Do góry

Miliardy od imigrantów

W ciągu jednego tylko minionego roku imigranci zarobkowi przekazali do swoich krajów kwoty stanowiące łącznie równowartość niemal 110 miliardów dolarów. O sprawie pisze serwis elondyn.co.uk.

Jak podaje za Polską Agencją Prasową serwis elondyn.co.uk. z pieniędzy przekazywanych przez imigrantów zarobkujących w Europie utrzymuje się 150 mln osób z całego świata.

W przeważającej części trafiają one do tzw. krajów rozwijających się (w uproszczeniu: uboższych, o mniej rozwiniętej gospodarce niż USA, Japonia czy większość krajów zachodniej Europy - red.).

Spośród krajów europejskich najwięcej takich środków z imigranckich zarobków przekazywanych jest do Polski, Ukrainy i Rumunii.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 30

MakasUK
78 455
MakasUK 78 455
#119.06.2015, 09:12

a wg Kaczynskiego to nieudacznicy...

Profil nieaktywny
figus
#219.06.2015, 10:33

Oddalem wniosek o dotacje z Unii na moj program szkolen klientow MOPS w zakresie korzystania z brytyjskich benefitow. Jak sie uda to mysle ze wiecej kasy wplynie do PL.

Profil nieaktywny
dugnad
#319.06.2015, 10:58

a wg Kaczynskiego to nieudacznicy...

Dlaczego kłamiesz obwiesiu?

Dziennikowi "Financial Times" i radiu BBC pomylili się bracia Jarosław i Lech Kaczyńscy. Tłumacz przekręcił słowa prezydenta w taki sposób, że stały się obraźliwe dla polskich emigrantów.
(* Również dla ciebie i tobie podobnych)

Inne nieporozumienia powstały wokół wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego, który powiedział, że niektórzy polscy imigranci w W. Brytanii okazali się niezaradni, co tłumacz prezydenta przełożył na angielski używając słowa "feckless" (nieudolny, nieodpowiedzialny). Stało się to dla prasy angielskiej źródłem sugestii, iż prezydent odnosi się z dezaprobatą do polskich imigrantów, którzy w Anglii korzystają z systemu zasiłków socjalnych.

Prezydent czy premier?

Ambasada RP w Londynie skontaktowała się z redakcją "Financial Timesa" zwracając uwagę na błędne nazwanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego premierem. Gazeta sprostowała błąd dzisiejszym wydaniu na stronie, na której publikuje swoje komentarze redakcyjne i listy

Platforma Obwiesiow spada jak zgniłe jabłko z drzewa.

Profil nieaktywny
dugnad
#419.06.2015, 11:02

Niezaradny to nie to samo co nieudacznik, chyba ze dla ciebie wężowy jezyku.
Tyle lat za rzadow platformy a ty nie zdolałeś powrócić na zieloną wyspę?
Radnor nie wrócił kama nie chce bus woli popylać w zajezdni. Nikt z was w podzięce nie chce calować w pierścień Tuska, ale w dupe na forum to kazde z was mu wlaziło bez wazeliny.

MakasUK
78 455
MakasUK 78 455
#519.06.2015, 12:33

i prosisz o szanowanie twoich zabobonow i twojego boga? :)
lubisz przyslowia, wiec przypomnij sobie to o oku i belce

lubie_reklamy
314
#619.06.2015, 17:19

dugnad pisdeczko a jakie tu manipulacje zostaly zrobione ?
donald podstawil kaczkokopie i to nagral? :)
no chyba ze to katolicka milosc blizniego?

pozatym w 6 sekundzie slychac szczaly :P

lubie_reklamy
314
#719.06.2015, 17:20
lubie_reklamy
314
#819.06.2015, 17:24
lubie_reklamy
314
#919.06.2015, 17:25

sorry dugnad nie mam takiej wklejowej wprawy ale udalo sie wiec opowiedz mi co tu zostalo zmanipulowane ? :)

Profil nieaktywny
beato
#1020.06.2015, 02:12

I bardzo niedobrze, że wysyłają pieniądze za granicę. To jeden z powazniejszych zarzutów wobez migrantów - że zabierają pracę a pieniądze wysyłaja za granicę. Na szczęsćie takich żyjących jedną nogą tu a drugą tam jest coraz mniej i coraz wiecej osób nie ma potrzeby wysyłać kasę do Polski, bo rodzinę sprowadzili tutaj.

@8

a co? Miał z menelem w wersal sie bawić?

anatema
3 450
anatema 3 450
#1121.06.2015, 00:17

Nie no, przecież to normalne, ze osoby publiczne,a zwłaszcza prezydenci, zwracają sie tak do obywatela. Nigdy nie masz pewności, czy ten dziad, zanim zdziadział, nie zasilił państwowej kasy większą kwotą, niż "panisko" pan TenCzyInnyPrezydent, soponsorując zarówno zwykłą paszę, jak i fanaberie TegoCzyInnegoPrezydenta.
No ale przecież Kaczyzm to jednostka religijno-chorobowa, tu rozgrzesza się wszystko trzykrotnym puknięciem w drewnianą futrynę albo w wieko trumny.

