Szkocki rząd zapowiedział, że Fund to Leave stanie się stałym programem. Kobiety odchodzące od partnera stosującego przemoc mogą otrzymać pomoc na pilne wydatki, m.in. czynsz, transport, żywność i ubrania. W 2026/27 na fundusz przeznaczono £2 mln.
Fund to Leave zapewnia szybkie wsparcie finansowe kobietom, które chcą odejść od partnera stosującego przemoc. Pieniądze mają pomóc pokryć podstawowe wydatki w momencie, gdy brak środków utrudnia lub uniemożliwia bezpieczne opuszczenie domu. Program działa w całej Szkocji i jest prowadzony przez Scottish Women’s Aid oraz lokalne grupy Women’s Aid.
Na co można przeznaczyć pieniądze?
Wsparcie może zostać wykorzystane m.in. na:
- czynsz i koszty zakwaterowania,
- transport,
- żywność,
- ubrania,
- przeprowadzkę,
- podstawowe wyposażenie nowego mieszkania,
- inne pilne wydatki związane z odejściem od sprawcy.
W jednym z przypadków opisanych przez szkocki rząd pieniądze pokryły koszt hotelu, taksówek, jedzenia i ubrań dla kobiety oraz jej dzieci oczekujących na miejsce w bezpiecznym schronieniu.
Program zostanie na stałe
W roku finansowym 2026/27 szkocki rząd przeznaczył na Fund to Leave £2 mln. To więcej niż £1,5 mln rok wcześniej. We wrześniu rząd potwierdził, że program ma stać się stałym elementem pomocy dla kobiet i dzieci uciekających przed przemocą domową.
Ile wynosi pomoc?
Nie ma jednej stałej kwoty wypłacanej każdej osobie. Wysokość wsparcia zależy od indywidualnej sytuacji i potrzeb. Do 31 marca 2026 roku Scottish Women’s Aid zatwierdziło 747 wniosków na łączną kwotę £423 533. Średnia wypłata wynosiła około £570, a pomoc objęła również ponad tysiąc dzieci.
Nie ma znaczenia, czy mieszkanie jest prywatne czy socjalne
Z Fund to Leave mogą korzystać kobiety niezależnie od tego, czy:
- wynajmują mieszkanie prywatnie,
- mieszkają w lokalu councilu lub housing association,
- są właścicielkami domu.
Program obejmuje również kobiety mające status No Recourse to Public Funds, czyli ograniczony dostęp do świadczeń publicznych z powodu statusu imigracyjnego.
Jak uzyskać pomoc?
Fund to Leave nie jest świadczeniem wypłacanym przez Social Security Scotland. Pomoc jest przyznawana za pośrednictwem Scottish Women’s Aid i lokalnych organizacji Women’s Aid.
Osoba potrzebująca wsparcia powinna skontaktować się z lokalnym Women’s Aid lub Scotland’s Domestic Abuse and Forced Marriage Helpline. Szczegóły dotyczące programu są dostępne również na stronie Scottish Women’s Aid.
W przypadku bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia należy zadzwonić pod numer 999.


Komentarze 1
Witajcie.
Długo zastanawiałam się, czy o tym napisać. Ale jeżeli choć jedna dziewczyna przeczyta ten wpis i dzięki niemu szybciej zauważy, z kim ma do czynienia, to będzie warto.
Kiedy przyjechałam do Szkocji, poznałam mojego pierwszego partnera. Początkowo wszystko wyglądało normalnie. Mówił nawet o ślubie, o wspólnej przyszłości. Człowiek wtedy wierzy w dobre słowa. Myśli, że znalazł kogoś, z kim może ułożyć sobie życie.
Byliśmy razem około trzech miesięcy.
I wtedy zaczęło się piekło.
Zaczął pić, coraz częściej wychodzić do kolegów. Kiedy wracał do domu, zmieniał się nie do poznania. Pojawiały się wyzwiska. Nazywał mnie kurwą, oskarżał, że się puszczam. Potem zaczęły się groźby.
