wracając do tematu - jak ta kobietka mogła sie sama napaść i pobić i leżec potem nieprzytomną - chyba osoba trzecia brała udział w tej zgadywance ???hmmm ,tak myślę -ojciec??? przecie sama sie nie pierdykneła w czaszkę , może babcia albo dziadzius .Podobno znikała na całe tygodnie -to albo alkoholiczka , albo narkomanka , jeśli tak to chyba była w stanie "uśpić " dzieciaka bo przeszkadzał w jej życiu towarzyskim .i jeszcze jedno gdzie był ojciec?
według mnie to obydwoje są niezli-ale to tylko moja opinia , njiekoniecznie tak musi być
Co za czasy - wyhodowalismy cywilizacje emocjonalnych wampirow. Madzia zaginela! Mama powiedziala to! Tatus cos kreci! Rutkowski! Czy Madzia zyje!? Madzia nie zyje! No i trudno. Nie musicie o tym wiedziec, podniecac sie tym i czytac tego calego zalewu gowna jaki plynie z mediow - napedzacie tylko pismakow do goretszych modlitw o ludzkie tragedie. Dobry dzien to taki gdy ilosc trupow w jednym wypadku jest wieksza niz 3! Dzien gdy spada samolot jest dobrym dniem, aaa... spadl w Ghanie? No coz, moze za jakis czas spadnie w Europie! (dla niektorych pisze, ze to sarkazm). Mnie szczerze mowiac to wszystko przeraza - nie to bym byl nieczuly na ludzkie nieszczescie, ale nie jestem w stanie emocjonowac sie wszystkim. Przechowuje swoje radosci, smutki, oburzenie i lzy z daleka od mediow bo ilosc elektronicznego nieszczescia, wymieszana z wazkimi informacjami jaki Ania Mucha kupila wozek i kto nie zalozyl spodni przyprawia mnie o wrazenie, ze na ulicach mijam tylko zombi. Madzi nic juz nie pomoze, a sprawa powinna zajmowac sie policja. A nie kuchty.
Mazio, pewnie masz sporo racji. Fakt jednak jest taki, ze akurat ten medialny szum bez powodu nie powstal. Setki ludzi wlaczylo sie w poszukiwania uprowadzonej dziewczynki. Uwazam, ze to zdrowy i pozadany odruch, w dzisiejszych czasach. Nikt sie nie spodziewal, ze sprawa nabierze takiego obrotu. I trudno sie dziwic temu ogolnemu rozzaleniu teraz. Bo te setki zostaly po prostu oszukane.
Znalezli cialko. Tragedia jak dla mnie, nie do opisania. Tragedia tego czlowieka, ktory nie doczekal swoich pierwszych urodzin.
Nie zal mi matki, chociaz nie wiem, co sie stalo. Wiem tylko, ze jako matka w takiej sytuacji, to albo dzwonilabym po pomoc, gdziekolwiek, do strazy nawet gdybym w tym wszystkim numeru na pogotowie nie pamietala. A potem pewnie wyskoczylabym z krzykiem na klatke, wolalajac pomocy kogokolwiek.
Tragedia :(
http://wiadomosci.onet.pl/regionaln...