Do góry

Polka na londyńskiej budowie

11 linii, 402 kilometry tras i blisko 5 milionów podróżnych dziennie, czyli London Underground. W całym tym ścisku pracuje inżynier Anna Kopyto – laureatka plebiscytu #Polka100. Polka zajmuje się modernizacją najstarszego metra na świecie.

Anna Kopyto. Fot. Jadwiga Brontē.

Magda Pilor: Jest pani inżynierem dla Transport of London od ponad 3 lat. Skąd wziął się pomysł na taką pracę?

Anna Kopyto: W dzieciństwie bawiły mnie kolejki elektryczne (śmiech). Tak poważnie to nigdy nie byłam pasjonatką kolei. Ale pamiętam, że już w wieku 10 lat zawód inżyniera wydawał mi się bardzo szanowany – myślałam, że to zawód, który zapewni mi niezależność w przyszłości. Dlatego wybrałam budownictwo jako kierunek studiów.

W Polsce pracowałam w jednym ze śląskich biur projektowych, w sumie 5 lat. Miałam swój wkład m.in. w projekty konstrukcji Muzeum Śląskiego, Silesia Bussiness Park czy osiedla Dębowe Tarasy. Zawsze jednak pragnęłam pracować na budowie. Od czasu do czasu wysyłałam swoje CV do różnych firm, także zagranicznych. Długo nikt się nie odzywał. Pewnego dnia zadzwonił telefon, nie sądziłam, że będzie to propozycja pracy w Londynie – było to zaskoczenie, ale i radość.

A więc decyzja została podjęta od razu?

Niezupełnie, nie dotyczyła ona tylko mnie, zmieniała życie całej mojej rodziny. Nie chcąc stawiać wszystkiego na jedną kartę, wyjechałam sama, po kilku miesiącach dołączyli do mnie mąż z córką.

Londyn czymś panią zaskoczył?

Za pierwszym razem tak, ale było to jeszcze w trakcie studiów. Przyjeżdżałam do Londynu na wakacje, pracowałam jako kelnerka. Pamiętam, że zrobił na mnie wrażenie miasta olbrzymich możliwości. Nie sądziłam jednak, że będę w nim mieszkać na stałe i pracować dla London Underground, którego sieć wydawała mi się wtedy bardzo zawiła. Teraz wiele odcinków znam na pamięć. Nie sądziłam, że będę pracować dla London Underground. Jego sieć wydawała mi się bardzo zawiła. Teraz wiele odcinków znam na pamięć.

Jeden z project managerów stacji telewizyjnej powiedział mi kiedyś, że zaczynając kolejny projekt zawsze musi uporać się ze stereotypem „zbyt młody na kierownika” i uprzedzeniami wobec imigranta z kraju byłego bloku wschodniego. Czy pani miała podobnie?

Przyjęto mnie bardzo życzliwie, choć musiałam udowodnić, że nadaję się do tej pracy. Nie było to łatwe, bo nie miałam doświadczenia w kolejnictwie. Nie było taryfy ulgowej. Harmonogramy robót, wszystkie dokumenty musiały być przygotowane na takim samym poziomie co osób z doświadczeniem, dla których angielski jest językiem ojczystym.

Jest pani imigrantką, ale także kobietą. Podejrzewam, że w biurze nie ma to znaczenia, jak jest na budowie?

W przeszłości zdarzały się lekceważące uwagi, ale puszczałam je mimo uszu i nie brałam ich do siebie. Na przykład jakiś czas temu byłam na budowie sama, bez pozostałych inżynierów. Podszedł do mnie robotnik i mówi – „hej, nie zgubiłaś się przypadkiem dziecinko?”. Odparłam sucho, że świetnie sobie radzę.

Ludzie szybko przekonują się jak pracuję i zmieniają podejście. Profesjonalizm wzbudza szacunek.

Biuro i budowa to pani miejsca pracy, gdzie częściej można panią znaleźć i czym dokładnie się pani zajmuje?

