diabli nadali ja to juz chyba nie mam zołądka :/ kiedyś moja była kobieta ( zresztą sam nie wiem czy to była kobieta ...dajmy na to czort ) powiedziała do mnie ....ty pijesz ! a ja jej na to i owszem ! piłem pije i pic będę .....cholera - stara pudernica była taka piękna iz na trzeźwo nie do zniesienia : ))))))
widzisz Krysiu - sporo rzeczy odbiera mi chęć ale ostatnio jest coraz lepiejzacząłem zapuszczać juz korzenieobserwuję to co dzieje się na forum i zzymam się na wiele rzeczy. Drazni mnie buta i nienawiść jaką tryskają niektórzy. To odbiera mi radość pisania. Mimo to spróbuję bo czuję duzą ochotę podzielić się z innymi radością jaką daje mi znowu zycie. A moze ktoś skorzysta zanim się tu wybierze?pozdrowienia Krysiuszukając tego tematu natknąłem się na tematy Figi - szkoda, ze tak miłego i ciepłego człowieka zdązono wypłoszyć z tego forum :(
Ludzie sa ludzie, pewnie , ze to nie to samo co kierowca autobusu
usmiechajaca sie od ucha do ucha na twoj widok BTW w Cambridge kierowcy
sa jacys naburmuszeni, jak ich nie rozumiesz od razu, to objada bez
zadnego sladu, ze im potem glupio :(
A mnie po latach ustawiania uszu na Szkotow, tutejsza blociana
belkotliwa wymowa podchodzi ciezko... Ale do polowy listopada i na
jakis czas przynajmniej wracam do Edynburga :D
Co do Figi, to raczej nie wyploszenie tylko nie siedzenie w internecie
na codzien, inna sprawa, ze lepiej miec hipopotamia skore jak ja, zeby
nie wybyc dosc szybko, jak sie obrywa za nie bardzo wiadomo co.
Mazio - bardzo to smakowicie pisane. Dzieki. :) Na forum zagladam czasem, bo czuje sie w obowiazku podzielic sie informacjami, ktore mam z racji dlugiegi szkockiego stazu. Mysle, ze nawet drobiazg, na ktory ktos zareaguje w nowym miejscu, dodaje odrobine odwagi... Uciekam tez szybciutko, bo zieje zgroza miejscami... Na pewno duzo w tym frustracji ale zeby az tyle?
Mazio jesli cos moglo poprawic mi dzis humor to Twoje pisarstwo. Moze nie tyle ono...a czlowiek ktory sie wylania z tego opisu rzeczywistosci! Ty! Jestem wrecz zachwycona Twoja wrazliwoscia i refleksyjnoscia, tym kim jestes! Mam zyczenie dla samej siebie na Nowy Rok...wiecej takich Maziow w moim zyciu!
dzięki za ciepłe słowazbiorę się w sobie i jeszcze coś napiszęzwłaszcza, ze jest tyle waznych i ciekawych rzeczy do opisania. Moze mniej we mnie dziecięcej fascynacji otoczeniem i spostrzezeń dotyczących róznic pomiedzy oboma światami, ale myślę, ze mozna by sporo powiedzieć o charakterze zycia codziennego w Szkocji, który nie pozostawia juz wiele tajemnic. Udało mi się poznać paru szkockich przyjaciół, z polskich znajomych przewinęło się wiele ciekawych i róznych charakterów, które potwierdziły wiele stereotypów i zapisały się anegdotkami w moim zyciu. Bardziej wyciszony i spokojniejszy poznaję sam siebie w tym miejscu chłostany wiatrem i deszczem bez konieczności ciągłej troski o przyszłość. Bo cóz właściwie moze przynieść to co za zakrętem? Zobaczymy... :)
no i stuknęło dwa i pół rokujak ten czas leci...czuję się prawie jak tubylec - rozumiem już dun i hus, wysłałem swój głos na Leona (West Lothian Rulezzz ;), jakoś się ustatkowałem i osiadłem, chyba niestety też na laurach... Osadzony za dobre sprawowanie na wózku widłowym z żalem spoglądam jak odjeżdża moja baśniowa Szkocja do lamusa wytartych wrażeń. Ludzie jacyś nieforemni, architektura kamienna, pogoda spod znaku wodnika i tylko góry utrzymują mój poziom zachwytu i adrenaliny na właściwym poziomie...tak myślę czy nie wynieść się do Highlandu... tylko gdzie ja tam znajdę pracę...jedyne co mi się nie zmieniło to zamiłowanie do ciderów ale teraz, jako jaśniepan, pijam już Magnersy ;P Nie bójcie się, śmiało - tutaj da się żyć, tylko nie oczekujcie cudów tak jak ja na początku tego opowiadania... :)buziaki łobuziaki :*
uuu - to jeszcze pare latek i do piachu. a tak na serio to w czym problem - szukasz miasteczka w gorach, biezesz byle jaka prace - i zyjesz - zdaja od tesco i tym podobnej architektury. Poznajesz soltysa, zenisz sie z jego corka - co jest rownoznaczne z wejsciem w klan McAronnie i zyjesz przez nastepne kilkadziesiat lat zdala od wszystkich problemow.
