Do góry

Jak rozmawiać z nastolatkiem?

Okres dojrzewania może być zarazem najpiękniejszym, ale także najtrudniejszym etapem życia człowieka. Wielu rodziców w tym czasie ma trudności z poradzeniem sobie z zachowaniem nastoletniego dziecka. Mają poczucie, że utracili swój rodzicielski autorytet. Jak dotrzeć do nastolatka? Jak z nim postępować, aby nie stracić jego zaufania i pomóc mu w tym trudnym czasie?

Fot. jo-h

Własne zdanie

Młodzi ludzie zmagają się z odkrywaniem własnej tożsamości, z nawiązywaniem przyjaźni, usiłują dostosować się do otoczenia, pragną odnosić sukcesy w szkole i odkrywać, co przynosi im satysfakcję i poczucie własnej wartości. Układają swoje relacje z rodzicami, dziadkami, nauczycielami i innymi ludźmi. Rozwijają zdolności i zainteresowania oraz własną indywidualność.

Dojrzewanie to także okres intensywnego wzrostu i przemian w organizmie, przez co młodzi ludzie stają się bardziej drażliwi. Ponadto zaczynają silnie manifestować swoją odrębność np. poprzez ubiór, fryzurę, tatuaż, wystrój pokoju itp. To wszystko po to, by podkreślić, że dorastają i mają w związku z tym swoje zdanie, swoje potrzeby i swoje problemy.

Spostrzegawczość

Nastolatki "cierpią" z powodu braku wolności i zaufania ze strony dorosłych, trudno się im z tym pogodzić, nie znoszą zakazów, większych obowiązków. Z jednej strony chcą dorosnąć, z drugiej strony tracą bezpowrotnie dzieciństwo. Ponadto bardziej krytycznie przyglądają się dorosłym, wychwytują u nich niespójności. Drażni ich, kiedy dorośli co innego mówią, a co innego robią - taka postawa wywołuje u nich bunt. Pragną być traktowani z szacunkiem i sprawiedliwie.

Nie można także zapominać o tym, że obecnie dojrzewanie człowieka jest bardziej skomplikowane i trudne. Przyczyniają się do tego zmiany w obyczajach, dostępność i natłok informacji, różne, czasem skrajne systemy wartości, sprzeczności w głoszonych ideach. To wszystko sprawia, że rodzicom dorastających dzieci jest także znacznie trudniej. Często tradycyjny sposób ich dyscyplinowania na zasadzie "dzieci i ryby głosu nie mają" nie sprawdza się i powoduje sporo problemów w relacjach.

Autorytet

Oczywiście każdy rodzic chciałby, aby dorastające dzieci były odpowiedzialne, liczyły się z potrzebami rodzica, były zdolne do współpracy, szczęśliwe. W większości przypadków są przekonani, że uda im się to osiągnąć przez zachowanie dyscypliny w oparciu o kary i nagrody, zwłaszcza, że sposób ten odnosił oczekiwane skutki, kiedy dziecko było małe.

W miarę upływu lat, kiedy rodzice próbują zmienić zachowanie dorastającego dziecka, stosując nadal rozwiązania siłowe, natrafiają na coraz silniejszy jawny bądź bierny opór. Nawet jeśli rodzice osiągają efekty, to nie zmienią pragnień i myśli dziecka, bo gdy tylko rodzicielska władza osłabnie, dorastające dziecko powróci do zwalczanych przez rodziców zachowań.

Rodzice, którzy, gdy ich dzieci były małe, opierali się w wychowaniu głównie na władzy, odkrywają z ogromnym zaskoczeniem, że gdy ich dzieci dorosły do wieku młodzieńczego, zaczyna im brakować sposobów wpływania na dziecko, a atrybuty władzy – kary i nagrody – przestają być skuteczne.

Z tego powodu w ogromnej liczbie rodzin dorastanie dzieci niesie ze sobą wiele niepokoju, gniewu, gwałtownego buntu. Jeśli rodzice nadal próbują dyscyplinować młodego człowieka stosując system nagród i kar, z pewnością często mogą doświadczyć eskalacji niepożądanego zachowania.

Gdy rodzice zdecydują się zrezygnować z działania z pozycji siły (odrzucić władzę jako formę autorytetu) nie znaczy to, że rezygnują z wywierania wpływu na dzieci. Jest jasną sprawą, że pragną oni przekazać im swoją wiedzę, mądrość życiową i bogate doświadczenie. Dzieci bardzo potrzebują tego rodzaju wpływu, a chętniej będą wsłuchiwać się w głos rodziców, gdy ich wzajemna więź nie dozna szkody przez postawę rodzicielskiego autorytetu z pozycji siły.

