nie,ale tak jest wszedzie,lepiej miec kontrakt od firmy bezposrednio.wtedy obowiazuja prawa pracy,jestes chroniony przez zwiazki zawodowe,jesli jestes czlonkiem.po porzepracowaniu okresu probnego co jest zazwyczaj 3 miesiace,juz cie nie moga wykopac tak bez powodu.a przez agencje robisz 2 lata i moga ci z dnia na dzien powiedziec dowidzenia.
WITAM SERDECZNIE.
Nie ma az takiej różnicy. Jeśli bedą mieli Cie wyrzycić z fabryki,to nawet kontrakt bezpośrednio przez firmę Ci nie pomoże. Pracuję już 13 tygodni przez agencję pracy: PERTEMPS i jakoś nie nazekam. Jeśli ktoś chce pracować,to będzie pracował. A jak myślicie,ze w tej fabryce można się poobijac i nic nie robić,to jesteście w błędzie.
A co do agencji PERTEMPS: miła i profesjonalna obsługa.
Fabryka kurczakow. Przygnebiajace miejsce. Brod, smrod i zli ludzie. Generalnie wiekszosc to Polacy. W dalszej kolejnosci - Szkoci, a raczej szkocki plebs, Rosjanie z bylych republik nadbaltyckich, Slowacy, Portugalczycy i przedstawiciele czarnego kontynentu. Praca tak ciezka, ze tylko ci co tam pracuja lub pracowali moga cos na ten temat powiedziec. Nie ma takich pieniedzy ktore sa wstanie wynagrodzic to z czym tam sie spotkasz. Mozesz pracowac na dziale w ktorym jest tak goraco, ze pracujac w podkoszulku, przez caly czas jestes zlany potem, lub na dziale gdzie jest tak zimno ze marzniesz. Przez 12 godzin. Lub w nocy ok. 9 godzin. Nadzorujacy prace tzw. zieloni, (to ze wzgledu na kolor kasku odrozniajacy ich od reszty) to najczesciej osoby o niskiej inteligencji ze sklonnosciami sadystycznymi. Taki profil psychologiczny kadry w "kurczakach" jest widac na reke zarzadowi. Reasumujac : jesli wytrzymasz trudy pracy, dasz rade przetrzymac traktowanie psychopatycznych nadzorcow, to i tak praca tam zostawi na tobie pietno. Cos na ksztalt choroby obozowej. W calym swoim zyciu nie widzialam podobnego miejsca. Najgorsze jednak jest to, ze sa sytuacje ktore zmuszaja nas do podejmowania pracy w takich miejscach. Smutne. Jeszcze kiedys napisze pare slow o traktowniu przez nadzor. Po nazwisku i imieniu. Bo ci ludzie zyja wsrod nas. Wiec niech spotka ich z naszej strony potepienie. ("zielony kapo" za swoja robote otrzymuje kilkadziesiat pensow wiecej). Zalosne. - Prosze o komentarze. (tylko nie "zielonych").
Bzdura. Ja akurat trafiłem do tej fabryki dosłownie z ulicy. Dostałem szanse rozwoju zawodowego (i nie jestem zielonym) i stabilizacje finansową. Jola- z twojej wypowiedzi wynika, że nigdy w życiu nie doświadczyłaś naprawdę ciężkiej pracy. O ile 3 lata temu zarzekałem się, że nigdy nie pójdę tam pracować, tak teraz każdemu (mówię o osobach przyjeżdżających tu żyć a nie na dorobek) powiem że fabryka drobiu w Coupar Angus wcale nie jest taka straszna jak wynika z wypowiedzi Pani Joli:)
Hej czy pracował ktoś z was w taj fabryce przez agencje jeżeli tak to proszę powiedzcie mi jaka jest różnica zatrudnieniem przez nich a zatrudnieniem bezpośrednio przez tą firmę ?