Pytanie o koty jest serio, bo sąsiad mi wykopyrtnął i zostały cztery koty na podwórku. Upały zelżały, ale i tak obraz nędzy i rozpaczy. Nie znam procedur - lokalny council ma to w dupie, no chyba żeby były wielkimi, groźnymi psami. Z kolei ta największa organizacja, ze stroną w kolorze blue i nazwą będącą jakimś długim skrótem bardzo długiej nazwy, gada ze mną przez czatbota, który jest tępy i prosi o wpisy składajace się z maksymalnie dwóch zdań, a ja krótko nie potrafię, wiadomo. :] Czatbot, gdy w końcu zakumał, zaoferował przełączenie wklepywania na konsultanta, który skończył pracę kilka godzin wcześniej. Thnx, czatbot, kurwatwojanać! :D W weekend organizacje nie pracują, ino hajs umio żebrać 7/24 h. Druga organizacja, w 100 procentach kocia, z taką z różową stroną, ma w piździe odpowiedź na mojego maila. Tak więc jestem w kropce, nie bardzo wiem gdzie podbić. Wyczytałem, że koty wchodzą do masy spadkowej, ale rodzina sąsiada wpadła w piatek na chwilę, sprawdzić, czy zyje, wleźli przez odsuwane drzwi od ogrodu, w tym momencie koty dały dyla z chałupy, bo sąsiad nie dychał chyba od środy (nie wciagnął opróżnionego kubła na papier, zawsze to robił, we wtorek jeszczze zdążył wystawić), potem przyjechała policja, a sąsiad wyjechał zapakowany w totrebkę parę godzin później, gdy byłem już w tyrze... No i tyle zobaczyłem rodzinę, która na bank ma te koty w dupie (nie wiem jak ze spadkiem, ale będzie tego tyle, co kot napłakał - ot chałupa do posprzątania z kociego syfu, nie wiem czy własna, czy councilowska oraz dacia sandero stepway). Nie wiem, może psy zagadać, znaczy pały, policją nazywane, żeby przypomniały rodzinie o spadku z dobrodziejstwem żywego inwentarza? Jakby ktoś miał jakiś pomysł, to śmiało. Ja ich nie adoptuję - to tak dla jasności.
#245:
Właśnie dostałem odpowiedź na maila od lokalnego oddziału "różowej" organizacji, z sugestią, żebym skontaktował się z "niebieską" organizacją (ta, w której czatbot nie może przełączyć mnie do konsultanta, bo "chwilowo" żaden nie jest dostępny.
Operuję kolorami stron internetowych, bo nie pamiętam ich mundrych nazw).
Niech no mi jeszcze jakieś charity zażebrze o kasę, to kulasy poprzetrącam.
A tymczasem w pustym domu jest zamknięta jedna pani kot, wyczaiłem godzinę temu.
Na stronie Animal Welfare piszą tylko o psach. Ok, jutro spróbuję jeszcze skontaktować się z RSPCA (to ci niebiescy), a potem lajf is brutal, niestety. Te na zewnątrz pokarmię jeszcze przez kilka dni, tak bez przesady żeby się nie przyzwyczajały i żeby nie rozpierała je energia gdyby przypadkiem ktoś chciał je odłowić czy cuś, nie znam tutejszych procedur. W nocy opierniczyły w trójkę sześć saszetek od kopa, potem jeszcze dwie, dzisiaj do trzynastej ostatnie cztery jakie miałem i pół małej paczki suchej karmy, więc raczej kiepsko u nich z instynktem drapieżcy, może też i podaż w okolicy niewielka, niezaspakajająca popytu. ;)
Ja mam wzwód, gdy widzę rozpływający się w peanach szczęśliwy polski naród, leżący plackiem przed 55-metrową kupą z betonu. Większego pierdolenia dziś nie usłyszycie:
https://x.com/wirtualnapolska/status/2088951732248228119/video/1
Miś na miarę możliwości kraju rozmaitych Igorów czerpiących wiedzę z Facebooka, Ruspubliki i księdza proboszcza, którym nie poszczęściło się w życiu przez międzygalaktyczny spisek lewackich żydów pod przewodnictwem Reptilianina Billa Gatesa, rozpylających im z samolotów loginy do drzwi na końcu internetu. ;p
Wobec wielu wydarzen Emito bezwstydnie milczy - pomoz innym byc na biezaco z istotnymi wydarzeniami dnia/ tygodnia.