Rozmowa

Sposób rozmowy mogą zmienić zarówno rodzice jak i dzieci. Na Treningach Skutecznej Komunikacji według metody Gordona dzieci w wieku 12-18 lat uczą się umiejętności porozumiewania się i rozwiązywania problemów. Umiejętności, które pozwolą im być samodzielnymi i niezależnymi, dobrze radzić sobie w relacjach z innymi, rozwiązywać konflikty z przyjaciółmi i innymi ludźmi oraz planować i podejmować decyzje, aby stać się zdrowymi, odnoszącymi sukcesy, w pełni funkcjonującymi ludźmi.

A jak na sukcesy w komunikacji dzieci mogą wpłynąć ich rodzice? Wiele problemów w czasie dorastania wiąże się z nieumiejętnością prowadzenia przez rodziców rozmów. Nastolatki są szczególnie wyczulone np. na tembr głosu rodzica w trakcie rozmowy, krzyk, pojawiające się napięcie, wygłaszane długie wykłady, przerywanie im wypowiedzi, na komentarze w stylu: "Ja w twoim wieku, to...", lub "Za moich czasów było gorzej, ty masz wszystko, nie narzekaj!" itd.

Najlepiej prowadzić rozmowę stosując komunikaty zaczynające się od "Ja". Dzięki nim rodzic daje nastolatkowi dowód na to, że chce jedynie przedstawić własne poglądy i bierze pod uwagę to, że ktoś może się z nim nie zgadzać.

Pomimo, że wydaje się to dość proste, nie jest łatwo nauczyć się wysyłania komunikatów typu Ja, przede wszystkim dlatego, że większość rodziców, w zetknięciu z zachowaniem nie do zaakceptowania, jest wyjątkowo przywiązana do wysyłania komunikatów typu Ty. Niestety komunikat Ty zawiera silny komponent obwiniania, oceniania, osądzania, grożenia, dominacji lub poniżania.

Jest prawie pewne, że na tego typu komunikaty dorastające dziecko zareaguje obronnie: krzykiem, trzaśnięciem drzwiami lub zwrotami: "Ciągle się mnie czepiasz!", "Daj mi spokój", "Ty nic nie rozumiesz", "Odczep się" lub irytującym dla rodzica milczeniem.

Komunikaty typu Ty nie tylko nie skłaniają do zmiany zachowań, ale wręcz wzmacniają w dzieciach opór przed zmianą i wycofanie, a w dłuższej perspektywie mogą poważnie nadszarpnąć ich samoocenę. Co więcej, takie komunikaty prowokują młodych ludzi do "odwdzięczenia" się podobnym komunikatem wycelowanym w rodzica, co w konsekwencji prowadzi do eskalacji, wojny na słowa, często do łez, zranionych uczuć, gróźb ukarania i nadwątlonych relacji.

Komunikaty typu Ja w znacznie mniejszym stopniu są w stanie spowodować tak silny opór. Kiedy dzieci nie są poniżane czy obwiniane za to, że mają swoje potrzeby, są dużo bardziej chętne, aby zwracać uwagę na potrzeby swoich rodziców.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 15

iwand
1 942
iwand 1 942
#117.05.2012, 16:55

Czyli, zamiast: Ty glabie, nalezy powiedziec: Ja uwazam ze jestes glabem, a zamiast: Ty zaraz dostaniesz, powiedziec Ja ci wp...rdole
Kazdy wie ze z nastolatkiem to krzyz panski, ale tego typu porady uwazam za bzdurne.
Ja uwazam ze kazde dziecko jest inne i inaczej reaguje na cokolwiek. A najlepszy sposob wychowania nastolatka - dac mu dorosnac.

Profil nieaktywny
ItakFigurowicz
#217.05.2012, 19:29

iwand - Jakim kosztem dla...np. reszty rodziny? Jest " cena" za to?

Nieznamir
17 068
Nieznamir 17 068
#317.05.2012, 21:13

niezla patologia zwracac sie do dziecka "ty głąbie"

Profil nieaktywny
Trollglodyta
#417.05.2012, 23:56

ja jestem rodzic postępowy
i to moje dziecko mówi do mnie
" ty głąbie "

pewnie łyso Wam teraz jak Żartowałem :)

iwand
1 942
iwand 1 942
#518.05.2012, 11:10

achernar666 , naucz sie czytac pomiedzy wierszami,
itak, cena? Za co? Za wychowanie dziecka? Sam wiesz ile to kosztuje, doslownie i w przenosni. Cel - dac dziecku dojrzec i zrobic z niego samodzielnego, odpowiedzialnego czloweika. Korzysc - bezcenna + swiety spokoj.

