jesli kupiles z komisu to komis ma obowiazek sprzedac Ci auto w dobrym stanie bez wad ukrytych wiec oni musza naprawic usterke lub oddac pieniadze. jesli kupiles od osoby prywatnej to sprawy sie komplikuja. po pierwsze taki zakup jest na zasadnie kupujesz co widzisz I to Twoj obowiazek aby spradzic dobrze auto czy to samemu czy to z pomoca specjalisty. jesli jest wada ukryta I daloby sie udowodnic, ze sprzedawca o tym wiedzial (co moze bys trudne) to istnieje szansa na odzyskanie pieniedzy, ale musialbys chyba pozwac sprzedawce do Small Claims Court ale nie ma gwarancji, ze cos ugrasz a koszty jakies beda...
Trzeba bylo ciut dolozyc i kupic od dilera.
Jakis czas temu kupilem autko od Arniego (3 latek za 6tysi z malym przebiegiem); na drugi dzien zadzwonilem i powiedzialem, zeby je zabierali z powrotem bo jest w fatalnym stanie - hamulce (w tym elektryczny reczny), klima, szyba nie grzeje (podrapana przez psa) i ze odstepuje od umowy.
Zaraz podjechali zastepczym tamto wzieli, trzymali miesiac wlozyli chyba ze 3 tys (bo mi sie tak jeden znajomy co u nich pracuje przyznal) i oddali.
Jeszcze jezdzi, a ze jest to ostanie auto z duzym wolnossacym benzyniakiem potrzymam go tak dlugo; jak to tylko bedzie mozliwe.
CZYM WYZSZY TAX TYM LEPSZA FRAJDA Z JAZDY !!!
@Negocjator
tez mialem podobnie. auto z komisu I niby wszystko ok ale w drodze do domu (250 mil od komisu) wyszlo kilka usterek. zadzwonilem, komis przyslal kierowce pociagiem I zabrali do naprawy. tez ich to troche kosztowalo ale zrobili wszystko.
ja sie lapie na £285 ale gdyby auto bylo o miesiac mlodsze to by byl road tax £485;-)
No wlasnie :-)
A co do autora wątku; ciężko się spodziwać, że auto za 1000 funa będzie w dobrym stanie; jeśli autor pisze o usterce silnika, to na mój nochal musi to być ropniak i to jeszcze auto klasy D (pasek, laguna, mondeo).
Majac do wydania okolo tysiaca-dwóch rozejrzałbym sie za starym, ponad 15 letnim mercem benzynowym. Te auta spokojnie przeżyją drugie tyle.
tylko nie przegadasz precietnemu "sebie" ze stary ropniak klasy D to tylko klopoty a nie oszczednosc. Jak wyzej proste benzyniaki, przewaznie z nieduzymi przebiegami( a to i od razu inne czesci wozu mniej zuzyte) i duzo tansze bo sie ich przecietny "seba" boi jak ognia.
Przecietny seba smiga wozem glownie w niedziele do kosciola i na sunday market, ale jak nie zajedzie "klekotem" to siara na calo gmine...
Witam sprawa wygląda tak przedwczoraj oglądałem samochód. Pod maską było wszystko ok, próbna jazda też ok nawet tego gościa pytałem czy z silnikiem jest wszystko ok powiedział że tak więc zdecydowałem się że auto kupię. Wczoraj byłem odebrać samochód pierwsze co mi się już wydawało dziwne nie dał ani mi nie pokazał historii serwisu( wiem mogłem spytać ale nie byłem zbytnio doświadczony w tych kwestiach bo jest to moje pierwsze auto w uk). Dziś pojechałem do pracy i w połowie drogi auto mi stanęło. Zadzwoniłem po lawetę do mechanika, pojechaliśmy na serwis. Okazało się że gość sprzedał mi wraka bo silnik ma usterkę za którą musiałbym zapłacić połowę ceny auta , dodatkowo mechanik powiedział mi że facet na pewno wiedział o tej usterce. Dowiedziałem się że jeśli jest ukryta wada to mogę się ubiegać o zwrot pieniędzy z tym że mechanik stwierdził że ciężko mi będzie coś takiego wygrać. Na razie klientowi napisałem smsa że sprzedał mi trefne auto i czy odda mi kase a ja mu oddam samochod, czy też będziemy załatwiać to inaczej. Czy naprawdę jest nikła szansa żeby odzyskać te pieniądze?