głownie krótkometrażowych filmach. Miałam tez kilka ról w pełnometrażowych filmach, ale nigdy nie była to rola główna.

Natomiast reżyser wysyła ten film na różne festiwale filmowe w różnych krajach. Ta dzisiejsza premiera na festiwalu w Inverness odbywa się o godz. 20.45 czyli w bardzo dobrym czasie na projekcję.

Wygląda na to ze wszystkie bilety będą wyprzedane, ponieważ już w środę wieczorem zostało tylko ok. 20 biletów. A wiadomo ze większość kupuje na ogół tuz przed seansem.

Czy będzie można obejrzeć ten film w Polsce?

Być może w przyszłym roku reżyser będzie próbował pokazać go na którymś z festiwali. Na razie nie mam żadnej informacji na ten temat.

To pierwszy twój film pełnometrażowy?

Nie. Wcześniej grałam mniejsze role w filmie "Wszyscy Święci". Grałam tam u boku Macieja Stuhra, Piotra Adamczyka, Leona Niemczyka, Danuty Stenki, Doroty Segdy i wielu innych znakomitych aktorów. Jak również Aliny Janowskiej, którą właśnie grałam w retrospekcji, jako młodą kobietę.

Jak jest na rynku piosenki na Wyspach? Jesteś półfinalistką polskiej edycji IDOLA, gdzie fantastycznie zaśpiewałaś "I will always love you" Whitney Houston. To było fantastyczne wykonanie bardzo trudnej piosenki.

 
Cieszę się, że ci sie podobało. Nie wiedziałam natomiast, że jury nie lubiło Whitney Houston ani Celine Dijon. Powiedzieli "Zrobiłaś nam na złość" i moja przygoda z Idolem się zakończyła.

Teraz szykuję spektakl piosenki francuskiej. Mimo, iż śpiewam również współczesne piosenki francuskie, w tym spektaklu będą stare piosenki, które zawsze kochałam.

To będzie okres lat 40-60-tych ubiegłego wieku. Począwszy od piosenek Edith Piaf, po Charlesa Aznavoura czy Jacquesa Brela. Wcześniej przez wiele lat śpiewałam piosenki francuskie i stęskniłam się za nimi.

Jak znalazłaś się w Glasgow?

Studiowałam przez kilka miejscy na Akademii Aktorskiej w Warszawie. Potem postanowiłam wyjechać. Mieszkałam Najpierw w Luton, potem w Londynie, ale nie czułam się tam za dobrze.

Przyjechałam do Glasgow i w Szkocji czuję się jak w domu. Mieszkam tu już 6 lat. Bardzo dużo się dzieje tutaj, jeśli chodzi o scenę teatralną i filmową. Obok jest artystyczny Edynburg gdzie w sierpniu podczas Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego również występowałam.

W Glasgow dzieje się na pewno więcej niż w Poznaniu skąd pochodzę. Tam pod względem filmowym nic się praktycznie nigdy nie działo. Wszystko odbywa się w Warszawie. W Poznaniu owszem grałam w rożnych sztukach teatralnych. Ale ja bardzo lubię różnorodność. Gra filmowa zawsze mnie pasjonowała. W Szkocji mogę połączyć jedno z drugim.

Gdzie można Cię jeszcze zobaczyć?

Grałam kilka mniejszych ról w produkcjach BBC, m.in. w "Hattie" oraz w "Lip Service".

Razem z ekipą "Graders" z Edynburga nagraliśmy w maju tego roku film "Free Crack", w którym grałam główną rolę żeńską i który zdobył na festiwalu 48 Hour Film Project nagrodę dla najlepszego reżysera.

Razem z innym zespołem z Glasgow zdobyliśmy dwie inne nagrody za film "A shot in the dark". W przyszłym roku odbędzie się premiera musicalu, który jest właśnie w przygotowaniu. Cały czas coś się dzieje.

Byłaś też Miss Szkockiej Polonii. I wicemiss Polonii Wielkiej Brytanii. Czy odczułaś jakąś korzyść z uzyskania z tych tytułów?

Traktowałam to jako przygodę. Pracowałam kiedyś jako modelka. W wyborach wystartowałam mając 23 czy 24 lata. To był ostatni moment by zgodnie z regulaminem wystąpić w takim konkursie.
Zgodziłam się i była to przygoda. Ale nie przełożyło się to na aktorstwo.

W tej branży w Wielkiej Brytanii cale doświadczenie jakie miałam z Polski nie miało za bardzo znaczenia. Musiałam sama od początku na wszystko zapracować.

Zobacz także na innych stronach

Komentarze 5

zartowalem
24 069 48
zartowalem 24 069 48
#110.11.2011, 12:32

Bardzo chetnie obejze ten film, chocby ze wzgledu ze bralem aktywny udzial w poszukiwaniu Angeliki i chcialbym zobaczyc, czy autorom udalo sie wylapac kilka niuansow, ktore uwazam ze sa niezmiernie wazne dla calej sprawy.....

zartowalem
24 069 48
zartowalem 24 069 48
#210.11.2011, 12:36

Szkoda tylko, ze tak pozno ukazal sie material, chetnie pojechalbym na premiere :/

kotz
56
kotz 56
#310.11.2011, 17:49

przychodzi Edyp do baru na Bronxie i mowi do chlopakow:
-hey nigers
oni na to:
-Whats up motherfucker

Alternatywa_PL
491
#410.11.2011, 18:33

Budzet tylko 4 tys. funtów na film? Respect.

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#511.11.2011, 06:45

zmienilbym nazwisko na jej miejscu