masz dobre podejscie.
sprobuj chociaz podjac prace.
masz okazje-nie zastanawiaj sie.
ja tez mam dzieci i nie wahalam sie,mimo,ze nie wyobrazalam sobie, moich dzieci w zlobku czy przedszkolu...
nie zaszkodzi sprobowac.zawsze mozesz zrezygnowac,jesli nie bedziesz w stanie znalesc dobrej opieki dla corki,lub malej bedzie trudno odnalesc sie, w nowej sytuacji.
ja nie zaluje ,ze pracuje i w tej chwili nie wyobrazam sobie SIEBIE pracujacej w domu.lubie to co robie ,moich wspolpracownikow(nie wszystkich...byloby to za piekne...;))i jestem pewna,ze bylo warto.
wiesz co? masz racje,bo tez mi sie wydaje zeby pojsc, sprobowac,jak dam rade (bardziej pod wzgledem mentalnym), to bede pracowac
jesli nie-wroce do dzidzi
mam tylko problem (jak czytalas wczesniej)ze zlobkiem i z dofinansowaniem bo nie wiem na ile moge liczyc
a moze by wynajac jakas polska opiekunke?
co o tym sadzisz?wiem ze ciezko zaufac obcej kobiecie, licencjonowany zllobek to inna kwestia, ale przynajmniej mala nie zacznie mi chorowac.jakies rady?
hej rosamunda, widze, ze mamy podobne rozterki, z tym, ze ja juz zdecydowałam i wracam do pracy w kwietniu. Mały bedzie mial 5 miesiecy, zal mi serce sciska, ale nie moge juz tak dluzej zyc. Zawsze byłam aktywna kobietka i 4 miesiac siedzenia w domu mnie po prostu dołuje. Fakt, ze pracuje na poł etatu, mam zaledwie 16h tygodniowo, ale na sama mysl powrotu serce mi sie raduje. Moze sprobuj pol etatu na razie, zobaczysz co i jak, coreczka juz jest duza, co ja mam powiedziec, zostawiajac w domu 5 miesiecznego brzadaca. Pilnowac bedzie moj tata, ale mysle, ze jak maly bedzie mial w granicach 10 mies, posle go juz do złobka, musi przebywac z dziecmi ikoniec. Jezeli chcesz namiar na polska opiekunke, ktora z Ciebie nie zedrze, a jestes w Edi, to sluze pomoca. Znajomej mama sie nudzi bardzo, jest gotowa podjac taka prace.
ja siedze w domu z moim skarbkiem juz poltora roku i nie zamienilabym tego na zadna inna prace. Domyslam sie, ze piszace tutaj kobiety zdaja sobie doskonale sprawe jak ciezka moze byc praca domowa i faktycznie czasami jest mi ciezko, ale za nic w swiecie nie oddalabym mojego malucha pod opieke innej osoby tylko dlatego, ze juz sie znudzilam takim zyciem, czy jest mi ciezko. Mase psychologow pisalo juz na temat do jakiego wieku matka powinna sie opiekowac swoim dzieckiem, na temat budowania wiezi itp. Domysla sie, ze czytalyscie o tym troszke. Domyslam sie tez, ze macie nieco inna mentalnosc jak ja. Nie zazdroszcze Ci problemu: zostac z maluszkiem czy praca. Ja zostalabym z maluchem, przynajmniej do drugiego roku jej zycia. I tak mam zamiar zrobic. A tych chwil spedzonych razem, tego luksusus ogladania malenstwa jak rosnie i sie rozwija sporo moich pracujacych matek mi zazdrosci. No ale to Twoja decyzja. Mam nadzieje, ze podejmiesz dla siebie wlasciwa. W koncu nie wszyscy sa tacy sami i Ty nie musisz odbierac opieki nad dzieckiem w domu tak jak ja. Powodzenia
czyli nie jestem sama :-) tez mam takie rozterki, z jednej strony chcialabym isc do pracy nawet na 1/2 etatu - rozwijac sie, szkolic jezyk, miec kontakt z ludzmi (bo tego mi bardzo brakuje) no i dokladac do domowego budzetu swoje zarobione pieniazki, z drugiej strony jak pomysle ze mam mala gdzies oddac i nie widziec jej przez pol dnia to serducho mi peka :-( pewnie ciagle bym o niej myslala. Ale cos mi sie zdaje ze prawie kazda mama przez to przechodzi :-)
