No i sami widzicie ( na własnym przykładzie) jak "dyskusja" zbacza z wyznaczonych torów. Mowa (wpisy) jest srebrem, lecz milczenie złotem. Wielu owego złota nie pożąda. Ba! wręcz nim gardzi.
Czy warto???
Owa uwaga tyczy również mnie.
Jakość tworzymy sami. Moderacja jest tłem, cieniem niewidocznym. Pewnie śpią. Lub też "spłodzili" monstrum, które ich przerosło. To czekają aż samo zdechnie.
Wielu odeszło? Przypuszczam że nie, raczej milczą. Bo i w milczeniu jest metoda. Dobrze by bylo, gdyby znów zaczęli mówić. Lecz do tego trzeba miejsca, nie będą nurzać się pośród plew. A tych plew dosypujecie/dosypujemy nieustannie. Tu zaczyna śmierdzieć trupem!
Wpadam tu raz na sto lat. A tu co ciekawiej zapowiadajacy sie temat wyciety. Czyzby cenzura rodem z Kaczogrodu trafila i tu?