Pomimo wszystko...
Choć droga kamieniami usłana...
Trwaj ! Nie załamuj kolana.
Brnij ! Dalej niezłomnie do przodu...
Zachowaj w sercu ciepło,
Uchroni cię w dniach chłodu
I pomoże przeżyć nawet piekło.
Choć nadzieja często zawodzi...
Nie pozbywaj się jej ! Niech nie odchodzi...
Bez niej, nieraz już byś się poddał,
Więc kolejnej życia próby nie zdał.
Służy wiernie przy twoim boku,
Kiedy troski dorównują ci kroku.
Choć czasem opadają ręce...
A dusza grzęźnie w udręce.
Patrz uważnie ! Nie zamykaj oczu przed szczęściem.
Ważne jest, że jesteś...teraz...istniejesz,
Któż to wie...czy jutro będziesz ?
Wszystko przeminie, twój czas też nadejdzie...
Daj sobie szansę...pozytywną myślą się rozwinąć...
Życie nasze...
Życie czekaniem jest
na nieznane, niespodziewane
Szukaniem nowych dróg,
wracaniem na udeptane ścieżki
Czekaniem na głos, spojrzenie
Takie znane i innością nowe,
Życie błądzeniem po omacku jest,
nieustannym szukaniem siebie…nas
Bezwładem ciał niesionych falą namiętności
Grą słów, emocji, myśli wirujących szumem,
Trzepotem skrzydeł i rzęs spłoszonych
Nadających rytm biegnącym dniom...
policjant patrolujacy na swym koniu ulice pewnego dnia zatrzymal mala dziewczynke jadaca rowerkiem
Popatrzyl i zapytal -a ten rowerek to od mikolaja dostalas??
-tak odpowiedziala przyjaznie dziewczynka
-Hm-nastepnym razem gdy napiszesz list do Swietego Mikolaja poinformuj go ze twoj rowerek wymaga dodatkowych swiatelek zamontowanych po obu stronach!
Poczym wreczyl dziewczynce mandat w wysokosci 5£
Dziewczynka z pokora przyjela bilecik zamyslila sie i zapytala
- A czy tego pieknego konika dostal pan od mikolaja panie policjancie??
policjant ktuszac sie ze smiechu odpowiedzial
- tak kochanie
Dziewczynka po chwili zastanowienia stwierdzila
- Wiec nastepnym razem gdy napiszesz do niego list powiedz mu prosze za "dick" powinien znajdowac sie na dole konika a nie siedziec na nim!!!
przyznam ze angielska wersja tego zabawnego tekstu rozbawila mnie do lez
Rabbit Rabbit
One evening whilst on desk duty in the police station.the door opened and in walked a very irytated male carrying a squashed dead rabbit.
He dropped it onto my office desk and said in an aggresive voice,"Same bastards dumped this dead rabbit at my front door and I've just found it when I arrived home from work"!
I looked at his face full of anger . as he stared back at me with steam coming out of his ears.
"So you want to raport that you've just found it?"I said
"Too right I want to raport it! he replied.
To which I couldn't resist saying, 'ok sir ! Give me your full name and adress , and if nobody claims it within three months ,you can keep it!"
Not exactly the response he was looking for,but it did eventually get trough to him and provke a laugh!!
like stars in your eyes
butterflies,
at the end of milky way,
nothing exist,tart silence,
your smile and now...?
where are you??
did you change so much...??
silence hurts
and they...
told me -go and enjoy yourself
How can I ? with out you!
my heart's screaming
give me a sign..
that nothing has changed
W buddyjskim klasztorze nauczyciel rzekł do swych uczniów: "Chcę wam moi bracia powiedzieć, że zamierzam znaleźć kogoś, komu mógłbym przekazać całą swą wiedzę. Szukam kogoś szczególnego, podobnego do mnie. Mam wielu wspaniałych uczniów, więc myślę, że taką osobę zaniedługo znajdę." Wśród uczniów zapanowała euforia. Każdy chciałby dostąpić zaszczytu bycia tym szczgólnym uczniem. Mistrz powiedział, że szuka kogoś podobnego do niego. Mistrz był średniego wzrostu, więc ci niżsi stawali na palce, a ci wyżsi zginali kolana. Wszyscy zaczęli ubierać się tak jak mistrz. Mało tego: naśladowano jego gesty, miny, sposób wysławiania się, a nawet stany emocjonalne. A mistrz coraz częściej bywał niezadowolony, bo szukał i szukał i nie potrafił znaleźć kogoś podobnego do niego. Wróciła mu nadzieja, gdy pewnego dnia przyszedł do zakonu nowy uczeń. Gdy dowiedział się, że mistrz szuka kogoś szczególnego, podobnego do niego jako następcę, to nie upodabniał się. Był wysoki, ale nie zginał kolan, ubierał się po swojemu i nie małpował gestów, min, sposobu mówienia mistrza. Mistrz bardzo się uradował. Powiedział swym uczniom: "Nasz nowy brat będzie moim uczniem, któremu przekażę swą wiedzę. On jest podobny do mnie." Wszyscy byli zaskoczeni. Ktoś spytał się: "Jak to mistrzu? Czemu akurat on?" Mistrz Odrzekł swym spokojnym głosem: "Bo on jest sobą i nikogo nie naśladuje, tak jak ja zresztą."
