25 proc. Brytyjek ani myśli iść do ołtarza w białej sukni. Trend ten wyraźnie nasilił się w ostatnich latach. Czy za jakiś czas może nie być chętnych na biel? Nadchodzi nowa moda?

Nowe pokolenie zrywa z tradycją. Biała suknia nie jest już marzeniem każdej dziewczyny. Kobiety w wieku 18-24 lata nie planują niewinnej kreacji w najważniejszym dla nich dniu. Chcą czerwieni, różu, błękitu – wszystkiego tylko nie bieli! Informację tę podał Post-It 3M, na zlecenie którego przeprowadzono sondaż. O czym świadczą jego wyniki? O kreatywności, odwadze, zmianie trybu życia i rodzinnych relacji etc. Jak uzasadnia swój wybór te 25 proc.?
– Nigdy nie należałam do grupy kobiet, które od dziecka miały zaplanowany w głowie każdy szczegół ślubnej uroczystości. Nie wyobrażałam sobie, jak ma wyglądać moja suknia ślubna. Pobraliśmy się w 2010 r. Mieliśmy już dwie córeczki i byliśmy ze sobą 8 lat. Ślub niewiele zmieniał. Nie organizowaliśmy dużego przyjęcia. Zaprosiliśmy 16 osób, włączając rodziców, rodzeństwo i dziadków. Uroczystość nie była huczna, więc biała wielka kreacja nie pasowałaby nawet do całości - tłumaczy jedna z dziewcząt.
– Nie byłam w ani jednym sklepie ślubnym. Zaczęłam szukać czegoś w normalnych sklepach. Kiedy nic nie znalazłam, moja siostra poradziła mi, aby jednak iść do punktu ze ślubnymi akcesoriami, bo coraz więcej tam sukni różnokolorowych, więc będzie w czym wybierać. Najśmieszniejsze jest to, że suknia, którą tam wybrałam, nie była dla panny młodej, ale dla… druhny.
Kupiłam za 350 funtów suknię ślubną, która de facto nią nie była, ale podobała mi się i to było najważniejsze. Wyszłam z turkusową, chociaż przyznam, że przymierzałam też… czarną. Moje dwie córeczki ubrałam tego dnia na różowo, a druhny podobnie do mnie – w turkus, chociaż o innym fasonie - dodaje.
– Nikt z gości nie spodziewał się, że zobaczy niebieską pannę młodą z czerwonym bukietem. Mężowi na kilka godzin przed uroczystością powiedziałam tylko, że wystąpię w czymś niekonwencjonalnym, żeby się przygotował psychicznie. Rano dostarczono mu krawat w kolorze mojej sukni, więc czegoś zaczął się domyślać. Kiedy mnie zobaczył, uśmiechnął się i powiedział, że bardzo mu się ten pomysł podoba, mało tego – lubi turkusowy. Co ciekawe, moje dzieci od tamtego czasu, kiedy rysują rodzinę, zawsze używają niebieskiego koloru do postaci mamy. Musiało im to zapaść głęboko w pamięć.

– Od dziecka marzyłam o wyjątkowej sukni ślubnej. W wieku 11 lat ujrzałam w gazecie zdjęcie Kopciuszka w różowej balowej kreacji. Wyglądała jak z bajki. Kiedy po latach narzeczony poprosił mnie o rękę, przypomniałam sobie o tym zdjęciu. Zastanawiałam się, czy w realu mogę uszyć coś podobnego. Zapytałam tylko męża, czy chce mnie ujrzeć w tym dniu na biało, czy mogę poeksperymentować. Nie widział problemu. Byłam taka szczęśliwa. Jednak mojej mamie się to nie podobało. Była przeciwna. Chciałam wszystkich zadowolić, zastanawiałam się nad zmianą fasonu, koloru, ale w głębi duszy wiedziałam, że nie będę w pełni szczęśliwa, jeśli to nie będzie coś bardzo podobnego do bajkowego zdjęcia sprzed lat - wspomina inna uczestniczka sondażu.
– Sama zaczęłam projektować suknię. Uszyła ją moja przyjaciółka – krawcowa, która jednak nigdy wcześniej nie szyła na ślub (sic!). Na szczęście dobrze jej poszło. Ja pomagałam. Zrobiłam kwiatki na tył. Całość kosztowała jakieś 1700 funtów. Z czasem nawet mama się przekonała. Gdy mąż mnie zobaczył, odjęło mu mowę. Dopiero po chwili powiedział: “Nieźle!”. Wybraliśmy się tego dnia na mały spacer po Londynie. Dziewczyny wołały za mną: “Królewna! Królewna!”. Nigdy w życiu nie czułam się lepiej. Zapamiętam to na zawsze. Bajkową sukienkę trzymam w szafie razem z pantofelkami. Kiedyś opowiem dzieciom, jak to się stało, że mama w dniu ślubu wyglądała trochę inaczej niż inne panie. Może nawet córka będzie chciała założyć to samo na swój ślub… Kto wie?



Komentarze 1
Czerwona czemu nie, niech od hindusek kupia one tez w czerwonych slub biora
Zgłoś do moderacji