Do góry

UWAGA na 'Polish Deli', West End, Hynland Street

Temat zamknięty
poli
3 676
poli 3 676
04.04.2008, 09:10


To taki post dla otrzezwienia, mam zamiar ze ktos odpowiedzialny za ten sklep go ptrzeczyta i da mu to do myslenia....

Wczoraj zrobilem male zakupy w w/w sklepiku - sam sklepik ogulnie bardzo ladny i estetyczny i nastawiony takze na Angielsko-jezycznych klientow - takich polskich sklepow nie ma wiele...

Przyzwyczajony do wysokich brytyjskich standardow niedokonalem bliskuch ogledzin - niestety po dotarciu do domu ku mojemu zdziwieniu okazalo sie ze dwa zakupione prodkuty przekroczyly juz swoja date waznosci - o 1-2 dni.

Czy to tak naprawde ciezko pzrejzec te kilka polek i dwie lodowki pod koniec dnia?
Czy naprawde musicie przywozic z Polski te wszystkie negatywne standardy?

Sklepik naprawde ladny i hmmm... spodziewalem sie po nim duzo wiecej...

elastyczny.jozef
5 797
#104.04.2008, 09:13

Masz racje oczywiście. Za to moim negatywnym standardem jako Polaka jest przegrzebanie półki w poszukiwaniu produktu z najdłuższą datą ważności. Tak na wszelki wypadek.

cropa
7 204
cropa 7 204
#204.04.2008, 09:15

ogolnie to chyba inaczej jest w Polsce. ogolnie rzecz biorac.

poli
3 676
poli 3 676
#304.04.2008, 09:23

elastyczny.juzef - w przebieraniu za dluzsza data waznosci akurat nic negatywnego nie ma - jednak ostatnia rzecza jaka spodziewasz sie robiac zakupy to przeterminowane produkty na polkach - to juz jest ze tak powiem ponizej pasa.

elastyczny.jozef
5 797
#404.04.2008, 09:28

Poli, zgadzam się.

niebieskipies
104
#504.04.2008, 10:23

poli przekroczyly juz swoja date waznosci - o 1-2 dni.To skandal !!!! Dobrze ze tu to napisalas droga kumo. Na prawde nie musimy tu przywozic  z Polski te wszystkie negatywne standardy.

Profil nieaktywny
otoja
#604.04.2008, 10:40

zaloze sie ze pewnie wzielas produkt przeklejony "reduced price".zamiast robic afere na forum lepiej wez i zadzwon do sklepu i powiedz ze mialas przeterminowany produkt i powiedz ktory - dam sobie glowe uciac ze zrekompensuja ci twoja strate. ja robie w w tym sklepie duze zakupy przynajmniej raz w tygodniu i nigdy nie zdarzyla mi sie podobna sytuacja.

radnor
26 173 16
radnor 26 173 16
#704.04.2008, 10:45

otoja, sklep nie ma prawa wystawiac przeterminowanych produktow nawet na polce 'mega price reduction', to raz.dwa, ze wlasciciel sklepu ma obowiazek pilnowac dat waznosci swojego towaru i nie rozumiem, dlaczego ktos mialby tracic czas i pieniadze na ponowna wycieczke do takiego miejsca..

poli
3 676
poli 3 676
#804.04.2008, 10:47

otoja - nie - produkt na 300% nie byl niczym przeklejony - zreszta niezauwazylem w tym sklepie zeby jakiekolwiek produkty byly przeklejane (dodam ze nie szukalem takich zbyt bacznie takze nieprzecze ze moze i sa)Dodatkowo - przeklejac to sie przekleja - ale produkty na 1 dzien przed terminem zeby sie szybko sprzedaly - a nie po. A czemu na forum? Bo uwazam ze takie cos powinno sie napietnowac - co z tego ze zadzwonei i mi zwroca i dalej beda sie take przypadki zdarzac? Niech zmienia lub usprawnia swoje praktyki tak zeby to sie niezdarzalo wiecej.Nastepmym razem poprostu zglosze do odpowiedniego urzedu i niech zrobia kontrole.

