Hmm...Albo nikt tu nie pali(w co nie wierzę),albo nikt nie zamierza rzucać na razie.Ja też nie jestem skłonna to zrobić,ale mam już dość gderania męża,bo on-cwaniaczek już 4 lata nie pali.Kupiłam plastry i czekam na dogodny dzień,tzn.jak najmniej stresów.O to nie będzie tak łatwo.Może znajdzie się ktoś kto by mnie zachęcił do tego;a może ktoś sam próbuje rzucić-to będziemy rzucać razem : )))
ja rzucilem fajki z dnia na dzien po 13 latach (fakt, hardkorowo nie palilem, ale jednak palilem). przez pewien czas jaralem tylko tyton, w nim poza nikotyna nie ma zadnych innych uzalezniajacych syfow. pozniej papieros jakis dziwny mi sie wydawal. bedac w polsce pochorowalem sie i od tego czasu do petow jakiegos szczerego obrzydzenia nabralem. sam nie wiem jak to sie stalo, bo nawet nie planowalem..
ja rzucilam dokladnie 16 marca,czyli troszke czasu juz minelo.i czuje sie naprawde super.uwierz mi.nalezalam do grupy tych osob,ktore uwielbiaja palic i nie wyobrazaja sobie poranka bez kawy i papieroska.no i popatrz.nie mowie ze bedzie latwo,ale naprawde warto.po jakims czasie wreszcie odechce ci sie palic i spojrzysz na wszystkich palaczy i na ten ich niemodny i niezdrowy nalog z obrzydzeniem i obojetnoscia.jakbys nigdy nie palila.ja bynajmniej tak czuje.tylko ze moj facet nadal pali:(
ja niepale juz dlugo, ale moj maz palil 2 paczki dziennie i wreszcie po przeprowadzce do nowego mieszkania uznal ze czas skonczyc ze smrodzeniem- chociaz byl wielkim fanem fajek. Zrobil to bez rzadnych wspomagaczy. przez 2 tygodnie mial syndrom odstawienia, ale jakos poszlo. nie pali juz ponad rok, niesamowicie wzrosla mu wydolnosc, jest zadowolony i jedyna przyjemnoscia ktorej nie potrafi sobie odmowic jest 3-4 razy w roku cygaro przy okazji waznych imprez. Zachecam goroco do podjecia proby- zwlaszcza jak sie ma w domu wsparcie. popieram tez pomysl udania sie do lekarza a takze zachecam do odwiedzenia strony www.promocjazdrowia.pl . POWODZENIA
Cieszę się,że jest jednak zainteresowanie tym tematem.Palenie rzeczywiście jest bardzo szkodliwe -pod każdym względem-,i niemodne,a wręcz tępione.Tak jak w Polsce,i tutaj obowiązuje zakaz palenia w miejscach publicznych-co prawda nie jest zawsze przestrzegany,ale jest.Czasami można zobaczyć grupki palaczy przed pubami.Jeśli o mnie chodzi to ja już kiedyś rzuciłam palenie-wytrzymałam 3 lata i z głupoty zaczęłam na nowo.Wtedy było mi jakoś łatwiej.Rzuciłam z dnia na dzień i,tak jak piszecie,fajki strasznie mi śmierdziały.Chyba właśnie były palacz odczuwa to najbardziej.Miałam wtedy bardzo silną wolę i mocne postanowienie.Teraz jakoś mi tego brak.Chcę rzucić,bo wiem,że muszę,że powinnam;bo za te pieniądze,które puszczam z dymem możnaby tyle fajnych rzeczy kupić.Męczy mnie już ten nałóg,ale wystarczy,że za długo jestem bez papierosa i już zaczynają sie niemiłe objawy,nawet uczucie,jakby zawrotow głowy i drgawek.Typowy nałóg.Palę dużo-za dużo,ale głos rozsądku mówi mi,że czas z tym skończyć.Nie wiedziałam nic o tych darmowych plastrach-zdążyłam już sobie sama kupić na pierwszy tydzień.Nie były tanie,lecz i tak wyszły taniej niż papierosy.Ale skontaktować sie w tej sprawie z lekarzem?-myślę,że to dobry pomysł;a najlepiej by było gdybym miała kogoś,kto ma ten sam problem i wzajemnie moglibyśmy się wspierać.Wiem,że niejeden rzuca ot tak-po prostu.Mój ojciec rzucił po 30 latach palenia dwóch paczek dziennie-teraz nie pali już chyba z 11 lat,ale jeszcze ma czasami problemy z ukł.oddechowym,tzn.łatwiej się przeziębia,często ma kaszel przypominający tzw.kaszel palacza,chociaż już tyle czasu nie pali!Nie mówiąc już o miażdzycy i kłopotami z chodzeniem,na co wpływ też oczywiście miały papierosy.Jest tyle powodów,żeby nie palić!Boże,tylko czemu teraz jest mi tak trudno!?
