Do góry

Polacy i Inni

W pracy i knajpie, na spacerze i w siłowni, w sąsiedztwie i za miastem zawsze ta sama perspektywa – spotkanie z "człowiekiem brytyjskim". Lub każdym innym, ale nie-Polakiem. Lepiej nie wychodzić z domu, lepiej pooglądać Polsat z talerza. A kiedy nie ma innego wyjścia i do pracy w końcu pójść się musi, wtedy trzeba się porozumiewać.

Język to pestka, gorzej z gęstwiną kodów kulturowych. Jakim być, jak się odnaleźć, jak zaakceptować? Na te i inne pytania pomogą odpowiedzieć warsztaty międzykulturowe "Poles in Community".

A w nich między innymi: tajniki brytyjskiej kultury, typy zachowań w pracy, stereotypy i ich funkcjonowanie w naszym życiu, opanowanie szoku kulturowego, nauka społecznej odpowiedzialności. Z jednej strony lepsze zrozumienie własnej tożsamości; z drugiej pewność siebie w kontakcie z innymi kulturami.

Projekt "Poles in Community" to autorski pomysł Ani Jurek, członkini grupy Polish Professionals, która objąwszy jej działania parasolem organizacji społecznej, umożliwiła jej nawiązanie współpracy z British Council. Posiadanie charakterystycznego loga, a więc patronatu BC to znak jakości, rozpoznawany w całej Europie, bowiem projekty wspierane przez tę instytucję realizowane są w różnych państwach Starego Kontynentu, jak program "Intercultural Navigators", którego uczestniczką była również Ania. Cykl warsztatów pod hasłem "Poles in Community", który zgłosiła do BC z aplikacją o patronat, spotkał się z ogromnie ciepłym przyjęciem i akceptacją. Aplikacja została przyjęta. Zajęcia właśnie ruszają.

Z kulturą wśród ludzi

Najpierw były warsztaty "Intercultural Navigators", gdzie poznała trenerkę Ewę Kownacką i Amy Gale. Teraz poprowadzą wspólnie cykl "Poles in Community". "W trakcie spotkań "Intercultural Navigators" wymyśliłam cykl warsztatów "Kulturowy zawrót głowy", które przeprowadziłam dla członków Polish Professionals. Potem przyszła refleksja, że to dobrze, iż wykształciłyśmy (prowadziła zajęcia z Anną Sumarą – przyp. aut.) trochę kulturowo grupę polskich profesjonalistów, ale ilu jest ludzi spoza tego środowiska, którzy również chcieliby lepiej funkcjonować wśród Brytyjczyków i chętnie wzięliby w takich czy podobnych warsztatach udział| – mówi Ania Jurek.

Miała więc poczucie niezagospodarowanej niszy, stąd kolejny cykl warsztatów, tym razem skierowanych do każdego, kto boryka się z niezrozumieniem międzynarodowego środowiska, w którym się znajduje. Warunkiem udziału jest mówienie po angielsku, bo trudno w ogóle zajmować się brytyjską kulturą, jeśli nie zna się chociaż w stopniu komunikatywnym języka, którą ją współtworzy. Podczas zajęć "Intercultural Navigators" spotkała Amy, Brytyjkę. "Bardzo zainteresowała się warsztatami "Kulturowy zawrót głowy" i zdecydowała się do mnie dołączyć, by wspólnie je realizować. Po raz pierwszy znalazła się w polskim środowisku, gdzie spotkała ją wielka otwartość, gdzie widziała tak szybko budujące się między ludźmi więzi. Było to dla niej wielkim odkryciem i jest nadal bardzo silnym doświadczeniem. Nie wierzyła, że większości tych osób nie znałam, że to było nasze pierwsze spotkanie. Jest to dla niej szkoła rozpoznawania własnej kultury, bo nie jest specjalistką kulturową, trenerką czy psycholog. Pracuje w mediach, w otoczeniu korporacyjnym, dlatego miała przede wszystkim silną potrzebę społecznej pracy."

"Wychowała się w kulturze brytyjskiej, więc jej praktyczna wiedza mogła przełożyć się na bardzo praktyczne spostrzeżenia, przydatne uczestnikom warsztatów w codziennym zastosowaniu" – kontynuuje Ania.

