Spotykają się dwie niemowy. Jeden mówi do drugiego ("migając"):
-cześć, co słychać?
-a nic, idę na terapię i za tydzień będę normalnie mówił
-przecież to niemożliwe...
-spotkamy sie za tydzień, to ci opowiem.
Spotykają się po tygodniu i ten drugi mówi z rękami w kieszeniach:
-cześć, jak słyszysz, mówię już normalnie
-o k..., stary, jak ty to zrobiłeś?
-wiesz, jest na krakowskiej taka klinika. strasznie drogo i trzeba być cierpliwym, ale po tygodniu mówisz jak każdy
-ok, dzięki, spróbuję.
Facet udał się do tej kliniki, zapłacił okrągłą sumkę, po czym recepcjonistka prowadzi go długim, ciemnym korytarzem do małego ciasnego pokoju w którym jest tylko krzesło. Po chwili do pokoju wchodzi ogromny nagi murzyn z wielką fają, wali gościa w pysk, przekłada przez krzesło i atakuje od tyłu
-AAAAAAAAAAAAAA !!!!!!- drze się niemowa z bólu
a Murzyn:
- dzisiaj A, jutro be, a za tydzień całymi zdaniami...
Murzynek Bambo w mieście mieszka
świntuch ochlaptus ten nasz koleżka
włóczy się pilnie przez całe ranki
potem na łóżko do swej kochanki
A gdy do domu na bani wraca
śpiewa sku***syn, meble przewraca,
mówi mu ojciec Bambo łobuzie
Bambo mu młotkiem zamyka buzię
Wszyscy mu mówią, że go kochają,
a gdy przychodzi to spier***ają,
raz przeleciał wszystkie sąsiadki
wszystkie ich córki i matki
Jacek niechcący potrącił go nogą,
Bambo na niego spojrzał srogo,
cofnął się równo o cztery kroki,
je**ął i z Jacka zostały zwłoki
Gdzieś na poboczu stał stary klasztor
w nim kilka zakonnic i stary pastor,
wdepnął tam kiedyś Bambo na bani
i przeleciał szefa kompanii
Rozejrzał się potem bystro wokoło
z pewnością stwierdził, że jest wesoło,
poszedł na górę gdzie zakonnice
trzymały w ręku ogromne świece
Zabrał im Bambo owe maskotki
i zaczął z nimi owe pieszczotki,
ach była jedna dobrą dziewicą
co się szczyciła największą świecą
Spojrzał jej Bambo prosto w oczy
i nie wytrzymał aż na nią skoczył,
ona się bardzo tym nie przejęła
jeszcze mu bardziej dupy wypięła
Wku***ł się na to kleryk plebanii i
wypierdolił k***y oknami...
Mama powiedziała Jasiowi:
- Idź do sklepu i kup: szynkę, chleb i kiełbasę i dała mu 50 zeta.
Jasiu poszedł i na wystawce ujrzał wy***iaszczego miśka za te 50 zeta, pomyślał trochę i go kupił. Wrócił do domu i matka opierdzieliła go i kazała odsprzedać komuś tego miśka, więc Jasiu poszedł do sąsiadki. Wszedł, a tam sąsiadka sie ***ie z jakimś facetem, nagle ktoś dzwoni do drzwi, więc sąsiadka schowała obu panów do szafy i otworzyła, podczas gdy gadała Jasiu spytał się ów faceta:
- Panie kup pan miśka za 100 zeta, bo jak nie to będę krzyczał
- Dobrze tylko nie krzycz!
- po chwili - Panie oddaj pan miśka, bo będe krzyczał!
- Ale przecież dopiero co go od ciebie odkupiłem!
- Ch*j mnie to obchodzi, dawaj miśka bo krzycze
- Dobrze tylko nie krzycz!!!
I tak Jasiu kombinował, żeby wycisnąć jak najwięcej kasy.
Przychodzi do sojego domu i rozkłada na stole: kawior, najdroższą szynkę, kiełbasę i jeszcze dużo drogich produktów sporzywczych. Matka kazała mu się wyspowiadać, ponieważ pomyślała, że Jasiu to ukradł.
Jasiu przychodzi do konfesjonału i mówi:
- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
- ksiądz odpowiedział Na wieki wieków. Amen.
- Ja przychodzę w sprawie miśka
- Spier...j nie mam już kasy
Jasio siedzi przy oknie i mowi nagle..
-o krzok!
Baca słyszac to;
-Jasiu,nie mowi sie krzok tylko krzak.
Jasio poprawil sie i mowi;
-a na krzaku ptok.
Baca znowu poprawia
-jasiu nie mowi sie ptok tylko ptak.
Jasio poprawil sie i pyta;
-to jak jestes taki madry to co to za ptak?
Baca;
-no jak to jaki?sraka!
Zakonnica macha na stopa i zatrzymuje jej się piękna kobieta w sportowym kabriolecie.
Po chwili jazdy zakonnica pyta się kobiety:
- Taki ładny samochód skąd na to ma pani pieniądze?
- A mam takiego jednego, puszczę się z nim parę razy i mi kupuje ładne samochody.
Jadą dalej a zakonnica znowu się pyta:
- A ta biżuteria skąd?