Fakt, kazda mama ma swoja wlasna opinie i podejscie. Moj Maluch poszedl do zlobka jak mial 6 miesiecy. Na poczatku na 2 popoludnia, w styczniu na 3 a od lutego idzie na 5 porankow bo ja wracam do pracy na 20 godz tyg. Na poczatku tez nie wyobrazalam sobie jak to bedzie ale przyznam szczerze ja mialam chwile odpoczynku, chwile dla siebie, doladowanie bateri i nadgonienia z zaleglosciami w domu. Terez wiem ze to dobra decyzja bo Maluch nauczyl sie bardzo duzo w zlobku zwlaszcza w kontaktach z innymi Maluchami jest delikatniejszy w stosunku do innych, umie sie bawic w grupie i widze ze nie daje sobie 'dmuchac w kasze'. Ma juz 9,5 miesiaca bardzo lubi panie w przedszkolu - to tez jest duzy balsam na moje rozkolatane serce :) - i za kazdym razem jak go oddanie to cieszy sie tak ze ja dla niego przestaje istniec :) Bede pracowac 4 godz dziennie wiec napewno niczego nie strace z jego rozwoju, bo on nawet nie zdazy sie zorientowac ze mnie nie ma. A ja bede miala okazje wrocic do grona doroslych, doroslych rozmow etc no i cos tam zarobic.
Tak wiec moja opinia idz do pracy ale Malucha oddaj wczesniej do przedszkola zeby nauczyl sie ze a/ mama napewno po niego wroci - to wazne, b/ uodpornil sie na przeziebienia i ciagle ci nie chorowal - moj zlapal ospe w przedszkolu po miesiacu, a ja od niego, c/ poznal dzieci i przedszkolanki w grupie - to wazne bo wtedy bedzie sie czyl tam wygodnie i bezpiecznie a ty upewnisz sie jest mu tam dobrze i mniej cie bedzie serducho bolalo :)
Pozdrawiam
No nie powiem masz problem i tak naprawde nikt poza Toba go nie rozwiaze. Moge Ci Tylko napisac jak to wglada od strony psychologa i od strony mamy.
Owszem jest mnostwo artykulow i teorii mowiacych o tym jak dlugo dziecko potrzebuje mamy 24 na dobe ale nie przyjmujmy tego doslownie bo kazde dziecko i kazda mama jest inna. Teoretycznie matka powinna byc z dzieckiem do 2 lat, wtedy ksztaltuje sie inteligencja emocjonalna dziecka i poczucie bezpieczenstwa jest dla dziecka bardzo wazne, jak rowniez to czego moze sie nauczyc od mamy i co od niej dostac. I to jest prawda nikt nie da Dziecku tego co mama, nawet najbardziej kochajacy tata czy babcia czy szczerze oddana niania, ale to wcale nie oznacza ze nie mozesz pojsc do pracy. Wazne jest to jak bedziesz spedzac czas z dzieckiem po pracy. Jesli Ty czujesz ze powinnas isc do pracy to idz, oznacza to ze bycie tylko mama jest dla Ciebie niewystarczajace a na dluzsza mete doprowadzi to do wypalenia w tobie roli mamy, nie bedzie to dla Ciebie juz taka radscia, Ty nie bedziesz szczeslia i dziecko tez.
Moja rada. przemysl sobie sytuacje i wez pod uwage co dla Ciebie jest wazne i dobre a jesli madrze to rozwiazesz to dziecko na tym tylko skorzysta, wazne zeby wiedzialo ze go nie opuszczasz, ze nadal jestes jego kochana mamusia i ze moze na Ciebie liczyc. Wiem ze chodzac do pracy wiele mam jest lepszymi mamami niz byly siedzac w domu.
Ja jestem w domu z moim 2 letnim synkiem i bylam z nim, chociaz w miedzyczasie studiowalam, wiem ze tych chwil mi nikt nie zabierze, mam wspanialy kontakt z moim synem iw iem ze za rok, dwa juz mu nie bede az tak potrzebna a za kilka lat bede zlem koniecznym, ktore ciagle tylko cos wymaga.