Źródła

Jesteśmy częścią całości, cokolwiek stanie się jednej części, ma wpływ na pozostałe, cokolwiek stanie się tobie, wywiera wpływ na innych – oto założenie systemowe tych zajęć, baza, z której wychodzi ich autorka, zbudowana na podstawie założeń ideologii "Ubuntu", które sformułował anglikański arcybiskup Desmond Tutu, laureat pokojowej nagrody Nobla.

W skrócie "Ubuntu" to humanizm dla innych. Wyraża "wiarę w uniwersalne więzy oparte na chęci dzielenia się z innymi, które łączą całą ludzkość". Bycie "Ubuntu" to otwartość na innych, świadomość istnienia wokół nas innych ludzi; to akceptacja faktu, iż inne osoby bywają bardziej utalentowane, która wynika z poczucia pewności siebie podyktowanej głębokim przekonaniem o przynależności do większej całości. Pisał o tym Desmond Tutu w książce "Nie ma przyszłości bez przebaczenia".

"Dlatego tak ważna jest praca prospołeczna, by oddać społeczeństwu to, co się od niego wzięło" – mówi Ania. "Uważam, że nie do końca postępujemy w ten sposób, bo płacenie podatków to przecież nie wszystko. Praca społeczna jest tutaj wysoko ceniona, w Polsce jeszcze się jej uczymy. Jak nie poznać lepiej społeczności, w której się żyje, jak poprzez kształtowanie współodpowiedzialności za jego funkcjonowanie. Myślenie typu: "jestem tu na chwilę, ta społeczność mnie nie dotyczy, bo wkrótce ją opuszczę", zawęża wielość korzyści, jakie można z tego, nawet chwilowego, pobytu wyciągnąć. Nie lepiej zabrać ze sobą naukę i potem przekazać ją innym, na własnym podwórku?" – dodaje.

Druga myślowa podstawa projektu "Poles in Communty" to zadawanie otwartych pytań, to nauka szukania w pozytywach, tylko i wyłącznie. Coś nie działa? W pracy, w domu, w grupie, związku? No dobrze, ale zanim rozbierzemy na czynniki pierwsze element zepsuty, zapytajmy: a co działa? "Co pracuje dobrze? Jakie mamy zasoby, czym dysponujemy? Potem patrzmy na cel, na nasze marzenia i to na te najdumniejsze, najbardziej szalone, a potem, krok po kroku, analiza: co musimy przygotować. Na koniec, już po wszystkim, zawsze odpowiedź, refleksja: jak się czujemy, kiedy osiągnęliśmy swój cel."

Projekt "Poles in Community" stanowi pewną kompilację, skupia się na kulturze brytyjskiej, ale uczy też wrażliwości na inne kultury i dodatkowo, kładzie nacisk na budowanie potrzeby pracy społecznej. Będą to więc zajęcia biegnące trzema torami. Warsztaty, nazwijmy je "nauki obcowania z innymi" Ania przeprowadzi również dla organizacji z Birmingham – Polish Experts Association, a sam pomysł jest na tyle uniwersalny, że w przyszłości, bazując na nim, chciałaby uczyć ludzi z innych krajów Unii Europejskiej, jak rozwijać się w przestrzeni przenikania się kultur. Pośród których wszyscy żyjemy.

Ewa Kownacka - psycholog międzykulturowa, liderka zespołu w projekcie British Council "Intercultural Navigators". Jako trenerka i terapeutka wspiera proces komunikacji międzykulturowej migrantów; osób współpracujących z cudzoziemcami (prawnicy, personel medyczny, urzędnicy, funkcjonariusze straży granicznej itd.). Wykłada psychologię międzykulturową w Collegium Civitas.

Ania Jurek - psycholog i trenerka międzykulturowa, absolwentka psychologii stosowanej Uniwersytetu Jagiellońskiego i programu "Intercultural Navigators". British Council objął patronatem jej autorski projekt "Poles in the Community". Słuchaczka Akademii Treningu Antydyskryminacyjnego, członkini SIETAR Polska i UK.

Amy Gale - absolwentka Uniwersytetów Lancaster i Massachusetts, pracuje w nowych mediach dla Trader Media Corp., części Guardian Media Group. Absolwentka programu "Intercultural Navigators".