Zdecydowanie w biurze. To tam każdego dnia planujemy prace, które zostaną przeprowadzone w trakcie kolejnej nocnej zmiany. Zajmuję się przygotowaniem robót, ich programem, zorganizowaniem ekip robotników, materiałów budowlanych. Oczywiście, kiedy jest to niezbędne, również jestem na budowie.

Londyńskie metro to 11 linii, 402 kilometry tras i blisko 5 miliony pasażerów dziennie. Jak pracuje się w takim ścisku? Wszystkie prace mogą być prowadzone dopiero, gdy dana linia jest wyłączona z ruchu. Nie ma mowy o opóźnieniach.

Stresująco. Wszystkie prace mogą być prowadzone dopiero w momencie, gdy dana linia lub jej odcinek są wyłączone z ruchu. Przykładowo od północy w piątek do 5.30 rano w poniedziałek. W ciągu tych godzin trzeba ze wszystkim zdążyć. Nie ma mowy o opóźnieniach. Dlatego tak ważne jest zaplanowanie niemal każdej minuty robót. W momencie gdy pociągi przestają kursować, nikt nie zastanawia się, co będzie robił, każdy doskonale wie, jakie ma zadanie do wykonania. W przypadku mniejszych prac mamy około 3 godziny. Każde opóźnienie to gigantyczne koszty, ale też kłopot dla pasażerów i naruszona reputacja Transport of London.

W miejscu pracy. Mat archiwum własne.

To jest najbardziej stresujące?

Ramy czasowe to jedno, jednak najważniejsze jest bezpieczeństwo pasażerów. Odpowiadamy za nie, więc nie możemy się pomylić. To bardzo odpowiedzialne i wymagające zadanie.

Korzysta Pani z metra codziennie, to też Pani miejsce pracy, a czy ma pani swoją ulubioną stację?

Mam ich kilka, to te przy których pracowałam. Nie są najpiękniejsze, ale mam do nich sentyment. Na przykład stacja Wimbledon – mój pierwszy projekt. Byłam odpowiedzialna za zaplanowanie robót przy modernizacji torów wzdłuż dwóch peronów. Po raz pierwszy w historii Track Partnership udało nam się wykonać wszystkie prace na obu odcinkach w zaledwie 52 godziny. Zwykle tyle czasu zajmują roboty wykonywane przy jednym peronie.

Londyńskie metro to ponad 150 lat historii, myśli pani, że przez kolejne 20 lat Pani również się w nią wpisze? Czasem myślimy o powrocie do Polski, do spokojniejszego życia.

Nie wyobrażam sobie, aby przez kolejne 20 lat pracować w jednym miejscu, ale nie wykluczam tego. Czasem myślimy o powrocie do Polski, do spokojniejszego życia. Mieszkaliśmy w Katowicach, miałam blisko do pracy, przedszkola córki. W Londynie potrzebuję 1,5 godziny, aby dotrzeć do biura, wszyscy cały czas gdzieś biegną. Może mogłabym pracować dla polskich kolei?

To pani kolejne zawodowe marzenie?

Nie. Bardzo chciałabym pracować na budowie na Bliskim Wschodzie. Tamtejsze kraje słyną z fantastycznych inwestycji budowlanych. Projekt w rodzaju „extreme engineering” (budownictwo ekstremalne) to byłoby niesamowite wyzwanie.

Coraz trudniej uwierzyć w powrót i spokojne życie w ojczyźnie?

Mnie też (śmiech). Choć brakuje mi nieco spokoju, lubię jak coś się dzieje.


Plebiscyt #Polka100

Blisko 100 lat temu, 28 listopada 1918 roku, Polska dołączyła do grona pierwszych państw na świecie, które nadały prawa wyborcze kobietom. By uczcić tę rocznicę, Ambasada RP w Londynie postanowiła uhonorować wyjątkowe Polki, które na co dzień inspirują polską społeczność na Wyspach Brytyjskich. Do plebiscytu mogły być zgłaszane wszystkie aktywne zawodowo Polki wykonujące interesujące zawody, które przyczyniają się do kreowania pozytywnego wizerunku Polski w Wielkiej Brytanii. Pełną listę laureatek można znaleźć na stronie Ambasady: londyn.msz.gov.pl/pl/aktualnosci/polka100.

