pojamiku...wiesz...ja jestem mezatka juz 11 rok....ale do dzis pamietam ...a co lepsza spotykam sie ze swoim bylym(jesli tak to mozna nazwac)..tzn ..lepiej brzmiec bedzie z ta pierwsza miloscia...............to bylo tak..................razem uczeszczalismy do jednej klasy w szkole podstawowej...zaprzyjaznilismy sie do tego stopia ze poszlismy do jednego liceum...i do klasy tez tej same....jedna lawka...wspolne nauki..przygotowania do matury.......jak kiedys stwierdzilismy...a moze dopiero przyznalismy sie przed soba do tego.....to okazalo sie ze to nie byla tylko przyjaz...lecz milosc..przed ktora sie niby wzbranialismy...on i ja balismy sie wspolnego odrzucenia...myslelismy ze przyjazn to tylko to cos...MILCZELISMY(zbyt dlugo)....kazde z nas poznalo swoje drugie polowki........ale i kazde z nas do dzis cierpi ze nie zwiazalismy sie............Wiem ...ze zawsze pozostanie moim przyjacielem...i jest mi blizszy jak moj wlasny maz...........zaluje.....lecz nie chce ranic rodziny dla wlasnego szczescia
Milusińska ja właśnie znalazłam na naszej.szkole zdjęcie tej mojej drugiej wielkiej M.......A ta moja pierwsza zawsze o poradę do mnie gna, mimo, że ma żonę. Dla jego ojca zawsze jestem tą nie wyszczekaną synową. Jestem matką chrzestną razem z nim córki jego brata. Jego szwagierka jest chrzestną mojego synka. Tak i na wieki jesteśmy połączeni choćby jedynie nikłą nitką. Ale zawsze to już nie to samo.
zabawna...nikt nigdy nie powiedzial ze zycide jest piekne i kolorowe...a i prawda jest ze w duzym stopniu zalezy od nas samych jak sobie je pokolorujemy...jesli kochasz walcz...jesli nienawidzisz..odejdz i nie mniej zalu .......wiem...moze myslisz walka upokarza.....nie jesli chodzi o milosc....skoro wysmieje ze walczysz zabiegasz...znaczy sie ze nie wart Cie.....nabierz wiatru w zagle i do przodu....powodzenia
JESTEM CIEKAWA ILE OSÓB PRZEZ GŁUPOTE STRACIŁA MIŁOSC SWOJEGO ZYCIA.BO JA POPEŁNIŁAM TEN BŁAD!!!!BOZE JAK JA TESKNIE!!!