Ty to w sumie miales rozowo Bibelocik..Sarenki,wrózki,bajeczki,niania wlasna...pierdu pierdu...ja jak juz odklepalam pol godzinny pacierz(włacznie z piesnio KIEDY RANNE WSTAJO ZORZE)to sluchalam jak to AKowcy rozpieprzali co popadlo po lasach pradziadkowych,albo o walce dziadka z NKWD,albo co ten bolszewik Janek pod polskim plaszczykiem w pegieerze wyprawial....Do dzisiaj mam bezsennosc...A jeszcze niedawno to nawet popuszczalam pzez sen(no ale to bylo dawno)
Gdy miałem sześć lat niania czytała mi bajeczkę o małej, łysej sarence, która pałętała się po lesie bo myśliwy zabił jej mamusię.
Sarenka miała kompleksy (ze względu na fryzurę), niespecjalnie jej wiodło się w życiu bo kochała się w fałszywym wilku, który był obibokiem i wykorzystywał strasznie sarenkę. Na kasę. :| Znaczy sianko....
Na koniec sarenka rzuciła się w przepaść krzycząc:
- Uj z takim życiem, gdy muszę tyrać na osranych obiboków i nawet nie stać mnie na SPA!
Wtedy przyleciała Wróżka Zębuszka, zabrała sarenkę do sarenkowego nieba, a wilka pozbawiła uja i skazała na wieczny respawn na Emito.
Gdy słuchałem mojej niani poprzysiągłem zemstę złemu wilkowi i postanowiłem zostać bohaterem, który utnie mu uja. Szukałem bohaterów na Twitterze, na Facebooku i SoundClick. Guzik znalazłem...
Pokój duszy Tupecika! Gdy dorosnę, chcę być jak on i zginąć w krwawej wojnie z gangiem motocyklistów! :/