z muzycznych wspominek. ci przyjechali do polski kij wie po co. w połowie lat 90 promowac swoja płytę.od tego czas ciagne za sobą ich jeden kawałek na swoich playlistach i zbiorach. byłem przekonany ze to mega hicior jakis, a to wyszło że 4 liga brit-popu.dodam ze ta playlista lecialyby pare miesiecy i zaden kawalek by sie nie powtórzył. zamyka sie w niej cala moja iwedza mzuyczna. kawalki spoza mojej playlisty sa bezwartosciowe :P
i głupi tekst, disco-polo poziom. aż się zdziwiłem że 'lajkujesz'
mnie tłumaczy że to łyknałęm jak byłem młodym łykaczem muzyki po angielsku to ajlowiu jeno znałem i fakju. takie niszowe to nawet ksiązeczek z tłumaczeniami na targowisku nie kupiłeś.
to z kolei niszowe, ale Kosiński to pieknie wydawał, ksiązeczka z tłumaczeniami w pudełku z kasetą i przewaznie mega przecenienione, bo tylko ja takich słuchałem. Tu byłem za młody, żeby rozumieć jaki zajebisty jest ten tekst. nawet ksiązeczka nie pomogła.
Laibach. A raczej Kraftbach lub Laitwerk z parkietowym zacięciem. Z nową płytą poszli po bandzie, ale i System działa teraz inaczej, bardziej podstępnie, piorąc nam głowy bez większego sprzeciwu.
"The song is a reflection on a system that simulates freedom -while quietly shaping how we think, feel, and define identity."
oktarynka 26 554
#7266326.04.2026, 01:38
Żeby nie było nadto przewidywalnie
Oktarynko, ale to jest przewidywalne - w ciemno można przewidzieć, że będą się dziać fajne rzeczy i ciekawe dźwięki. ;) Cierpię w milczeniu i samotności, bo za tydzień Angine de Poitrine gości rzut beretem ode mnie, w Leeds i nie ma cienia szansy, żeby wyrwać bilet na koncert. Qrde, oni grają za paczkę fajek plus cienkie espresso - wjazd kosztuje zaledwie 17 funtów, płaczę. :(
Aragon był w Polsce popularniejszy od Zenka Martyniuka
ale bzdury pleciesz, żeby nawet nie powiedzieć że pierdolisz kocopoły. wśród fanów prog rocka ze dwoch znałem ktorzy to w ogółe słyszeli, a tobie sie pojebało z gwiazdą neo progresive Pendragon ignorancie. Pendragon tez organy rządza jak u Zenka, porównanie trafne więc.
Rozumiem twój ból Dudy, ignorancie, ale znam zarówno Aragon, jak i Pendragon, więc nie domniemuj w temacie mojej skromnej osoby, a swoich przypuszczeń nie obwieszczaj jako pewnik.I oczywiście że był popularniejszy od Martyniuka, bo gdy Aragon tłukł pierwsze płyty, Zenek jeszcze nawet nie myślał o Akcencie. :p
W moim rewirze mieszkały same pancury przechrzczone z Depeche Mode (trochę dziwne, bo na ogół ewolucja popindala w przeciwnym kierunku) i ze dwóch depeszy nieprzechrzczonych z niczego. Żyło też paru metali, ale kuźwa co to za życie. ;p No i był też Siampon - pancur-albinos słuchający Modern Talking, ale on był głuchy jak pień, więc najprawdopodobniej tylko mu się wydawało, że słucha czegokolwiek. Pryszczaci i pizdowaci bez szans na znalezienie dziewczyny bawili się w gotyk i prog. Dyskomuły siedziały w chałupach, czasem zaszczyciliśmy ich łaskawym "cześć", bo głupio tak jakoś napierdzielać ich przed własnym blokiem.
A ja wygodnie ulokowałem się pośrodku tego kółeczka, nie identyfikując się z nikim i z niczym. :]
Niewazne czy komp, iPOD, wieza, magnetofon Kasprzak, 'gramofon' Balbinka...
Wazne co kręci sie u Was właśnie TERAZ :D
i tak np. u mnie
płytka
dEUS - Pocket Revolution