gosiunia, jesli zaczelas uzywac plastrow, to nie pal ani 1 papierosa dziennie; uwazam, ze maksymalnie 2 tygodnie ( zmniejszajac dawke - plastry sa o roznej mocy, mozesz tez silniejsze przeciac na mniejsze - taniej) wystarczy; jesli bedziesz 'podpalac': 1) bedziesz sie samooszukiwac, ze walczysz z nalogiem 2) jesli nie uda ci sie rzucic, to plastry 'nastepnym razem' nie beda tak pomocne, tym samym znacznie zmniejszysz te furtke wyjscia z nalogu;jak sama piszesz, z moich doswiadczen i osob, ktore znam i rzucily, metoda z dnia na dzien jest najskuteczniejsza; POWODZENIA, TRZYMAM KCIUKI (albo krzyzuje palce, jak wolisz ;-)kryska, obawiam sie, ze Twoja mama tak na prawde nie chce rzucic i buduje tylko w sobie zludne poczucie samokontroli :-( obym sie mylil...
jesli o mnie chodzi...zadne plastry i gumy do zucia nie byly skuteczne...zulam gumy i palilam jednoczesnie to swinstwo...najbardziej skutecznym sposobem okazala sie silna wola...poza tym po kilku dniach od momentu rzucenia,kiedy kolezanka po fajce stanela obok mnie...zrozumialam,ze to zadnego uroku mi nie dodaje(o zdrowiu juz nie wspominajac)malo tego...poczulam taka odraze,ze nie moglam sobie wydarowac,ze pozwolilam kiedykolwiek na to,zeby czuc bylo odemnie jak z popielniczki...to wystarczylo...nie pale od przeszlo poltora roku:)
Dzięki wszystkim za rady! Jak tylko będę miała jakieś dobre wieści w tym temacie,to nie omieszkam poinformować.Na razie jeszcze cały czas się przymierzam,jeszcze nie przykleiłam plasterka.Wiem,że najlepiej jest z dnia na dzień rzucić,bo tak właśnie zrobiłam ostatnim razem.Jeśli ktoś jeszcze jest w trakcie lub zamierza skończyć z fajkami to życzę powodzonka i wytrwałości :)))
Jak ktoś chce przestać palić to napradę-Szkocja jest bardzo dobrym miejscem na to-tu człowiek jest otoczony opieką i otrzymuje pomoc-darmowe plastry przez 4 tygodnie w przychodni,pomoc psychologiczna;kto by pomyślał o takimś czymś w Polsce??? Muszę przyznać,ze z plastrami naprawdę jest łatwiej rzucić,szczególnie jeśli ktoś palił duzo. Dziś juz jedenasty dzień niepalenia-myślę,ze najgorsze za mną. Rzucajcie palenie razem ze mną :)))
Oki :)) Dziś juz chyba 15 dni,a to juz naprawdę sporo,jak na mnie.Masz rację nasermater-ja właśnie to wszystko mam,samozaparcie i zmianę poglądów,ale plastry są mi potrzebne,zeby nie odczuwać tego paskudnego,czysto fizycznego dyskomfortu,jak się wiąze z brakiem nikotyny.Widzę juz pozytywne zmiany w moim ciele,a to dopiero początek.Mąz nie moze się mnie nachwalić ;P
...jak w temacie.Ciekawa jestem,ponieważ sama będę niedługo próbowała.Wiadomo-papierosy strasznie drogie,a poza tym może warto zrobić coś dla zdrowia i urody,no nie?