Profil nieaktywny
beato
#1221.06.2015, 11:52

ten dziad powinien wiedzieć jak się zachowywać

"Odpierd*** się i zdechnij" - powiedział burmistrz Londynu do taksówkarza.

http://londynek.net/wiadomosci/arti...

Profil nieaktywny
dugnad
#1321.06.2015, 12:00

Anatem moze skro gadamy o nieboszczykach to pogadajmy o Jaruzelskim po którego śmierci nawiązywaliscie do poszanowania tych którzy zmarli jacy to katole są ochydni i bez serca tuz po biciu piany z waszej strony o zimnym lechu którego po dzis dzien ciagasz.

Profil nieaktywny
dugnad
#1421.06.2015, 12:04

Dziad z filmu to taki sam krzyzowiec jak i pani zkrzyzazdjętajestemsuflerzystka. O któej by się nikt nie dowiedział. Celowe zagranie i prowokacja znana i praktykowana przez platfusó wszelakiej masci. Oto wasza prawda i szczucie PISem za którego to sami sie podszywacie. Proste.

Profil nieaktywny
dugnad
#1521.06.2015, 12:07

niektórzy polscy imigranci w W. Brytanii okazali się niezaradni, co tłumacz prezydenta przełożył na angielski używając słowa "feckless" (nieudolny, nieodpowiedzialny). Stało się to dla prasy angielskiej źródłem sugestii, iż prezydent odnosi się z dezaprobatą do polskich imigrantów, którzy w Anglii korzystają z systemu zasiłków socjalnych.

Kama Busina radnory i inne przyglupy podchwyciły ostatnie zdanie i przez kilka lat nie mozna bylo ich zakneblować. Paltforma i platforma.
Wielbili zachwycali oczerniali i osmieszali. To byli mlodzi i inteligentni oraz ich mundre wybory.
Na ich miejscu tez bym sie wstydził pokazać już morde w tym tu oto miejscu.

Profil nieaktywny
dugnad
#1621.06.2015, 12:09

Dziennikarskie śledztwo ujawnia kulisy przejęcia i sprzedaży przez rodzinę Hanny Gronkiewicz-Waltz ukradzionej w wyniku perfidnego oszustwa kamienicy.

Rodzina Hanny Gronkiewicz-Waltz (w tym jej mąż) zarobiła fortunę na sprzedaży kamienicy ukradzionej prawowitym żydowskim właścicielom. Pani prezydent twierdzi, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Nasze ustalenia to podważają.

- Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika nie tylko to, że kamienica, jakiej część przed ośmioma laty trafiła w ręce męża prezydent Warszawy, została ukradziona prawowitym właścicielom – ujawnia dziennikarz. Marek Pyza opisuje historię nieruchomości, którą postawiły rodziny Oppenheimów i Regirerów. Właściciele kamienicy zmarli podczas wojny. Budynek przejął Leon Kalinowski. - Kalinowski sprzedaje kamienicę przy Noakowskiego 12… samemu sobie. Pozostałe nieruchomości – innym ludziom. Interesujący nas budynek pod numerem 16 kupują Zygmunt Szczechowicz i Roman Kępski. Ten ostatni to wujek Andrzeja Waltza – ujawnia autor.

Jak wynika z naszych ustaleń, część prawowitych spadkobierców kamienicy przy ul. Noakowskiego 16 w Warszawie wciąż żyje. Czy rodzina pani prezydent zechce pomóc w naprawieniu wyrządzonych im krzywd? Czy potrafi zderzyć się z etycznym wymiarem całej sprawy? – pyta Marek Pyza w tygodniku „wSieci” i apeluje o ujawnienie wszystkich dokumentów dotyczących tej sprawy jeszcze przed wyborami.

Profil nieaktywny
dugnad
#1721.06.2015, 12:12

Jak informuje Głos Szczeciński Olgierd Geblewicz, platformerski marszałek województwa Zachodniopomorskiego, gdy pełnił jeszcze funkcję kierownika sprzedaży wody w Wodociągach Zachodniopomorskich w Goleniowie, nabył w roku 2002 mieszkanie służbowe. Zaoferowano mu je za 35 tys. zł. A od tej kwoty przyznano jeszcze dodatkową bonifikatę w wysokości 24 proc.

Wszystko to było możliwe, dzięki temu, że szefem wodociągów był w tym czasie jego bliski krewny.

Sprawę nagłośnił Krzysztof Zaremba z PS.

Czy prawdą jest, że Olgierd Geblewicz wyraził zgodę na ten zakup?

— pytał na konferencji prasowej kandydujący na radnego sejmiku polityk.

Czy takie są standardy Platformy Obywatelskiej? Czy taka osoba będzie dbała o standardy w sejmiku, gdy zostanie powtórnie wybrana? Czy takie postępowanie jest etyczne?