Nie krytykuje mam ktore poszly do pracy, bo to wcale nie oznacza ze sa zlymi mamami, prawdopodobnie gdyby nie studia ja tez poszlabym do pracy.
isabell, dzieki za madre slowa
powiem szczerze ze caly czas sie waham,chociaz w glebi serducha czuje ze pieniadze sie tak bardzo dla mnie nie licza- chociaz bardzo by sie przydaly i, ze chyba wole zostac z mala w domu...tak naprawde to chyba przeraza mnie tylko to, ze za 1,5 roku zapomne wszystkiego czego sie nauczylam (jestem po studiach hotelarskich i mialam tylko praktyke w tym zawodzie,a nie pelnoetatowa prace).
domyslam sie ze tak naprawde nie bedzie tak zle, ze sobie poradze itd itp
a moze po prostu pokutuje we mnie poglad ze kobieta "siedzaca" w domu i opiekujaca sie dzieckiem marnuje sie (chociaz to nie prawda)?
to juz Ty musisz zdecydowac co dla Ciebie najlepsze, moze praca napol etatu? Ja gdybym teraz miala mozliwosc to bym poszla do pracy, ale moj synek ma 2 latka, tylko mam problem bo nie mam z kim go zostawic i jednak bariera jezykowa. Siedzac z dzieckiem w domu zbyt wiele sie nie nauczysz. Ale tak jak pisalam kazdy z nas jest inny i nie ma jednego uniwerslanego rozwiazania. Ja np widze ze mojemu Kubie bardzo brakuje kontaktu z dziecmi i mysle ze dobrze by sie czul w zlobku.
A kobieta siedzaca w domu ngdy sie nie marnuje. Popatrz ile zyskujesz. Nikt nie bedzie mial tak dobrego kontaktu z Twoim dzieckiem jak Ty sama, a jak to sie mowi dla chcacego nic trudnego i napewno pozniej sobie poradzisz. Moze od razu nie w zawodzie, ale czy to jest az takie wazne? Jasne kazdy z nas po cos sie ksztalci, ale jest gro ludzi ktorzy nie pracuja w zawodzie, wazne jest aby pracy dawala satysfakcje
czesc!
mam problem i nie wiem co zrobic??pomozcie?
mam 8,5-miesieczne coreczke,do tej pory siedzialam w domu i opiekowalam sie nia,ale mam mozliwosc podjecia pracy od 7 lutego i nie wiem co zrobic.
jestem w totalnej kropce: pojsc do pracy, czy zostac w domu?dodam ze otrzymuje benefity WTC,CTC i CHB,moj facet pracuje,wiec mimo ze nie mamy za duzo pieniedzy,nie jest zle.
to chodzi bardziej o mnie.
po prostu sa takie dni ze ma dosyc opiekowania sie dzieckiem, mam dosyc siedzenia w domu, nudy, braku znajomych; wtedy nie moge doczekac sie kiedy wyrwe sie wreszcie do pracy,zeby zrobic cos ze swoim zyciem,zaczac sie rozwijac, miec kontakt z ludzmi...
ale sa tez takie dni (chyba nawet wiecej) kiedy ciesze sie patrzeac na mojego malego skarba,jak szybko rozwija sie,uczy nowych rzeczy,rozczula mnie kiedy placze gdy tylko na moment wyjde z pokoju; jestem taka szczesliwa kiedy moja slodka coreczka wola "ma-ma" i podnosi raczki do gory zeby wziac ja na rece;ciesze sie tez ze nikt mnie nie pogania,ze nie musze wstawac o 6 rano,(chociaz i tak praca w domu jak wiemy nie jest taka latwa jak niektorzy (faceci) moga myslec...)
no i wlasnie mam pytanie, co powinnam zrobic?
wiem,ze sama musze sobie na nie odpowiedziec,ale napiszcie czy Wy tez mialyscie takie dylematy,co wybralyscie,czy zalujecie?
moze wtedy latwiej bedzie mi podjac decyzje
sorki za taki dlugi post i z gory dziekuje za wszystkie odpowiedzi
pozdrwawiam