Jestem jak dziecko we mgle (z ta mgla to dzis doslownie). Dzis
odbylem pierwsza powazna rozmowe ze Szkotka w sklepie 02 kupujac
telefon - ona mnie rozumiala w stu procentach, ja ja w 60 - wiem
jednak, ze sie starala... Nudno mi dzisiaj - chlopaki (jest nas 8 w
jednym mieszkaniu) poszli do pracy, a ja sie wzialem za sprzatanie.
Dzis nie ma sensu chodzic po agencjach (pracy :P) bo u nich piatek to
jakby weekend i patrza na Ciebie oczami w biale skosne krzyze na
granatowym tle :) Jest 13.50 a widzialem wiecej na*ebanych Szkotow na
ulicy niz w ostatnim roku w Polsce w ogole... Ale co tu robic z czasem
jak w godzine zarabiasz na litr dobrej whisky? ;)
Tesknie do ludzi bo do kraju jeszcze nie zaczalem. Mam juz szkocki
numer tel. adres zamieszkania, nic nie stoi na przeszkodzie zaczac
szukac pracy
to se ne wrati :/
szukałem swojego tematu długo - niestety zniknął z tego forum
zachowały się jednak moje wpisy gdzieś indziej - przypomnę je bo chciałbym napisać jak to widzę po ponad roku pobytu teraz:
16.06.2005
22:48
wiesci z Edibro:
wiecie, ze tu na kazdym rogu siedza zebracy? Najczesciej mlodzi
ludzie... Swiat zupelnie inaczej wyglada i smakuje. Nie umiem
przyzwyczaic sie do dwoch oddzielnych kranow (ciepla i zimna woda), do
wtykania widelca w kontakt, zeby otworzyc dziurki (uziemienie), do
tego, ze obok mnie siedzi teraz rasta piszacy po francusku, dalej koles
pisze jakims skandynawskim jezykiem, z tylu siedza dwie dziewczyny w
orientalnych chustkach, koles co obsluguje kafejke wyglada jak punk z
Trainspottingu (blond irokez i kolczyk w nosie), paczki sa jasne, chleb
smakuje jak silikon, samochody maja kierownice ze zlej strony... i
tylko sajder mnie leczy (cider)
tesknie...
ale mimo to nie wrocilbym... nie wiem jak to nazwac, ale od dawna
nie czulem wrazenia bycia w normalnym miejscu - jesli mozecie to
zrozumiec - wszystko tu jest logiczne nawet jesli szalone. Slucham
opowiadan kolegow - paru z nich jest tu juz ponad rok i wszystko powoli
uklada sie w spojna calosc... wszelkie kwestie dokumentow czy urzedow
sa jak z innej bajki. Dzis bylem na poczcie - pfff - nie odrywa sie
pieprzonych numerkow i nie stoi w kolejkach... wyglada to jak maly
market, z koszykami stojakami pelnymi roznych kopert, widokowek -
pietnasie kas i w kazdej mozna nadac paczki, listy. Nie umiem przekazac
wrazen, ale sa bardzo pozytywne. Nie ma balwochwalstwa w tym co pisze.