— dywagował.

Zaremba twierdzi, że posiada wszelkie dokumenty, potwierdzające zakup mieszkania służbowego przez Geblewicza. Jak tłumaczy, firma przeznaczyła wówczas 27 mieszkań do sprzedaży swoim pracownikom, którzy wpłacili na nie wcześniej kaucje. I pyta:

Czy ci pracownicy otrzymali kiedykolwiek zwrot tych kaucji i czy przydzielono im mieszkania? Dlaczego mieszkanie służbowe zostało sprzedane?

Sam Geblewicz, odpowiada na te zarzuty ustami swojej rzecznik - Gabrieli Wiatr:

Jest to element czarnej kampanii, która prowadzi PiS. W 2002 r. pan Olgierd Geblewicz nie był jeszcze osobą publiczną, a jedynie zwykłym pracownikiem firmy. Nabył mieszkanie na podobnych zasadach, jak inne osoby

— przekonuje.

Geblewicz podjął pracę w przedsiębiorstwie Wodociągi Zachodniopomorskie w roku 1998 zajmując się problematyką prawną i marketingiem. W 2002 został radnym rady miejskiej w Goleniowie i pełnił ją do roku 2006.

W 2006 r. został wybrany do Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego. Pełnił funkcję przewodniczącego Klubu Radnych Platformy Obywatelskiej, od 2008 r. przewodniczącego sejmiku. 29 listopada 2010 r. został wybrany przez koalicję
PO - PSL na stanowisko marszałka Województwa Zachodniopomorskiego.

Profil nieaktywny
dugnad
#1821.06.2015, 12:14

Zbyt odległe terminy zmuszają Polaków do korzystania z prywatnej służby zdrowia. Tak jest głównie w przypadku porad specjalistycznych i stomatologii – wynika z raportu GUS „Ochrona zdrowia w gospodarstwach domowych w 2013 roku”. Badanie przeprowadzono w pierwszym kwartale tego roku na reprezentatywnej próbie ok. 4,6 tys. gospodarstw domowych liczących 12,5 tys. osób. Zastosowano metodę wywiadu bezpośredniego – badani musieli odpowiedzieć na pytania dotyczące zakupu leków i innych artykułów medycznych, korzystania z wybranych usług, problemu opieki nad chorym w domu i związanymi z tym wydatkami, korzystania z usług medycyny niekonwencjonalnej, usług medycznych za granicą i wydatków poniesionych na ten cel. A także korzystania ze stacjonarnej i ambulatoryjnej opieki zdrowotnej, i oceny jakości opieki zdrowotnej, oraz postaw wobec transplantacji. Badania wykazały, że 67 proc. osób oceniło swoje zdrowie pozytywnie, natomiast 8,6 proc. jako złe lub bardzo złe. Z porad lekarza w podstawowej opiece zdrowotnej w ostatnim kwartale 2013 r. skorzystało prawie 36,6 procent. Niemal w całości (97 proc.) porady POZ sfinansowane były w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Natomiast z porad lekarza specjalisty skorzystała jedynie co piąta osoba. Tylko 63,2 proc. spośród nich otrzymała świadczenia w ramach NFZ, a 40,2 proc. sfinansowało je ze środków gospodarstwa domowego –donosi GUS. Za wizytę u stomatologa większość Polaków płaci z własnej kieszeni – to aż 70,9 procent. W 2013r. w co trzecim gospodarstwie domowym przynajmniej jedna osoba co najmniej raz skorzystała z usług medycznych (poza stomatologicznymi) niefinansowanych przez NFZ, w przypadku usług stomatologicznych dotyczyło to niemal 40 proc. gospodarstw domowych. Jako główną przyczynę wyboru płatnej wizyty wskazywano zbyt odlegle terminy oraz lepsze wyposażenie w sprzęt i materiały medyczne. Polacy raczej rzadko korzystają z usług tzw. medycyny niekonwencjonalnej, w roku ubiegłym było to 3 proc. badanych, rzadko leczymy się też za granicą – tylko 0,7 proc. respondentów. Chętnie kupujemy leki: przynajmniej raz w roku leki lub suplementy diety kupiło w roku ubiegłym aż 98,5 proc. członków gospodarstw domowych. Przy czym dla 55,1 proc. ich zakup był dużym obciążeniem. Większość respondentów, bo aż 63,6 proc. uznała, że jakość opieki zdrowotnej uzyskiwanej w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego w roku ubiegłym nie zmieniła się w stosunku do roku wcześniejszego. Niemal co piąty uczestnik badania (19,2 proc.) uważał jednak, że nastąpiło pogorszenie w tym zakresie. Jedynie 3,4 proc. badanych uznało, że jakość opieki zdrowotnej uległa poprawie, a co siódmy respondent nie miał zdania na ten temat. Badano również postawy Polaków wobec transplantacji. Otóż większość pytanych osób – aż 68,5 proc. wyraziłaby zgodę na przeszczepienie za życia własnych narządów osobom bliskim oczekującym na przeszczep, a 70,3 proc. zadeklarowało zgodę na oddanie szpiku kostnego. Zgodę na oddanie po śmierci własnych tkanek i narządów do przeszczepienia wyraziło dwóch na trzech badanych. O oświadczeniu woli słyszało 82,2 proc. badanych, ale tylko 2,8 proc. deklarowało, że złożyło takie oświadczenie w przeszłości. Polskę nadal dzieli duży dystans w stosunku do mieszkańców Europy Zachodniej, jeśli chodzi o tzw. trwanie w zdrowiu – ważnym parametrem wykorzystywanym do celów porównawczych w skali długości życia w zdrowiu jest ten, który określa średnią lat życia bez niepełnosprawności. Według danych Eurostatu z 2012 r., trwanie w zdrowiu 65-letniej kobiety wynosiło w Polsce 7,8 lat, tj. dwukrotnie mniej niż w Szwajcarii czy Szwecji. Najdłużej w zdrowiu żyją mieszkańcy Norwegii.