Nieznamir
17 068
Nieznamir 17 068
#618.05.2012, 11:18

iwand
#5 | Dziś - 11:10

achernar666 , naucz sie czytac pomiedzy wierszami

naucz sie pisac pomiedzy wierszami.

iwand
1 942
iwand 1 942
#718.05.2012, 12:21

Przepraszam, moze mi powiesz gdzie napisalam ze zwarac sie do dzidecka "ty glabie" ze nazywasz mnie patologia

Nieznamir
17 068
Nieznamir 17 068
#818.05.2012, 12:24

skoro nie mowiles tego do dzieciaka(a takie mozna odniesc wrazenie, czytajac twoj wpis) to automatycznie nie nazywam cie patologia. wiec dalsza dyskusja nie ma sensu.

ps. nawet ci cofne dontlajka na zgode

iwand
1 942
iwand 1 942
#918.05.2012, 12:26

"ze zwracam sie do dziecka" mialo byc :-)))))

iwand
1 942
iwand 1 942
#1018.05.2012, 12:32

Moj wpis byl odniesieniem sie do artykulu i sposobu komunikacji propagowanego w nim, z ktorym sie nie zgadzam.
Achernar666, po pierwsze jestem baba, po drugie jak mi cofniesz dontlajka to zgoda moze byc :-)

viteac
4 046 44
viteac 4 046 44
#1118.05.2012, 21:08

Bóg z dziećmi trzeba rozmawiać a nie tylko zakazywać . i traktować przedmiotowo.
@iwand zle to zrozumiałaś, twoje nastawienie jest z góry takie że nie chcesz zrozumieć,jednak spróbuję ci to zrozumieć. Np. twój dzieciak po rozmowie o ocenach zamierza rozwalić piłką tv który zakupiony dzień wcześniej, krzyczysz: nie, nie wolno, dziecko:bo co?, bóg to drogi telewizor, jak go rozstrzaskasz ti pozalujesz. i telewizor poszedł. Można by inaczej:synku , nie wyładowuje złości na telewizorze, nie będziesz miał na czym obejrzeć swojego programu.

Niestaty często widać iż rodzice nie zawsze sa wystarczająco dojrzali by być rodzicami, i po paru sekundach rozmowy z dzieckiem już brak im argumentów i kończy się głupią obrazą dorosłego niczym. dziecko w piaskownicy: bo tak, bo nie

Profil nieaktywny
Trollglodyta
#1219.05.2012, 01:56

Można by inaczej:synku , nie wyładowuje złości na telewizorze, nie będziesz miał na czym obejrzeć swojego programu.

albo jeszcze po innemu gdyż:

inna rzecz jest coś innego
a inaksza, coś inszego

Jak nie chlasne tymi paciorami od różańca,
jak nie zajade krucyfiksem bez ten głupi łeb
a potem nadchodzi czas modlitwy.
Czego i państwu życzę Amen t.

Profil nieaktywny
ItakFigurowicz
#1319.05.2012, 09:50

iwand napisała...

itak, cena? Za co? Za wychowanie dziecka? Sam wiesz ile to kosztuje, doslownie i w przenosni.

W słowie "cena" zawarłem znaczenie o wiele poważniejsze.
Mam na myśli rodzinę, w której " pozostaje" ( specjalnie w cudzysłowie) taki " zbuntowany nastolatek. Wielokrotnie ON i jego "BUNT" mogą doprowadzić rodzinę do rozpadu. To jest wysoka cena za bunt smarkatego gila...
Nie sądzisz?

Profil nieaktywny
Trollglodyta
#1419.05.2012, 17:10

To jest wysoka cena za bunt smarkatego gila...

takie gile nie biorą, a czasem giloroby
usilnie pracują nad tym aby z przeciętnego
gila uczynić ścierwojada

iwand
1 942
iwand 1 942
#1521.05.2012, 11:48

itak, właśnie tak sądzę. Widzę że masz podobne doświadczenia życiowe.
viteac, twoja argumentacja dowodzi dowodzi że to ty nie zrozumiałeś. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, możesz mieć piątkę dzieci a każde będzie inne i z każdym będziesz musiał inaczej postępować, do każdego inaczej trafić, a do niektórych się nie da i już.