Kontakt, szczegóły, zgłoszenia

b.zarzecka@polishprofessionals.org.uk
a.jurek@polishprofessionals.org.uk

Terminy (mogą się zmienić):
5 lub 6 grudnia (12.00-16.00)
23 lub 24 stycznia (12.00-16.00)
20 lub 21 luty (do potwierdzenia)

Komentarze 71

cropas
5 528
cropas 5 528
#118.11.2009, 10:14

a o szkocji cos bedzie czy towarzystwo tak tylko wpadnie odwiedzic?

bus_37
Dundee
22 564 114
bus_37 Dundee 22 564 114
#218.11.2009, 10:17

no i?
to co artykół o polakach polsatach czy o niskich lotów kulturze brytyjskiej? bo nie wiem? tytuł chwytliwy, a w srodku reklama organizacji brown nosers i poradnik jak zdobyć ekstra brownie points?

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#318.11.2009, 10:26

Nigdy nie rozumialem dlaczego szkoci pierdza I bekaka podczas lanczu. Moze tak dla zachety, liderzy towarzystwa mogliby wprowadzic mnie w tajniki tego zachowania ;p

pypcio
609
pypcio 609
#418.11.2009, 10:27

a ja wciaz uwazam, ze wiekszy problem jest z jezykiem:)

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#518.11.2009, 10:27

No bo naprawde nie wiem jak sie zachowac

bus_37
Dundee
22 564 114
bus_37 Dundee 22 564 114
#818.11.2009, 10:28

pójdź na spotkanie, to ci przedstawią rys historyczny prykania do kanapki...

pypcio
609
pypcio 609
#918.11.2009, 10:28

Michal 1978: Kiedys sie ich zapytalem dlaczego to robia? odpowiedzieli ze to normalne ludzkie zachowanie.

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#1018.11.2009, 10:32

Czy ten pomysl nie jest wziaty z Borata? Facet z Kazachstanu uczyl sie kultury USA :) z jakich dowcipow sie smiac itp

Dolys
9 454
Dolys 9 454
#1118.11.2009, 10:38

#3
:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

Profil nieaktywny
MacDa
#1218.11.2009, 10:40

#2 - artykul

bus_37
Dundee
22 564 114
bus_37 Dundee 22 564 114
#1318.11.2009, 10:48

Wpisów: 974McDa Lena
#12 | Dziś - 10:40
#2 - artykul

no tak myslałem, dzieki.

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#1418.11.2009, 10:52

Ale wy jestescie prymitywni, palnalem cos glupiego, a wy sie cieszycie :p

Dolys
9 454
Dolys 9 454
#1518.11.2009, 10:56

'Język to pestka, gorzej z gęstwiną kodów kulturowych'.

----------------------

Kompletna bzdura. Właśnie brak znajomości tworzy bariery międzykulturowe. Jak się zna język można śmiało wchodzić między tubylców. Nie gryzą:). A kody kulturowe? Najważniejsze, by je rozumieć, szanować, nie małpować. Trzeba też pokazywać własną kulturę, bo to powinien być dialog międzykulturowy, a nie rozmowa kapitana Bomby z papugą.
Swoją drogą tubylcy i nie tylko (np. niektórzy Francuzi) lubią w nas...bezpośredniość.

Dolys
9 454
Dolys 9 454
#1618.11.2009, 10:58

#14 To był śmiech sardoniczny kolego.

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#1718.11.2009, 11:39

Ja lubie francuzow za sex francuzki

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#1818.11.2009, 11:39

Francuski

alrightgadgie
495
#1918.11.2009, 12:31

Michal 1978
#3 | Dziś - 10:26
Nigdy nie rozumialem dlaczego szkoci pierdza I bekaka podczas lanczu. Moze tak dla zachety, liderzy towarzystwa mogliby wprowadzic mnie w tajniki tego zachowania ;p

Czlowieku gdzie ty pracujesz? W masarni?

bus_37
Dundee
22 564 114
bus_37 Dundee 22 564 114
#2018.11.2009, 12:42

a nwwet jeśli to im tez nalezy sie wytlumaczenie rysu historycznego, i nie badz taki do przodu bo bingie drinking uprawiamy w officeach nie jest wcale lepszy....

