a ja akurat mam za duzo :/ i to calkiem powaznie, skladalem zamowienie w jednym z tych "profesjonalnych" polskich sklepach jeszcze na ciasta, pierogi, no ogolnie na spozywke swiateczna a co dostalem, 3 kliogramy kielbasy (chcialem tylko kilogram, sledzie i dwa olbrzymie, wielkosci rekina, karpie (proslem o 1 nie duzego). Niestety posluzylem sie znajomym do odebrania towaru, z checia bym poszedl do tego sklepu i cisnalbym ta tym wielorybem sprzedawcy w twarz ale nie chce sobie juz psuc humoru :/ w razie czego to moge odstapic rybke za free (Edinburgh)
powiem takW Pawle i Gawle jest fajnie, tylko ta starsza pani za kasa mogla by byc troche milsza a nie mowic do klientow "TRZEBA BRAC TO CO JEST, JAK SIE NIE PODOBA TO NIE KUPYWAC" <-- PRL prosze zostawic w polsce, tutaj w szkocji trzeba sie nauczyc kultury !!!!!!, DUzy plus za fajki z pod lady :DW delicjach zawsze kupuje gazety, prawie codziennie. Denerwuje mnie tylko sprzedawczyni i jej kolezanki. Wchodzac do skleu czujesz sie jak na gestapoo, patrza sie na ciebie, oblukuja od piet az po same pachy. Takie to troche nie ladne, przyomina sklep na wsi. DUzy plus za towar, ale uwaga !! niektore rzeczy maja przeterminowane tak jak np musztarda francuska KUPILEM PRZETERMINOWANA !!! ;(, coz, zdarza sie i najlepszym :D
Przejechałam 60 mil do Inverness, żeby w Polskich Delocjach odebrac
zamówionego karpia, a tu niemiłaniespodzianka - zmiana terminu, karp
przypłynie w sobote. Cóż za profesjonalizm...