Komentarze 7

#113.04.2018, 08:36

Wiadomo polka zadnej pracy sie nie boi.

mwi4176
218
mwi4176 218
#213.04.2018, 10:12

Nie wiem co jest wyjatkowego w pracy mlodej dziewczyny po studiach inzynierskich w biurze budowy w UK.

Moja sasiadka w Polsce wykonuje wyjatkowa prace. Jest przedszkolanka w przedszkolu dla dzieci niedorozwinietych fizycznie i umyslowo. Do tego zarabia miesiecznie mniej wiecej tyle co kelnerka w Londynie przez tydzien. To jest osoba przed ktora nalezy sie klaniac i calowac po rekach za poswiecenie dla dzieci, od ktorych wiekszosc sie odwraca.

kijevna
13 159
kijevna 13 159
#313.04.2018, 13:33

Ad 2: A to jest przezabawne, ze tym razem probuje sie zdeprecjonowac pania za to, co zazwyczaj sluzy w dyskusjach o wyzszosci mezczyzn nad kobietami do udowodnienia, ze to oni sa lepsi:)

I gdzie przedszkolanki sie zazwyczaj nie pojawiaja:)

A juz myslalam, ze bedzie spokoj tutaj. No nic, kawka i rozwine;l

kijevna
13 159
kijevna 13 159
#413.04.2018, 14:56

Też bym wolala, żeby plebiscyt wygrała pani z zawodu, który sie tradycyjnie przypisuje kobietom i w którym procentowo pracuje wiekszośc kobiet. To by swiadczyło o tym, że ludzie sie otrzasnęli z zaczadzenia i zaczynają naprawdę cenić ich niewdzięczną pracę.

Ale ten przykład powyzej pokazuje, że niestety nie. Pielegniarki, salowe, opiekunki, przedszkolanki nadal nie mają lekko - zwłaszcza w Polsce, z ktorej to przykład przytoczyłeś. Nadal nie są całowane po rączkach i wynoszone na piedestał, świadczą o tym chociazby wynagrodzenia. Swoja drogą chcialabym widzieć 'payslip' tej pani, akurat mam w Polsce koleżanke specjalizujacą się w opiece nad dziećmi niepełnosprawnymi, ze szkoleniami i w prywatnym przedszkolu i nie zarabia kokosów, ani więcej niż kelnerki w UK, chociaz wiecej niz przedszkolanka w normalnej placówce).

Takze to, że pani inzynier wygrala ten konkurs i to co napisaleś o zarobkach kolezanki swiadczy o tym, że w ludzkich głowach nadal liczy sie prestiż (o czym sama pisała), pieniądze i o tym, że bardziej ceni się osoby powiazane z technicznymi aspektami zycia. Tutaj bardzo popularne na forach - równiez na tym - argumenty, że męzczyźni sa lepsi, bo mają wiecej nobli, wynalazków, buduja swiat, wyznaczają drogi, wnosza lodówki i (nawet!!!) kopią wegiel i rowy!

To - jak sie okazuje - jest bardziej inspirujące i cenione. A przedszkolanki jak widac służą równiez próbom dokopania kobiecie w innym zawodzie, aczkolwiek na tym forum takiego 'plot twistu' sie nie spodziewałam;););)

awojtas39
209
awojtas39 209
#515.04.2018, 10:47

to chlubny wyjątek ,kobiety przeważnie wykonują proste

prace fizyczne.

kijevna
13 159
kijevna 13 159
#615.04.2018, 16:10

Może w takim środowisku się obracasz, w moim tak nie jest.

Infidel
8 614
Infidel 8 614
#717.04.2018, 06:50

Zdjecia ok, praca ok, pozytywna kobita, london sucks. Jak dla mnie pozytyw artykul. Co tu porownywac...sa osoby co wycieraja cale zycie tylki osobom niepolnosprawnym i zadnego plebiscytu nie wygraly, tak to jus jest z tymi plebiscytami.