dorocina
9 827
dorocina 9 827
#2118.11.2009, 12:49

kiedyś byłam świadkiem, jak wchodzący po schodach Szkot, pierdnął prosto w twarz swojemu koledze wchodzącemu za nim, obaj mieli z tego niesamowity ubaw:(. Może więc pierdzenie jest również przejawem poczucia humoru, a w każdym razie, ma stanowić formę dowcipu? Poszłabym na takie warsztaty, może wyjaśniliby mi na ren rodzaj otwartości na szeroko pojętą kulturę...

dorocina
9 827
dorocina 9 827
#2218.11.2009, 12:50

na ren - na czym polega ten (nie wiem, dlaczego mi zjadło)

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#2318.11.2009, 12:56

Hahaha ;D

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#2418.11.2009, 12:58

Wiec to nie chodzi tylko o lunch!

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#2518.11.2009, 13:20

Jak sie odnalezc w tej gestwinie kodow kulturowych??

Konrad.W
Moderator
5 138
Konrad.W 5 138
#2618.11.2009, 13:38

chyba troche za bardzo generalizujecie. wszystko zalezy od tego z kim sie przebywa. jak pracowalem na myjni samochodowej to szkoci pierdzeli i bekali. w rozlewni whisky tez. ale gdybym pracowal w polsce w podobnych miejscach czy na budowie to sytuacja bylaby taka sama! na farmie w szkocji, wiekszosc polakow tak samo pierdziala i bekala. to nie wina nacji tylko kultury osobistej! od 2 lat pracuje w firmie prawniczej. i jakos nikt z blisko 300 pracownikow nigdy nie beknal ani nie pierdnal. czemu? bo takie rzeczy sa akceptowalne tylko wsrod pewnej grupy ludzi. macie pecha jesli na nich trafiacie.

takie generalizowanie powoduje, ze przez kilku polskich zlodziei w niemczech na poczatku lat 90-tych polska przez 20 lat nie moze sie wyzbyc opinii kraju zlodzieji i oszustow!

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#2718.11.2009, 13:45

No wiec prawnicy nie pierdza. Ok

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#2818.11.2009, 13:48

Czyli pierdzenie zalezy od zawodu, faktycznie zagmatwane te kody kulturowe

Konrad.W
Moderator
5 138
Konrad.W 5 138
#2918.11.2009, 13:59

sorry, chyba nie zrozumiales przekazu:-( lub udajesz

bittersweet
672
#3018.11.2009, 14:01

Konrad, oczywiscie masz calkowita racje, ale jakbys nie zauwazyl wczesniej, egzystencja tego forum opiera sie na generalizowaniu. Dowodem sa chociazby dwa powyzsze wpisy. Lol.

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#3118.11.2009, 14:04

zrozumialem, ale w polsce tak nie jest jak piszesz. nie zauwazylem przynajmniej, dlatego bylo to dla mnie szokiem kulturowym. Byc moze bardziej wyksztalceni nie maja tego zwyczaju w swoim wachlarzu nawykow, lecz zwykli , prosci szkoci, kultywuja tradycje baka przy lanczu

bittersweet
672
#3218.11.2009, 14:20

Moze. Ale podobnie moze byc w kazdym innym kraju. W kazdym razie ja nigdy nie slyszalam, zeby komus z mojej pracy sie "wymsknelo".

marios
108
marios 108
#3318.11.2009, 14:36

Ciekawy temat "poruszyliscie"....pierdziec,czy nie pierdziec? Oto jest pytanie! Intelektualne zagadnienie 21 wieku....:) Moj szef byl zdziwiony,gdy ja bylem zniesmaczony jego pierdzeniem....Teraz jest o.k. bo zaakceptowalem innosc kultorowa:) Mysle,ze wczesniej generalizowalem mojego Szkockiego szefa....Pewnie nie wszyscy szefowie sie tak zachowuja....nie generalizuje:)

bittersweet
672
#3418.11.2009, 14:58

No widzisz Ikar, jak sie okazuje jest to najwieksza roznica kulturowa miedzy nami a Szkotami :)
Kto by pomyslal...