- A to taki inny przyjaciel mi kupuje, wystarczy że prześpię się z nim kilka razy.
Wieczorem gdy zakonnica śpi w swoim pokoju, ktoś puka i mówi:
- Siostro to ja, ksiądz Józef.
A zakonnica na to:
- Niech sobie ksiądz Józef te czekoladki w dupę wsadzi!
Murzyn pracował na budowie.
Podczas pracy odcięło mu dwa palce- wskazujący i środkowy.
Murzyn postanowił pojechać do szpitala aby przyszyli mu palce:
- Niech pan przyszyje mi 2 czarne palce - mówi murzyn lekarzowi
- A skąd ja panu wezmę 2 czarne palce?
- Niech pan przyszyje mi palce!
- Ale nie mamy czarnych palców są tylko białe
- Dobra niech będą te białe
Wracając autobusem ze szpitala z przyszytymi palcami do murzyna podchodzi starszy pan i mówi:
- Pan kominiarz to chyba od dziewczyny wraca))))
przychodzi kobieta do ginekologa:
-doktorze mam problem, nie jestem już atrakcyjna seksualnie dla mojego męża niech mi doktor pomoże
- a próbowała pani jakoś zachęcić męża koronkowa bielizna , lataeks?
-wszystkiego próbowałam i nic
-to zrobi pani tak, jak mąż wróci z pracy stanie pani w przedpokoju zgasi światło i się wypnie, jak mąż zobaczy tą brzoskwinkę od razu go chęć najdzie i wróci wszystko do normy
Przychodzi wieczór stara słyszy jak mąż wkłada klucz w drzwi, szybko gasi światło wypina się i czeka, maż otwiera zapala światło wybiega z mieszkania z krzykiem i biegnie do pobliskiego baru.
-barman lej setkę
-panie ale co się stało
-lej
barman polał mąż przechylił
-no panie teraz mów co się stało
-wracam zjebany robotą do domu, cały dzień przy tokarce otwieram drzwi a tam w przedpokoju szwedzki trol 140, broda po pas i jeszcze się zaślinił na mój widok
Przyszedł Lenin do teatru, wiadomo miejsce w pierwszym rzędzie, ogląda przedstawienie i nagle ktoś z tyłu głośno kichnął. Podnosi się, i pyta
- Kto to? - wszyscy milczą.
- Kto to, przyznać się bo inaczej będzie źle.
Dalej nikt się nie odzywa
- Ostatni rząd pod ścianę! - rozkazał, po czym jego pomocnicy rozstrzelali wszystkich.
- Kto to, pytam się po raz kolejny? - dalej cisza - Przedostatni rząd pod ścianę! Po chwili spotkał ich ten sam los co poprzedników.
- Kto to był, przyznać się. Gdzieś ze środkowego rzędu podnosi się facet, strach w oczach, nogi mu się trzęsą i mówi - To ja. A Lenin na to - Na zdrowie
Przegląda się facet w lustrze opalony, umięśniony tylko przyrodzenie ma blade.
Zakopał się na plaży z jajkami na wierzchu.
Idą dwie staruszki.
Jedna nogą coś potrąca i mówi:
- jak miałam 20 lat bałam się tego
- jak miałam 30 kochałam to
- jak miałam 40 prosiłam o to
- jak miałam 50 płaciłam za to
- jak miałam 60 modliłam się o to
- jak miałam 70 zapomniałam o tym
- teraz mam 80 a to rośnie na dziko.
Jasio przybiega do mamy i mówi:
- Mamo, mamo, widziałem jak tatuś robił coś z pokojówką.
- Tak, a co takiego?
- Najpierw ją całował, a potem dotykał... Potem poszli do gabinetu, rozebrał ją i wsadził...
- Dobrze, synku, w niedzielę, podczas kolacji opowiesz to, żeby wszyscy wiedzieli.
Nadeszła niedziela, rodzina przy stole i mama daje znak Jasiowi żeby zaczął mówić.
Jasio:
- No więc tatuś całował i dotykał pokojówkę, później zabrał ją do gabinetu, rozebrał i wsadził... Wsadził... Mamo jak się nazywa to co ssiesz szoferowi?
Przychodzi facet do sklepu zoologicznego i przygląda się zwierzakom na wystawie. W międzyczasie wchodzi inny klient i kupuje małpę z klatki obok.
Facet słyszy cenę: 5 000 USD.
- Czemu ta małpa taka droga?
- Ona programuje biegle w C... wie pan... szybki, czysty kod, nie robi błędów... warta jest tej ceny.
Obok stała druga klatka, a tam cena: 10 000 USD
- A ta małpa czemu taka droga?
- Bo ta małpa programuje obiektowo w C++, może też pisać w Visual C++, trochę w Javie... wie pan... tego typu. Bardzo przystępna cena.
- A ta małpa? - pyta facet wskazując na klatkę z ceną 50 000 USD
- Taaaa? Nigdy nie widziałem, by coś robiła, ale mówi, że jest konsultantem.
"tato, moge skoczyć na bungee?-synu,twoje życie zaczeło sie od pękniętej gumy i nie chce, aby tak sie tak sie skończyło..."