witam
zgadzam się z tobą Johanno, ale wg. mnie jest to spowodowane naszą polską mentalnością, którą ciągniemy za nami tutaj na wyspy, często nieświadomie. poza tym wielu z nas przyjechało tu "za chlebem" (szeroko pojętym) i raczej na określony okres czasu i nie myśli że razem możemy zdziałać więcej, że warto się trzymać razem na obczyźnie. nawet jak ktoś jest tu na pół roku czy rok.
Jestem tu , w Inverness trochę dłużej niż Ty, i zauważyłem że my, Polacy, zamykamy się w małych grupkach, rodzin, znajomych, bo uważamy że tak jest wygodniej, i mniej kłopotów na głowie taka "mała stabilizacja":-), po przyjeździe jesteśmy otwarci na nowe znajomości, przyjaźnie, ale z biegiem czasu coraz bardziej się zamykamy, nie chcemy innych w NASZEJ grupie, ale na szczęście są i wyjątki. Ja poznałem tu miłych, ciekawych ludzi:-) czego i Tobie życzę:-)
ps. jest to moja subiektywna ocena;-)
ale głowa do góry, zapewniam Ciebie z w Inverness można spotkać miłych , pozytywnie nastawionych naszych rodaków
pozdrawaim
Mieszkam w Inverness od miesiąca. Słyszałam ,że jest tu bardzo dużo Polaków , oczywiście spotyka ich dosyc często ale nie zauważyłam ,żeby którykolwiek z nich był miło nastawiony do drugiego rodaka. Wydaję mi się to dziwne.