Profil nieaktywny
DzieckoWeMgle
#3518.11.2009, 15:14

Nawet jesli znasz angielski czy lepiej czy gorzej w dowolnym momencie przechodza na swoj galic i czerpią przyjemność z wykształcenia. Tak u mnie jest w robocie

bus_37
Dundee
22 564 114
bus_37 Dundee 22 564 114
#3618.11.2009, 15:20

e tam, maly bonczek nie jest zly.

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#3718.11.2009, 15:37

Pewnie, ze nie. Sprobujmy w tym roku na wigilii z rodzina pokazac obyczaje, zaczerpniete z zycia szkockich klanow.

pawel
360
pawel 360
#3818.11.2009, 16:06

Zaraz, zaraz…
A kto powiedział że Polacy żyć nie mogą bez zgłębiania tajników brytyjskiej kultury?
Albo na jakiej podstawie „panie trenerki międzykulturowe” sądzą że Polacy pragną tej brytyjskiej kultury jakby swojej nie mieli?
Podobno to kraj wielokulturowy.
Więc jeżeli tubylcom nie przeszkadza odrębność kulturowa wyznawców Islamu czy Mojżesza czy innych to dlaczego akurat wadzi im zachowanie ludzi z Polski?
Odpowiedz jest prosta.
Bo dzisiejsze zachowanie Brytyjczyków do pięt nie dorasta zachowaniu emigrantów z Polski. I Ameryki wcale tu nie odkrywam. I boli ta prawda wyspiarzy i drażni więc co niektórzy próbują odwracać kota ogonem…
A Polacy na wyspy przyjechali żeby pracować a nie po to żeby zagłębiać się w miejscowe obyczaje – które moim prywatnym zdaniem bardzo często niewiele mają z kulturą wspólnego.

bittersweet
672
#3918.11.2009, 16:21

Chodzilam dzis sobie po Priness St celem zakupu perfumu. Gdy wchodzilam do jednego ze sklepow, przede mna szla krucha, starsza kobitka a przed nia dwoch roslych, mlodych mezczyzn - Polakow, sadzac po szczodrze uzywanych "k......". Nawet nie sprawdzili, czy ktos za nimi nie podaza i drzwi (dosc ciezkie @Frasers) pieknym lukiem prawie łupnęły babinkę miedzy oczy.

Oni tez pewnie przyjechali tu tylko, zeby pracowac, a nie zaglebiac sie w miejscowe obyczaje...

Ania
14
Ania 14
#4018.11.2009, 18:18

nie rozumiem zwiazku miedzy naglowkiem (widz Polsatu, ktory nie wlada angielskim, a pewnie w niewielkim stopniu polskim) a reklama warsztatow dla mlodych profesjonalistow??

Mazio
10 188 1
Mazio 10 188 1
#4118.11.2009, 18:39

Nie rozumiem związku Aniu X między tym co piszesz, a polskością. Dobrych obyczajow człowiek uczy się i tu, i tam. Wszędzie też pełno chamow.

bittersweet
672
#4218.11.2009, 20:29

Mazio - absolutnie. Podalam jedynie przyklad, ze nie zawsze Polacy sa cacy a Szkoci be - dominujacy tok myslenia na tym forum (i w tym wątku) i jesli ktos przyjechal tu jedynie dla kasy, nie zauwazajac i nie akceptujacych pewnych odmiennosci kulturowych, to gratuluje ograniczenia i zycze powodzenia na przyszlosc.
A co do przytrzymywania drzwi - w moim rodzinnym miescie to rzecz prawie wymarła. Niby nic, a jednak...

Mazio
10 188 1
Mazio 10 188 1
#4318.11.2009, 21:23

Uderzyłbym Cię drzwiami tylko gdybyś ważyła więcej ode mnie. Wtedy to dla Ciebie były by one lżejsze. Pewne rzeczy są oczywiste i przynależne wychowaniu wyniesionemu z domu - nie wpuszcza się kobiet pierwszych do nieznanego baru, otwiera się im drzwi w swoim samochodzie, kwiaty podaje się doniczką do dołu - to nie jest kwestia geografii, a wychowania. Przyjechałem tu dla kasy, a znalazłem jedynie rachunki do zapłacenia. Mimo to z uśmiechem prę przez życie - w tej walucie jestem w stanie spłacić wszystkie rachunki Anno.