Malo jeszcze widzialem, ale to co widzialem bardzo mi sie podoba. Samo
miasto (Edibro) jest niesamowite. W samym srodku na wielkiej, z trzech
stron stromej skale stoi zamek. Dzis ginal w chmurach. Lekka mzawka
byla jak ich dotyk. Wszystko tu stare, wiekowe... ale najbardziej
zszokowal mnie napis na malym kosciele (nie wiem jakiego wyznania) -
FOR SALE i telefon... :]
do tego ciekawostka - tu jeszcze o 23 jest jasno
piszcie co chcecie, a ja Was pozdrawiam
ps. Szkotki sa rude i grube :]
16.06.2005
23:00
Tak poza tym - fascynujace sa tu ulice... mozna usiasc przy
skrzyzowaniu i napawac sie widokiem zoltych, czerwonych, zielonych i
bialych wpisow na jezdniach (slow, bus & taxi, watch pedestrians,
kratownice skrzyzowan, linie w roznych kolorach i w ogole jakies takie
grafiti, a zaraz - ziuuuuu przejezdza z niewlasciwej strony autobus
wysoki jak pietrowy domek jednorodzinny, a pani kierowca jest ruda,
gruba i usmiecha sie do Ciebie przepraszajac, ze wytracila Cie z
marzen) za grzyba nie wiem do czego one sluza, ale strasznie tu
kolorowo :D
17.06.2005
15:03
Wiadomosci z frontu:
Jestem jak dziecko we mgle (z ta mgla to dzis doslownie). Dzis
odbylem pierwsza powazna rozmowe ze Szkotka w sklepie 02 kupujac
telefon - ona mnie rozumiala w stu procentach, ja ja w 60 - wiem
jednak, ze sie starala... Nudno mi dzisiaj - chlopaki (jest nas 8 w
jednym mieszkaniu) poszli do pracy, a ja sie wzialem za sprzatanie.
Dzis nie ma sensu chodzic po agencjach (pracy :P) bo u nich piatek to
jakby weekend i patrza na Ciebie oczami w biale skosne krzyze na
granatowym tle :) Jest 13.50 a widzialem wiecej na*ebanych Szkotow na
ulicy niz w ostatnim roku w Polsce w ogole... Ale co tu robic z czasem
jak w godzine zarabiasz na litr dobrej whisky? ;)
Tesknie do ludzi bo do kraju jeszcze nie zaczalem. Mam juz szkocki
numer tel. adres zamieszkania, nic nie stoi na przeszkodzie zaczac
szukac pracy
dalej
wy***na w kosmo koszulka Hiberiansow (La Coq Sportife) kosztuje 20f;, ale wisi tu wiecej Rooneyow, Beckhamow i innych niz
kiedykolwiek powieszono w przeszlosci na placu przed twierdza :] BTW.
to jest dwie godziny Twojej pracy jesli lubicie koszulki pilkarskie to
mozecie zaczac zakladac, ze z czasem bedzie problem z szafa :))
Dzis widzialem fajnego goscia - siedzial sobie w nieczynnych
drzwiach do kina (wejscie bylo gdzie indziej) w garniturze na moje oko
za 1000£ po turecku z rozpieta koszula (czysciutki az
pachnial) i jaral blanta... usmiechal sie do wszystkich i mowil
"chears" (czesc)... chyba mial przerwe w biurze, drzwi byly brudne ale
jemu to nie przeszkadzalo...
Mam nowe dwa Cidery (jablkowe piwo?) po litrze kazdy - wysylam CV i jest mi nienajgorzej :)
narciarz ;D
17.06.2005
15:52
btw. widzialem dzis ladna Szkotke, szczupla i ladna... szlismy za nia
po Princess Street, az spotkala sie z kolezanka (nie sledzilismy jej
ale szlismy w tym samym kierunku) Zobaczyla ja i powiedziala: siemka
Agata, k***a nie moglam znalezc tej j***nej Gardenaweniu!! (i wszystko
jasne :D)
Polki rulezzz!!!
