Do góry

Zgrzyt

Temat zamknięty
dacie
1 024
dacie 1 024
12.11.2011, 07:43

Mój sąsiad właśnie wstał.
Zgrzyt, zgrzyt, zgrzyt i jest już w łazience.
Zgrzyt, zgrzyt, zgrzyt, zgrzyt i w kuchni. Zgrzyt, zgrzyt - salon - zgrzyt, zgrzyt - powrót do kuchni.
Skrzypiąca podłoga, mój sąsiedzki dżi - pi - es, znalazł się nie tylko na mojej, dość długiej, liście problemów życiowych.Właśnie wczoraj, mój, do niedawna bardzo nielubiany, znajomy, zwierzył mi się z problemu zgrzytliwego.
Mieszka na ostatnim pietrze.Nikt mu nie zgrzyta nad głową ale zgrzyt zgrzyta mu w domu.
Od razu go polubiłem, i w przerwie naszego spotkania, kiedy kupowałem flaszkę, wykorzystałem okazję i zmieniłem podpis w mojej komórce z "Krzysztof - pizda" na "Krzysio - zgrzyt".
Taka solidarność zgrzytliwa.
Ale nie o tym.
Facet, ten Krzysio, nie jest taką pizdą na jaką wygląda i gdzieś w środku, pod płaszczem pizdy, ukrył się wojownik.Kiedy ja podpisałem kapitulacje ze zgrzytem, on kupił broń i dwa tysiące naboi.
Wystrzelał już około tysiąca pocisków, sytuację opanował ale zgrzyt, jak to zgrzyt, upierdliwie zgrzytliwy, zgrzytnie w mieszkaniu.
Kiedy jego żona wstaje do pracy, on czujnie otwiera oczy, wiedząc, ze zgrzyt nie śpi.Wiedząc, że zgrzyt lubi mroki i cisze nocne, on sięga powoli po broń, czternastu voltową zakrętarkę makita a drugą dłonią maca po nabój, sześciu centymetrowy wkręt do drewna. Jest gotowy.
Kropla potu spływa po policzku ale wie, że musi być opanowany, wie, że żona powinna być już w okolicach łazienki, czyli tam, gdzie ostatniej nocy dwa zgrzyty zgrzytnęły ale nie zdążył - sen, jeden z wrogów zgrzytów, zawiódł - zmorzył go - ale nie dziś. Dziś...
...zgrzyt, zgrzyt! - błyskawicznie poderwał się i już był u stóp swojej żony.Dwoma ruchami przyszpilił zgrzyty a nawet nogawkę od pidżamy swojej żony ale zgrzyt był pokonany.Mógł popatrzeć na nogi swojej żony, która zostawiła przyszpiloną pidżamkę i stanęła nad nim.
- no i co teraz? - filuternie zapytała.
- teraz mogę położyć panele w korytarzu - odparł nieco zgrzytliwie.
Jego zgrzytliwa opowieść trwała jakieś dwie flaszki zero siedem.Poznałem jego wszystkie zgrzytliwe tajemnice.Poznałem jego kilkaset zgrzytów.Poznałem jego zgrzytliwa żonę, która ma fajne nogi ale to wszystko z jej plusów.Dalej są same minusy na które nie znalazł, jeszcze, wkrętarki.
Zgrzyt, zgrzyt, zgrzyt - to u mnie - znaczy się u moich sąsiadów z góry. Zaraz wyjdą po zakupy a ja może zasnę.

MakasUK
78 455
MakasUK 78 455
#112.11.2011, 07:51
dacie
1 024
dacie 1 024
#213.11.2011, 01:40

W południe wstałem. W sam raz.W taki raz, że listonosz przyniósł listy.
Bezwartościowe - reklama internetu, pizze di coś tam, jeżeli wezmę krążek zapiekanego ciasta to dodadzą cebulę czerwoną z oliwkami, a po za tym wezwanie do zapłaty za ratę kredytu.
36 funtów.
I to wszystko.
Spojrzałem na sufit.
Cisza.
Ooo! - wyrwało mi się - poumierali - powiedziałem w stylu mojego humoru (przepyszny!) i poczłapałem do kuchni.
Zrobiłem sobie kawę i siadłem na sofie.
Znowu spojrzałem na sufit - może jakiś mały zgrzyt, taki mały, tyci, się zazgrzyta?
Nie zazgrzytał.
Poumierali. I dobrze im tak.
Pojechałem po piwo.

Siedzę sobie i piję piwo. Została mi butelka. Z dwudziestu. Przez dziewiętnaście nic nie zgrzytnęło nad moja głową.Cisza.
Są trzy opcje:
1.sąsiedzi z góry nie żyją - wypadek albo, pomniejsza opcja, śmierć naturalna;
2. są, ale nie przemieszczają się po mieszkaniu;
3. nie ma ich.
W każdym tych opcji wyziera brak zgrzyta. Patrzę w sufit, łykam moje piwo, a każde łyknięcie zdawałoby się, że słychać w całym bloku.
Siedzę i cisza mi zgrzyta.