pawel
360
pawel 360
#4418.11.2009, 22:00

( do Ania X
#39 | Dziś - 16:21 )

Cóż, jeśli w Twoim rodzinnym mieście podstawowe oznaki (a nawet odruchy) dobrego wychowania wymarły - to wcale się nie dziwię że możesz być zafascynowana tutejszym savoir vivre. Ale nie wszyscy polscy emigranci urodzili się w Twoim mieście. ( No, może jeszcze te dwa draby których spotkałaś u wejścia do perfumerii?)
A odnośnie akceptacji „pewnych odmienności kulturowych” – to ja nigdy nie akceptuje ani nawet nie toleruje chamstwa, prostactwa i głupoty. Obojętnie czy jest to w Polsce, Szkocji czy na Wyspach Hula Gula. Twojego miasta to również dotyczy.

bittersweet
672
#4518.11.2009, 22:29

Ciesze sie bardzo, ze jestescie chlopcy dobrze wychowani, nie-pierdzacy po kątach, przytrzymujacy drzwi i w ogole total galantes. Mama bylaby z was dumna :p
Tylko nie o to mi w tym wszystkim chodzilo...

squit
3 108
squit 3 108
#4618.11.2009, 22:45

...dzięki poznawaniu tajników brytyjskiej "kultury" świeżo przybyli będą małpować niebywałe brytyjskie zachowania...
nie rozumiejąc ,że polskie abc dobrego wychowania niczym się nie różni :)
gorzej z tymi co po takich zajęciach nabawią się kompleksów, żeby tylko... po powrocie porady psychologów nie szukali :)

pawel
360
pawel 360
#4718.11.2009, 22:50

Zapewniam Cię Anno X że jeśli już ustalisz sama ze sobą o co Ci chodzi w tym wszystkim oraz zaczniesz trochę jaśniej formułować swoje myśli to wtedy może i Twoja mama będzie z Ciebie dumna.

pawel
360
pawel 360
#4818.11.2009, 22:56

Cytuję:
"squit ...
#46 | Dziś - 22:45
...dzięki poznawaniu tajników brytyjskiej "kultury"...

A moim zdaniem samo poznawanie czegoś czego prawie już nie ma jest samo w siobie bardzo ciekawe, a wręcz pasjonujące.
Takie trochę magic i trochę science fiction.
Trochę jak poszukiwanie zaginionej Arki.
:)

squit
3 108
squit 3 108
#4918.11.2009, 23:12

...skłamałbym pisząc ,że się nic nie zmieniło...
10 lat temu idąc ulicą Londynu nieznajomi z daleka z uśmiechem mówili sory Cię mijając ...do znudzenia.
co ciekawe na drugi dzień było tak samo!

squit
3 108
squit 3 108
#5018.11.2009, 23:14

...jednak to historia ,było dawno i nieprawda :)

pawel
360
pawel 360
#5118.11.2009, 23:53

A jeśli chodzi o Szanowne Panie trenerki międzykulturowe to tylko pogratulować Im pomysłu i hasła „Poles in Communty". Bo taki kierunek Ich działań nie tylko zyskał uznanie tutejszego Council’u ale jestem przekonany że zyskał również wymierne poparcie finansowe.
Prawda?
I o to w tym artykule i działalności dzielnych Pań trenerek chodzi. Ot, taka sobie reklama, takiej sobie działalności.
Bo na co by mogły liczyć owe niewiasty gdyby zaproponowały warsztaty „British in Communty” ?
Na kasę?
Oj, chyba nie za bardzo…
Na uznanie?
Też chyba nie, co najwyżej na kopa, w okolice poniżej pleców.

A czy przydało by się trochę treningu i warsztatów dla Brytyjczyków w temacie dobrego zachowania i tzw. różnic kulturowych? Moim zdaniem tak. I nie dotyczy to wyłącznie turystów sikających w Sukiennicach czy zdemolowanych krakowskich kawiarni i hoteli.

