Tak czytam i wychodzi na to że rynek tam nasycony, pewnie co kilka kroków można spotkać polaka szukającego pracy... trochę to zniechęcające :/
Ale i tak zaryzykuję, w dziurze w której mieszkam jest 22% bezrobocia a w średnia dla Szkocji to 6%.
Język znam na tyle żeby zrozumieć komendy, zrobić zakupy czy wypełnić proste formularze w jobcentre.
A jak się nie uda to wrócę i pojadę znowu, jak coś kasy oszczędzę :))
hej brodaty, trzymam kciuki.ja wybieram się na poczatku lutego do ediego.zauwazyłem,ze jest coraz więcej negatywnych opinii na temat przyjazdu do szkocji.moze rodacy obawiają się,ze bedzie nas więcej i więcej.trudno to kazdego osobisty wybór taki wyjazd.szanse 50 na 50.jak to powiedział lech wałęsa: "widzę plusy ujemne i dodatnie".a ryszard ochódzki dodał:" jedziecie do kraju kapitalistycznego, który to kraj ma swoje plusy i minusy, ale musicie pamiętać,zeby te plusy nie przesłoniły wam minusów". na pewno nie będzie lekko,ale jakoś sobie chyba poradzimy.pozdr
miejcie chlopaki przynajmniej prace!polacy i inni sie zatrzymuja zwykle w euro hostelu na jamaica street.Tanio nie jest bo kosztuje to 20£za nocke,ale masz przynajmniej sniadanie ile wepchniesz i mozesz zostawic bagaze u nich. My szukalismy mieszkania 4 dni.Nie dajcie sie wykolowac!!bo mielismy takie numery. Z praca jest kapota...ja znalazlem dopiero wczoraj przez agencje po 16 dniach.W jobcenter nie macie czego szukac bo masa Polakow albo im kompy siadaja. Agencje,agencje ,agencje...powodzenia zycze!ACHA...referencje,jezyk,i NIN!!!!bez tego ani rusz....bo konkurencja jest taka ze tego nikt sobie nie wyobrazal.
P.S
W Glasgow jest podobno 12000 Polakow.Pomyslcie o tym-bynajmniej nie chce was straszyc...Zycze szczescia z calego serca
Cześć ! Jestem zdecydowany na wyjazd do Glasgow i planuję to zrobić w Marcu. Zatrzymam się w hostelu na 5 dni i poszukam pracy. Czy w 5 dni mam szansę na pracę live-in, albo na pracę i tanie miejsce w pokoju? Angielski znam średnio - tubylców pewnie nie zrozumiem :)) Jak myślicie - jechać wcześniej czy później ?