Chuje z góry poszły i zostawiły mnie bez zgrzytów.
Jak ja, kurwa, zasnę...

Pusta, dwudziesta butelka od piwa zgrzyta mi, przynajmniej ona.

dacie
1 024
dacie 1 024
#313.11.2011, 02:31

Nie zasnę. Nie mam piwa.Nie mam, prócz pójścia do łóżka, pomysłu na zakończenie nocy.Sen? Banalne.Siedzenie i pisanie - nudne.Czytanie? Meczące...
Pamiętam (pamięć mnie boli ale jest zmęczona i wybiórcza) mój pierwszy dotyk Szkocji.Mnie w autokarze, który wiózł rozgrzaną Polskę ze trzydziestu kilku stopniowej temperatury do, jak mnie się zdawało równie ciepłej Szkocji.
Miałem siedemdziesiąt funtów.Kolega czterdzieści.Drugi kolega - nie żartuję, dwadzieścia funtów.
Sto trzydzieści funtów przyjechawszy do Szkocji zmarzło na "good morning".
Był w tym sens?
Sześćdziesiąt funtów pojechało już do Polski.
Siedemdziesiąt pierdoli bez sensu...

Mazio
10 209 1
Mazio 10 209 1
#413.11.2011, 06:50

Myslalem, ze napisze cos co nawiaze do klimatu, ale o szostej rano w pracy ciezko znalezc wlasciwa wene. Szczegolnie gdy ma sie do czynienia z talentem. Piszesz cos profesjonalnie dacie? Jesli nie, powinienes.
Pozdro i dzieki za szczypte ciepla w ten overtime'owy poranek.

dorocina
9 811
dorocina 9 811
#513.11.2011, 09:52

dacie, przyznam Ci się szczerze, że oniemiałam czytając Twoje teksty tu, na emito; Są bardzo dobre i tak szalenie odmienne od tego, co zazwyczaj tu znajduję; Zabawne, inteligentne, z polotem:) Pisz dalej. I, tak jak napisał Mazio, może pomyślisz o pisaniu profesjonalnym (jeśli tego nie robisz)? Masz talent, chłopie :)
Powodzenia

ArekWis
6 122
ArekWis 6 122
#613.11.2011, 09:58

Ja rowniez prosze o jeszcze. Mozna cie gdzies zaprenumerowac ?

nshadow.
3 372
nshadow. 3 372
#713.11.2011, 13:02

zajebiaszcze... jestem w fanklubie :)

co do zgrzytow to ja przegralem juz jedna bitwe a uzbrojony bylem w ciezki karabin maszynowy Paslode z magazynkiem pelnym 4 centymetrowych gwozdzi i pelna skrzynka amunicji pod reka. Ktoregos dnia przy okazji zmany wykladziny postanowilem wydac wojne zgrzytom i uzbrojony jak Arni w commando rozstrzelalem podloge w sypialni... Niestety zapomnialem, ze w tym kraju jezeli cos jest przybite w jednym miejscu a w drugim nie to znaczy, ze byl w tym jakis powod najczesciej przeczacy prawom logiki budowlanej a podyktowany charakterystycznym dla autochnonow tumiwisizmem i ulatwianiem sobie pracy...
efektem walki ze zgrzytami byly 2 gwozdzie strzelone dokladnie w srodek 15mm rurki od centralnego ogrzewania i jeden w kabel elektryczny... zgrzyt sie zemscil, odcial mi prad i kontratakowal woda a bez pradu nawet nie mialem czym wyciac podlogi, zeby sie do rury dostac. bilans po walce - sufit w pokoju na dole zostal powaznie ranny... ale potem wysechl :)
i to nic, ze jedna bitwa sromotnie przegrana, obmyslam juz nowa strategie. :)

AnTosiaTe
35
#813.11.2011, 13:02

Prosze o jeszcze.

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#913.11.2011, 14:41

W dechę ... zgrzytającą ;)

Fado
4 406
Fado 4 406
#1013.11.2011, 15:09

- Pamiętam ten styl.........:) Dobrze, że ciągle piszesz, bo dobrze się to czyta i chyba czas pomyśleć o większej formie - upłynęło w końcu parę lat......!

- Pozdrawiam...........:)

ronja
7
ronja 7
#1113.11.2011, 15:28

mnie tez sie podobalo - czekam na kontynuacje zgrzytowego watku

urko
19 410 56
urko 19 410 56
#1213.11.2011, 15:46

nie chwalcie o tak bardzo, bo sie zmanieruje (a szkoda by bylo) :)

urko
19 410 56
urko 19 410 56
#1313.11.2011, 15:50

a tak btw, ja znam problem z drugiej strony - tj. mam zgrzytajaca podloge oraz wyrzuty sumienia, kiedy po niej chodze pózno w nocy; najbardziej zgrzyta w przedpokoju, czyli dokladnie po drodze miedzy sofa i lodówka, w której trzymam piwo :)

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#1413.11.2011, 18:24

U mnie najbardziej zgrzyta podłoga w przedpokoju (tuż przed drzwiami z łazienki) - można wprawdzie zgrzytania uniknąć robiąc skok w dal,ale ze zwykłego lenistwa,nie chce mi się :D

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#1513.11.2011, 18:29

dacie,czy to Ty pisałeś felietony " W naszym angielskim domu"?

