Do góry

Więcej luzu

„Idę o zakład, że jeśli Polacy na dowcipy na swój temat będą odpowiadać dowcipem o Anglikach, dla społecznych interakcji będzie to miało ten sam efekt, co wzajemne postawienie sobie kolejki piwa” – mówi Michał Garapich, antropolog kultury.


Naukowiec z Uniwersytetu Roehampton, w swoim grudniowym felietonie dla „Gazety Wyborczej” pisał, że nie może się doczekać serii angielskich dowcipów na temat Polaków, która pokaże, czy mamy do siebie dystans i potrafimy na nie z humorem zareagować. Anglicy najbardziej lubią nabijać się z pompy, powagi, sztucznego zadufania w sobie, a Polakom zdarza się na takie żarty obrażać. Dlatego dowcipy będą ważnym testem na naszą dojrzałość i na to, czy rzeczywiście łatwo się tutaj integrujemy. Wszystko będzie zależało od naszych reakcji: „Jeśli pójdą drogą histerii i kompletnego niezrozumienia funkcji społecznej dowcipu, jak to jest w przypadku obsesji na punkcie „Polish jokes” w USA, to efekt będzie odwrotny. Bo etniczne kawały są stare jak świat, a ich treść niemal niezmienna, zmienia się tylko nazwa grupy – wcześniej byli Irlandczycy, Włosi, Żydzi. Co gorsza, branie na serio dowcipu jest tylko potwierdzeniem jego śmieszności i trafności”, pisał Michał Garapich.

Według antropologa, humor angielski jest wyjątkowy nie ze względu na swoją jakość, ale ilość, stałą obecność we wszystkich aspektach życia społecznego. Dowcipkowanie jest permanentnym elementem każdego dialogu, interakcji społecznej – stanowi kulturowe powietrze, którym Anglicy oddychają. Inaczej mówiąc Wyspiarze ciągle żartują, sami nawet nie zdając sobie z tego sprawy, gdyż sarkazm, autoironia, nabijanie się z powagi i pompy są częścią, drugą stroną każdej rozmowy. Poprzez humor, Anglicy opisują świat i komentują go jednocześnie. Jest to humor sarkastyczny, ale dość ludzki i bardzo nielubiący nadętej powagi. Według Garapicha – polskim odpowiednikiem byłaby twórczość Jeremiego Przybory.

Brytyjczycy to docenią

Czy jednak jesteśmy gotowi na to, by z humorem podchodzić do naszych przywar i śmiać się z siebie? W rozmowie z „Coolturą”, Arthur Smith, znany angielski komik, zachęcał Polaków, by występowali na scenach londyńskich i pokazywali dystans do samych siebie, ale także, by potrafili wytknąć przywary Brytyjczykom. To miałoby być nowe, świeże spojrzenie, pokazanie się w innej perspektywie. Na londyńskiej scenie komediowej występują już Niemcy, Holendrzy, Australijczycy, Kanadyjczycy, nie ma jednak Polaków, Czechów czy Litwinów. Arthur wciąż czeka na chętnych. Twierdzi, że najlepszą reakcją na żarty o Polakach, będą dowcipy o Anglikach.

„Cóż, odgryzajcie się, walczcie, też ich obśmiewajcie” – mówi. „Paradoksalnie, Brytyjczycy to docenią.”

Felieton Michała Garapicha odbił się niedawno szerokim echem w mediach brytyjskich. Powoływał się na niego między innymi „The Times”, mówiąc, że Polacy namawiają, by się z nich śmiać. Caitlin Moran, dziennikarka gazety, w żartobliwej formie zwracała jednak uwagę, że może nie być to takie proste, bo wiedza Brytyjczyków o Polakach jest bardzo znikoma i stereotypowa. Wymieniła kilka przykładów: Polska bardzo słabo broniła się na początku II wojny światowej, nasi rodacy są bardzo pracowici i lubią pikle różnego rodzaju. Wyspiarze nie do końca wiedzą, gdzie leży nasz kraj, myląc go na mapie z Danią. Zdaniem felietonistki, nazwisko Lecha Wałęsy brzmi trochę, jakby otwierało się i zamykało trzeszczące drzwi. Poza tym w Polsce mogą być jeszcze wilki… Moran przyznaje, że jest to wiedza niewystarczająca do tworzenia kawałów. Jednak komik, Arthur Smith, twierdzi, że właśnie przez wzajemne żartowanie z siebie możemy się lepiej poznać. Sam przyznaje, że wiedza Brytyjczyków na temat Polaków jest raczej stereotypowa. „Gdyby jednak znaleźć polskiego komika, który zechciałby opowiedzieć o sobie w żartobliwy sposób, z pewnością dowiedzielibyśmy się więcej” – twierdzi komik.

