Serwisy tematyczne
Strona głównaKulturaHistoria › Upadek muru, święto wolności
Zobacz także:
Upadek muru, święto wolności

Grzegorz Rudynek, mista, kęs 13:25, 09.11.2009

20 lat temu upadł mur berliński - symbol prawie 50-letniego podziału Europy i zniewolenia połowy kontynentu. Święto wolności rozpocznie dziś w Berlinie Lech Wałęsa - na znak, że przemiany, które doprowadziły do zjednoczenia Europy, zaczęły się w naszym kraju.

O godz. 20 pod Reichstagiem Lech Wałęsa rozpocznie symboliczny proces upadku muru: popchnie pierwszy z tysiąca bloków ustawionych wzdłuż linii przebiegu dawnego muru w centrum Berlina. Kostka została podpisana przez legendarnego przywódcę "Solidarności" i pomalowana przez młodzież z polskiej klasy w szkole im. Roberta Jungka w Berlinie.

Jest na niej m.in. mapa Polski, Okrągły Stół oraz pomnik Poległych Stoczniowców. "Chcieliśmy przypomnieć, że komunizm najpierw upadł w Polsce, a dopiero potem runął mur berliński" - mówią Adrian Berlt i Michalina Niedocug z grupy uczniów malujących kostkę. Lechowi Wałęsie będzie towarzyszyć Miklós Németh, były premier Węgier.

Tysiąc styropianowych bloków runie jak domino. Wśród nich kolejne kostki malowane w Polsce: np. z samochodem warszawa i słowami piosenki Jacka Kaczmarskiego "Mury". Od strony placu Poczdamskiego o 20.15 domino popchną przewodniczący Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej - Jerzy Buzek i José Manuel Barroso. Ostatni fragment bloków pod Bramą Brandenburską w ruch wprawi sam Michaił Gorbaczow, b. przywódca ZSRR, który doprowadził do demontażu reżimów komunistycznych.

"To nie są tylko niemieckie obchody. Dedykowane są wszystkim, którzy przyczynili się do pokonania komunistycznych reżimów w Europie" - mówi kanclerz Angela Merkel.

W uroczystościach udział wezmą przywódcy państw UE, m.in. premier Donald Tusk oraz prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. USA będą reprezentować sekretarz stanu Hillary Clinton i rzecznik polskich interesów w USA Zbigniew Brzeziński, b. doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Jimmy'ego Cartera. Niestety nie przyjedzie b. kanclerz Niemiec Helmut Kohl, jeden z architektów zjednoczenia Niemiec w 1990 roku Jest bardzo chory, ma trudności z mówieniem.

Rocznica upadku muru to nie tylko oficjałki. Do Berlina zjechało tysiące młodych ludzi, którzy chcą świętować na ulicach, koncertach i dziesiątkach imprez towarzyszących (zagra m.in. Bon Jovi, będzie pokaz sztucznych ogni). Wśród przybyłych jest ok. 150 polskich licealistów i studentów w grupie zorganizowanej w ramach inicjatywy Razem'89.

Będą towarzyszyć Lechowi Wałęsie przy przewracaniu muru, spotkają się z niemieckimi rówieśnikami, w berlińskich szkołach i na uczelniach wezmą udział we wspólnych lekcjach historii i projektach artystycznych. "Żyjemy razem w zjednoczonej Europie, więc chcemy też razem świętować i wspólnie podziękować za dar wolności" - mów Patrycja Niemczyk, studentka z Poznania.

W tym historycznym momencie w Berlinie będzie również "Metro" - młodzi Polacy z Razem'89 wiozą do stolicy Niemiec nasze specjalne wydanie, po polsku i po niemiecku. Będzie ono również rozdawane podczas głównych uroczystości pod Bramą Brandenburską.

Gorbaczow rozmontował NRD

Grzegorz Rudynek: Co doprowadziło do upadku muru berlińskiego?

Wojciech Roszkowski, historyk: To był ciąg wydarzeń, od wyborów 4 czerwca, przez powołanie rządu Tadeusza Mazowieckiego. Ale najważniejsza była decyzja Węgier o otworzeniu granicy z Austrią. Dla mieszkańców NRD to była okazja, aby okrężną drogą bezpiecznie uciec na Zachód. Skorzystały z niej tysiące osób. Później uchodźcy zaczęli przyjeżdżać do ambasad RFN w Pradze i w Warszawie. To była lawina, którą trudno było powstrzymać.