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#1613.11.2011, 18:51

... a tak po namyśle, to mi się wydaje że podłoga skrzypi, a nie zgrzyta, ale ja tam słaby polonista jestem, no i tekst i tak jest w dechę :).

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#1713.11.2011, 18:55

spider,masz rację - SKRZYPI ! ale przecież i tak wiemy o co chodzi...zgrzyta,trzeszczy czy skrzypi - jeden czort :D

FacePlant
16 223
FacePlant 16 223
#1813.11.2011, 19:18

dacie, bomba! buahahahahahaha.

dysmonn
14 659 2
dysmonn 14 659 2
#1913.11.2011, 19:48

Nademna zgrzytaja i ja tez zgrzytam. Ja do tych z gory nie palam nienawiscia, ale o tym podemna tego powiedziec nie mozna...

zartowalem
24 300 48
zartowalem 24 300 48
#2013.11.2011, 21:00

Sasiad z dolu siedzi na emito? :)

zartowalem
24 300 48
zartowalem 24 300 48
#2113.11.2011, 21:03

Zaczalem to czytac w aucie w drodze do sklepu. Musialem stanac na double yellow zeby docytac ;)

dysmonn
14 659 2
dysmonn 14 659 2
#2213.11.2011, 22:50

Ad 20, No jeszcze tego by mi tylko brakowalo :)

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#2314.11.2011, 08:54

Zgrzytają nie deski a niedobite gwoździe.
Wystarczy lekko wyciągnąć gwóźdź, dookoła gwoździa posmarować płynną parafiną, dobić gwóźdź.
I tak ze wszystkimi gwoździami.
Proste.

Ale komu się zechce???

ArekWis
6 122
ArekWis 6 122
#2414.11.2011, 09:42

A jestem na parterze wiec moje zgrzytanie nikomu nie przeszkadza o ile jest.

JOanna_K
4 280
JOanna_K 4 280
#2514.11.2011, 14:19

Do symfonii zgrzytow moge dodac tupot obutych nog/jeszcze nie rozszyfrowalam plci osoby/
Obuwie musi byc solidne, bo tupot jest konkretny.Rano tuz przed 5 i poznym wieczorem.
Trasa tak jak u dacia....lazienka, szelest oddawanego moczu, tup, tup do kuchni, potem lazienka, lomot grzejnika,
salon tup , tup...w salonie jakby ostry taniec godowy z przytupem.
Nie wspomne o barze na dole ,gdzie chlopcy rzucaja lotkami do celu. Cel wisi na mojej nosnej scianie.Ten ,,szmerek,, zaczyna sie okolo 17 i trwa rowno do polnocy.
Pomyslec , ze miewalam zastrzezenia do mojego mieszkanka w bloku w ojczyznie......

dysmonn
14 659 2
dysmonn 14 659 2
#2614.11.2011, 14:31

Tu nie chodzi o zgrzytanie, tylko o samotnosc. Czemu temu podemna przeszkadza? Bo jest sam. A jak jade na holideja to pewnie teskni za tymi dzwiekami.

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#2714.11.2011, 20:33

Podoba mi się :)

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#2815.11.2011, 21:12

dacie
Zazgrzyta coś tu jeszcze ???

dacie
1 024
dacie 1 024
#2915.11.2011, 22:39

W tym temacie może li tylko zazgrzytać mój wpis.
Usłyszałem tak wiele pochwał, ze strony znamienitych forumowiczów, że moje lica są opalone, jak plecy wczasowiczów, w czerwcu, gdzieś koło Kołobrzegu.
Jest to bardzo miłe. Czuję się jak żeglarz, który pływa sobie po płytkim jeziorze, na którym nikt, nigdzie nie widział wiatrów, a na na którym nagle zawiało. Zawiało, bo się nasterowało na te wody a wiatry, panie, to sprawki, które w internecie, bój się Boga, utopią w dwa ruchy.
Dziękuje wszystkim mnie życzliwym. Ja też jestem Wam życzliwy.
Nigdy nie pisałem profesjonalnie, tym bardziej do czegoś, jakieś felietony.
Jeżeli sprawiłem takie wrażenie - jest mi tym bardziej miło.
Ale oni muszą - ja nie.

To o mnie.
Taki zgrzyt - w tym temacie ostatni - ja już nie będę pisał o sobie. Nie ma o kim.
Będę czytał, jak wielu, o Was.
Spaniałych ludziach, których życie zaczyna się bardziej z zachodu, niż ze wschodu.
A jak czasami beknę...
Wybaczcie.

ArekWis
6 122
ArekWis 6 122
#3016.11.2011, 07:11

TO chociaz bloga zaluz.. :D

  • Strona
  • 1
  • z
  • 2

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis