Knapior gdybym wiedział, że aż tak ci zależy abym przyznał że jestem w stanie zaakceptować istnienie tego zjawiska to już dawno bym to zrobił :-)
Wszystko jednak z czym się niezgadzam jest przytłaczającą większością.
Tak samo ma się sprawa odnośnie ewolucji. Uważam, że istnieje ale tylko w obrębie gatunków i jest raczej zaprogramowanym przewidzianym efektem a nie przyczyną ...
DocEnt, fajna próba wybrnięcia... ale bądź konsenkwentny i trzymaj sie tego, że jak nie ma dowodów to tego nie ma :)
Co do ewolucji... poczytałem troszkę na ten temat i o ile nie mogę obalić na szybko pierwszej części hipotezy, tak z drugą muszę się zdecydowanie nie zgodzić :)
Onieznajomy, czarna wołga to miejska legenda, raczej nie da sie jej odnieść do czarnej dziury...?
DocEnt, fajna próba wybrnięcia... ale bądź konsenkwentny i trzymaj sie tego, że jak nie ma dowodów to tego nie ma :)
Knapior - zauważ że jestem konsekwentny. Zgadziłem się z możliwością istnienia osobliwego zjawiska w kosmosie w związku z licznymi obserwacjami anomalii w przestrzeni. Potwierdzam że uważam że jest to możliwe.
Całkowicie neguje jakiekolwiek wyjaśnienia czym są czarne dziury za pomocą grawitacji czy "fal grawitacyjnych". Uważam że to są bzdury wiaryutne.
Równie dobrze uważam że czarne dziury mogą być jedynie anomalią w wyniku zakłucenia przelatujących promieni światła. Taka anomalia może wystąpić w wyniku naprzykład przecięcia drogi wiązki przez inny obiekt w kosmosie. Po x milionach lat lotu światła od obiektu do naszej ziemi obraz może być tak zniekształcony, zakłucony i zfazowany że naukowcy chcą zapewne opisywać coś czego nigdy nie było.
Lajka dałem za zgrabne wybrnięcie z tematu czarnych dziur... i przyznam, tego punktu widzenia nie brałem pod uwagę (chociaż mam takie wrażenie), że to trochę na szybko wymysliłes :)
Co do ewolucji... oczywiście, że nie mogę miec takiego doświadczenia - chociaż: eksperyment z muszką owocówką, chomikami zapierdalającymi na tym kółku i udomowione lisy? To w sumie łapie się na moje osobiste doswiadczenia (40 lat).
http://joemonster.org/art/36539
W przypadku pierwszym zwierze zniewolone głupieje z nudów.
W przypadku drugim - spryt oraz dostosowanie się do sytuacji w której ktoś zajął zwierzęcia tereny łowieckie. Nic to wspólnego z ewolucją nie ma no chyba że z wsteczną :-) gdzie z lisa myśliwego stał się lisem żebrakiem.
U ludzi wygląda to podobnie kiedy ktoś twardo stąpający po ziemi ląduje na ulicy i zostaje żebrakiem. To jest uwstecznienie a nie rozwuj - ewolucja wsteczna.
To samo się tyczy tak zwanych chorub dziedzicznych u ludzi - całkowicie zaprzeczają ewolucji ;-)
Choroby dziedziczne nie zaprzeczaja ewolucji. Po prostu medycyna idzie do przodu i jest w stanie wyleczyć (lub inaczej - utrzymac w puli genów osobniki z błędami genetycznymi), które kiedyś byłyby stopniowo wyeliminowane poprzez dobór naturalny :P Jak odbije sie to na przyszłych pokoleniach? Niewiadomo, to właśnie ewolucja o tym zadecyduje. 10-15 pokoleń to za krótko by o tym spekulować.
Po prostu medycyna idzie do przodu - Knapior - jak ty to stwierdziłeś ?
Wydatki na medycynę idą do góry liniowo a wraz z "rozwojem" medycyny rośnie ilość zachorowań.
A wracając na temat ewolucji to tak jak już pisałem uważam że ewolucja występuje w obrębie gatunków i proces o którym piszesz jest w tym jakby zawarty a choroby niekoniecznie to potwierdzają lub zaprzeczają. Wchodzi w grę rozwój (ewolucja) chorób oraz działanie i uczenie się przez układ odpornościowy. To była taka zaczepka z mojej strony tylko :-) Tutaj myślę że w miarę się zgodzimy a co myślisz o ewolucji w darwinowym znaczeniu - drzewo ewolucji. Czy jesteś zwolennikiem twierdzenia że wszystkie żyjące organizmy są potomkami jednego przodka - natomiast rozwijały się w innych kierunkach ?
