Zainspirowal mnie temat z dyskusji ogolnej: 'jechac czy nie jechac?'. Pamietacie Wasze pierwsze dni po przyjezdzie na Wyspy? Jakie bylo to miasto? Jaka robota? Jakie mieszkanie? Jakie wrazenia?
Piekarnia, start niespełna półtorej godziny po wylądowaniu, 4 noce w tygodniu/ 46 godzin, 2 bedroom flat na dwóch, trzy doby w tygodniu wolnego ciurem- był czas na zwiedzanie, włóczęgę. Ogólnie zajebioza, nie mogę narzekać. :P
Zainspirowal mnie temat z dyskusji ogolnej: 'jechac czy nie jechac?'. Pamietacie Wasze pierwsze dni po przyjezdzie na Wyspy? Jakie bylo to miasto? Jaka robota? Jakie mieszkanie? Jakie wrazenia?