Karolina
79
#904.04.2008, 11:01

poli- masz racje, zawsze spotyka mnie ta sama sytuacja; kupuje parowki Morliny czy kiełbaski paczkowane podsuszane Morliny- normalnie maja date waznosci kila miesiecy- przychosze do domu sprawdzam, a termin przydatnosci konczy sie za 2 dni! kupuje ser zółty wedzony- patrze w domu- wazny 4 dni, to samo ze sledziami i kefirem. A czlowiek potrzebuje czasami zrobic zakupy na zapas- nie jezdze tam codziennie. To jest potworna wada tego sklepu.

Karolina
79
#1004.04.2008, 11:03

Moim zdaniem pracownicy sklepu powinni obizyc cene tych produktow, ale oni do tego jeszcze nie dorosli, nie liczy sie dobro klienta, ale jak zgarnac jak najwieksza kaske, to jeszcze taka typowo polska postawa...

whiteman_gls
378
#1104.04.2008, 11:14

karamustafa
Wpisów: 36
Dziś - 11:03
Moim zdaniem pracownicy sklepu powinni obizyc cene tych produktow, ale oni do tego jeszcze nie dorosli, nie liczy sie dobro klienta, ale jak zgarnac jak najwieksza kaske, to jeszcze taka typowo polska postawa...
a pakistanska postawa to jest rozdawanie produktown na lewo i prawo?ty chyba w komunizm wierzysz....

Iwo!
8 897
Iwo! 8 897
#1204.04.2008, 11:20

co ty karamstafa pieprzysz! za drogo ci idz gdzies indziej, przypuszczam, ze tylko Lild i Aldik targetuje sie na funciarzy! W lidlu podobno krakowska sprzedaja! naraco do terminow po dacie to dziwne, bo przeciez dopiero co byly swieta i polki byly puste.. wiec byc moze nawalil dostawca przywozac cos na granicy daty..fakty powinno sie cos takiego sprawdzac.. ale no coz moza i tez to przeoczycwidac, ze sie staraja, by tam wszytko gralo w sklepie, wiec wykluczylabym celowosc w pozostawianiu towaru po dacie na polce..

poli
3 676
poli 3 676
#1304.04.2008, 11:52

Iwo! - jesli ci takie robienie zakopow pasuje, to twoja sprawa. Ludzie czasem oczekuja pewnych wartosci a nie tylko nastawienia zeby przepchnac wszysko tylko zeby zarobic kolejnego GPB. Do tego jeszcze dochdozi zaufanie.Tak jak mowi kamamustafa - produkt ktory normalnie ma date waznosci kilka meisiecy lezy na polce jak kazdy inny mimo iz konczy sie jutro.Brytyjskie sklepy produkty o dlugich terminach przeceniaja juz na tygodnie przed uplywem daty waznosci - bo wiadomo ze musialy sobie troche polezec.Wiesz wchodzac do Brytyjskiego Deli - niemusze poprostu sie nad takimi zreczami zastanawiac - wiem ze produkty sweize beda na poklach - a cos bliskiego daty waznosci znajde na specjalnie do tego wyznaczonym do tego miescu.wilhelman - jakos u pakistanczykow mi sie takie cuda niezdarzaly ;] - zreszta skala porownania tez jst inna - po ten polski sklep aspiruje do kalsy 'Deli' - ala Peckhams a nie do pakistanskiego sklepu 'za rogiem'Juz niewspomne ze te polskie produkty same w sobie nie sa najlepszej jakosci - tzn. miesa i sery napakowane konserwantami jak chinskie fajerwerki.;]

Iwo!
8 897
Iwo! 8 897
#1404.04.2008, 12:00

poli wszedzie cos takiego moze sie zdarzyc.. rozumiem, ale no trzea patrzec na daty..

Angra
2 665 2
Angra 2 665 2
#1504.04.2008, 14:40

Iwo! nie bardzo. Nie chcesz kupujac samochod sprawdzac gdy jakies elementy zostaly wziete ze starego samochodu, sa zrobione z tektury, albo tak naprawde samochod przejechal juz ze 200tys km. Nie chcesz tego sprawdzac i masz do tego prawo jako konsument nabywajacy towar. Dlatego istnieja takie a nie inne regulacje prawne i kazdy sklep powinien sie ich trzymac.Swoja droga zauwazcie, ze nawet produukty ktore maja jeszcze te 2 dni waznosci nie sa juz pierwszej swiezosci i w zaleznosci od sposobu transportu i przechowywania moga juz nie byc produktem pelnej wartosci. Oczywscie pomijam tu wszystkie produkty z krotkim terminem spozycia juz na wstepie.Dlatego takie produkty powinne byc przecenione, a te po dacie waznosci wycofane z uzycia (przeciez od takiego jedzenia mozna zachorowac).