Władze NRD nie miały też żadnego oparcia w ZSRR. Miesiąc przed upadkiem muru z wizytą w Berlinie na 40. rocznicę powstania NRD był Michaił Gorbaczow. Nie było atmosfery święta, raczej panowało przekonanie, że wszystko się sypie i jest poza kontrolą.

Sama decyzja o otwarciu granic była przypadkowa. Poinformował o tym szeregowy urzędnik Gunter Schabowski na konferencji prasowej.

Czy istniało ryzyko, że przemiany mogą być powstrzymane? W końcu istniał ZSRR, w krajach Układu Warszawskiego, m.in. w Polsce i w NRD stacjonowały radzieckie wojska.

Takie obawy ostatecznie upadły w sierpniu 1989 r. Wtedy do interwencji Układu Warszawskiego w Polsce namawiał rumuński dyktator Nicolae Ceau escu. Na szczęście bezskutecznie.

Kolejny krokiem po upadku muru było zjednoczenie Niemiec. Nie wszyscy patrzyli na to z optymizmem.

W 1989 r. Polacy generalnie mieli bardzo dobry stosunek do RFN. Poprawił się on po liście polskich biskupów z 1965 r., w którym padło słynne zdanie "przebaczamy i prosimy o wybaczenie", każdy pamiętał pomoc, jakiej Niemcy Zachodni udzielali nam po wprowadzeniu stanu wojennego. Pewien niepokój jednak był: co się stanie, jak z NRD wycofają się Sowieci, czy nie będzie roszczeń terytorialnych. Wzmógł go Kohl, który będąc z wizytą w Polsce nic o tym nie mówił, choć oczekiwano, że twardo się od możliwości roszczeń odetnie. Ale generalnie takiego ryzyka nie było, choćby ze względu na Stany Zjednoczone. Ameryka nie zgodziłaby się na żadne korekty granic.

W Polsce był Wałęsa, w Czechosłowacji Havel. O opozycji w NRD słyszy się mało. Miała jakieś zasługi w obaleniu muru?

Niewielkie, bo była bardzo nieliczna. Na szerszą skalę pojawiła się dopiero pod koniec istnienia NRD. Ale się nie ma się czemu dziwić. Wcześniej opozycjoniści mieli do wyboru: albo dostać w głowę albo wyjechać na Zachód. I naturalne, że korzystali z tej drugiej możliwości. Dla władz NRD to była też okazja do zarobku, bo RFN płaciła za wypuszczanie opozycjonistów za granicę twardą walutą. Mur runął dzięki czynnikom, o których mówiłem wcześniej i generalnej postawie społeczeństwa.

Wasze komentarze
pawel miciak
Wpisów: 363
pawel miciak
#1 | 09.11.09, 18:20

Niemcy się cieszą z upadku komunizmu w Europie… Bo to taki przyjazny i radosny naród. Jak brali pod opiekę Austrię i Sudetenland tez się cieszyli. Jak im Ruskie ukatrupili wodza – również się cieszyli. A jak kiedyś musiałem dać w mordę jednemu szwabowi to tamten tak dziwnie się patrzył… Teraz zrozumiałem że on się też cieszył!

pawel miciak
Wpisów: 363
pawel miciak
#2 | 09.11.09, 18:33

Wałęsa, Gorbaczow, Tusk i nawet Bon Jovi! Co za wyborne towarzystwo! Szkoda tylko że Żukow, Czujkow i Rokossowski tego nie doczekali.
A co do pokazu sztucznych ogni… Był już kiedyś taki pokaz w Berlinie, jakoś tak na wiosnę 45-go. I mury wtedy burzyli, nawet dużo berlińskich murów.
I o tamtych pokazach niech lepiej Niemcy pamiętają – bo z upadkiem komunizmu to mają Niemcy tyle samo wspólnego co Wehrmacht ze zwycięstwem nad faszyzmem.
I to dokładnie.

puma puma
Wpisów: 408
puma puma
#3 | 09.11.09, 20:52

Dokladnie!!!!!