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-k...

Profil nieaktywny
dugnad
#1921.06.2015, 12:17

Przed kilkoma dniami do myszkowskich mediów i niektórych radnych dotarły pliki audio i wideo z nagrań w gabinecie burmistrz Myszkowa Włodzimierza Żaka. To m.in. rozmowy burmistrza z prezesami miejskich spółek. Na nagraniach, które dotarły m.in. do "Dziennika Zachodniego", dyskutowano o funkcjonowaniu miejskiego TBS-u i jednej z galerii handlowych. Goście Włodzimierza Żaka nie wiedzieli, że są nagrywani. Nie wiadomo też, ile nagrań było, a ile wyciekło akurat teraz, w czasie kampanii wyborczej.

Na czwartkowej sesji burmistrz Żak, pytany przez wiceprzewodniczącego rady o nagrania, początkowo unikał odpowiedzi, wreszcie przyznał, że nagrywał swych rozmówców. Tłumaczył, że już na początku kadencji, w marcu 2011 r., otrzymał informację, że może być mu złożona propozycja korupcyjna, i nagrania traktował jako "prewencyjną obronę". I nigdy nagrań nie wykorzystał.

Radni gorączkowo dopytywali, czy i oni byli nagrywani podczas spotkań w gabinecie burmistrza. Nie padły konkrety, lecz jedynie zapowiedź burmistrza Żaka, że wobec kradzieży plików z nagraniami ze służbowego komputera powiadomi prokuraturę. Sesji nie dokończono z powodu awantury, jaka wybuchła.

Burmistrz Żak, który z poparciem PO stara się o reelekcję, jak obiecał, tak uczynił. W piątek do Prokuratury Rejonowej w Myszkowie dotarło jego doniesienie o włamaniu do komputera i kradzieży plików.

Cały tekst: http://czestochowa.gazeta.pl/czesto...

Profil nieaktywny
dugnad
#2021.06.2015, 12:18

Stadion Śląski niezmodernizowany od 20 lat, Drogowa Trasa Średnicowa budowana w tempie 1 km rocznie i dziura w budżecie na 250 mln zł - to wszystko zasługa naszego wojewódzkiego samorządu. Plany na przyszłość są równie ambitne.W kwietniu Zarząd Województwa Śląskiego przyjął projekt Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego na lata 2014-2020. W dokumencie tym, mającym kluczowe znaczenie dla pozyskiwania środków unijnych na inwestycje w naszym województwie, wykluczona została możliwość jakiegokolwiek wspierania nowoczesnych niskoemisyjnych technologii węglowych. Zamiast tego nasi samorządowcy planują - i to wcale nie jest żart - dotowanie rozwoju energetyki morskiej. Mówiąc krótko, ich zdaniem węgiel na Śląsku jest kompletnie nieistotny i nie warto zaprzątać sobie nim głowy, a już tym bardziej inwestować w ten sektor jakieś pieniądze. Naszą przyszłością jest morze. Musimy tylko wykombinować jak przyciągnąć je do nas te 600 km na południe. Takich oto przedstawicieli sobie wybraliśmy. I tylko od nas zależy, czy pozwolimy im na kolejne 4 lata umościć się w gmachu przy ul. Ligonia w Katowicach. Oni na pewno pójdą na wybory.

Profil nieaktywny
dugnad
#2121.06.2015, 12:20

Wybory. Szefowie i pracownicy miejskich spółek wpłacili spore pieniądze na komitet wyborczy prezydenta Zamościa. Na liście darczyńców jest nawet przewodniczący miejscowej Platformy, który sam konkuruje z ludźmi Marcina Zamoyskiego o mandat radnegoMarcin Zamoyski, po raz pierwszy został prezydentem Zamościa w 1990 roku, kiedy jeszcze o obsadzeniu tego stanowiska decydowali radni. Później potomek magnackiego rodu był m.in. wojewodą. Od 2002 roku Zamoyski nieprzerwanie kieruje miastem. Jego pozycja jest tak silna, że przed wyborami PO chciała go nawet poprzeć. Ten układ nie do końca wypalił. Co prawda zamojska Platforma przedstawiła Marka Lipca jako swego kandydata na prezydenta, ale ten w połowie października się wycofał. Oficjalnie poparł Zamoyskiego.