Przeciw kompleksom

Michał Garapich twierdzi, że reakcja na żarty o Polakach będzie testem na to, czy już się zintegrowaliśmy ze społeczeństwem brytyjskim. W opowiadaniu dowcipów nie widzi zagrożenia, przestrzega też przed wpadaniem w histerię.

„Śmianie, żartowanie z innych nacji jest stare jak świat, wystarczy przypomnieć fraszki Kochanowskiego. Generalna zasada jest też taka, że zmieniają się tylko kategorie etniczne, zaś struktura dowcipu pozostaje ta sama, czyli w zależności od kontekstu możemy mieć Rosjanina, Polaka i Niemca lub Niemca, Anglika i Irlandczyka. Oczywiście granie stereotypami stanowi klucz tych dowcipów i często reprodukują one albo kontestują relacje władzy – jak na przykład kawały o Rosjanach w PRL-u. Z drugiej strony oczywiście próbują ustalić hierarchię i zdominować podległe sobie grupy – tutaj przykładem może być historia amerykańskich dowcipów o Włochach, Polakach i kolorowych” – mówi naukowiec.

Według Michała Garapicha, dla pewnych grup Polaków, Włochów czy innych etniczne, dowcipy zawsze będą obraźliwe, powodujące mobilizację i wewnętrzną integrację. Zależy jak silnie przeżywana jest własna tożsamość narodowa, jaką rolę gra w życiu codziennym i jakie są polityczne uwarunkowania życia grupy.

„Kampania przeciwko „Polish jokes”, którą prowadzą pewne środowiska polonijne ma głównie funkcję integracyjną, nie chodzi tak naprawdę o zlikwidowanie takich dowcipów, ale o wewnętrzną integrację grupy poprzez zidentyfikowanie wroga” – dodaje Garapich.

„Stąd mój wniosek, że to, jak Polacy będą reagować na dowcipy o sobie samych będzie testem na własną dojrzałość i nabraniem dystansu do kategorii narodowych, które niestety narobiły sporo spustoszenia w polskiej kulturze. Będzie po prostu testem, na ile nasza tożsamość będzie sprawą bardziej codzienną, banalną i traktowaną, jak inne wymiary naszej tożsamości, a na ile nadal tożsamością konfrontacyjną, która żywi się historią, przeszłością, kompleksami wobec innych.”

Naukowiec radzi więc, by nabrać trochę więcej dystansu do samych siebie, polecając żarty jako sposób interakcji z ludźmi, tym bardziej, że Anglicy do autoironii mają po prostu słabość.

Komentarze 7

FifaRafa
599
FifaRafa 599
#101.03.2008, 15:43

A ja juz zareaguje.. Dlaczego Szkoci nosza kilty?? ...Zeby owce nie slyszaly rozporka:)

Dawid
1
Dawid 1
#201.03.2008, 19:52

Dowcipy etniczne beda tak dlugo smieszne dla Brytoli, jak dlugo beda opowiadane o Wlochach, Irlandczykach, Zydach, Azjatach czy teraz o Polakach. Nabijanie sie z Krolowej jest tez zabawne, przeciez to tylko nabijanie sie z samych siebie. ALE... ale tylko pod warunkiem, ze robia to sami Brytyjczycy. Niech sprobuje opowiedziec jakis soczysty dowcip o Brytolach Azjata albo inny etniczny przyjaciel :) Tu poczucie humoru sie skonczy. I to chyba jest uniwersalna zasada obowiazujaca z grubsza dla wszystkich nacji...

Mar
1
Mar 1
#302.03.2008, 09:41

Michał, kto ci do zupy nakichał :))  Łap dystans do siebie chłopie:)

polar_bear
121
#402.03.2008, 12:17

Ogladal kots \"Father Ted\"?? (jelsi nie to polecam bo w polsce napewno sie nie ukarze ;P)Powiem tylko ze czekam na muzulmanska wersje tej satryry. Wtedy zobaczymy kto ma wiecej luzu ;)

logger
72
logger 72
#502.03.2008, 22:09

To co Szkoci przesyłają sobie sms-em (autentyczne):Siedzi w barze Szkot i Polak. Po wypiciu kolejki piwa Polak z hukiem rozbija kufel i mówi \"W Polsce mamy tyle kufli, że nie musimy pić dwa razy z tego samego\"Na to Szkot wyciąga pistolet strzela do Polaka i mówi \"W Szkocji mamy tylu Polaków, że nie musimy pić dwa razy z tym samym\".Dowcip rozbawił zarówno jednych jak i drugich.

rockwell
344
rockwell 344
#603.03.2008, 11:47

bo powaga zabija powoli.

Anna
33
Anna 33
#708.03.2008, 12:42

Poza tym w Polsce mogą być jeszcze wilki…Padłam :D