- Czy wiecie, że japońska wiśnia japońska jest tylko z nazwy? - zaczepił nas młody mężczyzna, który nie mógł być starszy od nas. Jego żółte szorty, niebieska obcisła koszulka z napisem “I love England” i japonki dodawały mu młodzieżowej nonszalancji. Twarz miał szczupłą, z uwydatnionymi kośćmi policzkowymi, a oczy skutecznie zasłonięte okularami przeciwsłonecznymi. - Słucham? - zapytałem zdumiony swobodą, z jaką mężczyzna przerwał nam romantyczny spacer i kontemplację różowego drzewa.