Tysiące dla prezydenta

Jednocześnie PO ma swoich kandydatów na radnych konkurujących o głosy z ludźmi wystawionymi przez Zamoyskiego.

W tych wyborach mamy do czynienia z nowością. Każdy komitet musi na bieżąco tłumaczyć się z wpłat, które otrzymuje (jeżeli przekraczają one najniższą krajową płacę). Można "zagłosować" na komitet przelewem na maksymalną kwotę 25,2 tys. zł.

Komitet Zamoyskiego, zgodnie z prawem, na stronie internetowej wymienił swoich darczyńców. To sześć osób. Mariusz Paszko (wpłacił 5,5 tys. zł) to prezes miejskiej spółki szpitalnej.

Franciszek Josik (też 5,5 tys. zł) jest prezesem także miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Zamościu. Tam też pracuje kolejny darczyńca - Ireneusz Godzisz (3,5 tys. zł). Wiesław Furmanek (3 tys. zł) to z kolei członek rady nadzorczej PGK. Tak samo jak kolejny wpłacający Marian Hawryluk (5,5 tys. zł).

Ostatni z darczyńców to Stanisław Koziej (5,5 tys. zł), jest prezesem miejskiego Zakładu Gospodarki Lokalowej.

"Z moimi pieniędzmi mogę robić co chce"

Sprawa wpłat ma jeszcze jeden wątek. Godzisz, Hawryluk i Furmanek to członkowie Platformy Obywatelskiej, która o głosy konkuruje z kandydatami Zamoyskiego do rady miasta.

Więcej - Godzisz jest szefem zamojskiej PO i kandydatem do rady z list tej partii. Hawryluk to członek zarządu Platformy w Zamościu, a Furmanek jest skarbnikiem.

- Niektórzy z członków PO chcą postawienia Godzisza przed sądem partyjnym za to, że jawnie wspiera konkurencję polityczną - mówi nam osoba dobrze zorientowana w sprawie.

Poseł Mariusz Grad, szef PO, który osobiście odpowiada za wybory w Zamościu, o sprawie wpłat nic nie wie. Tłumaczy, że właśnie wrócił z zagranicy.

- Miałem do tego pełne prawo. Z moimi pieniędzmi mogę robić, co mi się rzewnie podoba. Popieram Marcina Zamoyskiego - mówi tymczasem Godzisz.

- Tyle że to pieniądze na komitet wyborczy, który wystawia konkurencyjnych wobec Platformy kandydatów na radnych - dociekamy.

- Proszę nie szukać drugiego dna. Tyle komentarza - ucina Godzisz.

"To może być sabotaż"
Jeden z ważnych, lubelskich polityków Platformy nie chce oficjalnie komentować sprawy, bo dowiedział się o niej od nas. - Jeśli to prawda, to sprawę wyjaśnimy. Nie tylko jeśli chodzi o przewodniczącego, ale innych członków. To może być sabotaż - mówi.

Cały tekst: http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48...

Profil nieaktywny
dugnad
#2221.06.2015, 12:21

W ciągu 3 ostatnich lat kino w Nysie dostało 670 tysięcy dofinansowania z publicznych programów na modernizację. Kinu szefuje rodzina polityka.

Nyskie kino jest liderem w zdobywaniu dofinansowań z państwowych funduszy. W latach 2011-2014 otrzymało w sumie 670 tysięcy złotych z Programu Operacyjnego Rozwoju Kin, który jest prowadzony przez Państwowy Instytut Sztuki Filmowej w Warszawie.

Za te pieniądze dofinansowano m.in. cyfryzację dwóch sal kinowych, wymianę foteli i ekranu, dobudowę drugiej sali, klimatyzację.

Wnioski o wszystkie dotacje składała firma Plus Consults Sławomira Andrejczyszyna, która prowadzi działalność kinową w Nysie. Sam budynek należy jednak do Szymona Wierdaka, syna Bogusława Wierdaka, przewodniczącego Sejmiku Województwa Opolskiego i wysokiego polityka PO na Opolszczyźnie.

Profil nieaktywny
dugnad
#2321.06.2015, 12:22

Co chce ukryć resort?

