młoda - nie boli mnie jego "świadectwo" (cokolwiek to znaczy), raczej wywołuje uczucie politowania
o taką statystykę trudno - kk nie udostępnia niewygodnych dla siebie statystyk
miałem znajomego księdza który pracował w więzieniu - twierdził że 80% skazanych uczęszczało ma mszę, większość się spowiadała, możesz wieżyć lub nie. Skazani w większości wywodzą się z niewyekukowanej biedoty, a wśród takich jest ok 90% katolików... 2+2=4, ciężko nie wyciągnąć z tego oczywistych wniosków
- Powiedz mi ...Olku czy po wyroku straciłeś wiarę w Boga i przestałeś chodzić do kościoła? - Zapytałem go w ostatnią niedzielę w Falkirk- Polmond. Tam mieści się więzienie dla niepełnoletnich -
- Przed wyrokiem zależało wam bardzo na dobrej opinii księdza z więziennej kaplicy i klawiszy więc było to, poniekąd, zrozumiałe...
... ale teraz już po wyroku szeryfa, który dał wam z pięciu lat - cztery i trzy miesiące oraz deportację do kraju - w sytuacji kiedy natychmiast przyznaliście się do winy, zwróciliście pieniądze choć wiedzieliście, że nie musicie tego robić, wykazaliście żal i skruchę oraz chęć naprawienia tego co zrobiliście, chcecie skończyć college, nie byliście karani, jesteście z Hubertem niepełnoletni, poszkodowany sam i restauracja nie wnieśli przeciw wam pozwu, mieliście dobre opinie szkockich księży, klawiszy, nauczycieli i policjantów, i prywatnych osób ze szkockiej społeczności obdarzonych zaufaniem społecznym, powiedz mi, bo bardzo bałem się tego czasu u Ciebie...
... czy straciłeś wiarę w Boga i przestałeś chodzić do kościoła?
Spuścił głowę w dół. Siedzieliśmy na przeciw siebie przy małym stoliku z przykręconymi do podłogi krzesłami na sali spotkań. Wokół było mnóstwo takich samych, zapełnionych i gwarnych. Póżniej spojrzał na chipsy, słodycze i picie. Otworzył paczkę chipsów. Nie jadł ich jednak. Trwała chwila milczenia zanim podniósł wzrok i powiedział.
- Nie... nie... ja nie straciłem wtedy wiary w Boga, choć było bardzo wtedy ciężko - Odpowiedział bez pośpiechu i emocji - Ja odszedłem od Niego jak podjąłem wtedy tą nieszczęsną decyzję...
... a to wszystko co mnie teraz boli to właśnie jest sprawiedliwość...
Przerwał na chwilę, by nabrać oddechu i zebrać nowe myśli. Po chwili kontynuował.
- ... a chodzenie do kościoła ? ...
... dla mnie kościół tato to przede wszystkim ludzie, i to jak oni wyrażają swoją wiarę jest kościołem...
Zdawał się zakończyć już odpowiedź. Nie przerywałem mu i nie dopowiadałem niczego mimo wszystko. Czekałem, a on zachęcony mówił dalej.
- Ja poniekąd się cieszę... że tu jestem - powiedział to trochę z trudem i wysiłkiem - czuję jakbym się oczyszczał,
choć regulamin więzienia i zamykanie mnie bardzo jest przykre, co tu mówić...
... ale nie ! naprawdę... ja się cieszę, że tu jestem, bo wydaje mi się, że we mnie narodził sie nowy ja sam.
koniec