strzelil Ci w plecy?
poczekaj- zlota kula jak strzala
rozpruje mu jego falszywy usmiech
przegrales polykajac gorzkie lzy
wstan i pomysl przegrales bitwe
zlo- wojny nie zdola pokonac
boja sie prawdy-piszcza ze strachu
ukradli Ci czastke samego Ciebie
upadles nia masz juz sil by wstawac
zgaslo slonko zamilkly ptaki
wygrali wojne....
przestales chciec
zostan jak chcesz,
jesli uwazasz ze tam Ci jest lepiej,
kupili Cie latwo,
to dziwne jak latwo im uwierzyles??
tylko prosze pozostan Soba!
nie zamien serca w twardy kamien
nie sluchaj ich zimnych kasliwych szeptow
graj - daj z Siebie wszystko
pamietaj jestes najlepszy!
nie boj sie jego- to prostak
nie sluchaj jej falszywych uwag
jej brudna dusza
w pogoni za zyskiem
pomysl czasami ze gdzies ze kiedys
bylismy My- Ja Ty i Ona...
niewiele bylo w stanie to zmienic
pomysl, prosze...
zostan jak chcesz,
jesli uwazasz ze tam Ci jest lepiej,
kupili Cie latwo,
to dziwne jak latwo im uwierzyles??
tylko prosze pozostan Soba!
nie zamien serca w twardy kamien
nie sluchaj ich zimnych kasliwych szeptow
graj - daj z Siebie wszystko
pamietaj jestes najlepszy!
nie boj sie jego- to prostak
nie sluchaj jej falszywych uwag
jej brudna dusza
w pogoni za zyskiem
pomysl czasami ze gdzies ze kiedys
bylismy My- Ja Ty i Ona...
niewiele bylo w stanie to zmienic
pomysl, prosze...
Siedzi serce cichutko w kąciku,na fotelu z wikliny bujanym.
Zda się być nie potrzebne nikomu,niezauważonym,zgoła nie chcianym.
Smutno jemu tak siedzieć samotnie,dźwięk zegara mu czas odmierza,zagubiło się w swych marzeniach,samo nie wie,dokąd już zmierza.
Siedzi cicho w kąciku i płacze, nie dla niego los pustelnika.Ciszy kołdra go tuli w ramionach,tylko zegar na ścianie tyka.
Bim,bam,godzina nie chciana,mija znowu miesięcy wiek cały,fotel smętnie samotność kołysze.Na biegunach ślady wspomnień zostały.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jaka to łaska ogromna,kochać i być kochanym.
Nigdy nie zaznać bólu,zadanej zdradą rany.
Jaka to łaska ogromna,nie spijać czaru goryczy.
Nektarem móc się zachłysnąć,gdy serce z miłości krzyczy.
Jaka to łaska ogromna,nie być kopniętym przez miłość.
Móc się dzielić z innymi,niosąc na dłoniach swych radość.
Mieć twarz pogodną,skąpaną w oceanie uśmiechu.
Myśli tak czyste i szczere,wolne od szyderstw i grzechu.
Jaka to łaska ogromna,żyć w zgodzie z naturą.
W Boskim kąpać się oceanie,dać się unieść ku chmurom.
Idziemy przez życie, pragnąc coś w nim osiągnąć,wierzymy, że jeśli to osiągniemy, będziemy szczęśliwi. Tak nie jest, życie to droga, a nie finał. Nieważne jak piękne, ważne i szlachetne jest to, do czego zmierzamy. Ostatnim przystankiem jest zawsze śmierć. Jeśli nie umiemy być szczęśliwi, lepsi, być tymi, którymi chcemy być w czasie drogi, to nie znajdziemy też tego w finale. Dlatego powinniśmy się cieszyć chwilą. Życie jest pełne skarbów, za którymi uganiają się ludzie , wierząc, że istnieją rzeczy, które zapewnią im szczęście, ale zazwyczaj są to ułudy, a czasem gdy chwytamy upragnioną rzecz, stwierdzamy, że w rękach mamy pustkę
Istota istnienia
Jesteśmy.