To jest koszt rozwoju medycyny. Nie eliminuje sié słabszych osobników, więc o 20-30 lat dłuższe zycie (a czesto nawet wogóle przezycie) jakas alergia, tudziez wada serca nie jest chyba zbyt wysoką ceną?
Co do ostatniej części, na pewno w obrębie gatunku jest wspólny przodek. Sięgając dalej w przeszłość nie mam zdania. Nie wydaje mi się, że wszystko ewoluowało od jednej wspólnej komórki, raczej w przedziale czasowym (rzedu nawet miliardów lat) powstawały odrebne rodziny.
Nie wiem, czy to nie sprzeczność, ale mam wrażenie, ze pewne udogodnienia w ewolucji, mogą przechodzic miedzy gatunkami. Jeśli nie, to tylko lepiej dla ewolucji, bo udowadnia, że działa ponad gatunkami :)
Niezły mi koszt medycyny! Kilka wpisów wcześniej podałem dwa linki gdzie w zgodzie z naturą i niesprzyjających warunkach ludzie dożywają do 140 lat i więcej. Nie znają lekarstw i lekarzy, kto wie może dlatego są zdrowi...
A jeśli tak to ładna mi cena za medycyne - skrucenie życia o połowę. Bo w krajach uprzemysłowionych umiera się średnio w 3 - 7 lat po osiągnięciu wieku emerytalnego.
http://forsal.pl/artykuly/957210,il...
Powyżej masz jeszcze inne koszty jakie w związku z powyższym ponosimy. To tylko szczyt gort lodowej i to co zgodzili się sami ujawnić. Prawdziwa kasa się przewija pod stołem
Knapior mam wrażenie że telewizor ci głowe zepsuł. Gdzie ta poprawa zdrowia społeczeństwa. Goście w twoim wieku i młodsi na zawał umierają że o innych gównach nie wspomnę. Mieszkałem w małym miasteczku gdzie standardem było dożywanie wieku 85-95 lat i to jeszcze 20 - 30 lat temu. Pomyśl pokolenie które przeżyło wojne, komune przez ponad pół wieku było zdrowsze od nas.
Jak myślisz dlaczego.
A co do ludu z Himalajów to celowo dałem linki mainstreamowe abyś mi nie zażucił że gdzieś coś wygrzebałem. To są informacje powszechnie znane i omawiane. No ale ty wiesz lepiej :-P
Wiem, ze to mainstreemowe, cóż, zwolennicy spiskowych teorii uznaja tylko te strony, które zgadzaja się z ich "teoriami".
Średnia zycia według GUS.
No cóż, DocEnt, dzięki przemysłowi medycznemu, moja mama jest sprawna i pełna energii. A ma ponad osiemdziesiąt lat. Czy mam rozumieć ( zgodnie z Twoimi teoriami) że gdyby nie ten przemysł, miałaby teraz sto lat?
Czy mam rozumieć że zwykłe rtg, Tobie nie jest potrzebne?
Czy mam rozumieć że diabetycy nie powinni stosować insuliny?
Czy każdy z przeszczepem, powinien nie dopuścić do przeszczepu?
Kim Ty jesteś???
Widzicie tak to jestst jeśli wyciągamy fragmenty z całego kontekstu.
Czy ja neguje całą medycynę - nie tylko przemysł i odzziaływanie wielkich korporacji. Jeszcze raz rozjaśnie sprawę : uważam że medycyna i badania medyczne są potrzebne i pożądane. Uważam że przemysł medyczny bez kontroli i nadzoru jest niebezpieczny.
Dlaczego? Ano dlatego że w interesie tego przemysłu jest chore społeczeństwo.
Poświęćcie trochę swojego cennego czasu i poszukajcie informacji nt. manipulacji i afer w tym że przemyśle.
Bebej to że twoja mama cieszy sie dobrym zdrowiem zapewne zawdziecza temu że przez większość swojego życia miała dostęp do zdrowego pożywienia. Pogratulować i 100 lat życzę i więcej.
Fragment wpisu 9011
- gdzie w zgodzie z naturą i niesprzyjających warunkach ludzie dożywają do 140 lat i więcej. Nie znają lekarstw i lekarzy.
Napisał DocEnt.