radnor
26 173 16
radnor 26 173 16
#1604.04.2008, 14:52
Oset
76
Oset 76
#1704.04.2008, 15:11

polacy polacy wiecznie wszystko zle!!! zazdrosc kablowanie to wasza cecha!!!

radnor
26 173 16
radnor 26 173 16
#1804.04.2008, 16:05

oset, mylisz kablowanie z uczciwoscia i dociekaniem swoich praw raczej.

max_pl_taxi_gls
6 723
#1904.04.2008, 17:59

oj dajcie juz na luz! :)  poczytajcie sobie to i posmiejcie sie troche :)  a nie tylko to zle to nie dobre... :)  milego czytania! i usmiechu zycze! pozdrowionka!Czyli słów kilka o Królestwie Absurdów, oczywiście z przymrużeniem oka.Jedni z nas przyjechali tu "za chlebem, drudzy w poszukiwaniu lepszego życia, z ciekawości, ze złości, bo inni pojechali. Czasem na wyspach szukamy przygody, a czasem jest to wyprawa po zagraniczny certyfikat czy po prostu znajomość języka. I tak jednym się udało, innym nie. Bez względu na to po co, na co, kiedy, z kim i dlaczego, każdy Polak (i nie tylko), który zmierzył się z angielską rzeczywistością, chyba przyzna mi rację, że Anglia to dziwny kraj.Pobudka...i codzienny dylemat. Na co dziś mam ochotę? Poparzyć ręce czy je sobie dla odmiany odmrozić? Człowiek się ledwo przebudził, a tu takie pytania... baa, decyzję podjąć trzeba - chyba, że dziś nie myjemy zębów. Dwa kraniki po przeciwnych stronach umywalki, to moim zdaniem jeden z najciekawszych i zarazem najgłupszych wynalazków angoli. W jednym wrząca woda, w drugim lodowata, oba kraniki oddalone od siebie o cała szerokość zlewu i gdyby tego było mało, obowiązkowo tak krótkie, żebyśmy sobie za bardzo nie pomoczyli rąk. I co teraz? Można "latać" z rękami z lewa na prawo, z prawa na lewo albo ostatecznie, nalać trochę wody do zlewu. O ile w domu jakoś przez to przebrniemy, w miejscach publicznych zatkanie zlewu korkiem (o ile go znajdziemy) i nalewanie wody, wydaje się być nieco niehigieniczne. Anglicy zapytani, dlaczego nie mają po prostu jednego kranu, patrzą na nas jakbyśmy właśnie zadali im najgłupsze pytanie jakie w życiu słyszeli. A przecież to nie tylko wygodniej ale i taniej. W nowoczesnym budownictwie, pojawiają się już pojedyncze krany lecz problem nadal nie znika. Strumień wody, z jednej strony parzy, z drugiej mrozi. if(INTPL("isAd","news"))document.write(unescape("%3Ctable%20id%3D%22%23ad_place_news%22class%3D%22advertisement%20news%22%3E%3Ctr%3E%3Ctd%20class%3D%22skip%22%3E%3Ca%20href%3D%22%23skipAdnews%22%3Eczytaj%20dalej%3C%2Fa%3E%3C%2Ftd%3E%3C%2Ftr%3E%3Ctr%3E%3Ctd%20class%3D%22ads%22%3E%0A")); // ]]> --> INTPL("insertAd","news"); // ]]> --> if(INTPL("isAd","news"))document.write(unescape("%0A%3C%2Ftd%3E%3C%2Ftr%3E%3Ctr%3E%3Ctd%20class%3D%22skipDest%22%3E%3Ca%20name%3D%22skipAdnews%22%20id%3D%22skipAdnews%22%3E%26nbsp%3B%3C%2Fa%3E%3C%2Ftd%3E%3C%2Ftr%3E%3C%2Ftable%3E")); // ]]> --> W sklepach można znaleźć "coś" zwane złącznikiem gumowym. Ponieważ niektóre domy nie posiadają nawet prysznica, a również dwa kurki w wannie, ciężko więc wyobrazić sobie nawet mycie głowy. Taki doczepiany prysznic jest więc jednym z ciekawszych odkryć na rynku angielskim. Kilku zapytanych hydraulików odpowiada, że to ciśnienie, to jakieś osobne rury, oszczędność wody (bo nalejemy ją do zlewu) albo po prostu, że to taka angielska tradycja......tak samo durnie zabrzmiałaby odpowiedź, że tradycją jest fakt, że w Anglii ciągle pada deszcz. A pada nawet kiedy świeci słońce. Na pogodę już mieszkańcy