17.06.2005
16:06
Tu wszystko takie stare, wiekopomne i tchnace tradycja, budynki pokryte
patyna wiekow, kamienie pamietaja jeszcze cieple tyleczki anglosasek
wykorzystywanych przez wikingow... W parkach graja w krykieta i golfa,
nasze mieszkanie ma maly ogrodek ze sznurkami do suszenia (ocipieli?
przeciez tu pada non-stop) i kamienna zabe (jak upije sie na odwage to
ja ucaluje) Ulice sa dostojne i pna sie w gore i w dol po zielonych
wzgorzach z ktorych wyrastaja bazaltowe, stare i ciemnobrazowe skaly. I
tylko ludzie nie pasuja - kolorowy tlum pelen roznych nacji, mieszanina
jezykow, kolorow skory, ubiorow jak z koszmaru pijanego stylisty. I
nikt sobie z tego nic nie robi. Pub pogania pub... z browarow jedzie
mielonka (jak to jest nie wiem, ale podobno proces warzenia piwa
generuje ten zapach. Autobusy sa pietrowe jak geologiczny przekroj skal
pod nogami, a jazda z przodu na gorze owocuje wrazeniem, ze zaraz to
pudelko "wykopyrtnie" sie na mordke w przod... I tylko czas jest tu
jakis inny... zapiernicza tak szybko jakby poganialy go funty ktore
wrzucam nakrapianej blondynce za lada w kafejce, zeby tu jeszcze
posiedziec... Chyba pojde do Scotmida po paczki i cidera... niech on
bedzie francuski... ale trzepie zupelnie po polsku :)
17.06.2005
18:35
tak... zdecydowanie brakuje mi Polki :)
gdybym nie byl taki dzielny to bym teraz wyl...
siedze tu sam i jest kolorowo do wyzygania...
wszyscy sa mili i slodcy, az mi sie odbija
i cos mowia do mnie czasem - ale zdecydowanie za rzadko
jakby mnie nie bylo w ogole - ot taki nikt na drodze cudzego
zycia... koledzy jeszcze nie powracali z pracy, odbija mi sie ciderem,
mam myszke zamiast trackballa i kupilem fajny telefon tylko nikt na
niego nie dzwoni...
jest mi samotno :(
--
edit
i tak moglo byc gorzej - moglbym na przyklad szukac pracy we Wladywostoku :]
20.06.2005
21:32
Jestem... :)
Heh, dzis umknela mi jedna praca.. ale kto by sie martwil w taka
pogode? Fascynuja mnie trawniki - nie to zebym byl jakims trawofilem,
ale w zyciu juz przepedzono mnie z niejednego parku za deptanie. Tu to
sie nie zdarzy. Ludzie rozkladaja sie na trawce graja w scrable, inni w
krykieta (coz za beznadziejna gra), w pile... pary leza calujac sie w
sloncu i nikomu nie przyjdzie do glowy zwracac na drugiego uwagi. No
chyba, ze chce sie dolaczyc (do gry w pile ofkz). Lezalem sobie na
takim trawniku i patrzylem w Szkockie niebo - niczym nie rozni sie od
naszego - jest tak samo piekne, ale dla typowego Warszawiaka jedno jest
fascynujace. Przekrecasz sie w lewo - widzisz gory, w prawo - na
horyzoncie zatoka i morze... do tego morskie powietrze (dzisiaj wialo)
Najwazniejsze jest jednak, ze po tym przekrecaniu nie jestes utytlany w
psich kupach... zlazlem dzis hektar trawy i zadnej nie znalazlem.
Koprofilom wiec odradzam przyjazd serdecznie!
