moja żona niedawno rodziła. i jest dokładnie tak, jak mowi Funky_Koval. w aberdeen rodzi się na torach i ta maszyna robi "PING". co jeszcze chcesz wiedzieć? w przypadku gdy na sali mają tępe nożyczki czy też ich nie mają, pepowina jest przegryzana przez lekarza lub połażną. tuż po porodzie, pojawia się przedstawiciel kunsilu z kopertą wypchaną benefitami. to chyba wszystko
Cesarka tylko z w uzasadnionych przypadkach, nie można zazyczyc sobie jej tak poprostu.
Znieczulen jest do wyboru do koloru i dużo by o nich pisać a jest mnóstwo informacji o nich w necie, wszystkie rodzaje znieczulenia są bezpłatne.
W szpitalu w Aberdeen dostępne jest znieczulenie o nazwie remifrntanil czy jakoś tak, nie ma go w każdym szpitalu w uk więc warto wiedzieć ze mozna o to poprosić. Jest też epidural. Oba dostępne tylko na labour Wars, a nie na midviwes unit.
Powodzenia!
CO ZA LUDZIE TEPI ..... zal ....sluchaj kobietko ...nie martw sie . sprawa wyglada nastepujaco . Rodzi sie super i bez zbednych zabiegow meczenia dziecka itp. znieczulenia oczywiscie daja jesli chcesz . Jednak tutaj preferuja aby porod przebiegal jak najbardziej naturalnie bez zbednej ingerencji lekarzy i srodkow jesli sytuacja tego nie wymaga . DRUGA SPRAWA WAZNA TO ... nie jest prawda ze rodzi sie tylko na TORY . w szpitalu ARI rowniez . Jesli znasz amgielski z mila checia zajdziesz w ciaze jeszcze raz . obsluga idealna opieka perfekcyjna i profesjonalna . Rodzisz w pokoiku z poloznymi w sposob taki jaki bedzie dla ciebie najwygodniejszy ( lezac na plecach lub na stojaco tlowiem lezac na lozku - tak moja zona rodzila , lub w wodzie jesli chcesz ) twoj partner moze byc z toba jesli chcesz jesli nie ma pokoik osobny aby zaczekac na final. po porodzie przeniosa ciebie do sali z innymi matkami i tam bedziesz do momentu wypisania . w przypadku mojej zony bylo to o godz 11 czyli okolo 10 godzi od przyjazdu do szpitala. ...ogolnie rzecz biorac warunki oraz podejscie personelu bardzo profesjonalne i przyjazne . Uwaga . wsxystkie zle opinie od dziewczyn rodzacych tutaj narzekajacych na sposob przebiegu porodu oraz na obsluge wynikaly wylacznie z nieznajomosci jezyka angielskiego co skytkowalo brakiem wspolpracy rodzacej z poloznymi a pozniej z niewiedzy i niemozliwosci zrozumienia opiekunek i komunikatow jakie przekazywaly matkom zaraz po porodzie ..... takze powodzenia . Sluchaj co do ciebie mowia i kieruj sie wskazowkami jakie od nich dostaniesz . ponadto musisz naprawde dzialac zgodnie z zaleceniami poniewaz tutaj jedzie sie do szpitala bezposrednio przed porodem a nie jak w polsce tydzien przed . Moja beatka gdy jechalismy do szpitala miala rozwarcie na kilka cm , czyli zaczynal sie porod . Nie panikuj sluchaj sie poloznych a wszysyko pojdzie sxybko i gladko jak po maselku .. zycze powodzenia i zdrowego maluszka ;-)
@23
Droga kolezanko nie mieszkam w Aberdeen, nie mam potrzeby umieszczania tutaj pytan osobistych, jesli ta dziewczyna miala taka potrzebe ok. Nie widze powodu czemu ktos mialby jej nie udzielic jakis konkretnych informacji
Moj post mial inne przeslanie: ile mozna walkowac i trollowac "Aberdeen", to juz jest nudne.
Dziekuje za uwage
Tqila pare lat temu tez mowilam, ze narzekanie i zle opinie wynikaja z braku znajomosci jezyka itd.
Do czasu az sama nie zaszlam w ciaze, a z j. angielskim problemow nie mam.
To czy ktos sobie chwali czy nie wynika w wiekszosci z przezyc na porodowce.
Moj porod trwal 26 godzin. Zaczelam od gas and air pozniej byl basen, skonczylo sie na epiduralu. Przes pierwsze 9 godzin mialam super opieke- kobieta aniol. Niestety pozniej trafilam na kogos kto zupelnie minal sie z powolaniem. Poczawszy od tego , ze zapominala o tym, zeby podac mi nowy worek z kroplowka po tekst, zebym sie przeturlala (bylam juz na epiduralu od 7 godzin , podpieta do rurek itd) na drugie lozko, bo to na ktorym lezalam bylo zepsute. Zero pomocy, zero wsparcia, kobieta bardzo asympatyczna. Nie robila nic poza zuciem gumy tak ze slychac bylo mlaskanie (smiertelnie powazna jestem). W czasie porodu okazalo sie ze sprzet do monitorowania serca nie dzialal. Po zalazeniu czujnika na glowke dziecka okazalo sie ze puls skacze mu do 200 i spada do 80. Lekarze kilka razy probowali ustalic w jakiej pozycji jest dziecko - bez powodzenia. Dopiero okolo godziny 18 ( 10 godz od przyjecia) stwierdzono, ze jest buzia do gory i musi sie odwrocic o 180 stopni. Pomiajajac fakt, ze nikt nie sprawdzil czy rzeczywiscie sie obrocil kazano mi przec i parlam przez bite 2 godziny majac goraczke i rzygajac jak kot. Niestety maly utknal i nie wszedl nawet do kanalu rodnego. Probowano wymusic na mnie zgode na porod kleszczowy - najierw mieli obrocc go o 180stopni i wyciagnac ( w ten sposob skrecili kark noworodkowi w edinburgu w 2013). Twierdzilix ze porod kleszczowy jest znacznie bezpieczniejszy dla dziecka niz cc itd. Dopiero jak zapytalam czy moga mi zagwarantowac, ze dziecku nic sie nie stanie w magiczny sposob zmienili podejscie twierdzac , ze to czy bede miala cc czy porod kleszczowy zalezy tylko i wylacznoe ode mnie. Nie bede opisywac opieki jaka mialam zaraz po przewiezieniu na poporodowke tej samej nocy. Dodam tylko tyle, ze polozna ze zmiany dziennej gdy zobaczyla w jakim stanie mnie zostawili (zle podpiety cewnik i masakrczna utrata krwi) powiedziala " o moj boze" i pobiegla po pomoc. Takie sa moje wspomnienia z porodowki z Aberdeen. Jedno jest pewne nie ma absolutnie zadnej szansy, ze jeszcze tam wroce. P.S wystarczy wwjsc na fora i poczytac co pisza o opiece w MH szkotki. Istne pieklo.
witam, czy ktos moze mi przybliżyć ten temat? są jakieś kobiety, które tutaj rodziły? jakie dają znieczulenia i czy są skłonni do cesarki?