Nie zawsze dla nas musi być dobre to co dla mnicha buddyjskiego jest ideałem. W naszym świecie sprawdza się raczej zasada równowagi, złotego środka. Skrajne uduchowienie i odrzucenie wszystkiego co materialne w naszym zyciu nie musi oznaczać szczęścia. Raczej trzeba wypośrodkować te kwestie, znaleźć swój wariant pogodzenia tych wartości.
Ciekawe, ciekawe... Mądre spostrzezenia. Dobre jest twarde stąpanie po ziemi, wyznaczanie sobie celów, próba ich realizacji. Zasada "carpe diem", comozesz zrobić dziś, zrób dzis, nie odkładaj na jutro. Z własnego dośiwadczenia- sentymenty przeszkadzają. Byłem swego czasu przodującym uczuciowcem, byłem sentymentalny. Uwielbiałem robić i gromadzic zdjęcia, a potem prawie codziennie przewracac kartki w albumach. Było ich sporo. Nadal są, ale nie rozczulam się nad nimi juz tak jak kiedyś. Uwiezcie, zyje mi się łatwiej. Albumy moga poczekać. Będe kiedyś dzidkiem, więc wtedy miło będzie powspominać miłe, urokliwe chwile. Póki co zycie gna nieubłaganie do przodu. Szkoda mi czasu na analizy, ckliwość. Wyznaczam sobie cele i realizuję je. Szukam pozytywów swojej egzystencji:-)
Diament jest zupełnie bezbarwny - gdybyśmy patrzyli przez szybę zrobioną z diamentu, to moglibyśmy nie zauważyć jej istnienia. Podobnie najgłębszy duchowy wymiar absolutu, jest podstawą wszystkiego, a jednak, choć obecny we wszystkim, możemy nie zauważać jego istnienia.Dopiero wysubtelniając swoją świadomość do poziomu dostrzegania tego, co nieporuszone - dostrzegamy stale obecny we wszystkim absolut
octopus - miejsce w świecie jest dla każdego, w poszukiwaniach tez można być przecież dobrym;)Też nie mam zamiaru nikogo ranić w życiu, jeśli to możliwe to chciałbym dawać więcej dobrego od siebie; musicie jednak przyznać że do tego potrzebna jest siła i odwaga, pewność siebie i swoich racji. Dużo łatwiej jest kożystać z życia mimo wszystko, niż trwać w swych zasadach i kierując się dobrem. Całe szczęście są ludzie którym honor i poczucie własnej wartości nie pozwala na pujście na łatwiznefilmowiec - widzimy świat przez pryzmat religii, kultur, przyzwyczajeń etc i wg tego budujemy cele i wizję którą uważamy za pprawną, uniwersalny jest jednak pewien depozyt niezrelatywizowanych wartości, wartości widzianych jednorako których przestrzeganie prowadzi do wzrostu zrównoważonego dla świata. Wartości te, priorytety naszych dziadów, teraz w świecie komercji i globalizacji odsuwane są w cień i próbuje sie je relatywizować, to prowadzi np do degradacji środowiska czy uwłaszczania godności osoby ludzkiej. Dzisiaj ludzie kształceni sektorowo i pozostający w ciąglej pogoni nie dostrzegaja że taki świat zmierza do upadku
> 'Skrajne uduchowienie i odrzucenie wszystkiego co materialne w naszym zyciu nie musi oznaczać szczęścia. Raczej trzeba wypośrodkować te kwestie, znaleźć swój wariant pogodzenia tych wartości.'
filmowiec, tez tak uwazam - zapominanie w uduchowieniu o codziennych potrzebach i materii nie sluzy nikomu; wydaje mi sie, ze madrze jest pamietac, ze skoro wszystko jest energia to takze materia jest odbiciem Absolutu, Boga czy kogo sie w te duchowosc angazuje - sciezka nie powinna wiec prowadzic przez odrzucenie lecz akceptacje i uwierzenie, ze zyjac duchowo mam prawo korzystac z calego bogactwa i obfitosci wokol
jak to mawia jedna bliska mi osoba: 'rozwoj duchowy' jest (a przynajmniej powinien byc w swojej nie wypaczonej formie) najpraktyczniejsza rzecza w swiecie
I czołgałem się na moim brzuchu,Rozumiejąc w końcu, czym mogłem byćPogrążałem się w chaosie niepewnych złudzeń.Chcę poczuć jak zmiana mnie pochłoniePoczuć, że na zewnątrz coś się odmieni,Chcę poczuć wlasnal metamorfozę,I oddać z siebie to w czym trwałem.W moim cieniu.Nadchodzi zmiana. Oto mój czas.Posluchaj wspomnien moich miesni,porównaj z tym czego trzymałem się kurczowo,I czołgałem się na moim brzuchu,Rozumiejąc w końcu, czym mogłem byćPogrążałem się w chaosie niepewnych złudzeń.Chcę poczuć jak zmiana mnie pochłoniePoczuć, że na zewnątrz coś się odmieni,Chcę poczuć wlasna metamorfozę,I oddać z siebie to w czym trwałem.
to propo metamorfozy :)
... my shadow... cos do poogladania i poczytania ... - http://www.alexgrey.com/rights.html
Czy ktos z was przezyl cos takiego, ze przez dlugie lata byl wyprany z emocji, uczuc, patrzyl, ale nie rozumial, a teraz czuje jakby sie urodzil na nowo, a wlasciwie dopiero teraz? Przezywam cos takiego i nie wiem skad to sie wzielo? To nie emigracja, nie milosc (moze milosc do zycia), a jednak..