Niezli sa moi kumple - pracuja tu od roku przez agencje na
budowach w stylu temporary-freestyle i nie poznali by numeru NIN nawet
gdyby wyskoczyl z krzakow i kopnal ich w dupe! Ja tak nie chce - od
razu mowie, ze chce pernament job i nawet powtarzam to dwa razy gdy
lagodnie wyprowadzaja mnie na ulice Ci mili panowie w szkockich
sukienkach (obilem sie dzis od agencji zatrudniajacej jakie
admistracyjne szychy) :))) Ogolnie jednak ludzie sa tu zbyt mili - co
kojarzy mi sie nie wiem czemu z muminkami i stworzonkiem z tramwaju z
piany morskiej (ale o moich fobiach nie bede pisal :P ) Jest pieknie -
banknoty zamieniaja sie jednak zbyt szybko w monety, zeby nie pracowac.
Mimo to wierzcie mi - pracy jest tu multum - tylko, zeby znalezc te
wlasciwa trzeba sie naszukac. No i znac jezyk. Bo jak na razie to
zdarza mi sie usmiechac ze zrozumieniem gdy pijaczek zaczepia na
chodniku, a potem spierac z kumplem co szedl obok: on chcial dziesiec
pensow (moja wersja), nie on pytal ktora godzina (kumpel powiedzial mu
ze jest quarter to ten) - a tak naprawde on powiedzial - mfaffappp
brrrr teeee pfffff (trzymajac sie jedna reka parkometru gdzie sprawdzal
czy sa drobne) Ale to szczegol - zanim naucze sie szkockiego to Szkoci
naucza sie polskiego - dzis na Princes przy jednej z agencji pracy
pomoglem jakims Polakom dajac im swoje namiary na agencje. Jestem z
siebie cholernie dumny. Zadnej armii od Hastings nie udalo sie zdobyc
tej pieprzonej wyspy, a my wezmiemy ja od tylca! hzhzhzhzh :]
Jedzenie i picie...
predzej kapsle od butelek beda mnie prosic zebym je posiadl niz
sprobuje wszystkich rodzajow napoi na tej gorce wyrastajacej z oceanu
:)
Cola z limonkami, z cytrynka, napoje male duze, kolorowe, na
polkach, dwa za jeden, smakuja tak dziwnie... wyobrazcie sobie owoc,
ktorego nie ma, a na pewno jest tu napoj o takim smaku... mysle, ze na
upartego napoj serowo -kurczakowy jest obok mnie w Scotmidzie... A te
piwa! Tylko trzeba uwazac bo tu sa jakies dziwne miary - 440ml piwa
4.2% nie trzepie tak samo jak tego 8.5% - dlatego mocno trzeba sciskac
w garsci funty szukajac po polkach, bo mozna natrabic sie ze stylem lub
bez (chodzi ofkz o ilosc plynow) W sklepach tu strasznie kolorowo.
Czuje sie jak wiejski glupek w filharmonii... Na kazdej polce jakies
dziwne towary, krewetki zagladaja pod ogon homarom, nawet makaron jest
lewo i prawoskretny. Ochroniarz juz sie do mnie usmiecha bo gdziebym
sie nie szwendal i tak wychodze z Ciderem White Star. Musi poznal we
mnie konesera... :) Ja to jestem kiepski smakosz bo najbardziej lubie
cwiercfunciaka do mikrofali i tylko wkurza mnie sam proces obrobki
mechanicznej jedzenia bo jest w morde czasochlonna :) trzeba wyjac
plasterek sera z folijki i polac z drugiej jakims sosem... Czy ja w
morde wygladam na kucharza?! :P
Staje sie powoli koneserem Ciderow - jedno Wam powiem - wstaje sie po nich bez kaca :)
Wasze zdrowie :*
21.06.2005
12:30
za to pod prysznicem mam cos co wyglada jak pudelko i ma pokretlo
zamiast kurkow - ile sie nakombinowalem, zeby dojsc jak to dziala (a
wstyd mi bylo kogos wolac) ;)
jest taka góra w Edibro
na skos od wieży widoków
zielona i tonie w chmurach
zaprasza Mazia do skoków
przyjemna zieleń i brązy
wysokośc grubsza z wysoka
na szczycie ludzkie kukiełki
