Jeśli w Parlamencie Brytyjskim dojdzie do "Dnia polskiego", to będzie efekt ich działania. Inne widać już teraz. O pracy na rzecz Polski bez konieczności powrotu do niej opowiada Maciej Mochol, współzałożyciel Polish Professionals in London.
Czy wyjechawszy, emigranci mają jeszcze ochotę do działania na rzecz kraju?
Na pewno. Wokół siebie widzę całe mnóstwo chęci i przedsiębiorczości. Z nich powstała między innymi nasza organizacja Polish Professionals.
Jak ludzie mogą przydać się Polsce na odległość?
Można wykorzystać możliwości drzemiące w Polakach za granicą w rozmaity sposób, na przykład do rozwoju i promocji polskiego biznesu.
Co proponujecie?
Jako PP oferujemy kontakt z około 1300 osobami w Londynie i innych miastach.
W jakich branżach?
30% to branża finansowa, 20% IT, spora część to nieruchomości. Pokrywamy większość najbardziej chodliwych sektorów. Wielu naszych członków byłoby zainteresowanych pracą społeczną, gdyby któreś z ministerstw szukało ekspertów. Sądzę, że część ludzi robiłaby to nawet bez gratyfikacji, innym na pewno należałoby zapłacić. Wszystko zależy od ilości czasu, jaką dysponowałby ekspert i od powierzonego mu zadania.
Moim zdaniem, powinno się tutaj zakładać agencje rządowe ukierunkowane na konkretne działania i rekrutować do nich ludzi wyłącznie stąd. Oni zajmowaliby się tym, co już teraz robią, bo przecież przekazują informacje, którymi są zainteresowani politycy w Polsce. Chcielibyśmy jednak więcej konkretów. Poza tym współpracujemy z samorządami, które są nami najbardziej zainteresowane. Jestem wielkim entuzjastą idei samorządu. Nie zgadzam się, że to decentralizuje i prowadzi do rozpadu państwa.
Należy promować idee samorządowe. Najbardziej efektywne kraje w Europie to kraje o silnym samorządzie z silną decentralizacją, gdzie poszczególne regiony mogą kreować politykę podatkową. Poza tym lokalni działacze są bezpośrednio zainteresowani, żeby jakiś zakład umieścił na ich terenie konkretną inwestycję, dawał pracę i pieniądze.
Jakie regiony do tej pory korzystały z waszych kontaktów?
Wrocław, Łódź i Gdańsk. Widzę już kolejne miasta, które chcą robić to samo. Organizujemy dla nich imprezy promocyjne, imprezy z inwestorami, na które zapraszamy ludzi z kraju – najczęściej w ambasadzie, ale nie tylko.
Macie kontakty z brytyjską sceną polityczną?
Bieżące tematy Wielkiej Brytanii są dla nas bardzo interesujące, wręcz kluczowe. Chcemy się zaangażować w inicjatywę „Dnia polskiego” w Parlamencie Brytyjskim. Pomaga nam w tym Daniel Kawczyński, brytyjski poseł Partii Konserwatywnej. Spotkałem się też z wieloma młodymi posłami z Polski i byłem pod wrażeniem ich poziomu, obycia i pomysłów. Jest bardzo dużo młodych, inteligentnych ludzi, którzy robią wiele dobrego.
Masz na myśli jakąś konkretną frakcję, czy mówisz ogólnie?
Nie, mówię o przekroju. Nie uważam, by nasza klasa polityczna była gorsza od brytyjskiej. Kultura polityczna u nas jest niższa, zgoda. Mamy za krótką historię demokracji. Może wyborcy jeszcze nie wiedzą, czego oczekiwać od polityków, może potrzeba definicji? Za dużo jest marketingu politycznego, za dużo populizmu, za mało konkretów.
Dlaczego założyliście PP?
Grupujemy ludzi, którzy są zainteresowani karierą w Wielkiej Brytanii. To jest nasz główny cel statutowy. Są wśród nas tacy, którzy interesują się polityką. Mamy sekcję polityczną i ludzi bardziej niż pozostali zaangażowanych w te sprawy.
Którego kraju?
Obu. I Polski, i Wielkiej Brytanii. Mamy sekcję polityczną, klub gospodarczy, klub architektów i inne. Rzeczywiście, dwie pierwsze są najsilniejsze. Jako organizacja mamy dwa główne cele: tworzenie społeczności, o której wspomniałem i promocję kraju. Grupujemy ludzi o bardzo różnych wizjach i nastawieniach. Polityką interesuje się mniejsza część z nas, generalnie większość zainteresowana jest karierą zawodową. Obserwuję znudzenie polityką.
Jak sądzisz, z czego to wynika?
Ludzie stracili wiarę, że u nas polityka może się zmienić.
A wy przywracacie wiarę?
(śmiech) Wielu musi uwierzyć w to, że zostaje tu na stałe. Muszą stać się zupełnie inną kategorią emigranta. Wielu ludzi nie wraca do Polski, ale nadal traktuje ten pobyt tymczasowo i z tego względu w nic się tutaj nie angażuje.
Maciej Mochol (ur. 1977) – współzałożyciel PPL. Pracownik wiodącej firmy konsultingowej, specjalizuje się w outsourcingu systemów informatycznych. Przez trzy lata pracował w Niemczech, od czterech w UK.



Komentarze 2
Nieocenionym członkiem Polish Professionals mógłby być Kaziu (YesYesYes) Marcinkiewicz; z jego mózgiem i kontaktami w sferach bankowych - cała Brytania nasza!
. Organizujemy dla nich imprezy promocyjne, imprezy z inwestorami, na które zapraszamy ludzi z kraju – najczęściej w ambasadzie, ale nie tylko.
wieslaw wieslaw wieslaw
kurwa mac
Zgłoś do moderacji