Prośba psa /kota też!/ do człowieka
1 Moje życie trwa 10 do 17 lat. każde rozstanie z Tobą zadaje mi ból. 2Zastanów się więc, zanim mnie sobie sprawisz.
3 Daj mi trochę czasu na zrozumienie, czego ode mnie wymagasz.
4 Obudź we mnie zaufanie - jest mi potrzebne do życia.
5 Nigdy nie gniewaj się na mnie zbyt długo i nie zamykaj mnie za karę! Ty masz swoja pracę przyjemności i przyjaciół - Ja mam tylko CIEBIE.
6 Porozmawiaj ze mną czasami. nawet jeśli nie do końca rozumiem Twoje słowa, rozumiem głos który do mnie mówi.
7 Wiedz że nigdy nie zapominam, jak mnie traktowano.
8 Zanim mnie uderzysz, pomyśl że Moje szczęki z łatwością moga zmiażdżyc Twoją dłoń, a jedna tego nie robią.
9 Zanim złajesz mnie, że jestem "nieposłuszny" lub "leniwy" podczas wykonywania pracy, pomyśl że może ciąży mi nieodpowiednie pozywienie, że może zbyt długo przebywałem na słońcu lub że moje serce jest zmęczone.
10 Otocz mnie opieką, gdy bedę stary - Ty również pewnego dnia się zestarzejesz.
11 Bądź przy mnie w każdej trudnej chwili. Nigdy nie mów: "nie mogę na coś takiego patrzeć" lub "Niech to sie stanie podczas mojej nieobecności" KIEDY JESTEŚ PRZY MNIE, WSZYSTKO STAJE SIĘ łATWIEJSZE.
Po prostu mnie kochaj.
/z netu/
Witam internautów czytających moje wpisy
uwierzcie mi proszę mój syn zerwał ze mną wszystkie kontakty a ja potrzebuję żeby mi przysłał moje rzeczy jesienne i zimowe , garnki , sztućce , obuwie , dlaczego on ma to wyrzucić na śmieci skoro ja nie mam się w co ubrać w czym ugotować bo syn jest głuchy na moje prośby. Jeżeli czytają to Polacy z Perth pracownicy abp lub cuper angus znający Roberta i Annę , którzy znają moją sytuację , to może znajomi wytłumaczą Robertowi i Annie że rzeczy i obuwie jak też moje garnki i sztućce powinni oni mi to odesłać . Uważacie że jest mi przyjemnie pisać to tu na portalu społecznościowym . Ale jakie mam wyjście skoro wygonili mnie tak jak stałam a teraz są głusi na moje prośby nie odbierają telefonów , e-maili , na komunikatorach internetowych też ich nie ma . Powiedzcie mi poradzcie co mam robić żeby oni usłyszeli moje wołanie . Nie jestem bogata żeby sobie tak jednego dnia obkupić się . Dlaczego mam od nowa kupić skoro syn obiecał że wyśle a nie robi tego [zamknęli się przedemną z jednej strony to i dobrze bo lepiej nie mieć takiego syna] . W chwili wyjazdu zostawiłam dwie torby z rzeczami i obuwiem w Polskim sklepie ZALL w Perth z prośbą do syna żeby wysłał mi te rzeczy na mój adres w Polsce [tak wcześniej było uzgodnione ] i co ku mojemu zdziwieniu i niezadowoleniu syn przyszedł do sklepu i zabrał dwie torby o wadze 33 kg. które miały być wysłane bo nie miałam fizycznej możliwości zabrania trzech walizek [toreb] jednocześnie gdyż mam tylko dwie ręce . Syn twierdzi że nie stać go było opłacić 50 funtów za wysłanie tych walizek , że naciągam go na koszty , ale jak jemu dałam dzień wcześniej 100 funtów na zakup biletu na samolot to owszem kupił bilet bez czeku podróżnego i na ten bilet nie poleciałam , bilet przepadł a wraz z nim moje 100 funtów , ale cóż to za strata w porównaniu do tej opłaty za walizki . Wyobrażcie sobie że we wszystkim winę ja ponoszę że mam [ raczej miałam syna] że celowo zostawiłam tam swoje rzeczy , że uciekłam z uk gdzie mi było tak przyjemnie , dobrze z synem i jego partnerką . Tą Prośbę kieruję do Organizacji Polskich w Perth które znają Roberta i pracują z nim w abp i do jego przyjaciół znajomych [ od kieliszka ] i nie tylko , do tych którzy gościli się przy stole u Roberta i Ani [ wtedy gdy ja jeszcze u nich mieszkałam ] żeby przetłumaczyli Robertowi i Ani że ONI powinni jednak odesłać mi moje rzeczy , przecież to nie są aż takie duże koszty w porównaniu do ich zarobków i Roberta polskiej renty . Mnie nie stać na żadne opłaty bo żyję ze skromnej polskiej emerytury i dorabiam się od początku do wszystkiego bo wszystko w ramach osiedlenia się zawiozłam do Perth .
PROSZĘ POMÓŻCIE MI ODZYSKAĆ MOJE RZECZY .
moje gary już przyszły , szmaty też , na dokładkę miska psa z suchą karmą też dotarły do mnie ...ale odkurzacz , meble , mikrofalówka , lodówka . drabinka z aluminium nie dotarły do mnie . W takim układzie po nowym roku jadę na poszukiwanie mojego psa .Czy on jeszcze żyje ? tu rodzi się pytanie !!!
nie zamierzam nikomu nic płacić
PROSZĘ POMÓŻCIE MI
Prośbę kieruję do
uwierzcie mi proszę
korzystam z różnej formy pomocy
mam bliżej do pub-u hihihihi tam się leczę stać mnie na wszystko
no comments
harnaś pabin
#19 | 21.08.10, 16:50
Witam to co za ta osoba pisze to są największe kłamstwa w dziejach ludzkości świata to na i nie wierzcie jej żadne słowa z poważaniem Robert P.
Masz załatwione, Robert:)
Witam syn wraz ze swoją partnerką wygonili mnie zatrzymując dorobek mojego życia przywieziony z Polski w tym pieska z paszportem na moje nazwisko byłam tam bezdomna 3 tygodnie bez pieska było łatwiej być bezdomną ,
a teraz chcę odzyskać pieska chcę powrotu pieska do Polski skoro ja tam być nie mogę to mój piesek też niech wraca , do kogo zwrócić się o pomoc w sprawie powrotu pieska do Polski .