Agencja Oceny Technologii Medycznych, jednostka podległa Ministerstwu Zdrowia, nie podaje pełnych informacji na temat produktów leczniczych, których producenci wnioskują o wpisanie na listę środków objętych refundacją. Na stronie Biuletynu Informacji Publicznej AOTM możemy znaleźć wniosek skierowany do Bartosza Arłukowicza, ministra zdrowia, z prośbą o objęcie refundacją i ustalenie urzędowej ceny zbytu dla produktu leczniczego Pentaxim. Jest to szczepionka przeciw błonicy, tężcowi, krztuścowi, poliomyelitis i haemophilus typ b. Niestety, nie możemy poznać opisu jego działania, niepożądanych odczynów poszczepiennych, przeprowadzonych badań w tym zakresie, opinii ekspertów ani nawet ich nazwisk. Wszystkie te informacje zostały bowiem zamazane. – Jeśli opinię o potrzebie refundacji danej szczepionki z pieniędzy obywateli wydaje urząd również finansowany z pieniędzy publicznych, podatnicy powinni wiedzieć, na jakiej podstawie dopuszcza się go do użytku. Mają prawo być poinformowani o tym, czy określony produkt leczniczy jest całkowicie bezpieczny dla zdrowia, jakie skutki uboczne powoduje i kto nie powinien go stosować – powiedziała w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Justyna Socha z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „Stop NOP”. Z kolei Paweł Soloch, ekspert Instytutu Sobieskiego, zwraca uwagę, że nie może dochodzić do sytuacji, w których urzędy publiczne ukrywają informacje przed obywatelami. – Podatnicy są adresatami działań tych instytucji, a jednocześnie ich sponsorami, dlatego tym bardziej powinni mieć możliwość wglądu do efektów pracy urzędników. Niestety często ta zasada nie jest przestrzegana, co wynika z kiepskiej standaryzacji dostępu do informacji w Polsce – mówi. Warto dodać, że do Stowarzyszenia „Stop NOP” wpływa dużo zgłoszeń wystąpienia skutków ubocznych m.in. po zastosowaniu szczepionki Pentaxim, które nie zostały zarejestrowane jako tzw. niepożądane odczyny poszczepienne. – Są to również ciężkie przypadki, takie jak zaburzenia rozwoju czy drgawki, a w pojedynczych sytuacjach nawet sepsa i śmierć – mówi Justyna Socha. Co prawda trudno jest udowodnić związek przyczynowy między zastosowaniem danego produktu a konkretnymi objawami, jednak polskie prawo nakazuje lekarzowi zgłaszać w ciągu 24 godzin do sanepidu wszelkie zdarzenia, które mogły wystąpić pod wpływem jakiejkolwiek szczepionki. Niestety, lekarze niezbyt skrupulatnie wywiązują się z tego obowiązku, a urzędnicy przymykają na to oko. Warto wspomnieć również o dominującej w obecnych czasach modzie na szczepionki. – Producenci napędzają popyt na swój produkt przez stwarzanie wrażenia, że zaszczepienie siebie czy dziecka jest konieczne, żeby uchronić nas od ciężkich powikłań chorób czy nawet śmierci. W rzeczywistości nasz organizm często sam świetnie poradzi sobie z zagrożeniem w postaci infekcji, co zależy od świadomego dbania o kondycję naszego układu immunologicznego. Każdy rodzic i pacjent powinien otrzymać od lekarza rzetelną informację o bilansie korzyści i ryzyka stosowania leku bądź szczepionki, żeby móc podjąć świadomą decyzję, czy chce z tego skorzystać. Niestety nie zawsze tak jest, dlatego przede wszystkim kierujmy się rozsądkiem i czytajmy ulotki – apeluje Justyna Socha. Ekspert Instytutu Sobieskiego zauważa, że poziom informowania Polaków o działaniach poszczególnych instytucji jest niski. Na stronach urzędów gmin, województw czy ministerstw często brakuje danych o prowadzonych postępowaniach. Bywa też tak, że informacje są publikowane w sposób nieczytelny i niezrozumiały dla przeciętnego Kowalskiego. – Zdarzają się przypadki, kiedy w urzędach gmin informacje o wygranych przetargach czy udzielonych koncesjach ukazują się z wielomiesięcznym czy nawet wieloletnim opóźnieniem. W porównaniu z krajami zachodniej Europy jesteśmy państwem mało transparentnym dla obywateli. Taka polityka ma na celu ukrywanie niewygodnych danych, szkoda tylko, że robi się to za nasze pieniądze – mówi Paweł Soloch. Więcej o szczepieniach i niepożądanych odczynach poszczepiennych można przeczytać na stronie Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „Stop NOP”.

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-k...

Profil nieaktywny
dugnad
#2421.06.2015, 12:24

Spełnione marzenie żony posła. Z unijnym wsparciem wybudowała pensjonat

Cały tekst: http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,12...

Żona posła Jarosława Górczyńskiego z PSL otworzyła pensjonat blisko zamku Krzyżtopór. Dostała na to 287 tys. zł unijnego dofinansowania. - Wszystkich krytyków zachęcam, by uczynili podobnie i tworzyli miejsca pracy - mówi marszałek Adam Jarubas, prezes świętokrzyskich ludowców.Pensjonat Cyrkon jest całkowicie nowo wybudowanym obiektem. Otwarcie nastąpiło w lipcu 2014 r. To luksusowy obiekt położony 800 m od zamku Krzyżtopór w Ujeździe" - czytamy na stronie internetowej obiektu.

