Załoga Boeinga 777, który leciał z Kairu w kierunku Nowego Jorku musiała awaryjnie wylądować w Glasgow w Szkocji. Wszystko przez tajemnicze znalezisko, jakiego w toalecie dokonała jedna z pasażerek.

Na papierowej serwetce widniała, napisana ołówkiem, groźba wzniecenia ognia na pokładzie. Obok podany był także numer siedzenia - na razie nie wiadomo jednak, co miał oznaczać.
Poinformowany o znalezisku pilot przekazał informację o zagrożeniu kontroli lotów. Po rozpoznaniu problemu, samolot egipskich linii EgyptAir został eskortowany przez brytyjskie myśliwce. Najbliższym lotniskiem na kursie Boeinga 777 okazało się Glasgow, na którym samolot spokojnie wylądował. Sytuacja była poważna, bowiem na pokładzie znajdowało się 326 pasażerów.
Od razu rozpoczęto też pierwsze przesłuchania pasażerów i sprawdzanie, czy w którymś z bagaży mógł znajdować się ładunek wybuchowy. Na szczęście żaden z bagaży nie wzbudził podejrzeń policji, dlatego zezwolono na powrót na pokład i dalszą podróż w kierunku miejsca docelowego lotu, czyli Nowego Jorku.



Komentarze 3
troche niepelna ta informacja...
Prestwick zyje!
zdecydowanie niepelna ... poniewaz po calej akcji przybylo na wyspie kilku nowych zadajacych azylu ... byc moze to oni rozegrali cala "akcje terrorystyczna"
sympatycznie calkiem
A ja slyszalem, ze kilkoro Egipcjan poprosilo o azyl. Mozna by jasniej ???
Zgłoś do moderacji