wyspy wpływu co prawda nie mają, za to często uskuteczniają rozmowy o niczym czyli o angielskiej pogodzie.Kolejna dziwna sprawa - brak kontaktu w łazience. Jeśli chcesz użyć suszarki do włosów, pozostaje Ci, wynieść się do pokoju, lub skorzystać z cudu techniki jaką są przedłużacze. A pralka? To akurat nie problem, bo Anglicy pralkę trzymają... w kuchni.Dziwią również rury, a raczej pajęczyny rur, biegnące po zewnętrznych ścianach budynków jakby nie można było jakoś estetyczniej. Wątpliwej jakości mieszkania, mimo, że pogoda w Anglii od lat taka sama, zdają się nie być przygotowane na niemal codzienne deszcze. W niemal co drugim domu, zawita grzyb na ścianie. Ciekawym "rozwiązaniem" na zapobieganie grzybom jest umieszczanie w rogach sufitu małych kawałków tzw. Bluetacka (taka plastelina o konsystencji przypominającej gumę do żucia).Wykładziny na stałe przybite do podłogi, papierowe ściany, przez które słychać wszystko. Zwyczaj chodzenia w butach po domu to tylko niektóre, z dziwnych nam Polakom zwyczajów.W lewo, w prawo, jeszcze raz w lewo - kontra ruch lewostronnyW lewo, w prawo - w drzewo! Dla Polaka ruch lewostronny, dla Anglika prawostronny brzmią równie dziwnie. Przyzwyczaić się nie jest łatwo zwłaszcza kierowcom, ale przewidujący Anglicy ułatwili chociaż życie tym, którzy poruszają się pieszo. Na każdym przejściu, mimo sygnalizacji świetlnej, ulice są opisane białą farba, dużymi literami - look left, look right. Znając więc podstawy angielskiego nie ryzykujemy wejścia pod nadjeżdżający samochód. Tak naprawdę okazuje się jednak, że ruch prawostronny jest dziwactwem. Sięgając trochę do historii, dowiemy się, że za sprawą Francuzów ruch lewostronny zamieniono w Europie na prawostronny. Lewą stroną poruszano się od starożytności aż po czasy Napoleona, dopiero potem zaczęło się to stopniowo zmieniać.Fish and chips - narodowa potrawa AngliiAnglicy w domach praktycznie nie gotują. Kuchnie są zwykle mikroskopijnych rozmiarów ale wystarczy miejsca by przygotować herbatę. A jak herbata to koniecznie z mlekiem, mimo, że większość Polaków krzywi się raczej na jej widok. Wracając do gotowania zastanowić można się, po co tracić czas, przecież można za małe pieniądze zjeść na mieście. Na ulicy fast-food na fast-food'zie fast-food'em pogania. Biznesy kręcą się całkiem dobrze, a Anglicy jedzą i jedzą i jedzą, co z resztą widać na ulicach po okrągłych kształtach miejscowych mieszkańców. "Weź ze sobą chleb" - jeszcze dwa lata temu, było całkiem dobrą radą dla wyjeżdżającego do Anglii po raz pierwszy. Bynajmniej nie dlatego, że mieliśmy być tam głodni - zaryzykowałabym stwierdzenie, że Anglicy chleba nie mają. Żywią się za to, chlebem tostowym (poza nazwą nic wspólnego z chlebem nie ma), który przypomina gąbkę i ledwo wypieczony zaczyn mąki z wodą. Nawet ten kupiony w piekarniach, nie smakuje jak nasz. Polski chleb, który już bez trudu dostaniemy w polskich sklepach (a jest ich coraz więcej) Rozchwytywany jest przez Europejczyków, głównie Czechów, Słowaków i resztę naszych sąsiadów. Frytki z octem? Mniam, mniam - rzecz jasna, tylko dla Anglika. Bułki zagryzane frytkami, lub słonymi chipsami... cóż o gustach się ponoć nie dyskutuje.Niektórzy też twierdzą, że nawet warzywa i owoce pozbawione są smaku. Niektóre artykuły w sklepach (na szczęście nie wszystkich) ciężko dostać w sztuce - jedna. Słodycze, napoje, pakowane w zgrzewki