Kolo ronda Haudigan? Zawsze tam takie problemy, szczegulnie z alcocholem. Cena na polce a na kasie swoje wybijaja.. ale nieraz to na odwrut, mniel placilem na kasie ;)
Ostanio no karcie mi dwa razy cene wbyli i musialem pare dni puzniej isc o zwrot, daly mi kase spowrotem ale minyu byly... mysleli ze nie zauwarze jak te dresiarze? hehe
dziekuje za ostrzezenie! generalnie kupowa;lam w 3 ech polskich sklepach i uwazam ten na union str. u ciapatych za ochydny sprzedawcy ciapapci sa b niemili i wyczuwam pogarde dla kobiet , Polskie sprzedawczynie tez sa niemile (tylko jedna blondynka jest b fajna)
Generalnie obsluga w tym sklepie traca latami PRlU gdzie sprzedawczynie sa dla klientow panami a nie odwrotnie! na tle tutejszej oslugi sa fatalni jestem zszokowana jak dalej mozna sie tak zach0wywac w stosunku do klienta w szczegolnosci ze nie sa jedynym sklepem z art polskimi w Aberdeen.
dla przykladu napisze ze jak kiedys mialam przykra przygode z mewa ktora mi zabrudzila wlosy i weszlam do tegoz sklepu na union str i poprosilam o udostepnienie toalety by umyc wlosy pani i ciapaty gnojek stwierdzili ze oni niemaja wc w sklepie ( nawiasem mowiac to bardzo niespotykane w sczegolnosci ze sklep jest otwarty 24 h na dobe) jak oni to robia moze tyo jakas szczegolny dar natury nieuzywac wc przez tyle godzin!!
wyszlam i obok W SKLEPIE POUNDSTRECHER DZIeWCZYNA MI ODRAZU UDOSTEPNILA WC I NAWET UMYLA WLOSY pytajac czy moze jakos jeczce pomoc!!
NIECH ZYJE ciapata obsluga w polskim sklepie bravo!!
HAHAHAHAHAHA, dziewczynka, no proszę Cie! Ale dałaś do pieca!!! Ciapata obsługa w polskim sklepie? Dziewczyno! Obudź się! TO NIE JEST POLSKI SKLEP!!!!!!!!!!!!!! To jest zwykły c-r shop z polskimi produktami. To, ze właściciel zwęszył biznes i zaczął sprzedawać polskie "papu", nie robi z niego od razu polskiego sklepu.
Obsługa może i bywa różna, ale ja tam nie idę dla obsługi tylko po tanie produkty i w "pipszeroki" asortyment towarów do tego pod samym nosem i za uczciwa cenę.
Osobiście nie mam powodów, żeby na nich (Costcutter przy Adelphi) narzekać. Nie to, żebym ich od razu bronił, ale każdy ma lepszy czy gorszy dzień. Mniejszy czy większy zapierdziel. No i do tego nie zapominajmy, ze to tylko zwykły corner shop, a nie 5* hotel.
Mewa zrobiła Ci kuku? Ojeeeej! No cóż, sklep to nie WC, jak sama tabliczka na drzwiach wskazuje.
Postaw się w ich sytuacji. Sklep otwarty 24h/7, busy jak 150, coraz jakiś cwaniaczek kombinuje jak tylko wynieść winko za pazucha, a tu jakaś lala zagaduje sprzedawce, ze mewa zrobiła jej kupkę tu czy tam... no sorry, ale na ich miejscu odesłałbym Cie do toalety publicznej (nawiasem mówiąc nie tak daleko bo na Upperkikrgate- boczna od Broad St. To tak przy okazji, na przyszłość.)
Jesteście zwykłe chamy! Dziewczynce mewa narobiła na głowę i to musiało być przykre doświadczenie, a wy sobie łacha drzecie!? W 'Poundstretcher' też mają sporo klientów, a jak widać można się jednak zachować jak człowiek. Faktem jest również, że w 'Cost Cutter' zwykle nie dają paragonów, a jak nawet dają, to przeczytajcie, co tam jest "wyszczególnione"; moim zdaniem wniosek jest prosty - kręcą na kasie i tyle.
