Chcesz pracowac bo chcesz tu zyc czy zamierzasz wysylac pieniadze do PL?
w pierwszym przypadku zycie to bedzie na bardzo minimalnym poziomie.
W drugim przypadku - bedziesz wysylac skromne kwoty, sama bedziesz zyc jedzac tylko zupki chinskie i ziemniaki, mieszkajac w przeludnionym mieszkaniu (np. 8 osob w 2 pokojach - znam kilka takich przypadkow)
Wiec po krotce - ze slabym angielskim daruj sobie wyjazd. Najpierw ogarnij jezyk w stopniu komunikatywnym i po wyjezdzie unikaj duzych skupisk naszych rodakow, zwlaszcza takich co siedza dluzej niz 2 lata i nadal jezyka nie znaja - sciagna cie oni na dno. Unikaj pracy gdzie przelozonym jest polak.
Tyle optymizmu teraz uwaga, bedzie pesymistycznie (albo raczej realistycznie):
Jesli planujesz pracowac w fabryce bierz pod uwage, ze na miejscu tutaj o ta sama prace stara sie juz 100 innych osob.
A ze pracuje tam duzo polakow - szczerze mowiac to wlasnie bardzo zle swiadczy o tym miejscu, spodziewaj sie minimalnej pensji, wyzysku i wyrzucania z pracy za byle co. Co nie zmienia faktu, ze "Dobre warunki" panuja niemalze wszedzie, gdyz standardy BHP a nawet zwykly respekt dla pracownika czy przestrzeganie godzin jest mimo wszystko na znacznie wyzszym poziomie niz w Polsce. Pod warunkiem, ze przelozony to nie jest rodak.
Jesli "sciaga" Ciebie agencja jakas z Polski to jest to spory sygnal alarmowy - widocznie nikt tej pracy na miejscu nie chce podjac i trzeba sciagac naiwnych z PL zwabionych obietnicami o zlotych gorach.
Na koniec zastanow sie, jak bedzie wygladac Twoje zycie - nie znajac angielskiego do kina nie pojdziesz, z ludzmi w pubie nie pogadasz, nic samodzielnie nie zalatwisz... Myslisz ze na miejscu podszkolisz jezyk?
Niestety spora szansa, ze wyladujesz w srodowisku polakow, ktorzy nigdy sie jezyka nie nauczyli, bedziesz spedzac czas z nimi, jezyka w koncu sie nie nauczysz i po prostu nie bedzie okazji tego jezyka podszlifowac.
Przepraszam, ze tak pisze, ale po prostu mam porownanie po znajomych, jak radza sobie ci, ktorzy jezyk znaja, a gdzie tkwia ci, co tylko "dukaja" cos tam ponglish
na pocieszenie dodam, ze Walkers Shortbread samego jako miejsca pracy nie znam zupelnie, ale robia produkty calkiem wysokiej jakosci wiec moge sie mylic i moze praca tam w sumie nie bedzie taka zla.
Ja tam wole nastawiac sie na najgorsze i byc mile zaskoczonym niz odwrotnie.
Dzięki za wyczerpujące informacje na temat pracy, niezbyt pocieszające niestety :( Dużo czytałam i czytam nadal na temat pracy w UK i zdaje sobie sprawę, że nie jest teraz lekko znaleźć tam dobrą pracę. Ale muszę spróbować już podjęłam decyzje, nie mam innego wyjścia po prostu, bo życie tutaj w Polsce już od dłuższego czasu to dla mnie wegetacja a nie życie. Pisząc o polakach w Walkers Shortbread miałam na myśli raczej to, że przyjmują tam polaków, a nie to że pracuje się z rodakami fajnie. Słyszałam już nie jedną opinię na temat polaków już tam pracujących, niestety w większości negatywne i żeby się ich wystrzegać, że nie dość że nie pomogą to jeszcze zaszkodzą :( Skąd to się bierze, dlaczego ludzie tacy są, ciężko to zrozumieć:(
Zamierzam pracować tam i wysyłać kasę do polski, a do bardzo skromnego życia to już przywykłam i tego się nie boję.
Pozdrawiam :)
czy ktos jest w stanie mi doradzic wzgledem WRS i BC?
nigdy nie bylam zarejestrowana na WRS poniewaz pracowalam od jesieni 2003 u pracodawcy, z ktorym pozostalam jeszcze przez kolejnych pare lat. Wczesniej mialam tez 'legalnie' przepracowane okresy od lata 2001 do jesieni 2002 i ponad rok na przelomie 1999/2000; tak bylo w trakcie studiow w Polsce i kolejnych dziekanek; od wyzej wspomnianej jesieni 2003 roku mozna powiedziec, ze jestem w UK na stale, i z roku 2009 mam list z HM Revenue (potrzebowalam taie pismo do polskiej skarbowki), ze jestem rezydentem fiskalnym w UK i w ktorym jest wykaz pracodawcow, przychodow i podatkow za lata 2003-2009.
Moj problem.
W cudzyslowiu napisalam legalnie, poniewaz w okresie poprzedzajacym wejscie Polski do Uni bylam glownie na wizie studenckiej, raz turystycznej, a przed samym wejsciem Polsi do UE bylam 'overstayed'. 'Legalnosc' polegala na IN, P'60', P'45' etc...
Czy Home Office bedzie usatysfakcjonowany wczesniej wspomnianym pismem z HR Revenue na temat mojej rezydencji fiskalnej i nie bedzie interesowal sie moim statusem imigracyjnym przed 01.05.2004? Na tej podstawie chce argumentowac moje 'exempt' obowiazku rejestracji na WRS.
Dodam, ze pozostale sprawy takie jak ciagle zatrudnienie, P60 za ostatnie lata, etc mam w porzadku..
Z gory dziekuje za wszelkie wskazowki
pozdrawiam, ewa
Dorka1972 Wiec widzisz, praca w takiej fabryce zamyslem wysylania pieniedzy do PL to rowniez bedzie wegetacja.
Zalozmy ze zarobisz 900f miesiecznie. okolo 300 zaplacisz za pokoj (wynajem, rachunki) w dzielonym mieszkaniu. Kolejne 150f przeznaczysz na jedzenie. 100f miesiecznie to bardzo skromnie. Dojazdy do pracy? O ile nie bedziesz mieszkac w zasiegu dojscia na piechote/dojazdu rowerem to moze to wyniesc 50-100f miesiecznie. Czyli juz 600-650f miesiecznie idzie. Do tego telefon pewnie by sie przydal - 10f miesiecznie. Ale zalozmy wariant optymistyczny sumy 600f na utrzymanie. zostaje Tobie 300f, z czego przydaloby sie jakas rezerwe 100f odlozyc na "zapas" a 200 wysylasz do PL - oczywiscie z tego jeszcze zaplac prowizje (zeby przypadkiem nie wpadlo do glowy wysylanie pieniedzy w kopercie poczta - prawie na pewno je stracisz). Powaznie przemysl, czy warto. W najgorszym przypadku mozesz skonczyc jak chicherka z komentarza #2 - zycie na socjalu, spedzone przy samotnym piciu do komputera i wieczorach spedzonych na nabijaniu bezsensownych komentarzy na emito.
Witam. Mam pytanie, czy ktoś może pracował w tej fabryce lub pracuje obecnie ?
Słyszałam, że są tam dobre warunki pracy i pracuje tam dużo polaków. W drugiej połowie lutego zamierzam wyjechać do Szkocji i szukam pracy w jakiejś fabryce, niestety ze słabym językiem angielskim. Pozdrawiam :)