Co to znaczy być?
Być to znaczy żyć pełnią życia
Nie oglądać się za siebie i nie patrzeć w przeszłość.
Być to znaczy kochać.
Nie spoglądać w krzywe zwierciadła wypełnione wodą.
Być to znaczy czuć. Czuć tak jak czują ludzie.
Odwzajemniać ich uśmiechy,
Podzielać ich dole i niedole.
Być to znaczy oddychać głęboko i... I najlepiej nic nie mówić...
Czas w brązy i żółcienie
zmienia wszystkie sceny
Ach jak dobrze, że tak pędzi
niech niektóre w węgiel zmieni
Nich maluje pędzlem swoim
po krwi gęstej i głupocie
w swoim cieniu zamykając
krzyki, żale i zgryzotę
Romantyczny to artysta
Z cieni robi blask ogniska
Ciepłe barwy nam klaruje
czy coś marze czy maluje
Cichy różowiutki uśmiech
pomarańcze słodkich spotkań
spacer, fale - brąz i mech
kalejdoskop jak chichotka
Żal - znów on - to tylko cień
kiedyś cierń - dziś róża zwiędła
burza głucha
stukot kropli
natarczywa w okna biel
I znów krzyki i sztandary
Szafirowa szklista noc
Szmaragdowe w mroku splotach
gasły oczy - takie oczy
uczuć grota
Jak żelazne ciężkie bramy
więźnia gniotą trzaskiem w kraty
Tak w otchłań zamykały
małą duszę
dwie powieki - małe katy
Wielka czerń, żaden blask
chropowata i matowa
I przez długi czas sam nie wiesz
jak by na niej coś malować
Subtelniutki beż, tej nutki
tej co słowik nocą szlochał
tej jak promyk - choć nie ciepły
chwyć się go by ci coś motał
Weź paletę
walcz o pędzle
Niech nie tworzy ci sam czas
bo znów będzie grafit, czernie
A tak czeka róż i blask...:)
*** NADZIEJA***
*Nadzieja to ogień który chce płonąć nawet wtedy ,gdy jest gaszony...
*Nadzieja to nieodparte dążenie ,by odnajdywać sens w bezsensie
i odkrywać prawdę w zamęcie kłamstw...
*Nadzieja to ziarnko światła ukryte w głębokiej ciemności...
*Gwiazda nadziei zgaśnie ostatnia...:)
*Mieś nadzieję znaczy tworzyć,podczas gdy rozpacz jest zniszczeniem,
kto ma nadzieję paraliżuje wątpliwości...
SLOWA SLOWA SLOWA EH..........
A TERA HISTORIA OPARTA NA AUTENTYCZNUCH FAKTACH...
BYLA SOBIE NIEZWYKLE INTELIGENTNA PANI,NAUCZYCIELKA ZRESZTA ,PRAWIE BIEGLA W TRZECH JEZYKACH
OWA PANI POSIADALA DWA PIESKI sLICZNE TAKIE "SIOSTRZYCZKE I BRACISZKA"
Z CHECI ZYSKU OWA PANI POZWOLILA PIESKOM NA SEX CO W REZULTACIE MOGLO BY PRZYNIESC NIEZLE DOCHODY, OPOWIADALA WSZEM I WOBEC ZE SRODZE BYLA ZAWIEDZONA ZE CIAZY JAKO TAKIEJ NIE STWIEDZONO I EXTRA PIENIAZKOW TEZ
WELL
MOZE "PROSCI" NIE ZDAJA SOBIE W PELNI SPRAWY JAK WIELKIE ZAGROZENIE NIOSA STOSUNKI KAZIRODCZE POMIEDZY RODZENSTWEM (WSZELKIEGO RODZAJU) ALE TACY PRZEOGROMNIE INTELIGENTNI JAK OWA PANI.....?
HOW THAT'S POSSIBLE????
GLUPOTA LUDZKA NIE ZNA GRANIC???
Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
Lecz pewnego dnia pomyślała: „A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?”. I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna.
„Zastawię na niego pułapkę – pomyślała. – Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci”.
Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać – stał się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: „Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!”. Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły – a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.
Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
– Czemu przyszłaś? – zapytała ją udręczona kobieta.
– Abyście mogli być znów razem – odpowiedziała śmierć. – Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć.