
Kiedy miałem 6 lat mama zabrała mnie do miasta. Poszliśmy do wielkiego centrum handlowego. Zgubiłem się. Próbowali ją wzywać, ale system nagłośnienia nawalił. Nie zobaczyłem więcej swojej mamy. Jacyś z kosmetycznego dali mi miskę zupy i pajdę chleba. Dni zamieniały się w tygodnie. W lutym zrobił się spory ruch z powodu wyprzedaży z okazji urodzin Lincolna. Pomagałem na ciuchach dla nieletnich matek. Pewnego dnia usłyszałem rozmowę w kadrach. Chodziło o jingiel do reklamy w radiu. Chwyciłem gitarę w garść i napisałem melodyjkę, która chodziła mi po głowie.
ostatni już zamknęli sklep
z ambrozją i z nektarem przecież
i tak po browar trzeba mu
do piekła znowu się przelecieć
a gdy opadnie sądów zgiełk
i pokarają innych srogo
mazio wraz z kotem bawić się
będą sędziego czarną togą
słońce promykiem błyśnie w szkle
świat się zapieni w szklance złotej
i wszystkie sądy, dzwony też
będzie miał w dupie mazio z kotem
horyzont
"Galia est omnis divisa in partes tres
Quorum unam incolunt Belgae aliam Aquitani
Tertiam qui ipsorum lingua Celtae nostra Gali apelantur
Ave Caesar morituri te salutant!"