Napiszcie proszę, co sądzicie na temat wypraszania rodziców z małymi dziećmi do przedsionka kościoła lub odrębnej sali, kiedy pociechy zaczynają chodzić/podbiegiwać, gaworzyć, mówić coś po swojemu lub śpiewać w kościele? Pomijam sytuacje, w których dziecko płacze lub krzyczy, bo wtedy zdrowy rozsądek nakazuje wyjść z dzieckiem, aby nie przeszkadzało. Czy nie uważacie, że powinna być stworzona odrębna msza dla dzieci? Byłaby ona troszkę krótsza i rodzice również mogliby godnie uczestniczyć we mszy w kościele, a nie w przedsionku...
Mam wrażenie, że obecna sytuacja stresuje rodziców i tym samym ich pociechy. Rodzice dokładają wszelkich starań, aby uciszać dziecko, które tak naprawdę jeszcze nie do końca rozumie gdzie jest i nie nauczyło się jeszcze, jak należy zachowywać się w kościele. Dzieci są doskonałymi obserwatorami. Widząc, jak zachowuje się rodzic w kościele, sam zaczyna go naśladować. Potrzebuje jednak na to czasu i cierpliwości dorosłych (nie tylko księdza, rodziców, ale także innych wiernych). Dzieci w przedsionku czy salce zachowyją się często jak na placu zabaw. Jedno naśladuje drugie...Nic w tym dziwnego, bo przecież są dziećmi...Chodzi o to, by dzieciom dawać przyklad, uczyć je, pokazywać. Wszystko wymaga jednak czasu.
hehehh nie no spoko, naczytalam sie za wszystkie czasy dzieci obserwatorami , powiem tak moje dziecko kiedys zapytane o to kim bedzie w przyszlosci odpowiedzialo ....ksiedzem a ja na to dlaczego ? bo bede chodzil i zbieral pieniazki ....ot i cala obseracja ...bez komentarza ;)
hehehh nie no spoko, naczytalam sie za wszystkie czasy dzieci obserwatorami , powiem tak moje dziecko kiedys zapytane o to kim bedzie w przyszlosci odpowiedzialo ....ksiedzem a ja na to dlaczego ? bo bede chodzil i zbieral pieniazki ....ot i cala obseracja ...bez komentarza ;)
hehehh nie no spoko, naczytalam sie za wszystkie czasy dzieci obserwatorami , powiem tak moje dziecko kiedys zapytane o to kim bedzie w przyszlosci odpowiedzialo ....ksiedzem a ja na to dlaczego ? bo bede chodzil i zbieral pieniazki ....ot i cala obseracja ...bez komentarza ;)
Witajcie!
Napiszcie proszę, co sądzicie na temat wypraszania rodziców z małymi dziećmi do przedsionka kościoła lub odrębnej sali, kiedy pociechy zaczynają chodzić/podbiegiwać, gaworzyć, mówić coś po swojemu lub śpiewać w kościele? Pomijam sytuacje, w których dziecko płacze lub krzyczy, bo wtedy zdrowy rozsądek nakazuje wyjść z dzieckiem, aby nie przeszkadzało. Czy nie uważacie, że powinna być stworzona odrębna msza dla dzieci? Byłaby ona troszkę krótsza i rodzice również mogliby godnie uczestniczyć we mszy w kościele, a nie w przedsionku...
Mam wrażenie, że obecna sytuacja stresuje rodziców i tym samym ich pociechy. Rodzice dokładają wszelkich starań, aby uciszać dziecko, które tak naprawdę jeszcze nie do końca rozumie gdzie jest i nie nauczyło się jeszcze, jak należy zachowywać się w kościele. Dzieci są doskonałymi obserwatorami. Widząc, jak zachowuje się rodzic w kościele, sam zaczyna go naśladować. Potrzebuje jednak na to czasu i cierpliwości dorosłych (nie tylko księdza, rodziców, ale także innych wiernych). Dzieci w przedsionku czy salce zachowyją się często jak na placu zabaw. Jedno naśladuje drugie...Nic w tym dziwnego, bo przecież są dziećmi...Chodzi o to, by dzieciom dawać przyklad, uczyć je, pokazywać. Wszystko wymaga jednak czasu.