W 2005 roku odwiedziłem dyrektora jednej z prowincjonalnych szkół podstawowych. Odbyliśmy rozmowę na temat możliwości pomocy finansowej i materialnej prowadzonej przez niego placówce. Chodziło o jakieś sponsorowanie nagród, konkursów, może obiadów, w grę wchodziło też współfinansowanie wymiany okien. Parę dni po tej rozmowie jeden bachor przeczołgał jakiegoś malucha dookoła szkoły, każąc mu pełzać i żreć jakieś zielsko- teoretycznie scenka jakich wiele, jednakże interwencja dyrektora ograniczyła się do krycia agresywnego dzieciaka i zbagatelizowania sprawy, ponieważ był synem jednego z lokalnych prominentów. Pomyślałem, że skieruję swoje kroki do drugiej z dwóch znajdujących się na tym terenie szkół.
Poznałem tam babkę (córkę pani dyrektor) opiekującą się szkolną świetlicą. Sama dyrektor była moją sąsiadką, mieszkała dwa domy dalej. Jej córka bardzo aktywnie prowadziła zbiórkę wyposażenia świetlicy- jakieś kredki, bloki, farby, itepe, itede. Niedługi czas później moja eks, która przyjaźniła się z tą laską od lat szkolnych, podjęła pracę w tej szkole. Córa dyry bez cienia skrępowania próbowała wciskać jej różne gifty do zabrania do domu, okazało się też, że sama wynosi je ze szkoły w ilościach hurtowych, łasząc się na "fanty" warte po kilka złotych.
Od tego czasu mam gdzieś wszelkie tego typu spontaniczne zbiórki. Zwyczajnie nie ufam, sorry. Dwie szkoły- 100% negatywnych doświadczeń.
W miejscowosci, w ktorej pracowalem jako belfer bylo Technikum - do dyra tegoz technikum przyszla kiedys elegancko ubrana pani. Powiedziala, ze chcialaby sponsorowac szkole, wiec dyro wzial ja do gabinetu, poczestowal kawa i ciastem jak to w takich przypadkach bywa. Po krotkiej rozmowie o szerokich planach sponsoringu, wspomniana pani wreczyla dyrowi swa wizytowke, na ktorej widnialo:
Pani Iksinska
Krolowa Polski.
Jak tu ufac ludziom ????
jestem w stanie zrozumiec, ze sa niestety ludzie ktorzy bazuja na nieszczesciu innych i chca ich oraz innych wykorzystac ale z drugiej strony jesli zle doswiadczenia spowoduja, to ze juz nikt nigdy nie bedzie chcial pomoc innym to az sie boje myslec, ze jesli kiedys ja (mam nadzieje, ze nigdy) bede potrzebowala pomocy to nikt nie wyciagnie do mnie reki
Organizuje pomoc dla dzieci z Polski. Zbieram przybory szkolne. Dzieci potrzebują właściwie wszystkiego, od gumki do mazania poprzez kredki, plecaki aż do zeszytu. To smutne ale będąc na urlopie w Polsce dowiedziałam się, że niektóre dzieci nie mają nawet wycinanek:-( Jeśli są osoby chętne do pomocy i mają coś co mogę wysłać do Polski proszę o kontakt 07511423665-Asia. Z góry dziękuję i zaznaczam, że nie zbieram pieniędzy a po przybory mogę przyjechać samochodem:-)