puma puma
Wpisów: 408
puma puma
#4 | 09.11.09, 21:13

Ta szobka jest zarazem zalosna i przerazajaca. Obluda, przeokropna obluda. Brak mi slow. Ciekawe dlaczego wiec szanuja Marksa. Moze to jest tak: Widmo komunizmu krazylo po Europie, wystartowalo z Niemiec i to wlasnie Niemcy, oni jedynie, byli upowaznieni do rozstrzygniecia losow tego widma. Kiedy obserwowali nieudolna walke innych narodow z tymze widmem, zlitowali sie (a litosc to stara cecha Niemcow) i rozproszyli na kawalki marksistowska hydre.... Triumf! Co tam jakas Polska, Wegry, Czechy... Kto prawie wygral wojne?! A jak przegral to dostal nagrode? No kto? Ci co obdarowali przegranych musza trzymac fason......Wlasciwie nie widac przymusu na ich twarzach... Ciekawe jak dlugo....

_ _
Wpisów: 354
_ _
#5 | 10.11.09, 00:44

Sami sobie zapracowali na ten mur razem z adolfikiem. Jakby się nie rzucili z kłami na świat to na kartach historii byłby tylko jeden mur - chiński. A tak niech się cieszą że im ruskie z amerykańcami wogóle pozwolili istnieć po II wojnie światowej. Czy mur który postawiono za karę po tym jak Niemcy zniewolili prawie cały kontynent siejąc śmierć na prawo i lewo jest symbolem zniewolenia europy? Chyba raczej symbolem kary za wyrządzanie zła próbę zniewolenia świata.

pawel miciak
Wpisów: 363
pawel miciak
#6 | 10.11.09, 01:32

... do: User censored by Emito.net]
#5 | Dziś - 00:44

Nie, nie synku, to nie tak było…
Mur Berliński nie powstał po to żeby ukarać Niemców. Powstał bo Stalin chciał fizycznie odciąć okupacyjne oddziały sprzymierzonych od dostaw zza Łaby. Tzn. wujaszek Wissarionowicz chciał dokopać wujowi Samowi za to ze Sam zwlekał z utworzeniem tzw. Drugiego Frontu.
Oraz za to że wuj Sam miał Coca –Cole i gumę do żucia a radzieccy pionierzy gówno.
Natomiast Niemcy oraz Polacy wówczas zupełnie się nie liczyli.
Co innego amerykańska Coca-Cola i DDT.
Oraz rajstopy…
Bo Niemieckie babcie do dzisiaj pamiętają amerykańskie rajstopy i czekoladę...
I tak mi się jakoś dziwnie wydaje że te wszystkie festiwale i inne obchody w Nowych Prawdziwych Niemczech są po to aby świat w końcu zapomniał o… amerykańskich rajstopach i czekoladzie w Berlinie.
A to dlatego że dzielne Niemki broniły się jeszcze krócej niż Ober Komando der Wehrmacht.

_ _
Wpisów: 354
_ _
#7 | 10.11.09, 02:38

Oczywiście mówiąc "Niemcy którzy zapracowali sobie na mur", trochę uogólniam ale tak naprawdę mam na myśli tą generację Niemców lat 33-45 czyli czas urzędowania ich führerka. Za zbrodnie swoich dziadków nie obwiniam dzisiejszych młodych Niemców gdyż oni z tym przeca nie mieli nic wspólnego. Tak więc nic nie mam do generacji dzisiejszych Niemców ale za to spluwam na ich dziadków, podobnie rzecz ma się z żydami którzy doświadczyli holokaustu - nic do nich nie mam, szanuję ich ale dzisiejszego pokolenia zamieszkałego w Izraelu który gnębi Autonomię Palestyńską już nie szanuję i także nań spluwam.

Zresztą spluwam na wszystkich złych ludzi w historii świata :o

;}

syn szefa
Wpisów: 2945
syn szefa
#8 | 11.11.09, 02:41

lepiej by Walesa do Szczecina przyjechal pomoc pozostalosci po tamtejszej stoczni wyburzac, zamiast niemcom gruz wynosic.

Ostatnio na forach o tematyce Kultura
Polecane grupy użytkowników
© 2010 Emito.net | O nas | Reklama | Kontakt | Polityka prywatności | Partnerzy | Regulamin | Komunikaty | Information in English