A później przemoc.
Parę razy mnie pobił.
Policja przyjeżdżała, zabierała go, ale po jakimś czasie znowu był na wolności.
Ja natomiast zostałam sama z lękiem.
Prosiłam o pomoc. Chciałam tylko jednego — wyrwać się z tego związku i być bezpieczna. Niestety ostatecznie to ja musiałam się wyprowadzić.
I do dzisiaj pamiętam jeden z najgorszych momentów.
Pewnego razu przyszedł i pobił mnie tak, że miałam całą twarz i oczy sine. To nie był już „awantura między partnerami”. To było zwyczajne brutalne pobicie.
Zgłosiłam napaść na policję.
I wiecie, co dostał?
Miesiąc prac społecznych.
Tyle.
Po czymś takim człowiek zaczyna się zastanawiać, czy w ogóle warto było szukać pomocy.
Do dziś nie wiem, czy potraktowano mnie tak dlatego, że byłam Polką. Nie wiem, czy gdybym była Szkotką, wszystko wyglądałoby inaczej. Wtedy miałam jednak poczucie ogromnej niesprawiedliwości i tego, że kobieta w takiej sytuacji zostaje praktycznie sama.
I chcę powiedzieć jedną rzecz bardzo wyraźnie:
Nie myślcie, że przemoc domowa dotyczy tylko „jakichś patologicznych rodzin”.
Później poznałam drugiego partnera i mieszkałam niedaleko pewnej Szkotki. Z jej domu również bardzo często dochodziły krzyki. Policja przyjeżdżała tam non stop.
Któregoś dnia zwierzyła mi się.
Okazało się, że również przeżywała prawdziwą gehennę i próbowała uciec przed swoim tyranem.
I wtedy jeszcze mocniej zrozumiałam, jak wiele takich dramatów może rozgrywać się za zamkniętymi drzwiami.
Dom z zewnątrz może wyglądać zupełnie normalnie. Ładny ogród, samochód przed domem, uśmiechnięci ludzie na ulicy.
A za drzwiami?
Krzyk. Wyzwiska. Alkohol. Strach. Łzy. Czasami policja.
A najbardziej cierpią dzieci.
Dziecko, które słyszy awantury. Dziecko, które widzi matkę płaczącą albo pobitą. Dziecko, które zaczyna rozumieć, że człowiek, który powinien być dla niego bezpieczeństwem, jest źródłem strachu.
Dlatego dziewczyny, piszę to do Was z pełną odpowiedzialnością:
Nie czekajcie, aż pierwszy cios zamieni się w drugi, trzeci i dziesiąty.
Jeżeli facet zaczyna Was poniżać, kontrolować, grozić, wyzywać, a do tego pije i staje się agresywny — nie tłumaczcie go bez końca.
„On był pijany.”
„Miał zły dzień.”
„To się więcej nie powtórzy.”
„Tak naprawdę jest dobrym człowiekiem.”
Nie.
Przemoc nie jest miłością.
Alkohol nie jest usprawiedliwieniem.
Zazdrość nie jest dowodem uczucia.
A pierwszy policzek bardzo często nie jest ostatnim.
Dziewczyny, dbajcie o siebie.
Jeżeli widzicie czerwone flagi — reagujcie. Szukajcie pomocy. Rozmawiajcie z rodziną, znajomymi, organizacjami pomocowymi, policją. I przede wszystkim nie wstydźcie się odejść.
Bo czasami odejście nie oznacza końca związku.
Odejście może oznaczać początek ratowania własnego życia.
I jeszcze jedno — nie pozwólcie sobie wmówić, że „damski bokser” to tylko określenie. Za tymi słowami może stać prawdziwy koszmar.
Uważajcie, z kim się wiążecie.
Jeżeli pije, szaleje, grozi Wam i podnosi na Was rękę — uciekajcie jak najdalej. Nie czekajcie, aż będzie za późno.
Piszę to ku przestrodze.
Żeby żadna kobieta nie musiała przeżyć tego, co ja.
Zgłoś do moderacji