Ja po przyjezdzcie pracowałam w fisherni w Dingwall ale atmosfera była tak nieznośna ,oczywiście chodzi mi o Polaków zamiast sobie pomagać to oni najlepiej zeżarliby siebie nawzajem żywcem ech szkoda gadać.Dlatego wolałam się zwolnić niż wpadać w dołek psychiczny. No a teraz to nic nie robie tylko tej pracy szukam i szukam...
Już tydzień siedzę w domu i zwariować można bez pracy. Poszukuje jej bezlitośne ale nic nie znalazłam może wy mi pomożecie??