Należy on do firmy handlowo-usługowej Cyrkon Moniki Górczyńskiej. Na jego zbudowanie otrzymała ona dofinansowanie z unijnego Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich za pośrednictwem Oddziału Regionalnego Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Kielcach. Jak się tam dowiedzieliśmy, pieniądze zostały przyznane w dwóch etapach, w pierwszym 137 tys. 730 zł, w drugim 150 tys. zł, w ramach działania "Tworzenie i rozwój mikroprzedsiębiorstw".

Właścicielka Cyrkonu jest żoną posła Jarosława Górczyńskiego z PSL. - Poseł mi kiedyś wspominał, że jej marzeniem było założenie restauracji i hotelu. Wiem, że zaciągnęła duży kredyt na tę inwestycję. Wszystkich krytyków zachęcam, by uczynili podobnie i tworzyli miejsca pracy. Potępianie w czambuł aktywności osób bliskich polityków uważam za złe podejście - mówi Adam Jarubas, marszałek województwa i prezes świętokrzyskich ludowców. Jego zdaniem z nadużyciem mielibyśmy do czynienia wtedy, gdyby te osoby miały jakieś preferencje przy przyznawaniu dotacji.

Oddziałowi regionalnemu ARiMR szefuje od sześciu lat Magdalena Kędzierska, członek zarządu wojewódzkiego PSL. Jej podwładni zapewniają, że w ramach naboru, w którym przyznano dotację firmie żony posła, "dofinansowania otrzymali wszyscy wnioskodawcy, którzy spełniali kryteria".

- Jestem zdziwiony wyciąganiem tego w kampanii wyborczej, kiedy jestem najpoważniejszym kandydatem na prezydenta Ostrowca Świętokrzyskiego. Uważam ten temat za polityczny, mocno spóźniony, bo restauracja funkcjonuje od kilku miesięcy. Jestem dumny z tego, że żona prowadzi taką działalność, tworzy miejsca pracy, promuje też region - komentuje poseł Jarosław Górczyński. - Z tego co wiem, wszyscy, którzy aplikowali w konkursie, w którym o środki ubiegała się i moja żona, otrzymali je - dodaje.

Czytelnik, który zwrócił nam uwagę na dotację dla żony Górczyńskiego, przypomniał też sprawę pralni Pałysów sprzed pięciu lat. W "Wyborczej" ujawniliśmy wówczas, że żonie ówczesnego posła Andrzeja Pałysa z PSL przyznano 1,315 mln zł na "wzrost innowacyjności pralni wodno-chemicznej". Pralnia ta istniała tylko na papierze, miała dopiero zostać zbudowana.

Wniosek znalazł się wśród 99 na 400 złożonych, które miały otrzymać dotacje z Regionalnego Programu Operacyjnego, którym zawiaduje zarząd województwa. Oceniany przez urzędników marszałka dostał 57 punktów, tylko pół punktu więcej od ostatniego zakwalifikowanego do dofinansowania.
Sprawa poruszyła opinię publiczną, bo poseł Pałys był wówczas zastępcą marszałka Jarubasa w zarządzie wojewódzkim PSL, a także wiceprezesem zarządu powiatowego stronnictwa w Busku-Zdroju, w którym działał razem z Markiem Szczepanikiem, ówczesnym dyrektorem oceniającego wnioski departamentu funduszy strukturalnych w urzędzie marszałkowskim.

Po fali krytyki Pałysowie zrezygnowali z dotacji. Ówczesny poseł w specjalnie wydanym oświadczeniu stwierdził, że chciał "skończyć atmosferę pomówień i nieuzasadnionych oskarżeń płynących z czystej zawiści lub obliczonych na polityczny efekt". Przyznał równocześnie, że sprawa źle wpływa na wizerunek PSL w regionie i "naraża również na szwank" marszałka Jarubasa.

Czy żona posła Górczyńskiego powinna sięgać po unijne pieniądze? Grażyna Kopińska z zajmującej się poprawą jakości polskiej demokracji Fundacji im. Stefana Batorego, nie mówi "nie". - Jeśli procedura przyznawania dotacji była przejrzysta, jeśli nie ma nikogo, kto by oprotestował wyniki, nie można nikogo potępiać. Trudno byłoby wymagać, aby członkowie rodzin osób publicznych nie mogli startować w otwartych konkursach - podkreśla.

Cały tekst: http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,12...

Profil nieaktywny
dugnad
#2521.06.2015, 12:25

Fałszowanie list dla PO? Łódzka prokuratura wszczyna postępowanie
Łódzka prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie fałszowania list poparcia dla Platformy Obywatelskiej - przed ostatnimi wyborami do Parlamentu Europejskiego.

- Śledczy zabezpieczyli do tej pory około 900 takich list, w tej sprawie przesłuchano już kilkadziesiąt osób - mówi rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej, Krzysztof Kopania.