i większe lub mniejsze paki zmuszają często do robienia zapasów.Z ciekawostek (dla tych, którzy nie wiedzieli) informuję, że na zakrętkach butelek Coca-Coli i tym podobnych napoi, znajdziemy krótką instrukcję obsługi - open by hand oraz strzałkę, żeby było jasne w którą stronę kręcić. To na wypadek gdybyśmy wpadli na świetny pomysł otwierania nogą, zębami czy "z główki". Ważymy w kamieniach, mierzymy w stopach...Brzmi, jakbyśmy mówili o bardzo odległych czasach? W Anglii mierzenie, ważenie, a nawet płacenie, często budzi uśmiech. Bo niby jak zareagować na wiadomość, że oto nasza znajoma schudła 3 i pół kamienia? Nie wiedząc czy to dużo czy mało, nie zostaje nam nic innego jak tylko pogratulować.A jeśli znajomy nam biznesmen otwiera biuro i oto znalazł lokal o powierzchni 400 stóp kwadratowych to duży czy mały lokal? A kolega, mierzący 6 stóp wzrostu to wysoki czy niski? Odległości mierzymy w milach i jardach, ale to jeszcze nie wszystko. Piwo kupujemy na pinty, perfumy mierzymy w uncjach.Pocieszeniem jest już to, że sekunda angielska niczym nie różni się od polskiej i temperaturę też liczą w Celsjuszach. Płacenie funtami wydaje się dziś być już przysłowiową bułką z masłem. Do niedawna jednak tak prosto nie było. Oprócz funtów i pensów, były jeszcze szylingi. 1 funt - 100 pensów - proste. Ale co jeśli 1 funt to 20 szylingów - każdy szyling 12 pensów? I zapłać człowieku za zakupy, i jeszcze bądź pewny, że wydano Ci dobrze resztę. Na szczęście to już minęło choć nadal pozostaje nam szukanie logiki - 1 kamień - 14 funtów. 1 funt - 16 uncji. Pomieszanie z poplątaniem.Pozorna angielska życzliwośćNie żeby Anglicy byli niemili. Często są pogodni i uprzejmi, chętnie pomagają. Ale większość z nas nie wiedziałaby co myśleć jeśli mijający nas z uśmiechem angielski znajomy zapyta - jak się masz, po czym nie czekając na twą odpowiedź pójdzie dalej. To po co się pyta jak go to nie interesuje? Angielskie how are you to nie początek rozmowy, a zwykłe pozdrowienie typu "cześć". Nie mogliby po prostu mówić hello?Anglik kanara się nie boiBo ta profesja nie istnieje. Zainteresowanie obcokrajowców budzą natomiast długaśne kolejki na przystankach. Tak, tak. Wszyscy grzecznie stoją w kolejce i czekają na autobus. Potem kolejno każdy wsiada, mówi dokąd jedzie i płaci za bilet. Nie płacisz nie jedziesz, problem z głowy. Zaskoczony może być też ten, kto stojąc samotnie na przystanku, ujrzy mijający go autobus. Żeby wsiąść trzeba "zamachać", inaczej kierowca się nie zatrzyma. Podobnie sprawa ma się do wysiadania, jeśli nie naciśniemy przycisku "stop" w porę, czeka nas "zwiedzanie miasta"...Prąd na kartę?Brzmi jak kolejna usługa telefoniczna? Nie tym razem. W wielu domach, jeśli chcesz mieć prąd, musisz sobie kupić kartę i go doładować, spotyka się też małe przenośne urządzonka, które w sklepach naładujesz za jaką chcesz kwotę lub automaty, do których wrzucasz monety. Licznik, cały czas informuje ile jeszcze zostało Ci pieniążków. Nie doładujesz, ryzykujesz brak prądu w środku nocy. Oczywiście nie jest tak wszędzie, niektóre domy, mają normalne liczniki prądu i gazu. Rozwiązanie dotyczące kart, często jest wygodą landlordów, którzy wynajmując mieszkanie, nie ryzykują długów.Dziwne wtyczkiNawet kontakty mają inne i inne wtyczki. Warto więc zaopatrzyć się w tzw. przelotki czy przejściówki, w przeciwnym przypadku przywieziony z Polski