kłaniają się szarym obłokom
najlepsze że to jest w mieście
bazaltem wyrasta skała
a ja patrze na nią ze schodów
i gębą śmieję się całą
bo mały jestem cholernie
przy górze i taki nieważny
lecz jeśli bardzo się uprę
przelece ją bom odważny :))
ide na wycieczke na gore, zabieram kamere i obejrze Edynburg z lotu sraka :)
21.06.2005
19:50
Pozycz dyche... te slowa budza mnie rano i usypiaja wieczorem :)
Nic to - przynajmniej chlopaki pracuja... za prace w stoczni maja
przy dwunastu godzinach 1400£ miesiecznie. I z tego cow iem to
sie nie przepracowuja :) Tylko ja sierotka musze pic te Cidery! Coz -
ktos musi odwalac czarna robote :) Dzis bylem na GORZE - nie latwa
droga... wspinalismy sie z Rafalem pionowa prawie sciana, zlebem pelnym
piargu z kruszonego brazowego bazaltu, czepiajac sie krzakow. Gdy juz
wszedlem mialem satysfakcje. Gdzie tam w kraju znajdziesz gore w srodku
miasta (skala jak sie masz wiktor) z widokiem na starowke pamietajaca
kroli polujacych na miejscowe gatunki fauny i flory plus morze...
zatoka byla jak malowany reka kiczmistrza pejzarz... Wiatr chcial mi
wyrwac ostatnie funty z kieszeni, a ja siedzialem i patrzylem... Taki
maly, a tak wysoko. Potem poszlismy na Princess - wczoraj kupilem
Bluetooth Dongle - taki maly cypisek do polaczenia kompa z telefonem. W
pudelku niestety nie bylo instrukcji i plyty z programem instalacyjnym.
Dlatego dzis poszlismy sie poskarzyc. Pan przepraszal mnie tak dlugo,
ze az mi go bylo szkoda. Nie bylo w nim podejrzen, ze moze chcialem
drugi i klamie, nie bylo podchwytliwych pytan z gatunku "a paragon"? Po
prostu poszedl do magazynu i wyszedl prawie z placzem bo nie bylo juz
wiecej tych cypiskow. Za chwile jednak zadzwonil gdzies i skierowal nas
ulice dalej gdzie dostalismy nowy komplet (oddalem stary) pelen
wszelkich gadzetow. Czulem sie wazniejszym Maziem niz normalnie sie
czuje. A przeciez to tylko normalnosc! Niestety wczorajsza praca nie
wypalila ale powiem Wam ze moze lepiej. Widoku z daGory nie da sie
zapomniec... W oddali widzialem przelatujace albatrosy, mewy i
Malysza... Zycie bylo kolorowe i tylko jak wrocilem do domu to cale
towarzystwo smialo sie pol godziny... Nie dlatego, ze bylem brudny. Ot
ujarala sie banda i cieszyli sie nawet z tego, ze to nie Landlord... Bo
maja jakies tysiac dwiescie w plecy... Tak, zdecydowanie zycie tutaj
powinno byc tansze. Ale z drugiej strony - nawet przy sredniej pensji
mozna sobie kupic niezlego kompa po miesiacu (jesli zyjesz oszczednie)
Ja coprawda przeliczam na razie wszystko na Cidery, ale to chwilowe.
Jak zaczne zarabiac bede liczyl zycie w butelkach whisky...
hzhzhzzz :)
Czuwaj!
26.06.2005
18:28
dosc juz mam hamburgerow! Zjadlbym cos normalnego - tylko kto mi ugotuje? ;)
<je batonika i popija piwem>
jadlem jagniece steki w mietowej marynacie - dramat i wiadro mode on
hamburgery prowansalskie troche lepsze, ale najlepsze byly
mushroomburgers - te mi pasuja... tylko czemu, zeby cos zrobic musze
najpierw wysprzatac pol kuchni - mieszkanie z osmioma facetami to
naprawde udreka... :/
przez ten wyjazd moje postanowienie niejedzenia miesa szlag trafil - jem co daja i co samo przypelznie :)
dzis bylem na miescie - chcialem wydac pare funtow... jedyne co
mnie przyciagnelo to zimny guiness z beczki (pianka = 1 cm smietany).