Ale wracając do Pań trenerek to powiem jeszcze tak – „ zły to ptak który we własne gniazdo sra”. Tak teraz myślę że lepiej już u kogoś obcego obsikać jakiś park czy kamienicę niż próbować wmawiać szok kulturowy swoim własnym rodakom, w obcym kraju, ponadto za obcą kasę.

macmac
405
macmac 405
#5219.11.2009, 04:42

Po anglistyce i studiach podyplomowych na Cambridge postanowilem przyjechac do Szkocji i to byl dla mnie szok kulturowy.Nie widzialem tylu pijakow,narkomanow i chamow w zadnym panstwie a pracowalem juz w kilku.

Profil nieaktywny
Beton_Gawel
#5319.11.2009, 07:19

maciej to jedz w chu** najepiej do pl.

Profil nieaktywny
Beton_Gawel
#5419.11.2009, 07:19

a nie zapomnij piorka w dupe sobie wlozyc.

macmac
405
macmac 405
#5519.11.2009, 07:46

Jako czlowiek swiatowy ,rozmawialem z politykami i przedsiebiorcami z calego swiata .Po pewnym czasie zapragnalem odwiedzic swoja wioske na koncu swiata.Zebrali sie tubylcy i wodz zapytal;Skoro tyle widziales to moze nam doradzisz czy lepiej nosic piorka w dupie czy na glowie w czasie walk plemiennych?

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#5619.11.2009, 08:13

Dajcie juz nastepny artykul

Pliz

Michal1978
4 732
Michal1978 4 732
#5719.11.2009, 08:39

Tenk ju

ErgSamowzbudnik
243
#5819.11.2009, 10:39

Każdy Polak, przestrzegający podstawowych i ogólnie znanych w cywilizowanym świecie zasad kultury, nigdy nie będzie miał powodu do wstydu z powodu swojego zachowania tak w UK, jak i w jakimkolwiek innym kraju. Nie pierdźcie i nie bekajcie więc w towarzystwie oraz myjcie się częściej niż raz w tygodniu. Mariany, pamiętajcie, że wąsy od 20-tu lat są już niemodne, golcie się więc dokładnie oraz obcinajcie paznokcie. Mariole: kiedyś solarium było OK, dziś to wiocha i obciach, podobnie jak krzykliwe, biało-złote kreacje, w które się wciskacie. Rozmawiając, nie podnoście głosu oraz starajcie się chodzić a nie truchtać.
To na początek wystarczy, żeby nie uważano nas za dzicz ze wschodu.

dorann74
14 011 343
dorann74 14 011 343
#5919.11.2009, 10:41

Ania X
#39 | Wczoraj - 16:21 Aniu takie sytuacje zdarzają się wszędzie.
Mnie natomiast śmieszy to,że już nie pierwszy raz spotykam się z ignorancją, może i ślepotą w Szkocji, gdzie nie widzi się tego,co własny,, narodek,, wyprawia a chce się kultury uczyć innych nacji, mnie to po prostu śmieszy. Jeśli chcesz uczyć kogoś to zacznij od siebie, proste, daj przykład swoja osobą nie rzucaj śmieci gdzie popadnie, nie zostawiaj żarcia na siedzeniu-bo ktoś tam może usiąść, nie sikaj w wieczornych busach(że o innych rzeczach nie wspomnę), nie drzyj mordy przez całą ulicę do swojego partnera ,, fuck,, itd bo ja nie muszę słuchać o Twoich prostackich ,,alle,,...
Ja nie mówię,że my, Polacy jesteśmy cacy, zdarzają się egzemplarze z ,, kurwa mać ,, na twarzy,że zastanawiam się,czy w ich przypadku aborcja to jednak by było jakieś wyjście...
Po za tym sensowność tego typu projektów jest żadna, bo moim zadaniem na kogoś, kto nie wyniósł z domu kultury działają tylko kary pieniężne itd... panienki myślą,że jak pan Zenek cale życie lał po mordzie kompanów i wspólnie darli mordę(nie mylić ze śpiewaniem) wracając z popijawy to raptem zaczną chodzić do teatru na operetkę? Nie, pan Zenek przestanie drzeć modę jak zapłaci 100 ,,funciaków,, i grzecznie z kolegami chluśnie sobie po cichutku, bo mu się nie będzie opłacało robić poruty,,becouse,, zabraknie na ,,Żubra,,:):):)