sprzęt może nam się na nic nie przydać.Vauxhall marka samochodów, którą znamy?Znana w całej Europie marka Panasonic w Anglii brzmi niby podobnie - Panasonix. Szampon L'oreal Elseve - Elvive. Chipsy Lays to Walkersy. Czy choćby znany nam Opel w Anglii nazywa się Vauxhall. Chociaż nazewnictwo produktów, niekoniecznie jest dziwactwem Angoli, w innych krajach Europy, również różnią się one nieco od tych, które znamy w Polsce. Tak czy siak, warto wiedzieć.Piłka nożna sportem narodowymWydawałoby się to takie normalne, ale wystarczy tu choćby lokalny klub grający właśnie niedzielny mecz z kimkolwiek. Cała rodzina, babcia, dziadek, mama, tata, dzieciaki, obowiązkowo ubrane w klubowe koszulki - na mecz marsz! I spróbuj powiedzieć, że Cię to nie interesuje - obrazisz majestat, piłką interesują się prawie wszystkie dziewczyny, a jeśli nie, to i tak na pewno znają ostatnie wyniki meczów.Masz kompleksy na punkcie swojego wyglądu? Jedź do Anglii.Mniej lub bardziej złośliwi obcokrajowcy, mówią zgodnie - Angielki są brzydkie. Oczywiście nie wszystkie i nie chcę generalizować. Lecz niestety, przerażająca większość kobiet opływa nieco obfitymi kształtami. To jeszcze nie żaden problem, gdyby nie to, że Angielki wcale nie cierpią z tego powodu. Chodzą w mini i krótkich bluzkach ukazując światu, wszelkie fałdki tłuszczu jakie udało im się odłożyć. U panów natomiast, tych młodych, dziwna tendencja noszenia, spadających poniżej tyłka gaci. Często wystające półnagie tyłki (dosłownie półnagie tyłki) budzą tylko obrzydzenie wśród Europejczyków. Na nich nie dość, że nie robi to wrażenia, to zdaje się, nie czują nawet, że spadły im spodnie...(?) Tego wytłumaczyć nie potrafię, ale tak niestety jest. Na ulicy bez problemu rozpoznaje się gustownie (nie mylić z bogato czy wyzywająco) ubrane Polki, które budzą podziw.Niejednokrotnie mówi się też o Anglikach, że są nudni, głupi, tępi i mają problemy z logicznym myśleniem. Na szczęście udało mi się spotkać wiele wartościowych ludzi, dzięki czemu znowu spokojnie odetchnę, że nie każdy Anglik jest półgłówkiem. Potrafią się z siebie śmiać i podejść z dystansem do wielu spraw. Pewien Irlandczyk, Wilde Oscar powiedział kiedyś "myślenie jest najbardziej niezdrową rzeczą na świecie. Od myślenia ludzie umierają tak, jak od innych chorób. Na szczęście, przynajmniej w Anglii, myślenie nie jest zaraźliwe. Naszą (angielską) wspaniałą fizjonomię zawdzięczamy całkowicie naszej narodowej głupocie". I taka prawda. Żyją sobie w kraju o dziwnej, oryginalnej polityce, popijają niedobrą herbatkę z mlekiem i zdają się być szczęśliwi. Jacy są tacy są, czasem śmieszni, czasem dziwni ale w większości, za to właśnie ich lubimy.O Anglii mówi się wiele, i dobrze i źle. Zdawać by się mogło, że Anglia przecież leży tak blisko. A jest taka inna... W zimie chodzą w koszulkach obok Polaka w szaliku i czapce. W pubach imprezy na stojąco. Miejsc siedzących niewiele, a wydaje się, że dla nich to właśnie jest cała radość - stać przy barze całą noc przy (dla europejczyków nieciekawie smakującym) piwie. Nie rozumiemy ich dziwnego poczucia humoru, naprawdę nie wiadomo kiedy się śmiać. Kraj nieco inny pod względem kultury, inna mentalność ludzi. Kraj dziwny, wszystko wydaje się być pogmatwane i nie po kolei, niby zacofani, jeżdżą w drugą stronę... Po ulicy jak u nas koty, tam biegają lisy i nawet wiewiórki mają szare, a nie rude.

