snow_crash
#82 | Dziś - 08:55
@chabrowa, jesli chodzi o wymienione przez ciebie 'miasta' to niczym - chociaz Livingstone ma + za lokalizacje pod M8 miedzy Edi a Glasgow.
____________________________________
Poprawiam paru użytkowników: "Livingston", nie "Livingstone". Tzw. "miasto w krzakach", raj dla rowerzystów I miasto bez żadnego centrum. Żadnego - poza ogromnym centrum handlowym.
Jak centrum miasta może wyglądać w ten sposób?
Livi to zuo. Wszystkie drogi prowadzą do centrum handlowego. Klimat jak na amerykańskich przedmieściach. Chociaż znam osoby które cenią sobie to ze jest zielono i spokojnie.
Ale najgorsze są te depresyjne osiedla jak Howden czy Craigshill, styl architektoniczny "wczesny council". Jeszcze latem to jakoś wygląda bo jest zielono, ale jak miałam zimą praktyki na Craigshill i wędrowałam przez nie piechotą o poranku, regularnie miałam ochotę się powiesić.
Snow: e tam, takie Highlandy ;) Myśmy się zakochali w Sutherlandzie, tyle że tam faktycznie jest ciut zbyt zadupiasto żeby mieszkać. A właśnie z Inverness jest już blisko. Podobnie na Skye.
Kurna, ja to bym nawet w Ullapool mogła żyć, jakbym znalazła robotę w zawodzie. W końcu mają Tesco i Bootsa, znaczy jest git :P
W Dundee byłam ze trzy razy, u kolegi, na wystawie kotów i na ściance, i załapaliśmy się przypadkiem na jakiś międzynarodowy jarmark na rynku :P Fajnie było. Mam wrażenie że to takie bezpretensjonalne miasto, bez zadęcia ale przyjazne. No i podobno mają tam specyficzny mikroklimat, pogoda jest z reguły lepsza niż w innych częściach kraju.
niestety, nie moge stanac w obronie Aberdeen. Mieszkam tu 4 lata i nie pojmuje jak tak bogate miasto moze byc tak beznadziejne...Centrum miasta jest syfiaste, nie z powodu szarosci ale zaniedbane witryny sklepowe, brak kawiarenek, brak deptaka, stare pseudo centra handlowe i pewlno zuli, szczegolnie w okolicy Market st, George St i tego cmentarza przy Union St. Centrum rozrywki jest tutaj pordzewiale wesole miasteczko i pare kawiarenek z syfiatym jedzeniem i lodami z proszku. 2 male centra handlowe, gdzie nie ma polowy najbardziej popularnych marek, juz nie wspomne o luksusowych (nie wiem gdzie sie ubieraja babki tych bogatych inzynierow:)). Architektura i zagospodarowanie terenu-japierdolekurwamac :) szczegolnie w dzielnicach councilowych i post-councilowych. Transport miejski- bilety drogie, a autobusy juz rzadziej jezdzic nie moga. Kultura- przejdzmy dalej, bo takowej tu nie ma.
Sa fajne parki to trzeba przyznac, duzo zieleni poza miastem, lasy, grzyby, jeziorko, morze, itd...Ale ilez sie z tego korzysta jak wiecznie wietrznie i ponuro.
Daje swojej rodzinie max 2-3 lata na ten padol a potem baj baj:) Dodam, ze mieszkalam wczesniej w podobnej wielkosci miastach w Polsce, Wloszch, Hiszpanii i bez porownania...Wiem, wiem, tam zmowu finansowo nie jest tak rozowo i ja sie w sumie z ta marnoscia tego miasta latwiej pogodzila gdyby nie to, ze to jest ZAJEBISCIE BOGATE miasto! A kolo mojego domu nie ma nawet hustawki...na cala dzielnice nie ma hustawki!:)
mam pytanie do forumowiczow! Jak sie mieszka w Aberdeen?