Te nie potwierdzają faktu jakoby udostępniały swoje dane osobowe do umieszczenia na listach poparcia i aby te listy podpisywały. Do zbadania sprawy na zostać powołany biegły z zakresu pisma ręcznego.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że wykorzystane dane i podpisy mogą pochodzić z łódzkiego MPK, choć prokurator Kopania nie potwierdza tej informacji wprost. Mówi jedynie, że w toku przesłuchań świadkom zadawane są także pytania, czy byli karani za jazdę bez biletu w środkach transportu łódzkiego MPK, zdecydowana większość osób odpowiedziała na to pytanie twierdząco.

Szef łódzkich wojewódzkich struktur Platformy Obywatelskiej, minister sportu Andrzej Biernat - nie chce na razie komentować tej sprawy, uprzedza jednak przed ferowaniem wyroków, zanim nastąpi ostateczne rozstrzygnięcie prokuratury.

Tymczasem prokuratura planuje kolejne przesłuchania, nie tylko w Łodzi, ale także innych miastach województwa łódzkiego.

Profil nieaktywny
dugnad
#2621.06.2015, 12:32

Fakt.pl
Polityka
Politycy
Tomasz P. oskarżony o korupcję w Szczecinie jest poszukiwany przez PO.

23.10.2014 12:21 aktualizacja: 23.10.2014 12:21
Brudna polityka
Poszedł na współpracę, chcieli go uciszyć... Platformersi?
ZOBACZ ZDJĘCIA
Tomasz P. oskarżony o korupcję dyrektor Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych

Marcin Kokolus
W aferze korupcyjnej obok Tomasza P., zatrzymano jego zastępcę i ośmiu biznesmenów.

Działacze Platformy Obywatelskiej ze Szczecina za wszelką cenę chcieli jak najszybciej znaleźć swojego bliskiego kolegę skorumpowanego urzędnika Tomasza P.. Powód? Właśnie wyszedł on z aresztu, a według „Głosu Szczecina" poszedł na współpracę z prokuraturą i opowiada o tym, jak ustawiał przetargi. Gdy gazeta opisała jego sytuację we wtorek, błyskawicznie próbowali go odnaleźć koledzy z partii. Czyżby chcieli „pomóc mu na wolności"?

W zachodniopomorskiej Platformie Obywatelskiej lęk. Powód? Prokuratura szykuje się do finalizacji wielkiego śledztwa korupcyjnego, w który zamieszani mogą być działacze partii. Ich bliski znajomy Tomasz P., ustawiał jako dyrektor Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych ustawił przetargi za bagatela 55 mln złotych. Ale gdy prokuratura przedstawiła mu dowody, przyznał się do winy i zadeklarował, że będzie sypać...
REKLAMA
REKLAMA

W pierwszym słowie wyśpiewał, że 200 tys. łapówki za ustawianie przetargów dostał od Krzysztof B. prywatnie pasierba barona zachodniopomorskiej Platformy - Stanisława Gawłowskiego, wiceministra środowiska. Za pieniądze grupa biznesmenów załatwiała sobie wygrywanie przetargów na roboty melioracyjne. Ale na razie poza Tomaszem P. zatrzymano jedynie jego zastępcę i ośmiu biznesmenów. Mimo to koledzy z PO najwyraźniej nie czują się bezpieczni. Powód?

– Jak to możliwe, że jedna osoba stworzyła grupę przestępczą za publiczne pieniądze i teraz wszyscy mówią, że nikt o tym nie wiedział – spekuluje jeden z działaczy PO na gs24.pl.

Po tym jak Tomasz P. wszystko wyśpiewał śledczym został wypuszczony z aresztu, w którym siedział od czerwca wiadomość o jego wypuszczeniu rozeszła się po szczecińskiej PO z prędkością światła. Na efekty długo nie trzeba było czekać. We wtorek okazało się, że.. koledzy już na niego czekają i koniecznie chcą się z nim spotkać. K Według portalu gs24.pl "grupa działaczy Platformy Obywatelskiej próbowała nawiązać kontakt z wypuszczonym z aresztu skompromitowanym urzędnikiem". Po co?

– Może chcieli go powitać? Albo pomóc w zorganizowaniu się na wolności – pokpiwa informator gs24.

Profil nieaktywny
dugnad
#2721.06.2015, 12:33

TO WASZE OBLICZE I WASI PRZEDSTAWICIELE WASZYCH WYBORÓW!!

anatema
3 450
anatema 3 450
#2821.06.2015, 12:56

Dugnad, kompletnie popierdoliło cię przy niedzieli. Czyżby wątłe ciałko Chrystusa nasączali w kościółku LSD?

Profil nieaktywny
dugnad
#2921.06.2015, 13:14

Kiedy umierał na krzyzu za nasze grzechy tacy jak ty podali mu ocet.

anatema
3 450
anatema 3 450
#3021.06.2015, 13:32

To trzeba było, kuźwa, nie grzeszyć. Ja mu wieszać sie za ciebie nie kazałem. A zamiast octu dalbym mu raczej jakieś psychotropy.