elastyczny.jozef
5 797
#2004.04.2008, 18:02

I po co przeklejasz czyjs tekst zamiast podac linka?

angel_taxi
1 145
angel_taxi 1 145
#2104.04.2008, 22:28

jozef badz elastyczny.... do tekstu powinien dodac sznurek, skad to jest.caly tekst ciekawy, ale ma sie nijak do Deli na Westendzie... bede musial zonce powiedziec, zeby zwracala uwage na date waznosci, ot co. zapewne ktos ze sklepu forum sledzi, wiec cos z tym zrobia, zdarza sie wszedzie...

pankracy1
181
pankracy1 181
#2204.04.2008, 22:38

radnor a ty swoich szczerych komentarzy nie kasujesz ale jak ja wczoraj wypowiedzialam swoja opinie o zazdrosnych polakach to post minuta dziesiec byl usuniety........wstydz sie co to za portal.....zenada

Profil nieaktywny
otoja
#2305.04.2008, 11:05

polskie piekiełko jak zwykle. Ciekawe czemu nikt na polskich forach nie pisze o przeterminowanych produktach np: w naszym osiedlowym sklepie znalalem przeterminowane ogórki....I ciekawe czemu wszyscy dosterzegają tylko czyjeś potknięcia?? Z prośba o pomoc do sklepu to się lata, po poradę też, powiesić ogłoszenie, nawet złożyć życzenia...a potem obsmarować na forum. Nie stać Cie kolego na to żeby pójść do sklepu i zwrócić grzecznie uwagę właścicielom? Łatwiej zrobić furorę na forum, poczytać kilka przychylnych postów i sie dowartościować?Chwalisz tak brytyjskie sklepy.... a wiesz czemu nie znajdziesz przetermonowanych produktów ? bo oni poprostu je przepakowują. (poza jedna połką z przetemonowanymi produktami na pokza). Mysłałeś, że tutaj nie dzieje się to co w Polsce. Poczytaj tutejsze gazety.Co do sklepów pakistańskich... tam to higiena i zasady przechowywania żywnosci pozostawaiaj wiele do życzenia. Ale Twój wybór.Jeśli zauważysz przterminowany produkt to poprostu pogadaj z włascicielem. Myślisz, że to co teraz robisz jest ok? Fałszywa uczciwość. Niestety takich jak ty jest tu sporo. Objechać, zgnoić każdego. Dodam jeszcze, że produkt przetermonowany o kilka dni jeszcze nikogo nie zabił...mimo, że produkt ma określoną datę ważności, zazwyczaj jest jeszcze ważny kilka lub kilkanaści dni. Jeśli ktoś nie chce takich kupować , jego sprawa.Doradzam także zwracać uwagę na metkę na produkcie.Zresztą nie wierze, że własciciele sklepu celowo robią takie rzeczy. Zgadam sie z Iwo! że to przeoczenie.Nie jestem niczyim obrońcą ale już nie mogę czytać tych pełnych jadu postów, ludzi którzy nic innego nie potrafia tylko nadawać na forum. Może tak dla odmiany kogoś tu pochwalicie??

pankracy1
181
pankracy1 181
#2405.04.2008, 11:14

otoja zgadzam sie z Toba....jak ktos napisze jakis post zazwyczaj  zostaje obrzucony blotem...Pakistanczycy trzymaja ze soba a  Polacy......jeden drugiego by w lyzce wody utopil to przykre, ale taka jest szara rzeczywistosc.