Czyli żyją dłużej. A może szybciej im lata upływają? Dowody!!! Dowody DocEncie!!! Bo samo pisanie nic nie znaczy! Nie ma dowodów, nie ma faktów! Ilu takich ludzi jest? Całe społeczeństwa? Narody czy jednostki? Dowody!!! Bajdurzysz, jak zresztą o wszystkim tu. Nakładziono Tobie różnych bzdur do głowy, łykasz to jak gęś kluski i rozsiewasz ferment. No ale dobra, przemysł medyczny jest zły, zdobycze współczesnej cywilizacji również. Ale Ty DocEnt żyjesz zgodnie z własnymi regułami. Czyli jak? Żywisz się ziarnami i własnoręcznie wyhodowanymi roślinkami? Jadasz mięso upolowanych zwierząt, a może wcale nie jadasz? Wszak kły i krótki układ pokarmowy to u ludzkości, taki żart tylko ze strony natury. Wyrostek robaczkowy o długości owsika wystaczy, by trawić pokarm roślinny. No tak! Bo tak twierdzi DocEnt! Ten który nie ma pojęcia co to grawitacja, a sam opisuje wyższą matematykę i wykłada na swej stronie o tym że liczba Pi w systemie dwunastkowym jest liczbą całkowitą. No i współczesne metody obserwacji Kosmosu są przeprowadzane prymitywnymi metodami. No tak, ciemności Wszechświata łuczywem sobie oświetlają.
Wiesz co chłopie, dyskusja z Tobą mogłaby być interesująca. Ale Ty niestety, nie potrafisz dyskutować. Argumenty masz tak głupie, że to aż boli. Trudno się do tego odnosić. A nawiedzonych naukowców mieliśmy, mamy i mieć będziemy. Lecz Tobie nie wypada czerpać z ich dorobku, wszak negujesz zasadność ich pracy. Wszak za Twoje podatki, zbijają bąki. Weż Ty chłopie zajmij się czymś pożytecznym, nie wiem, jedwabniki hoduj np.
Dobranoc.
Gdyby ktoś nie wiedział finał ME to Francja i Portugalia.
#9025
w "Faraonie" Prusa, kaplan powiedzial ze zgasi slonce bo ludzie nie chca placic daniny i sa coraz mniej posluszni, ludzie wystraszeni zaczeli blagac kaplana zeby nie gasil slonca bo oni juz napewno beda mu posluszni
teraz wyobraz sobie ze ktos z boku powie - ludzie nie sluchajcie kaplana, to sa brednie, on was chce zmusic do uleglosci, a slonce co jakis czas przechodzi zacmienie bo ksiezyc ustawia sie po miedzy ziemia a sloncem
jak myslisz DocEnt, co by z nim zrobili, porownali do Beato, czy raczej ukamienowali?
Obojętne, nie pierwszy i nie ostatni raz spotykam się z "inteligencją".
Widzisz taką już mają metodę, że albo zamilczą albo zakrzyczą.
Widzicie koledzy, wszyscy ludzie którzy mieli wpływ na zmianę kierunku rozwoju ludzkości byli wywrotowcami, łamali ustalone standardy lub się z nimi niezgadzali. Nie będę podawał przykładów bo znając mentalność krzykaczy podłapiecie temat i zarzucicie mi że się do nich porównuje. A tego nie robie.
Z drugiej strony szeregu zawsze stoi masa, większość łatwa do manipulacji.
Dla mnie nie jest zaszczytem być w większości łatwo sterowalnej, podatnej na wszystkie niekoniecznie wyszukane metody manipulacji.
Bebej. Dowody o które prosisz podałem wyżej ( dwa linki jeden z onetu drugi hyba z national geogrfic), wysil się i poszukaj.
Co do tego jak żyję i co robię to że tak delikatnie powiem nie twoja sprawa.
Łatwo ci przychodzi ocenianie kogoś kogo nie znasz na podstawie kilku wpisów które mieliśmy okazję wymienić. Przyzwyczajony jestem do niskiego poziomu rozmowy na forum i niespecjalnie reaguje na tego typu prowokacje i zaczepki słowne. Po prostu jest pewien poziom poniżej którego nie schodzę. On jest zarezerwowany dla większości.
Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
Lecz pewnego dnia pomyślała: „A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?”. I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna.
„Zastawię na niego pułapkę – pomyślała. – Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci”.
Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać – stał się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: „Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!”. Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły – a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.
Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
– Czemu przyszłaś? – zapytała ją udręczona kobieta.
– Abyście mogli być znów razem – odpowiedziała śmierć. – Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć.