Biegnij w stronę tęczy.
Po drugiej jej stronie
jest ktoś tak samotny jak Ty.
Też chciałby być kochany,
komuś potrzebny i wyczekiwany,
chciałby, aby ktoś za nim tęsknił,
po powrocie czule rzucał się w ramiona.
Może i on biegnie w Twoją stronę.
Spotkacie się wtedy
pod tym wielobarwnym łukiem
i dwie Wasze samotności
zamienicie w jedno uczucie.
Wiatr wie, jak trzeba nacichać...
Za oknem mrok się kołysze.
Nie widać świata, nie słychać,
Lecz ja coś widzę i słyszę...
Ktoś z płaczem ku mnie z dna losu
Bezradną wyciąga rękę!
Nie znam obcego mi głosu,
Ale znam dobrze tę mękę!
Zaklina, błaga i woła,
Więc w mrok wybiegam na drogę
I nic nie widząc dokoła,
Zrozumieć siebie nie mogę!
W brzozie mgła sępi się wiotka.
Sen pusty - wracam do domu...
Nie, nikt się z nikim nie spotka!
Nikt nie pomoże nikomu!
Przy pełni księżyca
Zapada noc, ciemność głęboka,
Niewinna łezka napływa do oka.
Patrzysz w okno, księżyc w pełni.
Czy dzisiejszy sen się spełni?
Znów zapadasz się w świat marzeń:
Radości, szczęścia, nierealnych zdarzeń.
Marzysz o pięknej,spełnionej miłości,
Oddalasz się od codziennej szarości.
Pragniesz uczucia- czy to tak wiele?!
'Zlituj się nade mną mój stróżu, aniele!
Mam dośc smutku, ciągłej samotności,
Potrzebuję kogoś, ciepła, bliskości...'
Chcesz komuś uwierzyć, zaufać, pokochać?
Więc rozejrzyj się wokół i przestań szlochać!
Może jest ktoś kto chce ci miłość wyznać,
Ale nie ma odwagi się do tego przyznać.
Czeka na jakiś znak, chociaż twe spojrzenie,
Cierpliwie czeka na każde skinienie.
Nie można ignorować uczuć innych ludzi,
Bo może w nich właśnie miłość się budzi?
Można tą miłośc przypadkiem przegapić
I osobę ważną z nieuwagi stracić.
Trzeba mieć oczy szeroko otwarte,
Bo życie naprawdę jest tego warte!
Dbam tylko o to, co jest mową mojej duszy,
Nie próbuj tego zmienić,
Wzruszę tylko ramionami i pójdę w swoją stronę,
Zostawiając na sercu znamię bezwzględności.
Dusza niczym instrument melodią oznajmia mi zadania,
Mówi do mnie, a ja słucham – nie mam odwołania.
Sprzeciw równy ręce smutku duszącej moje serce,
Zakuta w niewolnicze kajdany żyję,
Czy chcę dalej?
Czy nie chcę więcej?
pragnieniami sięga nieba
z głową w chmurach tkwi w marzeniach
gdy spełniona w swych potrzebach
blask jej oczu opromienia
krucze włosy wiatrem splata
na miłości skrzydłach fruwa
ślepo lgnie jak ćma do światła
zdolna bezgranicznie ufać
w jego dłoniach wnet topnieje
słysząc wyznań czułe słowa
z wiarą w duszy i nadzieją
w kącik serca pragnąc schować
pieszczotami rozpalona
syci usta wygłodniałe
może tonąć w tych ramionach
stracić władzę nad swym ciałem
za uśmiechem boleść skrywa
jeśli zrani ukochany
w jego cieniu chce przebywać
z poświęceniem i oddaniem
kiedy słowa więzną w krtani
tak zwyczajnie pragnie skrycie
aby kochał czasem za nic
przecież jest jej całym życiem
Przechadzam się zaludnionymi uliczkami,
Widzę ludzi, słyszę ich rozmowy i donośne śmiechy.
Samotnie brnę przez życie,
nikt mnie nie zauważa.
Może kiedyś... ktoś w końcu mnie zobaczy,
może kiedyś...
Samotna, zagubiona łza spływa po policzku.
Kryję twarz pod kapturem i myślę...
Kiedy to się skończy...
Kiedy będzie już po wszystkim...
I tak nikt tego nie zauważy...
Samotność.
To rzecz... jakiej nigdy nie chcemy doświadczyć.
Lecz często nas dotyka.