dorann74
14 011 343
dorann74 14 011 343
#6019.11.2009, 10:49

a zapomniałam ,, rzygi,, szpecą nawet najładniejsza twarz choćby była z makijażem od Diora..:):)

dorann74
14 011 343
dorann74 14 011 343
#6119.11.2009, 10:53

Erg Samowzbudnik
#58 | Dziś - 10:39 .. więc co pannom proponujesz? Króciutkie ,, sukienki,, bez rajstop(nawet jak laska ma 120kg) + baletki na zimę?:):):):)Nie wszystkie Polki się ubierają jak ,,mariolki,,, tak samo jak nie wszystkie Szkotki wciskają się w kuse ,,kreacje ala różowa świnka,,:):):)

dorann74
14 011 343
dorann74 14 011 343
#6419.11.2009, 10:57
bittersweet
672
#6519.11.2009, 12:02

Pawel - moja mysl byla prosta: nie szufladkujmy ludzi i nie generalizujmy. To wszystko.

Ironia, jakkolwiek o niebo latwiejsza, kiedy rozmawiasz z kims online a nie twarza w twarz, jest dobrawdy zbedna.

bittersweet
672
#6619.11.2009, 13:27

dobrawdy = doprawdy

MaxFrost
Dunfermline
2 673 63
#6719.11.2009, 14:45

Dziekuje Ci Dorka :-)

Alternatywa_PL
491
#6819.11.2009, 20:48

Ubawilem sie po pachy czytajac wypowiedz IKAR'a odnosnie intektualnego zagadnienia XXI wieku.
Dorka czytalem ten artykul wczesniej, moze powinni zatrudnic chav-girl ku zadowoleniu opinii publicznej. Byle ze Szkocji byla.

Jesli zas chodzi o moje zdanie odnosnie w/w artykulu to generalnie szkoda gadac. Moge tylko dodac aby kazdy lepiej zaczal od siebie. Co ciekawe, wypowiadajac sie w ten sposób my (Polacy) rozumiemy o co chodzi, nawet mimo faktu ze wielu z nas zapomnialo o kulturze osobistej oraz wobec innych. Szkotom mozna tlumaczyc jak krowie i namalowanym wrotom, a oni i tak rozumieja po swojemu. Jest calkiem spora roznica pomiedzy "behave yourself" a "zachowuj sie".

syn.szefa
4 147
syn.szefa 4 147
#6920.11.2009, 01:54

znowu traktuja nas, imigrantow, jak jakichs uposledzonych.
W kraju wyzywaja od niedojdow i fatlap, a tutaj sugeruja czerpanie wzorcow z wiejskiej ludnosci prowincji wyspy na obrzezach europy.
Jesli Slowacki radzil wobie w Szwajcarii, Kosciuszko w stanach a Sikorski w Anglii, to i ja dam rade bez koniecznosci udawania ze puszczanie gazow mnie smieszy. Nie mam ubytkow mozgu ani ciezkiego downa zeby uwazac to za rodzaj dowcipu sytuacyjnego.

Profil nieaktywny
derek1936
#7023.11.2009, 21:40

.....badzmy soba to wystarczy,ja nie bywam w towarzystwie ktore
odbiega od moich wzorcow zachowania wyniesionych w domu .... a ze pisza i mowia o nas zle to tego nie zmienimy bo zawsze znajda sie patologiczne jednostki i zaprzepaszcza ciezka prace wiekszosci
DORKA sledze twoje wypowiedzi i jestem twoim fanem...powodzenia.....

MKS
6
MKS 6
#7124.11.2009, 19:58

Szanowni Panstwo, zaczelismy sobie do........lac, a jeszcze wczoraj w podonym tonie pisalismy o polaczkach (...) uciekajacych z Jimmy Changa, jacy to my nie zli, bo jak mozna sobie pluc w gniazdo;
bo niby Szacji tacy sami ...
A teraz to niby o czym?????????????????????

Pierdzenie to przynaleznoc spoleczna, wiec prawnicy nie pierdza, robi sie to z kolei na budowie. I wtym kraju jest to cool. I juz.
Podobnie jest z bekaniem, sikaniem na ulicy, pluciem flegma, etc.

To my decydujemy czy chcemy przynalezec do kasty plujakow, czy nie.
Ja nie chce!