Poza tym jest wszystko co chcecie i nawet troche wiecej. Tylko na
grzyba to komukolwiek jak sie nie ma tym z kim cieszyc? Szwendanie mnie
juz znudzilo, mam prace ale i tak bede szukal lepszej bo za malo
placa... Widoki owszem piekne, pogoda zajebista i tylko ja siedze w
kafejce z piwem i nie mam ochoty nawet na pisanie. Za cieplo? A moze
jednak brakuje mi ochoty? Do pracy jezdze pociagiem i to musze przyznac
jest jasna strona zycia - pociagi w pelni klimatyzowane, ciche,
siedzenia jak w samolotach - widoki przez okno przecudne (most dlugosci
ponad kilometra po drodze) Ogolnie powinienem skakac do gory, ale jakos
nie mam ochoty.
Pozdrowienia z upalnej Szkocji
09.07.2005
17:29
cos materialnego:
dostalem pierwsza tygodniowa wyplate - 211 funtow... i taka mala
refleksja - stac mnie z tygodnia na sporo ciuchow... za dwa tygodnie na
przyzwoity komputer - wreszcie wiem po co tu jestem. Niby pieniadze
szczescia nie daja, ale naprawde ciezko o nie bez nich. Gdybym tylko
nie zostawil ukochanej osoby w kraju swiat bylby kolorowszy niz filmy
Disneya.
Probuje roznych piw i powiem Wam, ze jednak Guiness "rzondzi"! :)
Szczegolnie taki Draught 0 stopni C. Pozdrawiam wszystkich i powiem Wam
tylko tyle - jest nas tu od groma i ciut ciut (w Edynburgu), o prace
jest teraz nielatwo - jesli jednak mam gdzies pracowac ponizej swoich
kwalifikacji (co robie) to chce tutaj - przynajmniej stac mnie na to by
sie czuc czlowiekiem
czirs!
12.07.2005
20:47
dostalem dzis szkocka karte kredytowa z HSBC :)
czuje sie wazny - w Polsce mi nie chcieli dac, bo malo zarabialem :P
Jesli ktos z Was zostaje w kraju to zaopiekujcie sie moimi kotami :)
Strasznie tesknie - zostawilem swoja Ose w domu - co prawda
niedlugo do mnie przyjedzie, ale bez niej caly ten kolorowy blichtr
jest jak roztopione lody. Co z tego, ze tu fajnie - nie ma sie z kim
tym dzielic. Nie wyjezdzajcie bez ukochanej osoby - to tak jak
samobojstwo z odroczeniem... Czy w Polsce tez jest taki upal? Ostatnie
dni zupelnie zaprzeczaja moim wyobrazeniom o Szkocji - jest grubo ponad
30stke. I tylko moj 13 godzinny dzien pracy w chlodni daje mi szanse na
przezycie tego bez przegrzania. Z ciekawostek - maja tu
nieprzezroczyste, wysokie barierki na mostach - to chyba po to, zebym
sie nie rzucil z tesknoty. No i matki prowadzaja tu dzieci na smyczach.
Widzialem jedna na glownej ulicy z szostka szkrabow od 2 do 5 lat
przypietych za lapki do smyczy... wygladalo to przekomicznie.
Wasze zdrowie
------------------
tyle tego... ktoś spyta po co to daję i co to za cholerny blog?
otóz tak mi się pomyślało, ze te notki mogą komuś pomóc, komuś kto zastanawia się jak tu jest... przynajmniej ma obraz z perspektywy Mazia ;)
a jak jest teraz i jak to wygląda - moze komuś z Was będzie chciało się dopisać? Ja to tez zrobię - jak znajdę wenę.
pozdrawiam wszystkich :)