To się dołącze, bo dawno ktoś mnie chamem nie nazywał :)
Słyszałem o użyciu Guano w celach kosmetycznych - może to mewie też podchodzi ?
Ciapaty jaki jest każdy widzi,
Ja ostatnio się natknąłem w Londisie (c dundee ) na bigosik z Pudliszek, a że smaka miałem to już się przymierzałem - ale coś dziwnie wygladał, 2 miesiące po gwarancji na pułeczce stał :P Także nie tylko ciapaci chcą nas wytruć.
ja tam u nich nie kupuje w ogole. Po paru przykrych doswiadczeniach dalem sobie spokój. Po pierwsze smierdzi zazwyczaj jak nie wiem gdzie, warunki sanitarne wolaja o pomste do nieba i wiekszosc tych sklepikow ciapackich bylaby zamknieta przez polski sanepid na poczekaniu. Do tego ceny wyzsze niz gdzie indziej, o reklamacji i zwrotach towaru mozna zapomniec, a i jak maja okazje to oszukaja chocby na pare pensow. Wole kupowac w sklepach brytyjskich.
To prawda paragaonu nigdy od nich nie dostałam a jak ostatnio poprosiłam to pan ciapaty powiedział mi ze papier mu sie w kasie skonczył i nie moze mi dać.wiec tak samo pomyslałam sobie ze cos kombinują.Byłam tez w tym :nowym"sklepie owszem diuzo artykółow polskich ,zrobiłam duuuzoo zakupów i nabijajac na kase nie widziałm ile dana zecz jest rejestrowana w kasie bo cały ten czytnik był schowany a paragonu równiez nie dostałam.zastanawia mnie dlaczego właśnie ciapaci nie daja paragonów???? !!
qiona fiona - jak cos cie zastanawia u ciapatego, to chodzi o pieniadze. Jak data waznosci zaslonieta, niewyrazna, albo podrapana - to na bank termin minął pół roku temu, a jak widzisz gdzies "promocja" to pod zadnym pozorem nie kupuj - na bank salmonella albo jakis toksyczny skladnik i cala partia powinna dawno byc zwrocona do producenta. Pamietacie afere z tą fabryczkę przetworów z indyków w Anglii, gdzie wykryto ptasia grype? Ze wszystkich sklepów wycofywano na wszelki wypadek caly zapas, a u ciapatego u mnie za rogiem pojawily sie z napisem "buy one get one free" :)
Od ciapuszka to ewentualnie papier toaletowy kupie, ale i tak sie wpierw upewniam czy aby nie opdakowal i nie nadpoczął którejś rolki :))
bezesns pisac po to tylko by cokoliwek odpisac
dali byscie sobie spokoj z ta wrogoscia Companero i inny
temat dotyczyl opini zdazen i relacji swiadczacych o zlej obsludze ODBIEGAJACEJ OD TEJ W KAZDYM INNYM SKLEPIE W ABERDEEN no ale moze ci ktorzy nierozumieja...nbieumieja dyskutowac...
kazdy pretekst maja dobry by zaatakowac wypowiadajaca sie osobe tylko ze tzreba to robic zgodnie z tematem takie sa generalnie reguly dyskusji a nie belac cos by beblac
znudzony jestes emito ? to daj spokoj idz na box albo pobiegaj i wyzyj sie w terenie
widze poprostu ze taka zla i nieprzyjazna obsluga jednak ma i bedzie miaal sowich :"odbiorcow"
Kilka razy oszukali mnie,nie na resztę ale wbijają inne ceny niż są podane na półkach,zwłaszcza jak jest towar na wagę i nie ma kodu,typu wędliny czy ciasta.Od teraz proszę już o paragon,bez niego się nie ruszę.Jak tylko widzę,że Ciapaty kmini coś na komputerku w kasie to już wiem,że coś kręci.
Uważajcie,bo oni myślą,że nie znamy angielskiego i nie umiemy poprosić o rachunek,bo standardowo go nie dają.