Mi się zdarzyło. Poderwała mnie koleżanka koleżanki na facebooku. Miesiąc skypowania, wizyta u niej w mieście (2300 km stąd) i szalone 6 dni. Jeśli ktoś oglądając filmy romantyczne mówi "takie rzeczy się nie zdarzaja" to moze zweryfikować swoje poglądy: zdarzają się. Było po prostu cudnie, zwariowanie i w ogóle.
Jedyna róznica między filmem a realem - w filmie "żyją długo i szczęśliwie". W realu okazuje się, że "nie jestem jeszcze gotowa na tak intensywny związek" i sprawa rozchodzi się po kościach.
Trochę odchorowałem, ale jestem już na prostej. I wiecie co Wam powiem? Warto było :)
Chyba ze by sie dogadali ,ze flirtowac bedą sobie i gruchac przez internet a do sexu znajdą sobie kogoś w realu.
Ale wtedy to wogole nie ma sensu,chyba ze to bedą dwie osoby przykłute do wozka inwalidzkiego nie majace mozliwosci na nic innego niz poklikanie w klawiaturkę i poczucie ze nie jest sie samym Oszukanie siebie mowiąc-mam swoja druga połowę.
Czy zwiazek z osoba,z ktora nigdy sie nie spotkalismy ma sens?Znak naszych czasow,ze niektorzy wola zwiazek nieoparty na fizycznej bliskosci?Zdarzylo sie to Wam :-)? Jakies emitowe romansiki:-D?