Di
263
Di 263
#2505.04.2008, 11:39

otoja i alawol6 tylko dlatego, ze to poslki sklep mamy wszyscy im przyklaskiwac i wstawiac szostki do dzienniczka? to jest XXI wiek i troche innymi zasadami rzadzi sie rynek. Ja uwazam, ze to dobrze, ze taki temat sie pojawil, bo kazdy kto go przeczyta i pojdzie do sklepu zwroci uwage na date i nie bedzie mial juz tego problemu. Nie sadze, zeby sklep przez to stracil klientow. Dodam jeszcze, że produkt przetermonowany o kilka dni jeszcze nikogonie zabił...mimo, że produkt ma określoną datę ważności, zazwyczaj jestjeszcze ważny kilka lub kilkanaści dni.  - bez komentarza ;)

Di
263
Di 263
#2605.04.2008, 11:41

radnor a ty swoich szczerych komentarzy nie kasujesz ale jak ja wczorajwypowiedzialam swoja opinie o zazdrosnych polakach to post minutadziesiec byl usuniety........wstydz sie co to za portal.....zenadaa od kiedy to portal radnora? :)

Profil nieaktywny
otoja
#2705.04.2008, 12:18

jasne, niech się pojawi taki post, ale czemu zaraz w takiej formie? i po co zaraz taka burza?? nie wystarczyło napisła: prosze zwracac uwage na daty na produktach w poliskim sklepie,  jesli ktos zauwazy przetrminowany produkt niech da znac sprzedawcy?? zupelnie inaczej, a tez by sie wszyscy dowiedzieli?a nie zaraz z jakimis polskimi standardami wyjezdzac?no ale polska miłość do blizniego konczy sie na progu kościoła... wszytsko można naprawde inaczej załatwictutaj ewidentnie kolega chciał komus wbic szpilke

Profil nieaktywny
otoja
#2805.04.2008, 12:24

dodam jeszcze, ze tu nie chodzi o jakies przyklaskiwanie ... tylko o zwykla ludzka zyczliwosc i zrozumienie. Jesli faktycznie ktos by kogos skrzywdzil to mozna by bylo ludzi ostrzegac w takim tonie ale warto sie zastanowic czy to fair psuc opinie  ludzia ktorzy tak ciezko przez lata na nia pracują przez przetermonowany produkt...Naprawde mozna takie rzezcy inaczej załatwic, ale to kwestia checi...

radnor
26 173 16
radnor 26 173 16
#2905.04.2008, 12:25

alawol6- nie "post o zazdrosnych polakach", tylko ogloszenie wynajmu mieszkania, ktore dodalas kilkakrotnie i nie ja, tylko ktos z moderatorow. proponuje pomyslec chwile, zanim zglosisz jakies pretensje.

poli
3 676
poli 3 676
#3005.04.2008, 16:44

otoja - jesli ktos niepotrafi utrzymac standardu to co mi z tego ze pracowal na niego cale lata - standard to cos co wymaga ciaglej pracy - niemozna sobie od odpoczac na kilka dni.A czemu post na forum? Bo to foum pelni forme tutejszego 'medium' dla Polakow z Glasgow - wiec skozystalem z niego w medialnej formie.Gdyby to byl inny sklepik trafilo by do innego lokalnego medium. W polsce pewnie do lokalnego radia czy gazety.Celem tego postu jest publiczne ostrzezenei - a nic tak nie nie mobilizuje jak ryzyko nadszargania opini. Moze nastepnym razem 'pani Zofia' poswieci extra 30 minut na dokladniejsze sprawdzenie polek zanim narazi klientow na kupowanie produkow nienadajacych sie do spozycia.Gdyby to byl duzy brytyjski sklep dostalo by im sie porzadnie po uszach - ale jak dodad takie cuda zdarzyli mi sie jedyne w polskich sklepach - dodam ze w polskich sklepach bylem moze kilkanascie razy - a brytyjskich tysiace - to o czyms swiadczy.reszte twojego komentarza pomina cisza bo jest poprostu zalosna - wedlug ciebie data na opakowaniu to element szaty graficznej czy jak?zreszta przeczytaj wpis Angry - to nie jest moj obowiazek wchodzic do sklepu i sprawdzac czy towary ktore kupuje sa odpowiedniej jakosci - to lezy wlasnie w gestii tego sklepu - dotego sa regulacje parwne ktore traktuja takie niskie standardy jak wykroczenia - one tez nieistnieja bez powodu.

  • Strona
  • 1
  • z
  • 2

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis